Podpalenia drzwi w Białymstoku: Kronika zdarzeń i kontekst społeczny

Białystok, stolica województwa podlaskiego, w ostatnich latach kilkukrotnie stał się areną poważnych incydentów związanych z podpaleniami drzwi mieszkań. Zdarzenia te budziły zaniepokojenie mieszkańców i władz, a w wielu przypadkach miały podłoże ksenofobiczne i rasistowskie, co negatywnie wpływało na wizerunek miasta. Poniższa artykuł przedstawia przegląd kluczowych przypadków podpaleń drzwi odnotowanych w Białymstoku, ich przebieg, skutki oraz reakcje społeczne i instytucjonalne.

Incydenty podpaleń drzwi w Białymstoku

Podpalenie na osiedlu Przydworcowe: Zatrzymanie 15-latka

W niedzielę 10 grudnia doszło do podpalenia drzwi do dwóch mieszkań w jednym z wieżowców na osiedlu Przydworcowe w Białymstoku. Sprawca oblał nieznaną substancją drzwi, a następnie je podpalił. Na szczęście ogień nie rozprzestrzenił się na tyle, aby stworzyć realne zagrożenie dla mieszkańców klatki. Pracujący nad sprawą funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku szybko ustalili podejrzanego o ten czyn 15-latka. Nieletni został zatrzymany w czwartek, a w trakcie przeszukiwania jego mieszkania mundurowi zabezpieczyli dwa słoiki z substancją, która prawdopodobnie posłużyła do podpalenia.

Młodzieniec w piątek usłyszał zarzut sprowadzenia zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, do czego się przyznał. Decyzją sądu 15-latek najbliższe 3 miesiące spędzi w schronisku dla nieletnich.

Seria podpaleń na tle rasistowskim i ksenofobicznym

Białystok był świadkiem serii podpaleń drzwi, które według władz miasta i śledczych, miały charakter rasistowski i ksenofobiczny. Ataki te dotknęły przede wszystkim mniejszości narodowe i etniczne.

Podpalenie mieszkania polsko-hinduskiego małżeństwa (ul. Batalionów Chłopskich / os. Leśna Dolina)

W nocy 9 maja 2013 roku ktoś podpalił mieszkanie, w którym razem ze swoją polską rodziną mieszkał Hindus Naresh Nayi. Do Polski przyjechał dwa miesiące wcześniej, z żoną Ewą. W Białymstoku Naresh Nayi był zaczepiany i lżony, aż w końcu doszło do ataku. Sprawcy oblali łatwopalną substancją wycieraczkę i drzwi do mieszkania, a następnie je podpalili. Na szczęście nie wszyscy domownicy spali, udało im się ugasić pożar i ujść z życiem. Mieszkanie znajduje się na parterze bloku na osiedlu "Leśna Dolina", będącym jednym z trzech osiedli spółdzielni "Słoneczny Stok".

Zniszczone drzwi mieszkania po podpaleniu w Białymstoku

Ogień wybuchł około godziny 1:30 w czwartek. Sprawcy dostali się na klatkę schodową bloku, mimo działającego domofonu. Domownicy z pomocą sąsiadów ugasili ogień. Pożar zniszczył drzwi i futrynę, a klatka schodowa została okopcona. Dodatkowo wybita została kamieniem szyba w oknie mieszkania. W mieszkaniu przebywał m.in. obywatel Indii, mąż jednej z córek właścicieli lokalu, którzy przyjechali w odwiedziny do bliskich. Spółdzielnia mieszkaniowa oszacowała straty materialne na 10 tys. zł i wyznaczyła taką samą nagrodę za pomoc w wykryciu sprawcy (sprawców).

"To błąd Tuska, wnuki będą to spłacać”. Polacy podzieleni ws. pożyczki

Reakcje i umorzenie śledztwa

Atak odbił się szerokim echem w Białymstoku. Na miejsce zdarzenia przyjechał prezydent miasta Tadeusz Truskolaski, który potępił incydent. Rodzinę odwiedził także ówczesny minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz, obiecując zająć się problemem skinheadów. Białostocka policja prowadziła poszukiwania sprawców, jednak po dwóch latach śledztwa, w maju 2015 roku, prokuratura zdecydowała o umorzeniu sprawy podpalenia drzwi do mieszkania polsko-hinduskiego małżeństwa przy ul. Batalionów Chłopskich z powodu niewykrycia sprawców.

Wcześniej, na specjalnie zwołanym briefingu prasowym, prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski zapewniał, że władzom zależy na wykryciu sprawców i potępił wszystkie zdarzenia. Mówił, że zagrażały one wielu ludziom, ponieważ ogień podkładany był w blokach i w nocy. Podkreślił, że "to zdarzenia o charakterze nienawiści do drugiego człowieka, do innej rasy". Truskolaski mówił, że w porozumieniu z policją i prokuraturą podjęto "szereg działań", by zapobiec takim "aktom", podkreślając, że działania sprawców podpaleń "rzutują negatywnie na obraz miasta". Zaapelował też do białostoczan, by "wzmogli swą czujność" i informowali policję o podejrzanych sytuacjach. Komendant miejski policji w Białymstoku, inspektor Irena Doroszkiewicz, zapewniała, że "wszystkie środki techniczne, organizacyjne i operacyjne są uruchomione, aby tych sprawców namierzyć i zatrzymać".

