Absurdalne spory internetowe wokół pożarów

Współczesny internet, będący potężnym narzędziem komunikacji i informacji, często staje się także platformą dla absurdalnych sporów, teorii spiskowych czy niezrozumiałych reakcji na poważne wydarzenia. Pożary, będące tragicznymi zdarzeniami, nierzadko wywołują szereg kontrowersji i dyskusji w sieci, które dalekie są od merytorycznego dialogu. Od incydentów w programach telewizyjnych, przez teorie spiskowe dotyczące globalnych wydarzeń, po skandaliczne postawy korporacji - każda z tych sytuacji zyskuje nowe, często irracjonalne życie w wirtualnym świecie.

Incydent w programie Magdy Gessler i apel strażaków

Jednym z głośnych wydarzeń, które wywołało dyskusję w internecie, był niebezpieczny incydent podczas nagrywania programu kulinarnego z udziałem Magdy Gessler. Program, do którego Magda Gessler zaprasza gwiazdy internetu i telewizji, opiera się na wspólnym gotowaniu.

Do zdarzenia doszło, gdy Gessler smażyła warzywa, jednocześnie dyskutując z Agnieszką Włodarczyk. W momencie, gdy na patelnię trafiła pokrojona papryka, bardzo wysoka temperatura sprawiła, że naczynie zajęło się ogniem. Przyczyną mógł być kontakt rozgrzanego tłuszczu z wodą pozostałą na warzywach.

W pewnym momencie płomień buchnął z rozgrzanej patelni, blisko twarzy Gessler, co mogło doprowadzić do poważnych konsekwencji. Włodarczyk wówczas odsunęła się od patelni, lecz po tej dość stresującej chwili prowadząca program skomentowała sytuację jednym zdaniem: "Tego jeszcze nie było. Ten ogień był duży" - stwierdziła.

Magda Gessler w kuchni z płonącą patelnią, ujęcie z programu telewizyjnego

Zdarzenie to wywołało reakcję strażaków z popularnego portalu Remiza.pl, którzy zaapelowali do TVN o większą ostrożność podczas realizacji tego typu programów. Strażacy zwrócili uwagę, że ignorowanie zagrożenia pożarowego bez elementu edukacyjnego to poważne niedopatrzenie. Wskazali, że w takich sytuacjach widzowie powinni otrzymać jasny komunikat dotyczący bezpiecznego postępowania w razie pożaru w kuchni. Według strażaków, stacja TVN powinna pamiętać, że show nie zwalnia z odpowiedzialności za bezpieczeństwo ludzi.

W mediach społecznościowych strażacy skomentowali: "TVN, z pełną powagą: macie ogromny zasięg i wpływ na widzów. Pokazując takie sytuacje, macie również odpowiedzialność. Ignorowanie tak poważnego zagrożenia pożarowego, bez choćby minimalnego elementu edukacyjnego, to poważne niedopatrzenie. W takiej sytuacji widzowie powinni usłyszeć jasny komunikat, jak bezpiecznie postępować. Show nie usprawiedliwia braku odpowiedzialności. Kolejnym razem - pokażcie, co zrobić, żeby uniknąć tragedii. To nie tylko rozrywka - to odpowiedzialność za bezpieczeństwo ludzi." Zasugerowali, by w przyszłości pokazywać, jak unikać podobnych zagrożeń i jak reagować w razie niebezpieczeństwa.

Teorie spiskowe i dezinformacja po pożarach w Warszawie i Siemianowicach

Wydarzenia kryzysowe, takie jak np. klęski żywiołowe, mogą być jednym z czynników sprzyjających pojawianiu się nieprawdziwych informacji i teorii spiskowych. Posty Magdy Gessler w kontekście medialnym stały się wiralem, ale to pożary w Warszawie i Siemianowicach Śląskich stały się tłem dla daleko idących spekulacji internetowych.

Pożar w Siemianowicach Śląskich spowodował zagrożenie chemiczne, a alert RCB w przypadku pożaru hali Marywilska 44 w Warszawie również uruchomiono ze względu na pożar substancji niebezpiecznych. Te wydarzenia, same w sobie poważne, stały się pretekstem do tworzenia i rozpowszechniania absurdalnych teorii.

W podobnym tonie brzmią tezy stawiane przez Mateusza Jarosiewicza w filmie z 12 maja 2024 roku. W nagraniu odniósł się on do dwóch pożarów: hali Marywilska 44 w Warszawie oraz składowiska odpadów w Siemianowicach Śląskich. Jarosiewicz stwierdził: "Mam jeszcze jedną teorię, dlaczego chcą, żebyśmy siedzieli w domu. Po pierwsze chodzi oczywiście o te dymy, o te pożary w Siemianowicach, w Warszawie." Dalej, "łączenie kropek" prowadzi go do wniosku, że: "może to są takie dni, w których możemy się wyzbyć lęku, a oni chcą nas przetestować i jeszcze raz wcisnąć do podłogi."

infografika: dezinformacja vs fakty, ilustrująca teorie spiskowe wokół pożarów

Fakty są jednak takie, że 10 maja 2024 roku w Siemianowicach Śląskich wybuchł pożar na składowisku odpadów, a w niedzielę 12 maja zapaliła się hala przy ul. Marywilskiej 44 w Warszawie. W obydwu przypadkach Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) zakwalifikowało zagrożenie jako pożar substancji niebezpiecznych. Dlatego do mieszkańców rozesłano komunikaty, aby - jeśli mogą - zostali w domach i zamknęli okna, co miało na celu ochronę zdrowia, a nie "przymus" czy "test", o którym wspominał Jarosiewicz.

