Fałszywe alarmy w Ochotniczych Strażach Pożarnych

Fałszywe zgłoszenia alarmowe stanowią poważne wykroczenia, które mogą prowadzić do tragicznych skutków, niezależnie od tego, czy dotyczą Państwowej Straży Pożarnej, czy Ochotniczych Straży Pożarnych (OSP). Zgłaszanie fałszywych alarmów służbom ratowniczym to nie tylko nieodpowiedzialne działanie, ale także poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Służby ratownicze działają w oparciu o ograniczone zasoby. Jeśli jednostki są angażowane w interwencję wynikającą z fałszywego zgłoszenia, mogą nie zdążyć dotrzeć tam, gdzie rzeczywiście są potrzebne. Każdy wyjazd służb ratowniczych wiąże się z kosztami - zużyciem paliwa, sprzętu oraz wynagrodzeniami dla ratowników.

Rodzaje fałszywych alarmów i ich konsekwencje

Alarmy fałszywe złośliwe

Za głoszenie fałszywego alarmu grożą surowe konsekwencje. W Polsce za takie działanie można otrzymać grzywnę, a w skrajnych przypadkach - nawet karę pozbawienia wolności. Osoba, która wielokrotnie zgłasza fałszywe alarmy, może zostać potraktowana jako niewiarygodny informator. Statystycznie, na szczęście, odsetek takich alarmów złośliwych jest niewielki - szacunkowo tylko ok. 3% fałszywych alarmów to celowe wprowadzanie w błąd.

Przykładem fałszywego alarmu złośliwego jest sytuacja, kiedy Stanowisko Kierowania Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Żarach otrzymało zgłoszenie o zagrożeniu pożarowym w budynku wielorodzinnym. Strażacy, którzy przybyli na miejsce, dokonali rozpoznania i po sprawdzeniu obiektu nie potwierdzili występowania zagrożenia, a zdarzenie zakwalifikowano jako alarm fałszywy złośliwy. O zdarzeniu została poinformowana Policja, która wykryła sprawcę i przekazała sprawę do Sądu Rejonowego w Żarach. Sąd uznał osobę dokonującą zgłoszenia alarmu fałszywego za winną popełnionego czynu, tj. wprowadzenia w błąd operatora Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego o zagrożeniu pożarowym, tym samym wywołując bezpodstawną interwencję zastępów Państwowej Straży Pożarnej i patroli Policji.

Alarmy fałszywe w dobrej wierze

Nie wszystkie alarmy fałszywe są "złe". Alarm fałszywy w dobrej wierze występuje, kiedy zgłaszający zaobserwował symptomy zagrożenia, np. dym, parę, zapach, lecz po przybyciu na miejsce zdarzenia zagrożenia oraz przyczyny nie stwierdzono. Warto zaznaczyć, że osoba zgłaszająca nie jest obciążona kosztami akcji straży pożarnej, kiedy kieruje się dobrymi intencjami. Dlatego warto też informować społeczeństwo, żeby osoby, które zaobserwują potencjalne zagrożenie, nie bały się sięgnąć za słuchawkę i zadzwonić na straż pożarną.

Jednym z przykładów takiego zdarzenia był pożar pola, gdzie sytuacja wyglądała poważnie - zgłoszenie dotyczyło ognia widocznego na otwartym terenie. Jednak po dotarciu na miejsce okazało się, że nie doszło do żadnego niekontrolowanego pożaru. Źródłem ognia były celowo rozpalone ogniska. Właściciel pola zdecydował się na taki krok, aby ochronić swoje uprawy truskawek przed przymrozkami. Jest to znana w rolnictwie metoda, polegająca na podnoszeniu temperatury w pobliżu roślin poprzez kontrolowane źródła ciepła. Strażacy szybko ocenili sytuację jako bezpieczną i niewymagającą dalszych działań gaśniczych. Interwencja zakończyła się bez strat i zagrożenia dla okolicznych terenów. W działaniach brały udział OSP Święciechowa i JRG Leszno. Choć tym razem alarm okazał się fałszywy, służby przypominają, że każde zgłoszenie traktowane jest poważnie.

