Poniższy artykuł przedstawia zbiór informacji dotyczących kilku incydentów podpaleń i pożarów, które miały miejsce w Śremie. Sprawy te obejmują zarówno przypadki o charakterze kryminalnym, jak i tragiczne wypadki.
Próba zabójstwa przez podpalenie żony w Śremie

Nadkomisarz Ewa Kasińska z Komendy Powiatowej Policji w Śremie poinformowała o zdarzeniu, do którego doszło wczesnym rankiem w piątek, 4 stycznia. Kilka minut po godzinie 5 dyżurny policji został powiadomiony, że mieszkanka Śremu w drodze do pracy została zaczepiona przez swojego męża. Mężczyzna oblał ją substancją łatwopalną, a następnie podpalił.
Okoliczności i przebieg zdarzenia
Sprawą natychmiast zajęli się policjanci Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego i kryminalni. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że około godziny 5, kiedy śremianka szła na przystanek autobusowy ulicą Szeroką w kierunku ulicy Wojska Polskiego, zauważyła, że od strony garaży wyszedł jej mąż, z którym nie mieszka i jest w trakcie sprawy rozwodowej. Mężczyzna biegł za kobietą i oblał jej odzież łatwopalną substancją, a następnie podpalił.
Bohaterstwo nieznajomej kobiety
Pokrzywdzona dobiegła w rejon skrzyżowania ulic Wojska Polskiego i Szerokiej, gdzie jakaś nieznana kobieta zaczęła do niej krzyczeć, aby położyła się na śniegu. Śremianka natychmiast skorzystała z tej rady, a nieznana kobieta jeszcze posypywała ją śniegiem. W ten sposób obie, wspólnie ugasiły ogień. Pokrzywdzona z obrażeniami ciała trafiła do szpitala, gdzie udzielono jej pomocy i zwolniono.
Zatrzymanie sprawcy i zarzuty
Policjanci zatrzymali 37-letniego męża kobiety już godzinę po zdarzeniu, na terenie wioski w gminie Zaniemyśl. Mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Na wniosek prokuratora sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt. Z zebranego w sprawie materiału dowodowego wynika, że napastnik już wcześniej groził swojej żonie pozbawieniem życia. Był również notowany przez policję za przestępstwa narkotykowe, kradzieże i włamania.
Policja w Śremie poszukuje świadków zdarzenia z 4 stycznia i apeluje do kobiety, która udzieliła pomocy pokrzywdzonej, o kontakt z policjantami Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Śremie.
Tragiczne podpalenie w pustostanie: Sprawa Roberta S.
Dramat, który wstrząsnął Śremem, rozegrał się w kwietniu ubiegłego roku w pustostanie. Robert S. (33 l.) został oskarżony o zabójstwo znajomego Pawła H. (†37 l.) w wyniku podpalenia. Poznański sąd ostatecznie skazał Roberta S. na 25 lat więzienia.
Okoliczności zdarzenia
1 kwietnia 2021 roku Robert S. najpierw ukradł paliwo, następnie udał się do pustostanu, w którym spał Paweł H. Oskarżony oblał benzyną silnikową miejsce, na którym znajdowała się ofiara, a także jej rzeczy, po czym rzucił tam niedopałek papierosa. To spowodowało pożar, w wyniku którego zapalił się także poszkodowany. Paweł H. miał poparzone 78 procent ciała i zmarł następnego dnia w szpitalu w Siemianowicach Śląskich.
Śledztwo i zmienne zeznania oskarżonego

