Prymatolog Martin Kowalewski zajmuje się mierzeniem skali pożarów szalejących w Ameryce Łacińskiej. Nie bada przy tym zdjęć satelitarnych, lecz liczbę małp caraya, zwanych powszechnie wyjcami czarnymi, które są wskaźnikiem kondycji środowiska. Pożary w Brazylijskiej Amazonii, według danych satelitarnych, są najgorsze od dekady, a ich skala rośnie z powodu wylesiania.
Niszczycielskie pożary w Ameryce Łacińskiej
Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Boliwia to kraje, które w tym roku doświadczyły szalejącego tsunami pożarów, które może stać się najdłuższym i najbardziej niszczycielskim kryzysem ekologicznym, jakiego doświadczają te państwa. W Argentynie połowa z 23 prowincji doświadcza w tym roku najgorszych pożarów od dekad.
Cierpi nie tylko przyroda, ale i ludzie. Dym dociera do miast, powodując ból oczu i trudności w oddychaniu. „Śpimy oddychając dymem i budzimy się oddychając dymem”, powiedziała Laura Ferreira da Silva ze społeczności Quilombo Mata Cavalo, założonej kiedyś przez zbiegłych niewolników.

Dotknięte regiony
Główne obszary, które ucierpiały, to las Gran Chaco, rozciągający się między Argentyną, Boliwią i Paragwajem. Pożary trawią zarówno mocno wylesione obszary północnego Gran Chaco, jak i położone na wschodzie mokradła delty Parany, gdzie ogień przedostaje się z jednej na drugą wyspę, na których pasie się bydło, tworząc gigantyczne ściany z ognia.
W Paragwaju 1 października ogłoszono stan wyjątkowy, gdyż odnotowano 12 tysięcy nowych ognisk pożarów, a stolica Asunción, podobnie jak niedawno San Francisco, dławi się dymem. Rozmiar pożaru w Gran Chaco był tak wielki, że na pierwszych stronach gazet pisano: „Paragwaj płonie”, „Wśród płomieni” czy „Pomocy!”. Omar Cabanellas, burmistrz miasta Chaco, powiedział, że jeden z miejscowych zginął w „całkowicie niekontrolowanych” pożarach, które dotknęły prawie 400 kilometrów kwadratowych terenu. „Całkowicie nas to przytłaczało”, mówi. „Wszędzie były martwe dzikie zwierzęta.”
Pożary szaleją również w leżącej na północy śródlądowej Boliwii, gdzie znajduje się część Amazonii i Gran Chaco. 16 września temperatury wzrosły do ponad 45°C, a Boliwia ogłosiła stan wyjątkowy. Według szacunków władz spłonęło około 1600 km² terenu.
Dalej na południu, ponad jedna czwarta Pantanalu - największego na Ziemi tropikalnego bagna - została w tym roku dotknięta pożarami.
Conectividad de paisajes en Pantanal y Gran Chaco
Skutki dla fauny: Małpy i inne gatunki w obliczu zagrożenia
„Z 20 grup rodzinnych, które obserwowaliśmy na wolności, i z których każda składała się z siedmiu lub ośmiu małp, co najmniej pięć grup zostało spalonych żywcem” - mówi Martin Kowalewski o małpach caraya. Inne zwierzęta również padły ofiarą pożarów w San Cayetano - argentyńskim rezerwacie przyrody w północno-wschodniej części prowincji Corrientes. „W pożarach giną kapibary wielkie (gryzonie przypominające ogromne świnki morskie), wydry, dwa gatunki lisa, jelenie guazú, kajmany yacaré, żółwie i węże. Ptaki wydają się być w lepszej sytuacji, bo mogą odlecieć.
Ale tak było przed deforestacją. Teraz po pożarze nie mogą przenieść się gdzie indziej, bo tego ‘gdzie indziej’ po prostu nie ma. Przyroda umiera - od zagrożonych wyginięciem gatunków małp po jaguary, ptaki i gady.