Alarmów fałszywych w dobrej wierze tylko w 2019 roku (cały kraj) odnotowano 23758, najwięcej w województwach: śląskim, mazowieckim i dolnośląskim. Ze wszystkich fałszywych alarmów właśnie tych, w dobrej wierze, jest najwięcej.

ilustracja przedstawiająca rolnika rozpalającego ogniska na polu truskawek w celu ochrony przed przymrozkami

Alarmy fałszywe w systemach sygnalizacji pożaru (SSP)

Fałszywe alarmy pożarowe w systemach sygnalizacji pożaru (SSP) to sygnały alarmowe wywołane zjawiskami niezwiązanymi z pożarem - np. usterką lub czynnikami środowiskowymi - które nie wymagają interwencji straży pożarnej. Choć mogłoby się wydawać, że to tylko drobna niedogodność, w rzeczywistości stanowią poważny problem.

W Polsce w 2021 r. odnotowano ponad 45 tysięcy alarmów fałszywych, co stanowiło ok. 7,8% wszystkich interwencji Państwowej Straży Pożarnej. Dla porównania, w Wielkiej Brytanii aż 42% wyjazdów straży w okresie do września 2023 r. stanowiły fałszywe alarmy. Fałszywe alarmy powodują kosztowne i niepotrzebne mobilizacje służb, dezorganizują działalność obiektów (ewakuacje, przestoje) oraz obniżają zaufanie do sygnałów alarmowych. Wiele osób zaczyna je ignorować wskutek zjawiska alarm fatigue (zmęczenia alarmami), co może skutkować brakiem reakcji na prawdziwy pożar. Aby chronić życie, mienie i zapewnić ciągłość działania biznesu, należy aktywnie minimalizować liczbę fałszywych alarmów.

Główne przyczyny fałszywych alarmów w SSP

Fałszywe alarmy mogą mieć wiele źródeł. Eksperci CNBOP wymieniają najczęściej: niesprawne urządzenia, błędy personelu (ludzkie), nieprawidłową instalację, brak konserwacji oraz nieodpowiedni dobór detektorów do warunków środowiskowych. Innymi słowy, przyczyny można podzielić na cztery główne grupy: czynniki środowiskowe, błędy projektowe/instalacyjne, błędy eksploatacyjne (użytkowe) oraz usterki sprzętowe. Zdecydowana większość (ok. 97%) fałszywych alarmów ma przyczyny niezamierzone: środowiskowe lub techniczne.

infografika przedstawiająca główne kategorie przyczyn fałszywych alarmów (środowiskowe, projektowe, instalacyjne, eksploatacyjne, usterki)

Czynniki środowiskowe (otoczenie)

Wiele fałszywych alarmów wynika z normalnych zjawisk w otoczeniu, które detektory błędnie interpretują jako sygnały pożaru. Przykładowo, czujki dymu mogą zostać pobudzone przez pył, kurz, parę wodną lub dymy niepożarowe unoszące się w powietrzu. Cząstki kurzu czy aerozole osiadające w komorze detekcyjnej czujki optycznej zakłócają pomiar podobnie jak dym pożarowy. Również dym papierosowy lub e-papieros może lokalnie zagęścić powietrze na tyle, że zadziała czujka dymu. W miejscach o dużej emisji pary (np. kuchnie, łazienki, pralnie) typowe czujki optyczne często wyzwalają alarm, jeśli nie zastosowano odpowiednich rozwiązań - stąd znane przypadki „alarmu pożarowego od gotującej się zupy” lub prysznica.

