W ubiegłą środę wieczorem doszło do pożaru w budynku przy ulicy Łącznej w Dąbrowie Górniczej. Zdarzenie to wywołało szereg konsekwencji, w tym ewakuację mieszkańców i dyskusje na temat warunków życia oraz wsparcia dla poszkodowanych.
Akcja ratunkowa i ewakuacja
Ogień pojawił się w jednym z mieszkań w budynku przy ul. Łącznej w Dąbrowie Górniczej w środę 10 lutego. Z obiektu ewakuowano kilkanaście osób. Dwójkę poszkodowanych lokatorów przewieziono do szpitala. Asp. Stefan Flasza, oficer prasowy dąbrowskiej komendy straży pożarnej, relacjonował, że jedna osoba trafiła do szpitala z objawami zatrucia. Drugą osobę, która była po operacji, trzeba było reanimować z powodu nagłego zatrzymania funkcji życiowych. Na szczęście, jak podkreślił Flasza, udało się przywrócić krążenie.

Tymczasowe schronienie i dalsze losy lokatorów
Po pożarze lokatorzy zostali przewiezieni na teren Eurocampingu w Błędowie, gdzie znaleźli tymczasowe schronienie. Niektórzy pogorzelcy przez jakiś czas przebywali u rodzin. W ciągu dwóch godzin służby miejskie zapewniły wszystkim ewakuowanym transport oraz schronienie, a także pełne wyżywienie. Z pomocy sfinansowanej przez dąbrowskich podatników skorzystało 25 osób. We wtorek 16 lutego MZBM przekazał do MOPS wykaz mieszkań, które nie ucierpiały w trakcie pożaru i do których możliwy jest powrót lokatorów. Informacja ta niezwłocznie została przekazana ewakuowanym osobom przez pracownika socjalnego. Ani MZBM, ani pracownicy MOPS nie wskazali jednak konkretnego czasu i terminu powrotu do mieszkań.
Zastrzeżenia mieszkańców dotyczące tymczasowego zakwaterowania
Nie wszyscy lokatorzy są zadowoleni z formy udzielonej pomocy. Jedna z mieszkanek Dąbrowy Górniczej wyraziła oburzenie, twierdząc, że miasto nie pomogło należycie lokatorom. - Pogrupowali ich jak mięso na tym eurocampingu. W jednym domku umieścili dwie kobiety, z czego jedną starszą i schorowaną, oraz półnagiego mężczyznę, który nie miał ubrań - mówiła nasza informatorka. Kobieta napisała na swoim profilu społecznościowym, że sama pomogła pogorzelcom, których miasto, jej zdaniem, zostawiło na pastwę losu, a MZBM nie rozpoczął remontu tydzień od pożaru, a mieszkańcy nie otrzymali pomocy w zakresie transportu.

Kontrowersje i zarzuty mieszkańców
Pożar przy ulicy Łącznej stał się osią sporu między mieszkańcami Dąbrowy Górniczej, a także między prezydentem Marcinem Bazylakiem i jedną z lokalnych działaczek. Chodzi przede wszystkim o kwestię pomocy pogorzelcom. Niektórzy lokatorzy obawiają się, że ze względu na zaległości w opłatach mogą wylądować na ulicy, a dokładniej w noclegowni dla bezdomnych, co według nich ma być sposobem miasta na "zajęcie się" osobami niepłacącymi za czynsz.
Warunki życia przed pożarem
Część lokatorów twierdzi, że już przed pożarem stan budynku pozostawiał wiele do życzenia. Jedna z mieszkanek opowiedziała: - Mieszkam tu trzy lata, ale ciężko tu żyć. Dochodzi często do awantur. W łazience spuchnięte ściany, grzyb. Malowaliśmy, ale to nic nie daje. Po pożarze sufit odpada, drzwi są wyłamane, a mieszkanie jest pozalewane. Wielu mieszkańców nie płaciło za czynsz, argumentując, że w takich warunkach nie da się żyć. - Za co tu płacić? - pytają. - Wylewają się nam fekalia na mieszkanie i na korytarz. Ja to muszę sprzątać. Jeden wielki grzyb na ścianach. Teraz jest wszystko mokre. Człowiek się stara, żeby było czysto.

Obawy dotyczące eksmisji i stygmatyzacji
Obawy mają również ci, którzy regulują opłaty w terminie. - Tam mieszkają także ludzie, którzy mają normalne emerytury, renty. Jeden z lokatorów włożył nawet 20 tys. w to mieszkanie i nie chce go opuścić. Różni ludzie tam trafiali. Ale wszyscy są wrzucani do jednego worka o nazwie patologia - mówi jedna z mieszkanek. Dodaje, że są to często ofiary systemu, które straciły pracę, gdy czynsze poszły do góry, i nagle znalazły się w tej sytuacji. W budynku mieszkają także rodziny z dziećmi.
Reakcja władz miasta i MZBM
We wtorek Urząd Miasta otrzymał zapytanie w sprawie mieszkańców budynku przy ul. Łącznej, dotyczące stanu budynku przed pożarem, obecnej sytuacji lokatorów, ich przyszłości oraz planów dotyczących remontu budynku. Dzień po pożarze oględzin budynku dokonał Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, który uznał, że konstrukcja budynku nie została uszkodzona. W poniedziałek 15 lutego do budynku ponownie zostały przyłączone media, które zostały odcięte w związku z prowadzoną akcją gaśniczą. MZBM oświadczył, że do dzisiaj do administracji nie wpłynęła żadna skarga od lokatorów. W najbliższym czasie na koszt MZBM zostaną przeprowadzone konieczne remonty, a do dyspozycji lokatorów są także konserwatorzy MZBM.
Stan techniczny budynku i zadłużenie
Suma zaległości czynszowych mieszkańców budynku przy ul. Łącznej wynosi 1,3 miliona złotych.