Incydent z Kewinem Komarem po festynie w Wiśniczu Małym

Początkowe doniesienia o pobiciu bramkarza

W poniedziałek w serwisie Sportowe Fakty WP pojawił się artykuł Szymona Jadczaka, w którym opisywał incydent z udziałem bramkarza Puszczy Niepołomice Kewina Komara. Według dziennikarza, zawodnik miał zostać pobity przez kiboli podczas festynu w Wiśniczu Małym, który miał miejsce w weekend.

Za pobicie mieli być odpowiedzialni kibice z grupy "Młoda Ferajna", na co dzień związani ze środowiskiem Wisły Kraków. Atak miał być zemstą za przegrany czerwcowy mecz barażowy. Bardzo dobry występ Komara przyczynił się wtedy do zwycięstwa Puszczy Niepołomice.

"Według relacji świadków, z którymi rozmawiały WP SportoweFakty, młodzi kibole podeszli w sobotni wieczór do Komara i zaczęli mu grozić. W końcu napastnicy zaczęli bić bramkarza Puszczy Niepołomice, krzycząc, że to zemsta za przegrany mecz barażowy. Mężczyźni zaczęli się gonić po terenie festynu, ostatecznie bramkarzowi mieli pomóc strażacy ochotnicy" - czytamy na portalu.

Po zajściu Komar trafił na SOR do jednego ze szpitali. Tam miał spotkać jednego z napastników, który zaczął grozić bramkarzowi, że jeśli ten zgłosi sprawę na policję, to spotka się z zemstą kiboli. Ci mieli znać jego adres zamieszkania. Po powrocie piłkarza ze szpitala, pod jego domem mała czekać na niego grupa kiboli Wisły Kraków. Mężczyźni mieli być uzbrojeni w maczety. Wtedy piłkarz, według informacji WP, wezwał policję.

Pojawienie się sprzecznych informacji i oświadczenie policji

Po pewnym czasie w internecie pojawiły się informacje przeczące tezie o kibicowskim podłożu zajścia, jakie przedstawił dziennikarz Wirtualnej Polski. Nie potwierdziły się informacje podane wcześniej przez jeden z portali dotyczące pobicia bramkarza Kewina Komara. Najpierw policja poinformowała, że nie otrzymała żadnego zgłoszenia o pobiciu i nie interweniowała w tej sprawie. Jadczak wskazywał, że piłkarz nie zawiadomił policji, ponieważ bał się zemsty kiboli.

Po kilku godzinach policja wydała kolejne oświadczenie, tym razem bardziej szczegółowe. "Zabezpieczono m.in. zapisy monitoringu, trwa ustalanie i przesłuchiwanie świadków. Z dotychczasowych ustaleń Policji wynika, że zdarzenie nie miało podłoża kibicowskiego. Po zebraniu pełnego materiału procesowego w tej sprawie, zostanie on niezwłocznie przekazany do Prokuratury Rejonowej w Bochni celem oceny prawnej" - napisano.

Fotografia przedstawiająca policję prowadzącą dochodzenie na miejscu zdarzenia lub genericzne zdjęcie z festynu

Rola i relacja prezesa lokalnej OSP

W mediach pojawiła się także relacja prezesa lokalnej OSP, który był obecny na wydarzeniu. Nie potwierdził on, że w incydencie brali udział kibole. Całe zajście określił jako porachunki młodzieży. Kiedy strażacy chcieli interweniować wobec trwającej przepychanki, Komar miał powiedzieć, że nic się nie dzieje, a atakujący to jego znajomi. Chwilę później przepychanki przerodziły się w bijatykę. Wtedy strażacy rozdzielili walczących i udzielili pomocy piłkarzowi.

Zajście nie miało charakteru kibicowskiego.

Inne możliwe motywy i oświadczenie klubu

Z kolei jak poinformował portal rmf24.pl, sprawa miała charakter obyczajowy. Na festynie doszło do bójki bramkarza z byłym chłopakiem jego obecnej dziewczyny. W jej wyniku piłkarz ma uszkodzoną rękę, a drugi mężczyzna - szczękę.

W sprawie oświadczenie wydał także klub Komara, Puszcza Niepołomice. "W związku z informacjami, jakie pojawiają się w mediach, Puszcza Niepołomice informuje, iż nasz zawodnik Kewin Komar złożył właściwym organom zawiadomienie, w związku z wydarzeniami, do których doszło w miniony weekend, a w ramach którego przedstawił rzeczywisty przebieg wydarzeń. Nasz zawodnik jest otoczony przez nasz klub opieką medyczną i prawną. Sprawą zajmuje się Policja i prawnicy Klubu. Klub nie będzie w żaden sposób odnosił się i komentował domniemanych wersji przebiegu wydarzeń przedstawianych przez poszczególne media" - napisali przedstawiciele Puszczy Niepołomice.

tags: #bijatyka #po #zebraniu #osp