Innym czynnikiem jest wysoka wilgotność i skoki temperatury: znaczne zawilgocenie powietrza może zakłócić działanie czujek jonizacyjnych, a szybki wzrost temperatury (np. nagłe ogrzanie pomieszczenia przez słońce lub urządzenie grzewcze) potrafi wyzwolić czujkę ciepła różniczkową. Ponadto, silne przeciągi i ruch powietrza mogą wtłoczyć do wnętrza dym lub pył z zewnątrz, powodując alarm, albo rozchwiać elementy czujki. W przypadku liniowych czujek (beamicznych) fałszywy alarm nastąpi, gdy wiązka światła zostanie chwilowo przesłonięta - choćby przez ptaka, owada czy operatora wózka widłowego przecinającego niewidzialną linię detekcji. Nawet intensywne światło potrafi zakłócić pracę niektórych czujek: silne promienie słoneczne skierowane wprost na czujkę optyczną, światło stroboskopowe lub błyskawica mogą wywołać impulsy mylnie odczytane jako płomień czy dym.

Podsumowując, trudne warunki środowiskowe - zapylenie, wilgoć, mgła, dym papierosowy, wibracje, owady - to najczęstsze pojedyncze źródło fałszywych alarmów (analizy wskazują, że stanowią one nawet ok. 33% wszystkich fałszywych zgłoszeń). Skuteczne zapobieganie alarmom powodowanym czynnikami środowiskowymi wymaga doboru odpowiedniego typu czujki do danego miejsca. Przykładowo, w pomieszczeniach o stałej obecności pary czy kurzu (kuchnie przemysłowe, stolarnie) lepiej sprawdzą się czujki ciepła lub specjalne czujki multisensorowe ze zintegrowanymi algorytmami filtrującymi zakłócenia, zamiast standardowych czujek dymu. W magazynach o zmiennej temperaturze pomocne mogą być czujki z progiem różniczkowym (reagujące na tempo przyrostu temperatury), które są mniej czułe na powolne zmiany niepożarowe. Istotne jest także rozmieszczenie czujek z uwzględnieniem źródeł zakłóceń - np. unikanie montażu czujki dymu tuż nad drzwiami do łazienki (para z prysznica) czy bezpośrednio pod świetlikiem dachowym (intensywne słońce). Drobne zmiany mogą znacząco zmniejszyć wpływ środowiska na detektory.

Błędy projektowe i dobór urządzeń

Drugą grupą przyczyn są błędy już na etapie projektu systemu SSP lub doboru detektorów do obiektu. System przeciwpożarowy powinien być projektowany przez wykwalifikowanego specjalistę z odpowiednim doświadczeniem i wiedzą potwierdzoną certyfikatami (np. CNBOP). Niestety, w praktyce czasami projekty nie uwzględniają specyfiki środowiska i użytkowania budynku - np. montuje się czujki dymu w hali, gdzie przewidziane są procesy technologiczne generujące dużo pyłu lub pary, albo zbyt czułe detektory w małych kuchniach i garażach. Zmiana przeznaczenia pomieszczeń bez konsultacji z projektantem także może skutkować falą fałszywych alarmów. Przykładowo, biurowe pomieszczenie magazynowe przerobione na lakiernię wymaga innego rodzaju detekcji; pozostawienie tam zwykłej czujki dymu niemal gwarantuje ciągłe alarmy przy każdym użyciu lakieru.

Inny problem to cięcie kosztów kosztem jakości. Inwestorzy czasem wymuszają na wykonawcach zamianę przewidzianych w projekcie urządzeń na tańsze lub mniej liczne, co może obniżyć skuteczność i stabilność systemu. Np. projekt zakładał czujki multisensorowe odporne na fałszywe alarmy, a zamontowano tańsze zwykłe czujki - efektem będzie większa podatność na zakłócenia. Błędem projektowym jest też brak strefowania i logiki zależności: w obiektach narażonych na fałszywe alarmy warto przewidzieć funkcje typu koincydencja (wymagane potwierdzenie przez dwie czujki) lub weryfikacja opóźniona (kilkunastosekundowe opóźnienie na sprawdzenie alarmu). Jeśli projekt tego nie uwzględnia, każdy pojedynczy impuls z detektora od razu uruchomi alarm ogólny. Podsumowując, rzetelny projekt SSP dostosowany do realiów obiektu to podstawa - musi on przewidywać specyficzne warunki (wilgoć, zapylenie, zmiany funkcji pomieszczeń) i dobrać odpowiednie czujki oraz algorytmy działania systemu.

