Pożar samochodu w warsztacie w Miłkowie: spór o odszkodowanie

Gigantycznego pecha miał mężczyzna, który zamierzał jedynie naprawić drobną usterkę instalacji gazowej w warsztacie w Miłkowie (gmina Bodzechów, powiat ostrowiecki). W trakcie wykonywania prac serwisowych doszło do nieszczęśliwego wypadku, w wyniku którego samochód stanął w płomieniach. Pracownik warsztatu, próbując ratować zakład, własnymi rękoma wypchnął płonące auto na zewnątrz.

Szkic sytuacyjny przedstawiający warsztat samochodowy w Miłkowie i miejsce zdarzenia z uszkodzonym pojazdem.

Przebieg awarii instalacji gazowej

Z redakcją „Echa Dnia” skontaktował się oburzony właściciel spalonego auta, pan Ernest. Wyjaśnił, że do zdarzenia doszło w momencie, gdy pracownik próbował naprawić niedziałający wskaźnik poziomu gazu. - Do zapłonu gazu doszło nagle. Prawdopodobnie pracownik zostawił odizolowane kable instalacji - relacjonuje właściciel pojazdu.

Według relacji pana Ernesta, w pewnym momencie pracownik lekko odkręcił zawór, a gdy gaz zaczął intensywnie uciekać, przykręcił go z powrotem i kontynuował pracę. - Byłem w szoku, kiedy nagle usłyszałem huk i zobaczyłem wielki płomień w środku auta - wspomina poszkodowany.

Spór o wartość pojazdu

W wyniku pożaru Audi A8 quattro uległo całkowitemu zniszczeniu. Pan Ernest żąda od właściciela warsztatu 35 tysięcy złotych rekompensaty, argumentując to poniesionymi wcześniej kosztami generalnego remontu pojazdu. Właściciel twierdzi, że wymienił sprzęgło, założył nowe koła oraz przeprowadził remont silnika i skrzyni biegów. Podkreśla również unikatowy charakter modelu, posiadającego napęd na cztery koła i manualną skrzynię biegów.

Właściciel zakładu w Miłkowie przyznaje, że do pożaru doszło z winy jego pracownika, jednak nie zgadza się na żądaną kwotę. - Nie mam siły już walczyć z tym panem. Chciałem się z nim dogadać, zapłacić za auto tyle, ile jest warte, ale ten pan po prostu chce wykorzystać sytuację, w której się znalazł - twierdzi przedsiębiorca, oferując 15 tysięcy złotych.

Zdjęcie wraku Audi A8 po pożarze w zakładzie mechanicznym.

Stanowisko służb

Komisarz ostrowieckiej Policji, Ewa Libuda, poinformowała, że postępowanie w sprawie zostało umorzone z powodu braku wniosku o ściganie. Z policyjnych dokumentów wynika, że zniszczone Audi A8 oszacowano na kwotę 15 tysięcy złotych.

Strona sporu Kwota roszczenia/oferty
Właściciel Audi 35 000 zł
Właściciel warsztatu 15 000 zł

tags: #echo #ostrowiec #swietokrzyski #pozar #busa