Biały Dom (ros. Белый дом) w Moskwie, będący siedzibą rządu Federacji Rosyjskiej, to nie tylko wybitny przykład radzieckiej architektury, ale także świadek jednego z najbardziej dramatycznych wydarzeń w postradzieckiej historii Rosji - kryzysu konstytucyjnego z 1993 roku, którego kulminacją był ostrzał artyleryjski i pożar budynku.
Architektura i Funkcja Budynku
Biały Dom położony jest przy Wybrzeżu Krasnopriesnieńskim, między brzegiem rzeki Moskwy a placem Wolnej Rosji. Projekt budynku został stworzony przez architektów Dmitrija Czeczulina i Pawła Sztellera, bazując na wcześniejszym projekcie Czeczulina z 1934 roku, „Centralny Dom Aerofłotu” (ros. Центральный дом Аэрофлота).
Główna bryła budynku jest symetryczna i składa się z trzech wyraźnie oddzielonych części: potężnej, ciężkiej bazy z okładzin granitowych, zakrzywionej i monumentalnej głównej klatki schodowej prowadzącej spod wału rzeki Moskwy do głównego wejścia, siedmiopiętrowego stylobatu z bocznymi skrzydłami oraz 20-piętrowej wieży z zaokrąglonymi narożnikami. Całość wieńczy piętro techniczne. Na szczycie znajduje się wieża zegarowa z wykonanym z brązu, złoconym godłem Rosji. Na jej wierzchołku umieszczono maszt z flagą Federacji Rosyjskiej. Do wystroju wnętrz budynku wykorzystano wielobarwne marmury i inne skały ozdobne. Centralną część - siedmiopiętrowy korpus - zajmują audytoria. Łączna powierzchnia kompleksu wynosi 172,7 tysiąca metrów kwadratowych. Okolice Białego Domu, obejmujące park i parkingi dla deputowanych oraz pojazdów rządowych, otoczone są masywnym, kutym z żelaza ogrodzeniem.

Kryzys Konstytucyjny w Rosji w 1993 Roku
Geneza Konfliktu
Lata 90. XX wieku były dla Rosji okresem pełnym wyzwań. Rosło niezadowolenie obywateli spowodowane spadkiem jakości życia, wzrostem inflacji, szalejącą korupcją i przestępczością, a także istnieniem kasty ludzi, którzy za pomocą przekrętów wzbogacili się na transformacji państwa w kierunku kapitalizmu kosztem zwykłych obywateli. O taki stan rzeczy Rada Najwyższa (izba parlamentu o korzeniach z czasów sowieckich) oskarżyła premiera Jegora Gajdara, odpowiedzialnego za reformy gospodarcze. Był to początek rozłamu pomiędzy prezydentem Borysem Jelcynem i stojącym za nim rządem, a Radą Najwyższą, na czele której stał Rusłan Chasbułatow.
Prezydent Borys Jelcyn planował zreformować system tak, aby jak najwięcej władzy przypadło jego urzędowi. W tym celu w przemówieniu telewizyjnym przedstawił plan „specjalnej procedury zarządzania państwem”, który zakładał zastąpienie Rady Najwyższej Dumą Państwową (organem istniejącym za czasów carskich) oraz nadanie części jej uprawnień prezydentowi. Trybunał Konstytucyjny Rosji orzekł, że tak daleko idące reformy są niezgodne z konstytucją. W kwietniu 1993 roku odbyło się referendum, w którym zadano cztery pytania: "Czy ufasz Prezydentowi Federacji Rosyjskiej Borysowi Jelcynowi?", "Czy popierasz politykę społeczno-gospodarczą prowadzoną przez Prezydenta i Rząd Federacji Rosyjskiej?", "Czy uważasz za konieczne przeprowadzenie przedterminowych wyborów prezydenckich?" oraz "Czy uważasz za konieczne przeprowadzenie przedterminowych wyborów Deputowanych ludowych Federacji Rosyjskiej?". Wyniki referendum (oraz ich uznanie przez Komisję Wyborczą) dały Jelcynowi zielone światło do wdrożenia reform. Kilka dni później w gazecie „Izwiestija” opublikowano projekt znowelizowanej konstytucji, która różniła się od tej planowanej przez Prezydenta. Konflikt na pewien czas ucichł, gdyż nie łamała ona aktualnego dokumentu w sposób rażący.
