W sylwestrową noc, tuż po północy 1 stycznia, w ogrodzie zoologicznym w niemieckim mieście Krefeld doszło do jednej z największych tragedii w historii podobnych miejsc. Ogień, który pochłonął małpiarnię, został zauważony kilkanaście minut po północy.
Przebieg pożaru i akcja ratunkowa
Pożar w zamkniętym nocą zoo zauważyli ludzie mniej więcej 40 minut po północy. O godzinie 00:38 straż pożarna odebrała zgłoszenie o pożarze. Gdy strażacy przybyli na miejsce kilka minut później, cała małpiarnia stała już w ogniu. Funkcjonariuszom nie udało się ugasić pożaru budynku, jednak opanowali płomienie na tyle, aby nie dopuścić do ich rozprzestrzenienia na wybieg goryli. Pożar ugaszono o godzinie 5:50 nad ranem.

Budynek małpiarni spłonął doszczętnie. Dzięki staraniom strażaków rodzina goryli przeżyła pożar, choć zwierzęta doznały obrażeń. Ich stan jest obecnie monitorowany przez zespół lekarzy weterynarii.
Ofiary i reakcja na tragedię
Według danych zoo, w ogniu zginęło ponad 30 zwierząt. Jak podaje Deutsche Welle, wśród ofiar były między innymi orangutany, szympansy, goryle (inne niż te uratowane), a także nietoperze i ptaki. Przedstawiciele zoo skomentowali zdarzenie, mówiąc: „Nasze najgorsze obawy stały się rzeczywistością. Niewyobrażalna tragedia”.
Na profilu zoo w mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie zniczy, jakie przed ogrodem ustawili okoliczni mieszkańcy. Niektórzy przynosili także kwiaty, zdjęcia i listy, wyrażając swoją solidarność i smutek. Poznańskie zoo również wyraziło współczucie w otwartym liście do ogrodu zoologicznego w Krefeld, pisząc: "To ogromna tragedia. Nie ma słów, by przynieść pocieszenie".

Przyczyna pożaru i odpowiedzialność
Trwają prace porządkowe, a na miejscu wciąż obecna jest policja, która bada przyczynę pożaru, który wybuchł tuż po północy 1 stycznia. Początkowo podejrzewano, że ogień mógł być spowodowany przez racę, fajerwerki albo lampiony odpalone w czasie nocy sylwestrowej.
Ostatecznie policja z Krefeld, we współpracy ze strażą pożarną, poinformowała, że do zaprószenia ognia doszło, kiedy sylwestrowy lampion spadł na dach małpiarni. Łącznie na teren zoo spadło pięć lampionów, ale tylko ten jeden przyniósł ze sobą tak tragiczne skutki. Wypuszczanie w powietrze płonących lampionów jest w Niemczech zakazane.
Po policyjnej konferencji na komisariat w Krefeld zgłosiło się 70 osób, które w sylwestrową noc puszczały lampiony, nie tylko w okolicy zoo, ale nawet w oddalonych o ponad 20 kilometrów miastach.
Zdaniem dochodzeniowców właścicielkami feralnego lampionu są trzy kobiety - matka i jej dwie dorosłe córki. Taki wniosek wysnuto porównując charaktery pisma kobiet z życzeniami zamieszczonymi na liściku dołączonym do lampionu. Kobiety mogą usłyszeć zarzut nieumyślnego spowodowania pożaru, za co grozi kara pozbawienia wolności do 5 lat lub grzywna.
Plany na przyszłość
Zoo zapowiedziało, że zbuduje nowy dom dla małp i nadal będzie prowadzić działalność związaną z tymi zwierzętami, starając się odbudować po tej katastrofie.