Pożary w Niemczech: Od akceleratora cząstek po sabotaż sieci energetycznej

W ostatnich tygodniach Niemcy doświadczyły serii poważnych pożarów, które objęły zarówno kluczowe obiekty badawcze, zakłady produkcyjne, tereny wojskowe, jak i infrastrukturę krytyczną. Incydenty te, różniące się przyczyną i skalą, doprowadziły do znacznych strat materialnych, opóźnień w ważnych projektach badawczych oraz awarii zasilania, budząc obawy o bezpieczeństwo i stabilność.

Pożar w Centrum Badań Ciężkich Jonów (GSI) w Darmstadt

W czwartek nad ranem w Centrum Helmholtza Badań Ciężkich Jonów (GSI) w Darmstadt, położonym w południowo-zachodnich Niemczech, wybuchł pożar. Ogień objął system zasilania nowoczesnego akceleratora cząstek. Zgłoszenie wpłynęło do straży pożarnej około godziny 6 rano. Natychmiast po zdarzeniu ochrona ewakuowała teren ośrodka, a wszyscy pracownicy opuścili budynki. Nikt nie został ranny.

Tematyczne zdjęcie budynku badawczego GSI w Darmstadt lub akceleratora cząstek

Przebieg akcji ratunkowej i ocena zagrożenia

Na miejsce skierowano liczne zastępy straży pożarnej; w działaniach gaśniczych uczestniczyło 130 strażaków z Darmstadt, sąsiednich powiatów oraz kilku zakładowych straży pożarnych. Rzecznik Centrum Helmholtza Badań Ciężkich Jonów (GSI) przekazał, że na miejscu przeprowadzono ewakuację, nikt nie odniósł obrażeń, a co najważniejsze - nie doszło do uwolnienia szkodliwych materiałów ani skażenia radioaktywnego, mimo że w trakcie eksperymentów w placówce wydzielane jest promieniowanie jonizujące.

Kierownictwo ośrodka wydało komunikat, w którym prosiło mieszkańców okolicznych domów o zamknięcie okien i wyłączenie systemów wentylacyjnych ze względu na dym. Pożar został opanowany, a dogaszanie mogło potrwać do późnego wieczora. Służby informują o poważnych stratach materialnych. Według rzecznika placówki, przyczyną pożaru było zwarcie w obwodzie wysokiego napięcia akceleratora cząstek.

Wpływ pożaru na badania i projekt FAIR

Centrum GSI prowadzi badania z zakresu plazmy, fizyki atomowej i jądrowej oraz medycyny nuklearnej. Znajduje się tam akcelerator ciężkich jonów, który służy m.in. do rozwoju medycyny nuklearnej. W trakcie zdarzenia ogień uszkodził wykorzystywane systemy, ale nie naruszył trwającej w sąsiedztwie budowy nowego ośrodka, którego koszt w 2024 roku oszacowano na około 3,3 miliarda euro.

Minister nauki Hesji, Timon Gremmels, poinformował, że pożar spowoduje opóźnienia w realizacji międzynarodowego projektu budowy nowego akceleratora, nazwanego FAIR (Facility for Antiproton and Ion Research; pol. Ośrodek Badań nad Antyprotonami i Jonami). Próbne uruchomienie instalacji planowano na grudzień, a pierwsze eksperymenty miały rozpocząć się pod koniec 2027 roku. Budowa FAIR jest określana przez naukowców jako "jeden z największych projektów badawczych na świecie", gdzie materia, która zazwyczaj występuje jedynie w głębi kosmosu, zostanie wytworzona w laboratorium do badań. Skala strat oraz wpływ pożaru na harmonogram prac będą znane po zakończeniu akcji ratowniczej i szczegółowej ocenie zniszczeń.

Inne znaczące pożary w Niemczech

Oprócz incydentu w GSI, Niemcy zmagały się również z innymi poważnymi pożarami.

Pożar w fabryce pojazdów elektrycznych Econelo

W innej lokalizacji, pożar w hali firmy Econelo, producenta tzw. mikromobilnych pojazdów elektrycznych (od skuterów dwu-, trzy- i czterokołowych, aż po zamknięte mikroauta), spowodował szkody szacowane na około dwa miliony euro. W hali odbywała się produkcja i serwis pojazdów. W sąsiedniej hali spłonęło 25 cennych oldtimerów, gdzie straty są jeszcze szacowane. Na miejscu pojawiła się straż pożarna w sile 45 pojazdów, a nad miastem unosił się słup dymu.

Zdjęcie spalonej hali produkcyjnej lub pojazdów elektrycznych

Przyczyna pożaru pozostaje niejasna, a dochodzenie jest utrudnione, ponieważ magazynowi grozi zawalenie. Firma Econelo, posiadająca również polskiego przedstawiciela, planuje obecnie rozpoczęcie produkcji zastępczej w nowym miejscu.