Eskalacja Konfliktu i Pierwsze Ofiary
Konflikt między obozem prezydenckim a Radą Najwyższą odżył 1 września 1993 roku. Wtedy to Jelcyn podpisał ukaz nr 1328, zawieszający w pełnieniu obowiązków wiceprezydenta Aleksandra Ruckoja, który wielokrotnie negatywnie wyrażał się na temat polityki swojego przełożonego. Jako powód podano skłonności Ruckoja do korupcji, które, jak się potem okazało, zostały sfałszowane. Dwa dni później Rada Najwyższa zaskarżyła Jelcyna do Trybunału Konstytucyjnego, który zamierzał przeprowadzić śledztwo w tej sprawie.
Za właściwy początek kryzysu uznaje się datę 21 września 1993 roku. Wtedy to Jelcyn podpisał ukaz nr 1400, zakładający rozwiązanie Rady Najwyższej oraz przeprowadzenie w dniach 11-12 grudnia wyborów do nowo powstałej Dumy. Takie działanie, zgodnie z art. 121 ówczesnej konstytucji, automatycznie usuwało go z urzędu, jednak de facto wciąż to on rządził. Następnego dnia w budynku Rady Najwyższej, zwanym „Białym Domem” lub Izbą Sowietów, zaczęli gromadzić się ludzie niezadowoleni z poczynań Jelcyna. 23 września podczas protestów doszło do pierwszych ofiar - zwolennicy Rady zaatakowali kwaterę Połączonych Sił Zbrojnych WNP, podczas którego zginęły dwie osoby. Następnego dnia parlament ogłosił, że w związku z konstytucyjnym usunięciem prezydenta z urzędu jego obowiązki będzie pełnił Aleksandr Ruckoj do czasu wyborów zaplanowanych najpóźniej na 1994 rok. Na przełomie września i października obie strony podpisywały dekrety w związku z zaistniałą sytuacją: Jelcyn powołał komisję do przeprowadzenia wyborów do Dumy, a Ruckoj rozkazał usunąć ze stanowiska premiera Wiktora Czernomyrdina. W tym czasie nic nie wskazywało na tragiczne wydarzenia, które miały mieć miejsce już niedługo. 28 września na stacji metra Barrikadnaja w wyniku starć zmarł mechanik Walentin Klimow.
"Marsz na Ostankino" i Masakra
3 października miał odbyć się strajk generalny zwolenników konstytucji, zaplanowany na godzinę 14:00, jednak już od 12:00 na Placu Kałużnym zaczęli gromadzić się członkowie antyjelcynowskiego Frontu Ocalenia Narodowego. O planowanej godzinie na placu pod pomnikiem Włodzimierza Lenina zebranych było co najmniej kilka tysięcy osób. W ostatniej chwili rada miejska Moskwy cofnęła wcześniej nadane pozwolenie na organizację protestu, przez co jednostki prewencji nakazały zgromadzonym rozejść się, na co jednak nie przystano. OMON zamykał kordonami wszystkie wejścia na plac, jednak liczba demonstrantów stale rosła. W tłumie rosło napięcie podsycane przez potyczki słowne ludzi z milicjantami oraz pamięć o wcześniejszym brutalnym działaniu OMON-u. Jeden z liderów, Anpiłow, wbrew działaczom FON-u, podjął decyzję o skierowaniu ludzi do Domu Sowietów, na co przystała większość. Pochód zatrzymał się na Moście Krymskim, gdzie milicja z tarczami zablokowała przejście. Doszło do starcia, z którego zwycięsko wyszli protestujący. Podobne „zwycięstwa” na Placu Zubowskim oraz Smoleńskim dodały manifestantom animuszu i werwy. Policjanci wycofywali się, porzucając swoje tarcze i pałki, które zabierał tłum. Po starciu obie strony miały rannych.
