Pożar w bloku mieszkalnym w Bielsku-Białej przy ul. Podgórze

W sobotę po godzinie 22 służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o pożarze, który wybuchł w 10-piętrowym bloku mieszkalnym przy ulicy Podgórze w Bielsku-Białej. Ogień objął dach budynku wielorodzinnego, wzbudzając niepokój wśród mieszkańców.

Zgłoszenie i lokalizacja pożaru

Pożar pojawił się na ostatnim piętrze budynku, w okolicy wyjścia na dach, a także w tak zwanej galerii technicznej znajdującej się bezpośrednio na dachu. Jak podkreśla podkom. [nazwisko], ogień zajął jedynie pomieszczenie techniczne na górnej kondygnacji. Co najważniejsze, płomienie nie objęły lokali mieszkalnych.

schemat budynku mieszkalnego z zaznaczeniem dachu i galerii technicznej

Przebieg akcji gaśniczej

Strażacy szybko opanowali pożar. Na miejscu zdarzenia, nasza reporterka Monika Handzlik usłyszała od przedstawiciela służb, że: „Zostaliśmy wezwani do pożaru na dachu jednego z wieżowców (…). Potwierdziliśmy informację, faktycznie na dachu jednego z 10-piętrowych wieżowców był ogień. Nasze działania polegały na podaniu dwóch linii gaśniczych. Jednej z drabiny mechanicznej, drugiej po klatce schodowej. Paliło się na dachu, na tak zwanym deptaku wieżowca”.

Do ugaszenia ognia użyto ogromnej ilości wody. Po stłumieniu płomieni strażacy przeprowadzili rozbiórkę spalonych elementów oraz dokładnie skontrolowali pogorzelisko za pomocą kamery termowizyjnej, aby wykluczyć ukryte zarzewia ognia.

wóz strażacki z drabiną mechaniczną w akcji gaśniczej

Sytuacja mieszkańców i ewakuacja

Z nieoficjalnych informacji wynikało, że pełna ewakuacja mieszkańców nie była konieczna. Kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa odegrały otwarte klapy dymowe, które sprawiły, że klatka schodowa pozostała wolna od zadymienia. Dzięki temu mieszkańcy mogli bezpiecznie pozostać w swoich lokalach.

Mimo to, część osób została wyprowadzona z mieszkań, a niektórzy mieszkańcy sami zdecydowali się opuścić budynek. Monika Handzlik rozmawiała również z mieszkańcami bloku, w którym doszło do pożaru. Jeden z nich relacjonował: „Spaliśmy już po prostu. I nas to obudziło, zaniepokoiło nas to, co się dzieje. W pierwszym momencie otworzyliśmy okna, bo nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Wyszliśmy na korytarz. Okazało się, że jest jakaś ewakuacja (…), że się coś dzieje. Zamknęliśmy mieszkanie i wyszliśmy na dół z synem. I tyle”.

Pomimo zalania części mieszkań wodą użytej do gaszenia, do budynku można wchodzić bez przeszkód. Jak donosi nasza reporterka z miejsca zdarzenia, mieszkańcy bloku są już w swoich domach.

Śmierć w pożarze

Dalsze czynności wyjaśniające

Na miejscu zdarzenia, oprócz zastępów straży pożarnej, pracował również zespół ratownictwa medycznego oraz policja. Służby mundurowe będą teraz ustalać dokładne przyczyny pożaru i prowadzą dalsze czynności wyjaśniające w tej sprawie.

tags: #bielsko #pozar #langiewicza