Pożar torfowiska na poligonie Bundeswehry w Emsland

Od kilkunastu dni płonęło również torfowisko na poligonie Bundeswehry w powiecie Emsland w Dolnej Saksonii. Pożar, który wywołały testy pocisków rakietowych w dniu 3 września, w które uzbrojone są śmigłowce bojowe Tiger, okazał się trudny do opanowania. Wojsko i strażacy walczyli z ogniem, którego przyczyną było wojsko i nad którym nie potrafiło zapanować.

Zdjęcie płonącego torfowiska na poligonie w Emsland, widok z lotu ptaka

Szef centrum ochrony przeciwpożarowej w Bundeswehrze, Andreas Sagurna, zwrócił uwagę, że torf tli się na głębokości od dwóch do ośmiu metrów, a na poligonie znajdują się niewypały i niewybuchy, co uniemożliwia wjazd wozami gaśniczymi. Minister von der Leyen retorycznie pytała, czy taki test amunicji trzeba było przeprowadzać w czasie klęski suszy, jakiej nigdy dotąd nie notowano, gdy torfowisko jest wyschnięte na wiór. Dpa podkreśliła również inne błędy, takie jak spóźnione wezwanie pomocy z zewnątrz.

Władze powiatu Emsland ogłosiły stan zagrożenia katastrofą, umożliwiając sprawne podejmowanie nadzwyczajnych działań. Nie wykluczano ewakuacji dwóch miejscowości - Gross Stavern i Klein Stavern - obawiając się znacznego wzrostu zadymienia oraz przenoszenia iskier przez wiatr. Od soboty po południu zdjęcia w podczerwieni wykonywane z myśliwca Tornado miały pomóc w lokalizacji zarzewi pożaru.

Atak sabotażowy na sieć energetyczną w Berlinie

W sobotę, 3 stycznia, wczesnym rankiem, pożar mostu kablowego nad kanałem Teltow, prowadzącym do elektrowni Lichterfelde, spowodował uszkodzenie ważnych linii energetycznych i wielką awarię zasilania w południowo-zachodniej części Berlina. Burmistrz miasta, Kai Wegner, oraz policja potwierdzili, że był to atak motywowany politycznie, za który odpowiedzialność wzięła "Grupa Wulkan", lewicowi ekstremiści.

Zdjęcie spalonego mostu kablowego w Berlinie

W piśmie, którego autentyczność potwierdziły służby bezpieczeństwa, "Grupa Wulkan" przyznała się do sabotażu, wyjaśniając, że celem akcji nie były przerwy w dostawach prądu, lecz energetyka oparta na paliwach kopalnych. Zapalniki zostały umieszczone bezpośrednio pod kablami, co spowodowało uszkodzenia nieporównywalne ze zwykłym pożarem. Atak dotknął początkowo 45 tysięcy gospodarstw domowych i ponad 2200 przedsiębiorstw w dzielnicach Nikolassee, Zehlendorf, Wannsee i Lichterfelde.

Naprawa jest skomplikowana, a sytuacja kryzysowa miała potrwać wyjątkowo długo, z przewidywanym przywróceniem zasilania do wszystkich odbiorców dopiero w czwartek po południu. Prace utrudniają minusowe temperatury i śnieg, wymagające użycia ogrzewanych namiotów oraz specjalnie przeszkolonych ekspertów do łączenia różnych technologii kablowych.

Senator ds. gospodarki Franziska Giffey podkreśliła, że berlińska sieć energetyczna jest dobrze zabezpieczona, choć 1 procent jej długości (35 tysięcy kilometrów) nadal przebiega nad ziemią i stanowi potencjalnie wrażliwy punkt. Związek zawodowy policji GdP skrytykował rozwiązania monopolistyczne i zaapelował o stworzenie odpowiednich systemów awaryjnych oraz lepszej ochrony infrastruktury krytycznej przed tego typu aktami sabotażu, sugerując rozważenie monitoringu.

Pożar lasu w Brandenburgii

Ponadto, bardzo szybko rozprzestrzeniający się pożar lasu na południe od Berlina zmusił blisko 600 osób do opuszczenia swych domów. Ewakuowano mieszkańców trzech wiosek w Brandenburgii, położonych około 50 km od Berlina, do których ogień zbliżył się na odległość zaledwie 100 metrów. Pożar, z którym walczyło kilkuset strażaków, wybuchł w rejonie dotkniętym w ostatnich tygodniach przez suszę, obejmując z 5 hektarów w ciągu dnia do ponad 300 hektarów późnym wieczorem.

tags: #elmt #niemcy #pozar