O 14:30 zdymisjonowany przez Ruckoja gen. dyw. Władimir Pankratow nakazał umieścić w pobliżu Białego Domu transportery opancerzone. Na place zdobyte przez zwolenników Rady wysłano kilka ciężarówek z żołnierzami wojsk wewnętrznych, które jednak już po kilku minutach musiały się wycofać, porzucając większość pojazdów. Około 15:00 Borys Jelcyn, dowiadując się o zamieszaniu w stolicy, poleciał śmigłowcem na Kreml. Kilkadziesiąt minut później doszło do starcia pod budynkiem moskiewskiego ratusza przy ul. Nowy Arbat. Policja używała strzelb KS-23 załadowanych granatami z gazem łzawiącym. Wtedy też demonstranci zaczęli wykazywać zachowania agresywne. Osoby na czele pochodu uzbrojone były w metalowe pręty i kamienie, którymi ciskano w stróżów prawa. W wyniku braku jakichkolwiek sukcesów w prewencyjnym przywracaniu porządku dowództwo OMON-u zezwoliło swoim funkcjonariuszom na otwarcie ognia z ostrej amunicji nad głowami tłumu z karabinków szturmowych oraz z WKM-u zamontowanego na stojącym obok BTR. Udało im się spowodować panikę i ucieczkę części demonstrantów, jednak były to efekty chwilowe.
W tym samym czasie w innej części miasta protestujący przełamali kordon w pobliżu hotelu „Mir”. Ruckoj wszedł na częstotliwość milicyjnego radia i wezwał funkcjonariuszy, by nie używali broni. W Domu Sowietów pracę rozpoczęły punkty medyczne opatrujące rannych od ostrzału. Po godzinie 15:00 doszło do strzelaniny. Kilkunastu bojowników skrajnie prawicowej organizacji „Rosyjskie Zjednoczenie Narodowe”, stojącej po stronie Rady Najwyższej, uzbrojonych w karabinki zmagazynowane w Białym Domu, nawiązało walkę z Milicją ochraniającą urząd mera Moskwy. Nie wiadomo, kto jako pierwszy oddał strzały, jednak sytuacja mocno eskalowała. W celu wsparcia, pod broń „powołano” także trzech członków straży mianowanego przez Ruckoja wiceministra obrony Albierta Makaszowa, a reszta demonstrantów przebiła się zdobycznymi ciężarówkami przez szklane drzwi budynku. Oddziały porządkowe ze strachu wycofały się z budynku, przez co przeszedł on w ręce zwolenników Rady Najwyższej. Po chwili zdobyto też hotel „Mir”, gdzie doszło do linczu na jednym z żołnierzy.
Po tych spektakularnych sukcesach na przemówienie wyszedł Aleksandr Ruckoj. Wezwał on swoich bojowników do szturmu na ratusz oraz na budynek telewizyjny „Ostankino”. Stojący obok Chasbułatow zaapelował do żołnierzy, wzywając ich do zaatakowania Kremla i uwięzienia Jelcyna w więzieniu Matrosskaja Tiszyna. Już wcześniej jedna jednostka wojskowa, pod dowództwem płk. Wasiliewa, opowiedziała się po stronie Rady. Bezpośrednio po przemówieniu demonstranci zaczęli formować oddziały bojowe. O 16:00 przybyli pod budynek ratusza. Albiert Makaszow przez megafon wezwał będących wewnątrz milicjantów i żołnierzy do złożenia broni. Wtedy zaczęli oni jeden po drugim opuszczać pozycję, po czym ich zatrzymano i odesłano do Domu Sowietów. Wśród zatrzymanych znalazł się zdymisjonowany przez Ruckoja zastępca mera Moskwy Aleksandr Bragiński. Rozsiewane wszędzie plotki o rzekomym strzelaniu do cywilów przez służby porządkowe poskutkowały dotkliwym pobiciem i brutalnym traktowaniem schwytanych milicjantów. Demonstrantom udało się złapać porzuconą ciężarówkę OMON-u z granatnikiem przeciwpancernym w środku. Od tego czasu zwolennicy Rady dysponowali kilkunastoma pojazdami. Ze względów bezpieczeństwa, dowódca wojsk wewnętrznych gen. Anatolij Kulikow nakazał swoim ludziom uzbrojonym jedynie w pałki i tarcze wycofać się i uzbroić w broń palną. W tym czasie Ruckoj ogłosił nowe nominacje - ministrem spraw wewnętrznych został Wasilij Truszyn, a ministrem ds. zadań specjalnych - Andriej Dunajew. Zwolennicy Rady kierowali się kolumną ciężarówek na Ostankino.

