Florentyn Trawiński i mit ocalenia Luwru

W historii polskiej emigracji wiele postaci zapisało się złotymi zgłoskami, o których powstają obszerne tomiszcza lub płomienne przemówienia. Istnieją jednak również tacy, o których w kraju nad Wisłą i Odrą napomyka się jedynie od czasu do czasu, a nawet wcale. Jedną z takich postaci jest Florentyn Trawiński, którego zasługi dla kultury francuskiej i polskiej są niezaprzeczalne, choć często mylone z romantycznym, lecz nieprawdziwym mitem ocalenia Luwru.

Tło historyczne: Komuna Paryska (1871)

Dzień 18 marca 1871 roku został proklamowany początkiem tzw. Komuny Paryskiej - rewolucyjnego powstania ludowego o charakterze patriotycznym w stolicy Francji. Bezpośrednią przyczyną jego wybuchu było niezadowolenie Paryżan po porażce Francji w wojnie z Prusami (1870-1871). Trudna sytuacja materialna i niekorzystne warunki kapitulacji przelały czarę goryczy. W obronie Komuny do boju stanęło około 400 do 600 polskich emigrantów, głównie byłych powstańców styczniowych. Wśród nich szczególnie warto podkreślić bohaterską postawę gen. Jarosława Dąbrowskiego, który był naczelnym dowódcą i generałem Komuny w maju 1871 roku, oraz gen. Walerego Wróblewskiego, który przewodził komunardom na lewym brzegu Sekwany. W późniejszych latach Wróblewski był działaczem socjalistycznym i założycielem Międzynarodówki. W trakcie walk powstał nawet nieformalny polski batalion, choć komunardzi, w obawie przed ewentualną interwencją ze strony carskiej Rosji, nie pozwolili sformować stricte polskich oddziałów.

Historyczne zdjęcie komunardów na barykadzie w Paryżu

Pod koniec marca 1871 roku powołano do życia rząd, tzw. Radę Komuny, po tym jak stolicę opuściły poprzednie, skompromitowane władze. Od razu przystąpiono do porządkowania najważniejszych spraw w myśl idei przyświecających komunardom. Na początku kwietnia francuskie wojska rządowe podeszły pod Paryż. W stolicy komunardzi siali coraz większy terror, paląc i burząc wiele budynków. Nie oszczędzono nawet zakładników, których rozstrzelano.

Do decydującej potyczki między wojskami rządowymi i Komuną doszło 28 maja. Pomimo zaciekłej obrony, komunardzi ponieśli porażkę. W krwawych starciach zginęło około 20 tysięcy powstańców i około 2 tysięcy żołnierzy. Ucierpiała także ludność niezwiązana bezpośrednio z powstaniem. Paryż był oblężony do 1876 roku, a dopiero w 1879 roku przywrócono mu stołeczne funkcje.

Komuna Paryska | Lekcje z pierwszej dyktatury proletariatu

Legenda "zbawcy Luwru"

Noc z 23 na 24 maja 1871 roku w Paryżu była czasem zaciętych walk między komunardami, dążącymi do radykalnych zmian w państwie, a siłami konserwatywnego rządu. Do krytycznego momentu doszło, kiedy płomieniami zajął się pałac Tuileries, a po chwili ogień przedostał się na dach sąsiadującego z nim słynnego muzeum - Luwr. Od utracenia raz na zawsze szeregu cennych dzieł sztuki dzieliło Francuzów bardzo niewiele. Wówczas władze Komuny Paryskiej, w ramach taktyki spalonej ziemi i niszczenia symboli starego porządku, poleciły zniszczenie dawnego pałacu. Komunardzi porozstawiali po muzealnych salach beczki wypełnione naftą. Chociaż "Mona Lisa" została wcześniej ewakuowana, wątpliwe jest, czy wszystkie skarby zabrano z Luwru. Dla zdesperowanych rewolucjonistów arcydzieła nic nie znaczyły, kojarząc się tylko z dawną władzą.

Ilustracja przedstawiająca płonący Pałac Tuileries w 1871 roku

W powszechnym obiegu, utrwalonym przez lawinę artykułów (poczynając od tego w „Dzienniku Polski” z 1965 roku) i Wikipedii, za herosa, który miał wtedy uratować Luwr, uznaje się Florentyna Trawińskiego - polskiego emigranta we Francji. Według tej legendy, to właśnie 21-letni wówczas Trawiński miał zapobiec zniszczeniu muzeum. Miał on rzekomo wylać naftę z beczek ustawionych przez komunardów na terenie Luwru, a następnie napełnić je wodą z Sekwany. Tym samym miał udaremnić plan zrównania z ziemią bogatych zasobów muzeum, niwecząc plan proletariackiego ludu.