HAARP a zorze polarne nad Polską

W materiale Mateusza Jarosiewicza przewija się również informacja związana z projektem HAARP i rzekomym generowaniem przez ten sprzęt zorzy polarnej, która miała być widoczna w Polsce. "Mamy teraz też te wielkie ćwiczenia HAARP, czyli te zorze całe, więc kombinują w jonosferze" - mówił Jarosiewicz. To nie pierwszy raz, kiedy placówka badawcza HAARP usytuowana na Alasce rzekomo generuje zorze w Polsce.

Ostatnie doniesienia o tym, że Amerykanie "kombinują w jonosferze", były związane z badaniami przeprowadzanymi między 8 a 10 maja. W tym samym czasie, gdy wystąpiły zorze polarne, w sieci pojawiła się narracja, że to HAARP odpowiada za ich powstanie. Jednak dyrektorka placówki zaprzeczyła, by aktywność badawcza mogła wywołać podobne zjawiska. Jak podkreśliła, "energia generowana w HAARP jest o wiele słabsza niż naturalnie występujące procesy, więc nie jest w stanie wytworzyć optycznego pokazu obserwowanego podczas zorzy polarnej".

Za pojawienie się ostatnich zórz polarnych odpowiada aktywność słoneczna, na co zwróciło uwagę Centrum Badań Kosmicznych PAN. NASA podaje, że zorza powstaje w wyniku zderzenia naładowanych cząstek wiatru słonecznego z cząsteczkami atmosfery. Jak podkreśla Geophysical Institute w University of Alaska Fairbanks, zjawisko występuje częściej w okresach zwiększonej aktywności słonecznej.

Neil deGrasse Tyson o HAARP i manipulacji pogodą

Absurdalna reakcja Netii na pożar kamienicy w Poznaniu

Kolejnym przykładem absurdalnej sytuacji, która wywołała oburzenie w internecie, była reakcja firmy telekomunikacyjnej Netia na pożar kamienicy przy ul. Kraszewskiego w Poznaniu. W pożarze kamienicy zginęło dwóch strażaków, a kilkanaście osób zostało rannych. Budynek doszczętnie spłonął, a ludzie ewakuowali się w pośpiechu, zabierając jedynie telefony i najpotrzebniejsze dokumenty.

Tragedia wywołała łańcuch pomocy dla pogorzelców płynący z całej Polski. Wsparcie okazały władze miasta, instytucje czy zwykli ludzie, którzy wpłacali pieniądze na pomoc poszkodowanym. Wrażliwości zabrakło jednak Netii, dostarczycielowi internetu.

Jak opisała "Gazeta Wyborcza", mężczyzna cztery dni po pożarze skontaktował się z firmą w sprawie usług, ale dowiedział się, że zawieszenie opłat nie jest możliwe, a jedyną opcją jest przedterminowe wypowiedzenie umowy. Konsultantka firmy odpisała, że prośba została przekazana do odpowiedniego działu w celu realizacji, a usługi zostaną wyłączone "z zachowaniem okresu wypowiedzenia".

To jednak nie wszystko. Okazało się bowiem, że mężczyzna musi zwrócić Netii dzierżawiony od niej modem, który... spłonął w pożarze. "Otóż nie mogę tego uczynić, ponieważ kamienica spłonęła i to do tego stopnia, że część ulicy została zamknięta" - cytuje odpowiedź mężczyzny "Gazeta Wyborcza". Zgodnie z regulaminem, "Urządzenie stanowi własność operatora, a po zakończeniu umowy abonent jest zobowiązany do zwrotu urządzenia."

spalony modem leżący na zgliszczach po pożarze, symbolizujący absurdalną sytuację

Poszkodowany mężczyzna skomentował to słowami: "Na początku byłem w szoku. Zastanawiałem się, jaki człowiek może coś takiego napisać, wiedząc, że w pożarze straciliśmy wszystko. Uciekliśmy w piżamach, klapkach, przytomnie zabraliśmy nerki z dokumentami i telefonami."

"Gazeta Wyborcza" skontaktowała się z Netią w celu wyjaśnienia tej absurdalnej sytuacji. W odpowiedzi firma Netia przeprosiła pogorzelców. "Opisana sytuacja absolutnie nie powinna mieć miejsca i serdecznie za nią przepraszamy. Doszło do błędu, którego główną przyczyną był brak indywidualnego podejścia ze strony naszego konsultanta" - przekazała firma, przyznając się do błędu.

tags: #aburdalny #internetowy #spor #o #pozar