Błędy instalacyjne (montażowe)

Nawet najlepszy projekt można zaprzepaścić błędami podczas instalacji systemu. Nieprawidłowy montaż detektorów - np. zbyt blisko klimatyzatora, otwieranych okien lub w narożnikach, gdzie cyrkulacja powietrza jest słaba - może skutkować zarówno opóźnieniem wykrycia prawdziwego pożaru, jak i fałszywymi alarmami (gdy np. czujka „odczuwa” nagłe zmiany temperatury z nadmuchu HVAC jako pożar). Częstym przeoczeniem jest pozostawienie osłon ochronnych na czujkach po zakończeniu budowy. Plastikowe kapturki zakładane na czas prac remontowych, jeśli nie zostaną zdjęte, mogą powodować zarówno brak reakcji na rzeczywisty dym, jak i niekiedy nieprawidłowe wskazania czujki (np. gdy zbierze się pod nimi kondensat wilgoci).

Błędy mogą dotyczyć także okablowania i konfiguracji central - np. złe podłączenie rezystorów, pomylenie adresów czujek, niewłaściwe zaprogramowanie czułości lub stref. Niekiedy fałszywe alarmy są w istocie sygnałami uszkodzenia lub awarii systemu: zwarcie w linii dozorowej, spadek napięcia zasilania czy uszkodzony moduł potrafią manifestować się jako ciągłe wzbudzanie alarmu lub przerwy w pracy. Dlatego tak ważne jest, by instalację wykonywały wykwalifikowane firmy ściśle wg dokumentacji, a po uruchomieniu przeprowadzono pełne testy odbiorcze systemu. Standardem powinno być też przeszkolenie personelu obsługującego SSP po instalacji - brak takiego szkolenia również bywa przyczyną „fałszywych alarmów”, gdyż personel może np. niewłaściwie obsłużyć centralę (np. przez pomyłkę załączyć alarm ręcznie lub nie potwierdzić testowego sygnału).

Brak konserwacji i błędy eksploatacyjne

Niewłaściwa eksploatacja i brak konserwacji systemu SSP to kolejny istotny czynnik. System pożarowy wymaga regularnych przeglądów i czyszczenia - przepisy w Polsce nakazują okresowe konserwacje (zwykle co kwartał lub co pół roku, zależnie od obiektu). Zaniedbanie tych czynności powoduje, że w czujkach gromadzi się kurz, siatki przeciwinsektowe zarastają brudem, a elementy sensorów rozkalibrowują się. To prosta droga do wzrostu fałszywych alarmów. Regularna konserwacja znacząco zmniejsza ryzyko niepotrzebnych alarmów - doświadczony serwisant oczyści urządzenia, wymieni uszkodzone elementy i wychwyci zawczasu wszelkie nieprawidłowości. Konserwator może też doradzić inwestorowi zmiany, jeśli zauważy np. że jakieś pomieszczenie zmieniło charakter i obecna detekcja jest nieadekwatna (np. z magazynu zrobiono lakiernię - serwisant to odnotuje i zarekomenduje modyfikacje).

Do błędów eksploatacyjnych zaliczamy również działania użytkowników obiektu, które mogą prowokować alarmy. Klasyczny przykład to prowadzenie prac remontowych lub prac „brudnych” bez wyłączenia strefy pożarowej - pył z cięcia betonu, gipsowanie czy spawanie pod aktywną czujką niemal na pewno wyzwoli alarm. Dlatego na czas takich prac należy czasowo wyłączyć/zabezpieczyć daną czujkę (i pamiętać o jej ponownym włączeniu!) lub skorzystać z trybu serwisowego centrali. Innym przykładem jest nieostrożność w pobliżu ręcznych ostrzegaczy pożarowych (ROP) - przypadkowe uderzenie czy oparcie się o przycisk alarmowy może go aktywować. W biurach bywały fałszywe alarmy spowodowane np. przez zawieszenie kurtki na ROP-ie lub uderzenie piłką. Takie zdarzenia zaliczamy do fałszywych alarmów „nieumyślnych”, podobnie jak nieświadome naruszenie bariery czujki liniowej przez personel. Wreszcie, do tej kategorii trzeba zaliczyć alarmy wywołane celowo i złośliwie przez ludzi (np. umyślne wciśnięcie przycisku alarmu dla „żartu” lub podpalenie czegoś pod czujką bez chęci spowodowania pożaru).

