Tragiczny pożar pozbawił rodzinę Pawlaków dachu nad głową
Rodzina Pawlaków z Czołowa (koło Kórnika) w ubiegłą sobotę w wyniku pożaru straciła swój dom i cały dobytek. Zofia Pawlak, jej mąż Jędrzej i ich piątka dzieci - 12-letni Franek, 10-letni Lucek, 8-letnia Anastazja, 6-letnia Blanka oraz półtoraroczny Tadek - wracając z ferii zimowych, dowiedzieli się, że ich dom stoi w płomieniach. Zostało im tylko to, co zabrali ze sobą na wyjazd. Powodem pożaru była zła konstrukcja domu. Niestety, z powodu złej konstrukcji, drewniany dom zajął się ogniem. - Teraz cieszymy się, że nas tam nie było. Przecież to mogło się stać, w nocy, gdybyśmy spali - mówi Zofia Pawlak.

Błyskawiczna reakcja sąsiadów i straży pożarnej
W sobotę dom Pawlaków stanął w płomieniach. - Mój mąż akurat podjeżdżał pod nasz dom i zobaczył dziwne światło w oknach u sąsiadów. Kiedy podjechał bliżej, zobaczył ogień. Szybko zareagowaliśmy, wezwaliśmy straż. Przyjechało siedem jednostek - relacjonuje pani Emilia, sąsiadka rodziny Pawlaków. Dom miał drewnianą konstrukcję, ogień rozszerzał się więc w błyskawicznym tempie. Zabrał cały dobytek siedmioosobowej rodziny. Dom nadaje się już tylko do rozbiórki. Obecnie rodzina wprowadza się do domu tymczasowego w sąsiedniej wsi.
Niezwykła fala solidarności i wsparcia dla poszkodowanych
Rodzina Pawlaków zadała sobie pytanie: co dalej? Pomoc jednak przyszła błyskawicznie. Bliscy rodziny i okoliczni mieszkańcy natychmiast postanowili pomóc. Pani Ewa Majerowicz-Kwaśniak, siostra pani Zofii Pawlak, w niedzielę po pożarze utworzyła zbiórkę pieniędzy na portalu Zrzutka.pl, by pomóc rodzinie uzbierać na nowy dom. Celem zbiórki było 150 tys. zł. Jednak pomoc, jaką okazali ludzie, przerosła oczekiwania pani Ewy. - Gdy w niedzielę wieczorem zakładałam zrzutkę dla Zosi, Jędrka i ich dzieciaków, w najgłębszych fantazjach nie spodziewałam się takiego odzewu z Waszej strony. Ustawiłam limit 150 tys. zł sądząc, że to będzie cud, jeśli uzbieram połowę takiej kwoty - pisze na stronie zbiórki pani Ewa.
Katastrofa samolotu gaśniczego. Ogień trawi Puszczę Solską
Dzięki pomocy sąsiadów i najbliższych udało się w ciągu kilku dni zebrać ponad 170 tys. zł na nowy dom. Mimo że cel został już osiągnięty, pieniądze na rzecz rodziny Pawlaków będą zbierane jeszcze przez kolejny miesiąc.
Oprócz zbiórki pieniędzy, zorganizowana została też zbiórka najpotrzebniejszych rzeczy, dzięki czemu rodzina ma już część mebli, wyprawki dla dzieci i ubrania. Bliscy i sąsiedzi organizują zbiórkę potrzebnych rzeczy, którą koordynuje pani Emilia Urbaniak. - Mamy tyle ubrań, że moglibyśmy obdarować nimi cały Poznań. Jednak najbardziej rodzinie potrzebne są pieniądze na zbudowanie nowego domu - dodaje pani Emilia.

Plany na przyszłość: nowy, większy dom
Na nowy dom to za mało, ale już możemy od czegoś zacząć. Znaleźli się również darczyńcy, od których rodzina otrzyma projekt nowego domu. Swoją pomoc zaoferował też elektryk, który zajmie się instalacją elektryczną. - Chcemy jak najszybciej ruszyć z budową. Nowy dom będzie większy, tak, żeby pomieścił całą rodzinę. Rozmawialiśmy już z architektami - mówi pani Emilia. Wciąż zgłaszają się darczyńcy m.in. z materiałami budowlanymi. Cały czas działamy - zapewnia rozmówczyni.

tags: #czolowo #mikolajowek #pozar #domu #jednorodzinnego #31