Tymczasem strona prezydencka podejmowała pierwsze kroki w celu stłumienia buntu. Jelcyn podpisał ukaz o stanie wyjątkowym na terenie Moskwy, a minister obrony gen. Pawieł Graczow postawił w stan gotowości bojowej dywizję tamańską. Dwa lata wcześniej ta sama dywizja w trakcie Puczu Janajewa wkroczyła do miasta i stanęła po stronie Borysa Jelcyna. Anatolij Kulikow wezwał jednostkę operacyjną „Witiaź” pod dowództwem ppłk Siergieja Łysiuka do obrony Ostankina, której zezwolono na odpowiedzenie ogniem w przypadku strzelaniny z buntownikami. Członkowie jednostki „Witiaź” przybyli do Ostankina prawie równocześnie z demonstrantami. Jeden z pojazdów staranował bramę, umożliwiając ludziom wejście na teren ośrodka. Makaszow wezwał podległych mu ludzi do nieniszczenia mienia. Protestujący wdarli się do budynku ASK-1 i domagali się emisji na żywo. Pracownicy stacji zasłaniali się brakiem upoważnienia do takiego działania i poszli „skontaktować się z kierownictwem”. Gdy pracownicy przestali się odzywać do Makaszowa, nakazał on swoim ludziom wyjść na ulicę.
Około godziny 18:00 rozpoczął się kontratak sił prezydenckich. W mediach opublikowano dekret o stanie wyjątkowym, a sam Jelcyn wezwał mieszkańców Moskwy do wsparcia jego działań. Pod ratuszem na ul. Twerskiej doszło do wiecu zwolenników Jelcyna, na którym przemawiali m.in. Lew Ponomariow oraz Anatolij Cyganok, który wezwał ludzi do zaciągania się do oddziałów ludowych. Zwolennicy prezydenta rozpoczęli stawianie barykad. Około godziny 19:00 zwolennicy Rady Najwyższej skierowali się w stronę budynku ASK-3 w Ostankinie, skąd prowadzone były transmisje. Ludzie zaczęli burzyć bariery. W tym czasie budynek był już bardzo dobrze chroniony - było w nim 480 żołnierzy jednostek uzbrojonych w różnoraki oręż - od pałek, przez karabiny maszynowe i snajperskie, po jeden granatnik RPG-7 i cztery transportery opancerzone. Żołnierzy przekonywano, że ewentualny rozkaz otwarcia ognia jest całkowicie legalny. Makaszow przez megafon zagroził funkcjonariuszom odpowiedzialnością za każdy strzał, nazwał się przedstawicielem legalnego rządu i raz jeszcze zażądał transmisji na żywo. Niezależnie od niego, protestujący powtórzyli manewr spod ratusza i staranowali szklane drzwi Ostankina przy pomocy ciężarówki, jednak nie udało im się wedrzeć do środka. Makaszow dał żołnierzom dwie minuty na wysłanie ich dowódcy na negocjacje, a dla celów psychologicznych nakazał swojemu człowiekowi ze zdobytym wcześniej granatnikiem ustawić się i wycelować w kierunku budynku. Po zauważeniu tej broni jeden z oficerów „Witazia” nakazał swojemu snajperowi cały czas trzymać tego człowieka na muszce. Kilka minut później w niejasnych okolicznościach przy drzwiach doszło do eksplozji, która sprowokowała żołnierzy broniących Ostankino do otwarcia ognia. Ludzie stojący w pobliżu budynku zostali zmasakrowani przez ostrzał. Karabiny strzelały z kilku pięter. Kilkanaście minut ostrzału poskutkowało wieloma rannymi i 46 zabitymi, wśród których znalazł się także korespondent niemieckiej telewizji ARD. Zgromadzeni próbowali odpowiadać ogniem oraz rzucali koktajlami Mołotowa, jednak nie mieli szans w starciu z taką siłą ognia. Zwolennicy Jelcyna twierdzili, że eksplozja, która sprowokowała żołnierzy do strzelania, pochodziła od granatnika rozstawionego na rozkaz Makaszowa, jednak późniejsze śledztwo wykazało, że nikt nie oddał z niego strzału. Najbardziej prawdopodobna jest wersja, że wybuch nastąpił przez strzał z granatnika podlufowego jednego z karabinów żołnierzy „Witiaź”. O 19:26 telewizja przetransmitowała kilkusekundowe wyjaśnienie prezentera Lwa Wiktorowa, który wyjaśnił, że ze względu na szturm Ostankina emisja programów zostaje zakończona. Przerwało to transmisję trwającego wtedy meczu pomiędzy Spartakiem Moskwa a Rotorem Wołgograd.