Jak rozpoznać źródło problemu fałszywego alarmu?

Pierwszym krokiem po wystąpieniu fałszywego alarmu jest ustalenie, skąd dokładnie pochodzi sygnał i co mogło go wywołać. Nowoczesne centrale SSP zazwyczaj wskazują konkretną czujkę lub strefę, która zainicjowała alarm. To cenna informacja - pozwala skierować uwagę na dane pomieszczenie czy urządzenie. Należy zatem:

  • Odczytać na centralce, który detektor zgłosił pożar. Jeśli alarm powtarza się ciągle z tego samego czujnika, istnieje duże prawdopodobieństwo problemu lokalnego (np. zabrudzona czujka, wpływ środowiska w tym miejscu albo uszkodzony detektor). Gdy alarmy występują losowo z różnych stref, przyczyna może leżeć szerzej (np. napięcie zasilania, zakłócenia elektryczne w okablowaniu lub błąd systemowy).
  • Dokonać oględzin na miejscu zdarzenia. Trzeba sprawdzić, co działo się w pomieszczeniu tuż przed alarmem. Czy ktoś prowadził tam jakieś prace (szlifowanie, malowanie)? Czy w pobliżu czujki unosiła się para, kurz lub dym (np. z papierosa albo przypalonego tostera)? Często już rozmowa z pracownikami ujawnia oczywiste czynniki - np. „tak, w tym czasie zamiataliśmy halę, było dużo kurzu”. Wykonanie takiego „wywiadu” z użytkownikami to ważny element diagnozy.
  • Sprawdzić stan techniczny urządzenia. Jeśli żadnych zewnętrznych czynników nie stwierdzono, należy podejrzewać usterkę czujki lub modułu. Warto sprawdzić datę produkcji czujki (może jest już stara i powinna być wymieniona), obejrzeć, czy w komorze nie ma owadów, czy dioda czujki nie sygnalizuje usterki. Przy czujkach adresowalnych można z centrali odczytać ich wartości analogowe (stopień zabrudzenia, poziom sygnału) - nietypowe wskazania mogą sugerować problem.
  • Zwrócić uwagę na komunikaty towarzyszące alarmowi. Niektóre fałszywe alarmy poprzedzają sygnały uszkodzenia. Przykładowo, centrala może najpierw zgłosić awarię czujki (uszkodzony element pomiarowy), a po chwili alarm - co sugeruje, że to usterka czujki spowodowała fałszywy alarm. Jeśli centrala pokazuje równocześnie alarm i awarię, lub wiele alarmów naraz, to częściej wskazuje na problem systemowy (np. zakłócenia elektryczne, przepięcie) niż realne wykrycie zjawiska pożarowego.
  • Wykorzystać tryb testowy lub rejestr zdarzeń. W trudniejszych przypadkach pomocna bywa analiza historii alarmów w centrali. Można sprawdzić, o jakich porach i z jaką częstotliwością występują fałszywe alarmy. Jeśli np. zawsze nad ranem, kiedy uruchamia się ogrzewanie, to mamy trop (skoki temperatury). Jeżeli tylko w czasie pracy maszyn na hali - możliwe wibracje lub pył. Takie korelacje często naprowadzają na źródło kłopotu.
  • Wezwać fachowca - gdy samodzielna diagnoza zawiedzie. Doświadczeni specjaliści od systemów przeciwpożarowych dysponują wiedzą i sprzętem, by zidentyfikować nietypowe problemy. Mogą przeprowadzić testy dymowe, pomiary napięć, aktualizację oprogramowania centrali czy symulację warunków, żeby odtworzyć sytuację alarmową.
Czynnik środowiskowy Przykład sytuacji Rozwiązanie
Kurz, pył, aerozole Czujka w pobliżu stolarni, hali produkcyjnej, prac remontowych Zastosuj czujki ciepła lub multisensorowe; regularnie czyść detektory
Para wodna, wilgoć Alarm z kuchni, łazienki, pralni podczas gotowania lub kąpieli Użyj czujek ciepła; popraw wentylację; unikaj montażu nad źródłem pary
Dym papierosowy / e‑papierosy Lokalne zadymienie w strefach socjalnych lub przy wejściach Edukacja użytkowników; odpowiednie rozmieszczenie czujek
Przeciągi / ruch powietrza Nadmuch z klimatyzacji lub otwarte okna w pobliżu czujki Unikaj montażu w strumieniu powietrza; zastosuj osłony lub przegrody
Zakłócenie wiązki czujki liniowej Przemieszczające się osoby, ptaki, wózki widłowe Wydziel strefy lub wybierz alternatywny typ detekcji
Intensywne światło / błyski Bezpośrednie nasłonecznienie, światło stroboskopowe Zmień lokalizację czujki lub zastosuj modele z filtracją optyczną
Skoki temperatury Ogrzewanie słoneczne lub nagłe uruchomienie urządzeń grzewczych Dobierz czujki z progiem różniczkowym lub stabilniejszym sensorem

