Pożary kościołów w Bydgoszczy: Historia, Incydenty i Bezpieczeństwo

Obiekty sakralne, choć kojarzone ze spokojem i trwałością, niestety nie są wolne od zagrożeń, w tym pożarów. Na przestrzeni wieków Bydgoszcz, podobnie jak inne miasta, doświadczała tragedii związanych z ogniem w świątyniach. Analiza tych zdarzeń pozwala zrozumieć wyzwania związane z ochroną zabytkowego dziedzictwa oraz nowoczesne podejście do prewencji pożarowej.

Historia pożarów kościołów w Bydgoszczy

Bydgoskie kościoły przeżyły niejedną pożogę w czasach średniowiecza, kiedy większość budowli wznoszono z drewna. Te najstarsze i najcenniejsze zabytkowe obiekty sakralne w mieście były budowane w czasach, kiedy ludzie nie znali obecnych sposobów zabezpieczania się przed ogniem. Stare obiekty nie mają odporności ogniowej. Najbardziej „czułymi” miejscami w świątyniach są drewniane elementy konstrukcyjne, czyli strychy, podesty, poddasza i wnętrza wież. Dotyczy to w szczególności kościoła pw. św. Andrzeja Boboli przy pl. Kościeleckich, bydgoskiej katedry, a także obiektów poklasztornych, czyli tzw. kościoła Klarysek i kościoła pobernardyńskiego.

Pożar bydgoskiej Fary w 1425 roku

W roku 1425 pożar strawił całą farę, mimo iż była już budynkiem ceglanym. To świadczy o sile żywiołu i ówczesnych trudnościach w walce z ogniem.

Historyczna ilustracja pożaru średniowiecznego kościoła

Pożar wieży kościoła św. Mikołaja w Fordonie (1980)

Stuprocentowego zabezpieczenia nikt zagwarantować nie może, dlatego takie przypadki jak w Gorzowie zdarzyć się mogą i u nas. Przykładem jest zdarzenie z czwartku, 12 czerwca 1980 roku, kiedy w nocy, w wyniku uderzenia pioruna, stanęła w płomieniach kopuła wieży kościoła pw. św. Mikołaja w Fordonie. Pożar zniszczył częściowo wieżę, a w niej cztery dzwony, zegar i przedmioty kultu religijnego. Na naprawę zrzucili się parafianie i wiele osób z Bydgoszczy. Już 9 dni później zamontowano prowizoryczny dach i uporządkowano całe wnętrze wieży. Koszt odbudowy został oszacowany na około 1,5 miliona zł.

Zagrożenie dla Katedry Bydgoskiej (1986)

Po raz drugi niebezpieczeństwo ze strony ognia pojawiło się w 1986 roku, kiedy doszło do ogromnego pożaru wojskowych magazynów przy ul. Karmelickiej po drugiej stronie Brdy. Silny wiatr powodował odrywanie się tzw. lotnych ogni, które zagrażały katedrze. Przez wiele godzin strażacy musieli kościół chronić, m.in. polewając jego dach wodą.

CEP - Kolejne kompromitacje Putina. Pożary w Permie,Jarosławiu, Rostowie, Groznym

Dwukrotny pożar "betonowego kościoła" w połowie lat 90.

W Bydgoszczy do pożaru kościoła doszło także w połowie lat 90. - Pierwszy pożar wybuchł w 1995 roku. Konstrukcja składała się praktycznie tylko ze stali i betonu, ale z dachu nic nie zostało. Dostaliśmy niewielkie odszkodowanie, zmieniliśmy firmę dekarską i zaczęliśmy odbudowę dachu. Po roku spotkało nas to samo. Jak pokazało później dochodzenie, w obu przypadkach zawinili nieostrożni pracownicy. Mieszkańcy osiedla wspominają, że zanim na miejscu pojawili się strażacy, cała okolica spowita była gęstym dymem. Dach betonowego kościoła palił się jak zapałka. Do gaszenia ognia strażacy musieli wykorzystać specjalne podnośniki.

Nowsze incydenty i ogólne przyczyny pożarów

Mimo postępów w technologii budowlanej i systemach zabezpieczeń, pożary w obiektach sakralnych nadal się zdarzają, często wynikając z nieuwagi podczas prac remontowych.

Pożar dawnej kaplicy przy Fordońskiej 4 (2014)

W niespełna godzinę ogień strawił byłą kaplicę pod wezwaniem Matki Boskiej Królowej Polski, przy ul. Fordońskiej 4 w Bydgoszczy. Pożar wybuchł w sobotę tuż przed północą i w kilka minut zajął dach zamkniętej od kilku lat kaplicy. Na miejsce przyjechało 12 zastępów straży pożarnej. Dwa wozy gasiły ogień z podwórka posesji przy Fordońskiej 2, kolejne dwa z placu przed kaplicą, pięć wozów zajęło jeden pas Fordońskiej, a reszta dowoziła im wodę. W akcji brali też udział gazownicy i wodociągowcy. Ogień był tak duży, że ratownicy musieli ewakuować kilka osób z sąsiedniego budynku. Akcja trwała ponad 6 godzin. Niestety, kaplica, która i tak była przeznaczona do rozbiórki, została doszczętnie spalona. Budynek ten ma bardzo interesującą historię: najpierw służył jako mieszkanie, a dopiero od 1969 roku jako tymczasowa kaplica pod wezwaniem Matki Boskiej Królowej Polski. W latach 1971-1972 została rozbudowana i służyła aż do końca lat 90. Ostatecznie budynek został zamknięty po wybudowaniu nowego kościoła przy ulicy Żmudzkiej i od kilku lat czekał na rozbiórkę.