Ataki na rodziny czeczeńskie (os. Zielone Wzgórza i Leśna Dolina)

Incydent z rodziną hinduską był trzecim podobnym wydarzeniem na terenie osiedli spółdzielni mieszkaniowej "Słoneczny Stok". W dwóch poprzednich przypadkach nieznani sprawcy podkładali ogień pod drzwi mieszkań zajmowanych przez rodziny czeczeńskie. Straty materialne były w każdym przypadku podobne, na szczęście nikt nie ucierpiał.

Dwa wcześniejsze, podobne wydarzenia miały miejsce na sąsiednim osiedlu "Zielone Wzgórza". Pół roku i kilka tygodni wcześniej ktoś podłożył ogień pod drzwi mieszkań zajmowanych przez rodziny czeczeńskie. W sprawie pierwszego wydarzenia śledztwo umorzono, w sprawie drugiej próby podpalenia - wciąż trwa. Jak podaje portal gazeta.pl, atak w nocy z niedzieli na poniedziałek nie był pierwszym tego typu zajściem. W listopadzie 2012 roku usiłowano podpalić mieszkającego ulicę dalej Sultana Daszajewa. Na szczęście ojciec piątki dzieci obudził się wystarczająco wcześnie, a pożar został opanowany.

Osmolone drzwi mieszkania, smród benzyny - jakby ktoś oblał drzwi łatwopalną substancją, drzwi z domofonem zablokowane tak, aby każdy mógł wejść na klatkę - to zastali reporterzy portalu gazeta.pl na osiedlu Zielone Wzgórza. Eliza Chapanova, żona Khumida, opowiadała portalowi, że "Obcych tu nie lubią. Gdy wychodzimy do sklepu, szarpią za torebkę. Mówią: 'Polska dla Polaków, a wy, Cyganie, won do swojego kraju'". Eliza i Khumid, którzy przyjechali do Polski z nadzieją na lepsze jutro, mieszkają na Zielonych Wzgórzach wraz z dwójką małych dzieci od ośmiu miesięcy. Przejawy dyskryminacji miały miejsce już wcześniej, w tym zaczepki i ataki butelkami.

Również na osiedlu Leśna Dolina, około godziny 5 rano, ktoś podpalił drzwi mieszkania zajmowanego przez inną czeczeńską rodzinę. Islamov, jeden z poszkodowanych, relacjonował: "Nie boję się o siebie, ale o życie żony i dziecka. Gdyby nie to, że w porę zauważyliśmy płomienie, to pewnie spłonęlibyśmy żywcem. Sprawcy przez szczelinę pod drzwiami wlali benzynę do środka mieszkania. Na szczęście udało się ugasić płomienie, pomógł nam sąsiad z przeciwka." Islamov wraz z rodziną mieszka w Białymstoku od trzech lat i jest nękany od ośmiu miesięcy, odkąd wprowadzili się na osiedle Leśna Dolina, doświadczając napadów i gróźb.

Apel UNHCR i szerszy kontekst

Po zdarzeniu w kwietniu Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) zaapelowało do władz Białegostoku i policji o wykrycie i ukaranie sprawców ataku na mieszkającą w Białymstoku czeczeńską rodzinę. Prezydent Truskolaski podkreślał, że organizacje pozarządowe prowadzą w mieście działania propagujące tolerancję i zwalczanie rasizmu oraz ksenofobii.

W 2011 i 2012 roku w województwie podlaskim odnotowano serię incydentów o charakterze nacjonalistycznym. Doszło m.in. do próby podpalenia centrum muzułmańskiego w Białymstoku i mieszkania polsko-pakistańskiej rodziny, a także zniszczenia pomnika upamiętniającego ofiary mordu Żydów w Jedwabnem. Zamalowano też polsko-litewskie tablice w Puńsku, a na cmentarzu w Wysokiem Mazowieckiem pojawiły się napisy obrażające Żydów. Ponieważ nie wykryto sprawców, wszystkie śledztwa umorzono, co potęguje poczucie bezkarności i bezradności ofiar.

Podpalenie na ulicy Wyszyńskiego 9

W minioną niedzielę wieczorem doszło do pożaru drzwi do mieszkania na ulicy Wyszyńskiego 9 w Białymstoku. Jedna z mieszkanek, oglądając telewizję, usłyszała dziwny huk, szum, jakieś trzaski i coś zaczęło buczeć. Jak przez wizjer zobaczyła ogień, poleciała do okna, ponieważ telefon nie działał. Na miejsce szybko przyjechało kilka jednostek straży pożarnej.

Wóz strażacki podczas akcji gaśniczej

"Sygnał otrzymaliśmy o godzinie 19.44. Zastaliśmy duże zadymienie w jedenastopiętrowym wieżowcu. Część lokatorów była już na zewnątrz. Był pożar w mieszkaniu na drugim piętrze. Spłonęły drzwi i część wyposażenia korytarza" - relacjonuje brygadier. Okazało się, że tego wieczoru ogień pojawił się również na szóstym piętrze, w tej samej klatce. Właściciel mieszkania z żoną oglądali telewizję, kiedy nagle zniknął obraz, ale sprawdzili, że z telewizorem wszystko było w porządku, co wskazuje na zewnętrzne zakłócenia.

tags: #bialystok #podpalenie #drzwi