Specyfika fałszywych alarmów wpływających na OSP

Fałszywe alarmy w systemach powiadamiania OSP (hacking syren)

Fałszywe alarmy pojawiają się również w jednostkach OSP włączonych do Krajowego Systemu Ratownictwa Gaśniczego. System ten działa w ten sposób, że oficer dyżurny z powiatowej komendy zawodowej straży po otrzymaniu zgłoszenia o pożarze czy wypadku drogowym może szybko skierować do akcji najbliższą jednostkę OSP. Sygnał alarmowy do syreny OSP jest przekazywany drogą radiową. W tym samym czasie strażacy otrzymują na telefony SMS z informacją: pożar, wypadek, powódź, inne zdarzenie.

W czwartek rano odezwała się syrena alarmowa w OSP w Glinojecku (woj. mazowieckie). Strażacy będący na dyżurze otrzymali powiadomienia na telefony. Kiedy stawili się w jednostce, okazało się, że alarm jest fałszywy. W rzeczywistości u oficera dyżurnego nie było zgłoszenia o pożarze czy wypadku, do którego miałaby wyjechać jednostka OSP Glinojeck. - To już trzeci taki fałszywy alarm w ciągu miesiąca. Czy ktoś wie, o co może chodzić? - zapytał jeden z druhów na portalu Ochotniczych Straży Pożarnych. Jak się okazuje, serie podobnych alarmów nękały OSP również w województwach opolskim i podlaskim. Prawdopodobnie ktoś potrafi zhakować system powiadamiania o alarmie jednostek OSP, wysyłając fałszywy sygnał do syreny. Mł. kpt. Damian Kołpaczyński z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Ciechanowie potwierdził, że wyjaśniają sprawę trzech fałszywych alarmów, jakie otrzymała OSP Glinojeck, a serwis sprawdził, że samo urządzenie alarmowe pracuje prawidłowo, ale wyjaśniają, w jaki sposób pojawił się sygnał alarmowy.