Wiarygodności tej historii dodaje tablica pamiątkowa przy Domu Kombatanta Polskiego na ulicy Legendre w Paryżu, ufundowana przez polskie Ministerstwo Obrony Narodowej i odsłonięta w 2004 roku w obecności konsula generalnego RP. Na tablicy „wdzięczni rodacy” oddają hołd rzekomemu bohaterowi, a inskrypcja głosi: "FLORIAN TRAWIŃSKI, 1850-1906. KAWALER LEGII HONOROWEJ, SYN KOMISARZA CYWILNEGO I WOJSKOWEGO POLSKIEGO RZĄDU POWSTAŃCZEGO 1863 R. SEKRETARZ GENERALNY MUZEÓW FRANCUSKICH, OCALIŁ LUWR W 1871 R."

Demitologizacja: Fakty historyczne i badania

Jakkolwiek historia o bohaterstwie Polaka rozpiera dumą, tak jednak bezlitośnie zaprzeczają jej fakty. Historyczka sztuki i dokumentalistka Mirosława Sikorska, autorka książki „Florentyn Trawiński - Zbawca Luwru. Fakty i mity”, po analizie archiwów stwierdziła, że nie ma dowodów na to, że Trawiński zamienił beczki z naftą na beczki z wodą, by uchronić Luwr przed spaleniem. Z jej badań wynika, że nazwiska Trawińskiego nie ma na listach komunardów. Po pierwsze, nie zgadza się to, żeby Trawiński należał do stronnictwa komunardów, o czym świadczy jego praca tłumacza w prefekturze policji już po upadku Komuny. Po drugie, opowieść zakłada, że był on szefem resortu kultury w Komunie Paryskiej, co kłóci się z zawartością licznych opracowań historycznych, które jasno informują, że komunardzi żadnego ministerstwa kultury nie powoływali. Owszem, utworzyli Związek Artystów Paryża, ale głosił on, że to sami twórcy, a nie urzędnicy i możnowładcy, mają mieć decydujący głos o obliczu sztuki. Teza, iż 21-letni Trawiński nadzorował artystów klasy Gustava Courbeta czy Honoré Daumiera, wydaje się mało prawdopodobna.

Po trzecie, tamtej nocy w Luwrze było zaledwie kilka osób, a wszystkie bramy były zamknięte. Trawiński, którego posturę opisywano jako niepodobną do mitologicznego, potwornie silnego Herkulesa, nie miał zatem możliwości tych beczek samodzielnie i w tak sprawny sposób przenieść, a potem równie swobodnie zmienić ich zawartości, pozostając niezauważonym. Wykluczając wszelkie inne powody, byłoby to przede wszystkim niemożliwe fizycznie.

Infografika porównująca legendę z faktami dotyczącymi ocalenia Luwru

Prawdziwi bohaterowie Luwru

Luwr jednak, choć nie z pomocą Florentyna Trawińskiego, udało się w końcu uratować. Stało się to za sprawą Barbeta de Jouya, kustosza Luwru, oraz Martiana de Sigoyera, dowódcy 26. Batalionu Strzelców, należącego do wojsk walczących z Komuną. Kiedy Luwr zaczęły trawić płomienie, do akcji wkroczył oddział pod dowództwem tego drugiego. Prowadzeni przez de Jouya, wbiegli na poddasze muzeum, przebili ścianę, uruchomili hydrant na podwórzu i za wszelką cenę, podając sobie z rąk do rąk wiadra z wodą, starali się ugasić pożar. Równocześnie, przed ewentualnym natarciem na Luwr miejskiego tłumu, wejścia do budynku strzegło dwóch muzealników.

Ich zasługi upamiętnia marmurowa tablica w korytarzu prowadzącym do słynnej rzeźby Nike z Samotraki. W jej obliczu trudno wciąż brać na poważnie fantazje o beczkach z naftą i wodą oraz heroizmie Florentyna Trawińskiego. To ten moment, kiedy sami zaczynamy się dziwić, że zapamiętano go akurat z czynu, którego de facto nigdy nie dokonał, zwłaszcza że lista jego prawdziwych zasług i osiągnięć - tych, które przy „baśni” o Luwrze zawsze schodzą na drugi plan - do krótkich bynajmniej nie należy.