Przyczyny pożarów podczas prac remontowych

Zaniepokojenie księży i konserwatorów jest całkowicie usprawiedliwione, ponieważ wstępne dochodzenia prokuratorskie w sprawach pożarów świątyń często wskazują, że ich przyczyną mogły być prace na dachu lub inne prace budowlane. Ze statystyk wynika, że do pożarów obiektów sakralnych dochodzi bardzo rzadko. Ale przyczyną dziewięćdziesięciu procent z nich są prace budowlane lub dekarskie. Reszta to podpalenia, do których dochodzi zazwyczaj po włamaniach do kościołów.

Przykładem jest pożar, który wybuchł 29 listopada 2017 roku. Z żywiołem walczyło aż dziewiętnaście zastępów straży pożarnej, w tym jednostki PSP i OSP, a także trzeba było dodatkowo ściągać podnośniki z Bydgoszczy i Inowrocławia. Po niemalże dwóch miesiącach od wybuchu pożaru, biegli z zakresu pożarnictwa wydali opinię dotyczącą przyczyn pożaru, w wyniku którego całkowicie spłonął dach kościoła. Jak wynika z ekspertyzy, do pożaru doszło wskutek prowadzonych prac remontowych, podczas opalania starej powłoki malarskiej.

Infografika: Przyczyny pożarów w obiektach sakralnych

Pożar dachu kościoła w Rogowie (marzec 2014) - konsekwencje i odbudowa

W nocy z soboty na niedzielę (29/30 marca) spłonął dach kościoła w Rogowie (powiat żniński, nie Bydgoszcz), co stanowi przykład wyzwań po pożarze. Zgliszcza spadły na strop, ale na szczęście nie wpadły do wnętrza kościoła. W środku wszystko, co pozostało, jest zalane wodą: od ławek po ołtarz główny. Strażacy w chwili pożaru wynieśli tabernakulum, stół przy którym były odprawiane msze, krzyż, świeczniki, obrazy i stacje drogi krzyżowej, a także drobniejsze przedmioty z zakrystii. Niestety nie udało się uratować organów.

Dzień po pożarze wnętrze świątyni zobaczyli m.in. przedstawiciele władz gminy, pracownik odpowiedzialny za zabytki w gminie, a także przedstawiciel powiatowego inspektora nadzoru budowlanego oraz reprezentant konserwatora zabytków. Ławki, ołtarz główny, barierki, przy których wierni czekali na komunię, zostały okryte czarną folią, która ma je chronić przed wodą. Na posadzce świątyni były kałuże, gdzieniegdzie widać było czarne, spopielone drewno i sadzę. Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego wydał decyzję dotyczącą wyłączenia obiektu z użytkowania. - Będzie zakaz użytkowania budynku. Właściciel będzie musiał także zrobić ekspertyzę techniczną, dzięki której będzie wiadomo, co dalej stanie się z obiektem - mówił Zbigniew Napierała.

O odbudowie mówił również wójt Józef Sosnowski: - Myślę, że uda się odbudować - podkreślał. Równolegle cały czas trwały zbiórki finansowe na odbudowę kościoła.

Zabezpieczenia przeciwpożarowe i gotowość w Bydgoszczy

W Bydgoszczy sytuacja zdaje się być pod pełną kontrolą dzięki regularnym inspekcjom i szkoleniom.

Kontrole obiektów sakralnych przez PSP

- Na przełomie lat 2006-2008 dokonano oceny zabezpieczenia przeciwpożarowego obiektów sakralnych na terenie Bydgoszczy - mówiła kpt. Aleksandra Starowicz z Wydziału Operacyjno-Szkoleniowego Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Bydgoszczy. - Dokonano czynności kontrolnych w 47 kościołach, a wnioski i zalecenia dotyczące zakresu ewentualnych nieprawidłowości i sposobu ich usunięcia przekazano zarządcom tych obiektów. W ostatnich latach nie było na terenie Bydgoszczy ani jednego zdarzenia, które wymagałoby interwencji straży w związku z zauważeniem ognia czy dymu. Ewentualne akcje ratownicze na obiektach sakralnych w ostatnich latach - dodaje kapitan Aleksandra Starowicz - były związane z usuwaniem skutków silnych wiatrów.

Gotowość bydgoskich służb

Strażacy w Bydgoszczy są dobrze przygotowani do tego typu akcji. Sprzęt, którym dysponują, pozwala na prowadzenie akcji gaśniczych na wysokości kilkudziesięciu metrów. W każdym większym mieście regionu znajduje się jeden - a w Bydgoszczy są takie dwa - wóz z 40-metrową drabiną. Co jakiś czas prowadzone są także próbne alarmy w różnych punktach Bydgoszczy. M.in. w kwietniu 2014 roku Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza nr 1 przeprowadziła ćwiczenia, których założeniem było gaszenie pożaru na wieży kościoła na placu Piastowskim.

Zdjęcie strażaków ćwiczących gaszenie pożaru na wysokości

tags: #bydgoszcz #pozar #josciola