ALARMOWANIE.PL - ZASADA DZIAŁANIA TERMINALU T2

Strażacy podejrzewają, że haker to tak naprawdę zdolny radiooperator, który jest w stanie przechwycić taki sygnał i następnie używa go do aktywowania syren OSP. - Fałszywe alarmy są uciążliwe. Syreny wyją, wzbudzają niepokój mieszkańców. Nasi druhowie są niepotrzebnie odrywani od obowiązków zawodowych. W tym samym czasie ktoś może naprawdę potrzebować pomocy i będzie na nią dłużej czekał - mówi strażak z Podlasia. Trudno ocenić skalę zjawiska, gdyż, według nieoficjalnych informacji, w jednym przypadku jednostka OSP powiadomiła o fałszywych sygnałach Urząd Komunikacji Elektronicznej, a radiowego hakera udało się namierzyć i został ukarany grzywną. Strażacy z OSP narzekają, że są osamotnieni z problemem, brakuje im fachowej wiedzy na temat działania tego systemu. Za bezpieczeństwo tzw. selektywnego alarmowania odpowiadają komendy wojewódzkie straży pożarnej, ale nikt nie analizuje skali zjawiska w całej Polsce. Do największego sabotażu systemu alarmowego strażaków doszło w 2017 roku w Dallas w Stanach Zjednoczonych, gdzie radiowy haker przejął kontrolę nad 156 syrenami alarmowymi, wywołując wielokrotnie alarmy w całym regionie, co doprowadziło do paraliżu centrum zarządzania kryzysowego. Mieszkańcy wpadli w panikę i dzwonili na linie alarmowe. Po incydencie wprowadzono nowe zabezpieczenia, które miały zapobiec podobnym przypadkom w przyszłości.

Ekwiwalent finansowy dla strażaków OSP a fałszywe alarmy

Istotne znaczenie dla powstania prawa do ekwiwalentu ma sam fakt zaangażowania jednostki ochotniczej straży pożarnej w realizację zadań ustawowych, a nie wyłącznie końcowy rezultat podjętej interwencji - wskazała Regionalna Izba Obrachunkowa w Gdańsku. Oznacza to, że strażacy OSP mogą liczyć na wypłatę świadczenia również w przypadku fałszywego alarmu.

Z wnioskiem o wyjaśnienie w sprawie zasadności wypłaty ekwiwalentu dla strażaków ratowników ochotniczych straży pożarnych, w przypadku, gdy wezwanie do podjęcia działań ratowniczych lub akcji stanowiło fałszywy alarm, zwróciła się do RIO w Gdańsku wójt gminy Smętowo Graniczne. RIO wyjaśniła, że ustawodawca jako moment początkowy naliczania ekwiwalentu przyjął nie sam fakt faktycznego podjęcia czynności ratowniczych na miejscu zdarzenia, lecz już sam moment zgłoszenia wyjazdu jednostki bądź pozostawania przez nią w gotowości do wyjazdu w związku z koniecznością realizacji ustawowych zadań.

Ustawodawca, definiując pojęcie działania ratowniczego, nie wskazał także przykładowego katalogu czynności, które należałoby uznać za działania ratownicze. Brak takiego katalogu powoduje, że nie jest możliwe ograniczenie tego pojęcia wyłącznie do określonych, z góry wskazanych czynności. Według RIO, przyjęcie takiej konstrukcji przepisów należy uznać za zabieg celowy, wynikający ze specyfiki działalności ratowniczej, która obejmuje bardzo zróżnicowane i często nieprzewidywalne sytuacje. Tak szerokie ujęcie omawianego pojęcia powoduje, że za działania ratownicze mogą zostać uznane również czynności podejmowane w sytuacji, gdy ostatecznie okaże się, że zgłoszenie było nieuzasadnione lub że zagrożenie w rzeczywistości nie występowało. Sam wyjazd z remizy samochodu pożarniczego z obsadą na skutek zawiadomienia o zagrożeniu jest już podjęciem działań ratowniczych, za które należy się ekwiwalent, bez względu na efekt tych działań. Prawo dla strażaka ratownika OSP do otrzymania ekwiwalentu nie ogranicza się tylko do pożarów. Według Izby, zasadnym pozostaje odwołanie się do treści art. 15a ustawy o ochotniczych strażach pożarnych, na mocy którego rada gminy posiada kompetencje do przyznania, w drodze uchwały, strażakom ratownikom OSP ekwiwalentu pieniężnego za wykonywanie zadań innych niż wymienione w art. 15 tej ustawy.

tags: #falszywe #alarmy #w #osp