Druga rewolucja październikowa. O krok od wojny domowej w Rosji. Walki na ulicach Moskwy.
Oblężenie i Pożar Białego Domu
W tym samym czasie nad Białym Domem patrol przeprowadziły helikoptery, a 300 nieuzbrojonych cywilów przybyło do budynku biura Miejskiej Sieci Telefonicznej z żądaniem przywrócenia komunikacji w Domu Sowietów. Pracownicy biura grali na czas, po czym wezwali oddziały prewencji, które rozpędziły tłum. O 20:00 w eter poszedł apel Rady Ministrów, w którym odpowiedzialność za masakrę pod Ostankinem próbowano zrzucić na „elementy przestępcze z Białego Domu”, przez co rząd zmuszony był do zastosowania siłowych rozwiązań. Przypomniano także o trwającym w mieście stanie wyjątkowym.
Strona prezydencka zaczęła się jeszcze bardziej dozbrajać. Pod budynek telewizji podjechały uzupełnienia, a wicepremier Gajdar nakazał Przewodniczącemu Obrony Cywilnej Siergiejowi Szojgu przygotować do wydania 1000 sztuk broni. Szojgu zapewnił, że w razie potrzeby broń zostanie wydana zwolennikom Jelcyna. Pod budynkiem Rady Miejskiej na ul. Twerskiej na mitingu zebranych mogło być nawet do 50 tys. stronników prezydenta, z których udało się sformować oddziały, które oddelegowano do ochrony Ostankina, centrum radiowego na ul. Piatnickiej czy redakcji gazety Izwiestija. Poproszono ich, aby wytrzymali przynajmniej do czasu przybycia na miejsce wojska, chociaż pojawiały się głosy ludzi, którzy byli zdolni zostać „do końca”. „Mosfilm” zadeklarował wsparcie w postaci gotowości do przekazania im 100 pojazdów opancerzonych używanych do kręcenia filmów. O 20:30 Gajdar w przemówieniu telewizyjnym wezwał zwolenników Jelcyna z doświadczeniem bojowym do stawienia się przy budynku Rady Miejskiej. Godzinę później Czernomyrdin wraz z kilkoma ministrami utworzył dowództwo operacyjne do utrzymania porządku, którego przewodniczącym został Konstantin Kobiec. Na wiecu zwolenników Jelcyna pojawiały się głosy, aby krwawo stłumić bunt w Radzie Najwyższej. Barykady stały na ulicach Twerskiej, Nikolskiej i Stankiewicza. Uzbrojeni członkowie oddziałów ludowych strzegli też dróg na Kreml.
O 22:00 Jelcyn wydał ustne rozkazy przygotowania planu szturmu na Biały Dom. Zbiegło się to w czasie z koncentracją wojska w mieście. Do Moskwy wkroczyły dywizje: Tamańska, Tulska, Kantemirowska, a później także brygady z Sewastopola i Riazania. Żołnierze zaczęli zastępować w ochronie oddziały ludowe i OMON zgromadzonych pod budynkiem Rady Miejskiej. Kwadrans później uspokoiła się sytuacja pod Ostankinem, więc wznowiono emisję programów.
W 1993 roku w wyniku kryzysu konstytucyjnego, zakończonego de facto zamachem stanu, budynek Białego Domu został poddany oblężeniu i ostrzałowi artyleryjskiemu. Ostrzał ten spowodował rozległy pożar, który poważnie uszkodził konstrukcję. W wyniku doznanych uszkodzeń, budynek został na pewien czas wyłączony z użytku.

Konsekwencje i Współczesne Wykorzystanie
Po pożarze i zakończeniu kryzysu konstytucyjnego, osmolona fasada budynku stała się tak sławna, że tradycją dla nowożeńców stała się fotografia na jej tle. Następnie budynek został odrestaurowany. W odnowionym Białym Domu mieści się obecnie siedziba rosyjskiego rządu. Po wydarzeniach w 1993 roku, przyległy do budynku teren został ogrodzony wysokim parkanem, przez co praktycznie niemożliwe jest przeprowadzenie masowej demonstracji w bezpośrednim sąsiedztwie obiektu, co miało na celu zapobieżenie powtórzeniu podobnych wydarzeń w przyszłości.