Przyczyny pożarów i brak działań prewencyjnych
Wylesianie w regionie jest prowadzone w celu zagospodarowania terenu głównie pod hodowlę bydła i uprawę soi, a wartość tych towarów w czasie pandemii wzrosła. Aż 40% brazylijskiej Amazonii zbliża się szybko do punktu, za którym zacznie się zmieniać w sawannę.
W Argentynie Kowalewski mówi: „Jest wzorzec całkowitego zniszczenia. Tu, w Corrientes, wylesianie jest napędzane przez wypas bydła i produkcję drewna. W Gran Chaco w północnej Argentynie i Paragwaju jest to przede wszystkim soja. W Pantanalu to wyłącznie soja. W Kordobie to deweloperzy, którzy ‘oczyszczają’ tereny pod budowę osiedli mieszkaniowych.”
W Paragwaju Luis Recalde, konsultant ds. ochrony środowiska, stwierdza, że głównymi przyczynami pożarów są: wpływ regionalnego wylesiania na klimat, wykorzystanie ognia do oczyszczenia gruntów na potrzeby rolnictwa i nielegalnych plantacji marihuany oraz niezwykle słabe egzekwowanie przez państwo prawa ochrony środowiska. „Rzadko zdarza się, aby przepisy były przestrzegane”, powiedział Recalde. Paragwajskie pożary skoncentrowały się w regionie Gran Chaco, gdzie wylesianie jest jednym z największych na świecie.
Rola pandemii COVID-19
Trwająca pandemia jeszcze bardziej skomplikowała sytuację. W Argentynie „pandemia Covid-19 zmniejszyła zdolność władz do działania”, stwierdziła badaczka polityki ochrony środowiska Elisabeth Mohle z Narodowego Uniwersytetu Generała San Martín w prowincji Buenos Aires. Dodała też, że zamknięcie parków narodowych było równoznaczne z brakiem działań przeciwpożarowych. Według niej, producenci i właściciele ziemscy nie ponoszą odpowiedzialności za powstawanie pożarów, a ich dominującą logiką jest karczowanie lasów za pomocą ognia.
Z kolei w Brazylii, od czasu rozpoczęcia pandemii, urzędnicy ds. ochrony środowiska zostali skutecznie pozbawieni władzy. „To, co mamy, to władze, które kwestionują liczby, kwestionują zasięg pożarów, kwestionują zdolność satelitów do monitorowania i wykrywania… to kończy się bezpośrednim zachęcaniem tych, którzy popełniają przestępstwa (środowiskowe)” - powiedział Raoni Rajão, koordynator laboratorium do badań nad zarządzaniem usługami środowiskowymi na Uniwersytecie Federalnym w Minas Gerais.
Reakcja społeczna i lekcja od naczelnych
Reakcja na pożary przybiera też postać heroicznej walki zwykłych ludzi, którzy nie czekają na reakcję władz. Jorge Martini i jego grupa ochotników, Cosquín Environmental Brigade, walczą z pożarami w Argentynie. Kilka tygodni temu, kiedy skończyła im się woda w pobliżu miasta Huerta Grande, myśleli, że będą musieli się poddać, ale grupa miejscowej ludności utworzyła ludzki łańcuch, aby dostarczyć więcej wody.
Skala zniszczenia jest trudna do zmierzenia. Elisabeth Mohle nie ogranicza odpowiedzialności do interesów biznesowych, podkreślając: „Brak jest ogólnej świadomości klimatycznej, a władze nie informują o powadze kryzysu”. Zniszczenia wpływają na wizerunek regionu.
Być może jest na to sposób, sugeruje Kowalewski. Uważa on, że ludzie powinni brać przykład z małp, których badaniem się zajmuje. „Mówi się nam, że odpowiedzią jest indywidualne działanie. Indywidualny recykling, czy indywidualne ograniczanie konsumpcji. Ale skumulowany efekt indywidualnych działań jest kłamstwem. Nigdy nie zobaczysz małpy broniącej drzewa samodzielnie. Samce i samice łączą się, by bronić go w grupach. Akcja zbiorowa jest cechą rozpoznawczą naczelnych” - podsumowuje Hubert Bułgajewski na podstawie zebranych informacji.