Początkowo Robert S. miał odpowiadać tylko za spowodowanie pożaru ze skutkiem śmiertelnym. Jednak prokuratura ostatecznie zmieniła kwalifikację czynu na zabójstwo z zamiarem ewentualnym, co oznacza, że sprawca, choć nie miał bezpośredniego zamiaru zabicia, zrobił coś, co mogło skutkować śmiercią i się z tym godził. Groziło mu dożywocie.
W śledztwie Robert S. zeznał, że podpalił legowisko "dla zabawy", a kiedy Paweł zaczął płonąć, stwierdził: "jak się pali, niech się pali". Dopiero po chwili zaczął ratować kolegę. Podczas sądowej rozprawy Robert S. całkowicie zmienił zeznania, twierdząc, że nic złego nie zrobił. Tłumaczył, że rozlał paliwo, które ukradł ze stacji benzynowej, bo chciał rozpalić ognisko, by się ogrzać. Zaprzeczył, że lał ciecz bezpośrednio na legowisko, jak i temu, że rzucił niedopałek. Zeznawał: "To Paweł sam poprosił mnie o zapalenie papierosa. Przy odpalaniu zapalniczki doszło do wybuchu i on się zapalił. Ja też oberwałem. Paliły mi się włosy i brwi". Zapewniał, że ratował kolegę, zdejmując z niego przyklejające się do skóry ubrania i wyprowadzając go z budynku, a także wyniósł baniak, aby nie doszło do większego wybuchu. Sąd przesłuchał m.in. pracownicę stacji benzynowej, strażaka dowodzącego akcją ratunkową oraz siostrę zmarłego Pawła H., która potwierdziła, że brat nadużywał alkoholu i był bezdomny.
Wyrok i argumentacja sądu
Skład sędziowski nie uwierzył w zeznania oskarżonego, wypowiedziane na sali sądowej, i wymierzył mu karę 25 lat więzienia. Sędzia Karolina Siwierska nie miała wątpliwości, że doszło do zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Jak argumentowała: "Poszkodowany w krótkim czasie stał się żywą pochodnią. Zachowanie oskarżonego wyczerpało znamiona zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Sąd uznał, że Robert S. przewidywał, że poszkodowany może umrzeć i się na to godził". Sąd nie znalazł również żadnych okoliczności łagodzących, wskazując, że oskarżony to osoba w znacznym stopniu zdemoralizowana, już wiele razy karana, która podczas procesu ani razu nie okazała skruchy. Wyrok nie jest prawomocny, a obrońca skazanego rozważa apelację, zwłaszcza w kwestii wysokości kary.
Pożar szeregowca przy ul. Brzechwy

We wtorek rano, 30 maja, w szeregowcu przy ul. Brzechwy w Śremie wybuchł pożar, który obudził mieszkańców wielorodzinnego budynku. Zgłoszenie o pożarze w zamieszkanym przez cztery rodziny budynku strażacy otrzymali po godzinie 7. Pożar zaczął się od garażu, a następnie ogień rozprzestrzenił się i objął cały dach. Z pożarem budynku walczyło 11 jednostek straży pożarnej. Jeden z mieszkańców budynku z objawami podtrucia dymem trafił do szpitala. Reszta osób sama opuściła budynek.
Podpalenie kontenerów na Targowisku Miejskim

W czwartek, 20 marca o godzinie 20:52, dyżurny śremskiej Policji został powiadomiony o pożarze, do którego doszło na terenie Targowiska Miejskiego w Śremie. Na miejsce natychmiast udały się policyjne patrole. Funkcjonariusze, chcąc szybko ugasić ogień w kontenerze, do którego podpalacz wrzucił podpaloną tekturę, wykorzystali gaśnicę będącą na wyposażeniu policyjnego radiowozu.
Gdy straż pożarna zakończyła czynności gaśnicze, kryminalni zauważyli, jak do kolejnego oddalonego metalowego kontenera podszedł jakiś mężczyzna i wrzucił do niego podpalony kawałek kartonu. Sprawcą podpalenia okazał się 31-letni mieszkaniec gminy Śrem, który był kompletnie pijany. Po wytrzeźwieniu, czyli następnego dnia późnym popołudniem, 31-latek usłyszał zarzut, do którego się przyznał i został przesłuchany. Wyjaśnił, że nie potrafi sensownie wytłumaczyć swojego zachowania.
tags: #fakt #podpalenie #w #sremie