W nakielskiej bibliotece miało miejsce wyjątkowe spotkanie, które rzuciło nowe, głębsze światło na postać jednego z najsłynniejszych artystów w historii. Monika Szomko, prelegentka i uczestniczka Festiwalu Van Gogha w Brzózkach, zaprosiła słuchaczy w podróż zatytułowaną „Van Gogh - prawdziwy portret. Między lekturą, korespondencją a malarstwem”. Nie była to jednak zwykła lekcja historii sztuki, lecz intymna opowieść o człowieku rozdartym między pragnieniem miłości a mrokiem własnej duszy.
Bolesne fundamenty osobowości
Podczas spotkania nakreślono bolesny fundament, na którym wyrastała osobowość Vincenta van Gogha. Prelegentka zwróciła uwagę na skomplikowane i tragiczne relacje rodzinne malarza. Wychowany pod okiem surowego ojca-pastora oraz matki, która nigdy nie otrząsnęła się po stracie pierworodnego syna (również Vincenta-Willema), od dziecka zmagał się z poczuciem bycia „zastępstwem”.
Cień pierworodnego i oziębłość domu rodzinnego stała się codziennością artysty. Duch zmarłego brata unosił się nad rodziną niczym złowróżbne piętno. Monika Szomko podkreśliła, że cała twórczość Van Gogha była w pewnym sensie rozpaczliwą próbą zwrócenia na siebie uwagi matki i wykrzesania z niej choć odrobiny ciepła. Niestety, ta walka o akceptację okazała się nieskuteczna, co pogłębiało u artysty skłonność do depresji, niskiej samooceny i zachowań autoagresywnych.

„Czym jestem w oczach wielu ludzi? Jestem zerem, dziwakiem, człowiekiem nieznośnym, jestem gorszy od najgorszych. Jednak chciałbym udowodnić swoim dziełem, że mimo wszystko w moim sercu tkwi jeszcze jakaś siła” - pisał o sobie malarz, a te słowa wybrzmiały podczas spotkania wyjątkowo mocno.
Van Gogh jako człowiek słowa
Niezwykle ciekawym wątkiem prelekcji było ukazanie Van Gogha jako człowieka słowa. Zanim chwycił za pędzel, jego światem była literatura i poezja. Artysta był nienasyconym czytelnikiem - jeśli zachwycił go dany autor, zgłębiał wszystkie jego dzieła, analizując je z niemal religijną czcią. Do jego ulubionych twórców należeli: Emil Zola, Karol Dickens czy Charlotte Brontë.

Dla Vincenta świat słowa nierozerwalnie łączył się z obrazem. Dowodem na to są setki listów, w których z pasją opisywał przeczytane książki i podziwiane dzieła sztuki. Mało kto wie, że Van Gogh był również autorem czterech albumów poetyckich, co rzuca zupełnie nowe światło na jego artystyczną wrażliwość.
Twórczość jako zapis walki i siły
Spotkanie w nakielskiej bibliotece pozwoliło zrozumieć, że obrazy Van Gogha nie są jedynie efektem szaleństwa, ale świadomym zapisem walki o godność i dowodem na wewnętrzną siłę, o której pisał w listach.