Florentyn Trawiński: Człowiek wielu talentów i jego rzeczywiste dokonania

Prawda o Florentynie Trawińskim (urodzonym jako Florenty Jan Andrzej 16 października 1850 roku w Wyrazowie koło Częstochowy) jest od fikcyjnego zbawienia Luwru ciekawsza, a przynajmniej równie fascynująca. Był synem Andrzeja Trawińskiego, powstańca styczniowego, kontrolera skarbowego w Częstochowie, oraz Eugenii Ferencewiczowej. Po wybuchu powstania styczniowego (1863) Trawińscy wyjechali z Polski i zamieszkali w Paryżu, gdzie Florentyn uczęszczał do prestiżowej polskiej szkoły w dzielnicy Batignolles i Liceum Bonapartego. W Paryżu pozostał aż do śmierci 7 lutego 1906 roku, gdzie został pochowany na cmentarzu Montparnasse.

Portret Florentyna Trawińskiego

Kariera w muzealnictwie i nauce

Trawiński był uznawany za poliglotę i błyszczał elokwencją, znając wiele języków. Tłumaczył dzieła o historii sztuki z niemieckiego i rosyjskiego. Po ukończeniu edukacji pracował dorywczo w prefekturze policji jako tłumacz w biurze czasopism zagranicznych, a następnie związał się z francuskim muzealnictwem. Był pracownikiem głównego sekretariatu francuskich Muzeów Narodowych, następnie przez 35 lat pełnił funkcję jednego z dyrektorów Luwru, a w 1892 roku objął stanowisko sekretarza generalnego muzeów francuskich. Z tego powodu otrzymał służbowe mieszkanie w Luwrze, w czym później dopatrywano się skutku zmyślonego heroicznego aktu z 1871 roku.

Otrzymał dwie nagrody Akademii Francuskiej za tłumaczenia dzieł o starożytności: „Życie antyczne” i „Sztuka Bizancjum”. Pod koniec życia, w 1903 roku, został przez Francję odznaczony Orderem Legii Honorowej, najwyższym odznaczeniem nadawanym we Francji, w uznaniu zasług dla francuskich muzeów.

Działalność na rzecz kultury polskiej

Florentyn Trawiński intensywnie angażował się również w sprawy polskie. Opiniował pod kątem artystycznym projekt pomnika Adama Mickiewicza (który stanął w Warszawie w 1898 roku). Należał do krakowskiej Akademii Umiejętności. Z okazji Wystawy Powszechnej w 1900 roku przygotował specjalną mapkę ekspozycji, na której zaznaczył dzieła polskich artystów i rozdawał ją wszystkim zwiedzającym, promując tym samym twórczość swoich rodaków, występujących wówczas jako obywatele państw zaborczych: Rosji, Niemiec i Austro-Węgier. Współredagował także „Polski Biuletyn Literacki, Naukowy i Artystyczny” oraz tłumaczył dzieła polskich pisarzy na język francuski.

„Popularny przewodnik po Luwrze”

Piramidę jego osiągnięć wieńczy przetłumaczony na niemal wszystkie języki świata, wznawiany do dzisiaj światowy bestseller, czyli „Popularny przewodnik po Luwrze”. Był jego głównym autorem, a publikacja ukazała się po raz pierwszy w 1900 roku. W naszych zbiorach znajduje się IV wydanie wcześniej wspomnianego przewodnika.

Jak celnie zauważyła Mirosława Sikorska: „Był on [Trawiński] postacią wyjątkową jak na swoje czasy i aby go cenić, nie potrzeba wymyślać mitów”. Istotnie - wystarczy sprawdzić kilka faktów.

Pamięć i upamiętnienie (z uwzględnieniem mitu)

Dla podkreślenia łączności osoby Florentyna Trawińskiego z polską diasporą, w 2004 roku w Domu Polskiego Kombatanta w Paryżu uroczyście odsłonięto tablicę pamiątkową, której fundatorem było Ministerstwo Obrony Narodowej RP. Choć intencją było upamiętnienie wybitnego Polaka, inskrypcja na tablicy powiela mit ocalenia Luwru. W 2017 roku osoba Trawińskiego i jego dokonania były jednym z tematów wystawy zorganizowanej przez UNESCO w Krakowie, pt. „Pod prąd czasu. O działalności Stowarzyszenia Pont Neuf i związkach z Polską mówi Sophie Fouace”.

Zdjęcie tablicy pamiątkowej poświęconej Florentynowi Trawińskiemu w Paryżu

Potomkowie Florentyna Trawińskiego żyją do dzisiaj w Kanadzie i Belgii. Jego prawdziwe zasługi dla francuskich muzeów, choć nie noszą znamion heroizmu z legendy, są rezultatem wieloletniej, uczciwej i wytężonej pracy.

tags: #felicjan #trawinski #podpalenie #louvre