W ostatnich miesiącach w Polsce doszło do kilku poważnych pożarów hal produkcyjnych i magazynowych, które spowodowały znaczne straty materialne i wymagały szeroko zakrojonych działań służb ratunkowych. Szczególnie dramatyczne zdarzenia miały miejsce w miejscowości Rybno w województwie warmińsko-mazurskim oraz w Bielsku-Białej w województwie śląskim.
Pożar hali produkcyjnej pelletu w Rybnie (woj. warmińsko-mazurskie)
Przebieg zdarzenia i zagrożenia
Nocą rozegrał się dramat, który mógł zakończyć się katastrofą dla całej okolicy. Do pożaru doszło w sobotę późnym wieczorem, tuż po godzinie 23:00, w miejscowości Rybno w powiecie działdowskim (woj. warmińsko-mazurskie). Ogień pojawił się w hali produkcyjnej, w której wytwarzano pellet - materiał opałowy powstający m.in. z trocin. Obecność takich surowców sprawiła, że ogień miał idealne warunki do szybkiego rozprzestrzeniania się i stanowił ogromne zagrożenie.
W hali znajdowały się zarówno gotowy pellet, jak i trociny oraz maszyny produkcyjne. Wszystkie te elementy są wyjątkowo podatne na zapłon, co znacząco zwiększyło skalę zdarzenia. Sytuację dodatkowo komplikował fakt, że hala była zlokalizowana w otoczeniu innych budynków. Ogień mógł w każdej chwili przenieść się na sąsiednie obiekty, w tym zabudowania mieszkalne. Ryzyko rozprzestrzenienia się pożaru sprawiło, że akcja od początku miała charakter kryzysowy.

Akcja gaśnicza i jej skala
Akcja ratunkowa była wyjątkowo trudna i długotrwała. Do walki z żywiołem skierowano ponad 60 strażaków z kilku powiatów: działdowskiego, ostródzkiego i nowomiejskiego. Łącznie w akcji gaśniczej uczestniczyło 16 zastępów, czyli 62 ratowników. Strażacy przez całą noc walczyli z ogniem, który objął znaczną część hali. Kluczowym celem było nie tylko opanowanie pożaru, ale przede wszystkim niedopuszczenie do jego rozprzestrzenienia się na sąsiednie budynki. To zadanie wymagało ogromnej precyzji i koordynacji działań, które - jak podkreślono - zakończyły się sukcesem, gdyż udało się „nie dopuścić do rozprzestrzenienia się ognia na sąsiednie obiekty”.
Pożar został ostatecznie ugaszony dopiero po godzinie 6:00 rano (około 6:20), co oznacza, że akcja trwała wiele godzin. W tym czasie strażacy pracowali w trudnych warunkach - wysokiej temperaturze, zadymieniu i ryzyku zawalenia się konstrukcji. W takich sytuacjach szczególnie niebezpieczne są elementy dachu i konstrukcji stalowych, które pod wpływem ognia mogą tracić stabilność.
Straty materialne i reakcja lokalnych władz
Mimo dramatycznego przebiegu zdarzenia i ogromnej skali zniszczeń, najważniejsza informacja jest taka, że w pożarze nikt nie ucierpiał. W chwili wybuchu ognia w hali nie było osób, co pozwoliło uniknąć tragedii, która przy tak intensywnym pożarze była realnym zagrożeniem. Brak ofiar to efekt zarówno szczęśliwego zbiegu okoliczności, jak i sprawnej reakcji służb.
Straty materialne są ogromne - spłonęły maszyny produkcyjne, zapasy pelletu oraz trocin. Wstępnie oszacowano je na około 7 milionów złotych, co oznacza poważny cios dla właściciela zakładu i lokalnej gospodarki. Przyczyny pożaru nie są jeszcze znane, ich ustaleniem zajmie się policja.
Na sytuację zareagował wójt gminy Rybno, Tomasz Węgrzynowski, który podkreślił, że mimo poważnych strat materialnych udało się ochronić miejsca pracy. „Z niepokojem przyjąłem informację o nocnym pożarze w firmie Eurostyl w miejscowości Rybno. To trudna chwila dla pracowników, ich rodzin oraz całej lokalnej społeczności. To niezwykle ważna wiadomość dla wielu rodzin i całej naszej wspólnoty”. Wójt wyraził też przekonanie, że dzięki solidarności i wzajemnemu wsparciu mieszkańców uda się przezwyciężyć skutki pożaru.
Profil zakładu Eurostyl
Do zdarzenia doszło w zakładzie produkującym pellet należącym do firmy Eurostyl. Firma Eurostyl działa jako samodzielne przedsiębiorstwo od 2007 roku. Zakład dysponuje halą produkcyjno-magazynową o powierzchni około 5 tys. mkw. Eksperci podkreślają, że zakłady produkujące pellet należą do obiektów podwyższonego ryzyka pożarowego. Pył drzewny i trociny mogą tworzyć łatwopalną mieszankę, która w sprzyjających warunkach może doprowadzić nawet do wybuchu. Tym bardziej istotne jest, że w momencie pojawienia się ognia nikt nie znajdował się w bezpośrednim zagrożeniu.
Pożar hali produkcyjno-magazynowej w Bielsku-Białej
Wybuch pożaru i ewakuacja
W nocy z czwartku na piątek doszło do pożaru w hali produkcyjno-magazynowej w Bielsku-Białej. Pożar wybuchł wieczorem, trawił halę fabryczną na obrzeżach miasta. Sześć zastępów straży pożarnej wzięło udział w początkowej fazie akcji gaśniczej w jednej z firm w Bielsku-Białej. Jak przekazała rzeczniczka bielskiej KM PSP mł. bryg., pożar spowodował zadymienie większości hali produkcyjnej. Pracownicy próbowali ugasić ogień gaśnicami, ale nie zdołali.
W związku z tym kierownik zadecydował o ewakuacji wszystkich 81 osób ze zmiany. Praca w zakładzie została wstrzymana do zmiany porannej.
Skala pożaru i zagrożenia
Rzecznik śląskiej straży pożarnej brygadier Jarosław Wojtasik informował, że pod wpływem gorąca runęła znaczna część dachu. Słychać też było detonacje. Oficer dyżurny bielskiej straży pożarnej poinformował, że nie można wykluczyć, iż w środku znajdują się jeszcze groźne chemikalia. „Dotychczas nie udało się wejść do środka ze względu na wysoką temperaturę” - powiedział.
Hala o długości około 80 metrów leży na terenie należącym do bielskiej firmy Befared, w peryferyjnej dzielnicy miasta. Rejon jest jednak gęsto zabudowany obiektami przemysłowymi. Według bryg. Wojtasika, prowadzona tam była produkcja na bazie poliuretanu, co wyjaśniało intensywność i charakter pożaru. Dym w rejonie pożaru był toksyczny. Bielscy strażacy apelowali, aby mieszkający w pobliżu bielszczanie nie otwierali okien.
Działania służb i konsekwencje
Pożar gasiło ponad 20 zastępów straży pożarnej z Bielska-Białej i Tychów. Energetycy odłączyli prąd w okolicach ogarniętych pożarem, by ułatwić akcję. Wojtasik dodał, że w pożarze poszkodowana została jedna osoba - pracownik firmy. Prawdopodobnie doznał urazu głowy. Jego życiu nic nie zagraża.
