"Czyste Indie": Akcja przeciwko publicznemu oddawaniu moczu z udziałem "mściciela z wężem strażackim"

Problem publicznego oddawania moczu jest w Indiach powszechny i stanowi poważne wyzwanie społeczne oraz sanitarne. W odpowiedzi na tę sytuację, anonimowa grupa działaczy, która nazwała siebie "Czystymi Hindusami", sięgnęła po ekstremalne środki, by walczyć z tym zjawiskiem.

"Mściciel" z wężem strażackim na ulicach Bombaju

Ulice Bombaju przemierza żółta cysterna, która budzi grozę wśród mieszkańców miasta. Na jej froncie widnieje znak zakazu oddawania moczu - przekreślona postać sikającego mężczyzny, a z tyłu hasło "Ty przestaniesz, my przestaniemy". Na dachu ciężarówki stoi zamaskowany mściciel z wężem strażackim. Potężny strumień wody przewraca sikającego pod murem mężczyznę, który natychmiast bierze nogi za pas. Oprócz zimnej wody przegania go śmiech gapiów. Celem tej akcji jest zniechęcenie do niehigienicznych praktyk i zwrócenie uwagi na skalę problemu.

Żółta cysterna z hasłami i zamaskowany aktywista z wężem strażackim w Bombaju

Głębokie korzenie problemu: brak dostępu do toalet

Problem publicznego załatwiania potrzeb fizjologicznych ma swoje głębokie przyczyny. Nawet wieszanie świętych obrazków na murach nie powstrzymuje mężczyzn od oddawania moczu w tych miejscach. W połowie kwietnia sąd w Delhi oddalił wniosek mieszkańca stolicy Indii o zdjęcie obrazków hinduskich bogów z murów osiedli i o zakaz wieszania świętych wizerunków w całym mieście. Mężczyzna argumentował, że pokryte moczem obrazki bogów obrażają jego uczucia religijne. Sędziowie Pradeep Nandrajog i Deepa Sharma, odrzucając pozew, nie mogli się powstrzymać od komentarza: „Wieszano te obrazki z nadzieją, że człowiek, największy wytwór nieskończonego artysty, nie ośmieli się okazać intymnych części swojego ciała przed bogiem i nie będzie oddawał moczu w miejscu publicznym.” Przyznając, że istnieją dowody na "faktyczne obsikiwanie fotografii bóstw", sąd uznał, że nie może "zmusić obywatela do trzymania zamkniętego rozporka" i problem trzeba rozwiązać w inny sposób.

Pratima Joshi, założycielka organizacji pozarządowej Shelter Associates, która buduje toalety w slumsach Puny, wyjaśnia: „Nie tylko w miastach, ale również na wsiach brakuje toalet. Nie tylko publicznych, ale też prywatnych, w domach.” Przytacza dane statystyczne Banku Światowego mówiące, że tylko 34% mieszkańców Indii ma dostęp do toalet, co oznacza, że ponad 600 milionów ludzi musi radzić sobie bez ubikacji. Joshi dodaje z niedowierzaniem: „W Indiach jest więcej telefonów komórkowych niż toalet!”

Infografika przedstawiająca rozbieżność w dostępie do toalet i telefonów komórkowych w Indiach

Wpływ braku toalet na kobiety i dzieci

Działaczka podkreśla, że brak toalet najbardziej uderza w kobiety. „Jedna czwarta dziewczynek przestaje chodzić do szkoły z powodu braku toalet w budynkach szkolnych. Dwie trzecie wagaruje podczas menstruacji” - zaznacza. Dodaje, że toalety często są zamykane przez dyrektorów szkół, żeby nie zostały zabrudzone przez niesforne dzieci. Kobiety na wsiach najczęściej wychodzą za potrzebą jeszcze przed świtem lub późno w nocy. Korzystają wtedy z osłony nocy, ale ryzykują ukąszenia węży. Zdarza się również, że mężczyźni podglądają kobiety lub je atakują. Tak stało się w głośnej sprawie dwóch sióstr z wioski Katra w stanie Uttar Pradeś. Pod koniec maja nastoletnie dziewczyny wcześnie rano oddaliły się w kierunku pól, ponieważ w ich chatach nie było toalet. Kilka godzin później znaleziono ich ciała powieszone na drzewie mangowca. Wcześniej zostały zgwałcone.

Zmiana postaw i polityczne zaangażowanie

Kwestia toalet stała się również narzędziem nacisku społecznego. W kwietniu 2012 roku Priyanka Bhatri, panna młoda z wioski Kanchanpur Kuiya w stanie Uttar Pradeś, uciekła od męża, ponieważ w jego domu nie było toalety. Szantaż, wspierany przez organizacje pozarządowe, okazał się na tyle skuteczny, że kilka miesięcy później wróciła już do domu wyposażonego w ubikację. Jej historię i hasło „Bez toalety nie ma ślubu” podchwycił rząd stanu Harijana i ówczesny minister rozwoju terenów wiejskich Jairam Ramesh. „Konsultujesz się z astrologami na temat zgodności horoskopów przyszłego małżonka. Sprawdź też, czy w domu pana młodego jest toaleta” - radził minister młodym kobietom.

Kiedy Indie przeprowadziły udaną próbę wystrzelenia rakiety balistycznej Agni, która przenosi ładunki jądrowe, Jairam Ramesh przypomniał, że ważniejsze od liczby rakiet jest liczba toalet w domostwach. Podpadł też skrajnej prawicy, która mocno protestowała, gdy zauważył, że w kraju jest więcej świątyń niż toalet. Jednak w trakcie kampanii wyborczej lider prawicy Narendra Modi, obecnie premier Indii, mówił o potrzebie rozwiązania problemu ubikacji. „Mój publiczny wizerunek nie pozwala mi tego powiedzieć, ale i tak się ośmielę: najpierw toalety, potem świątynie” - przekonywał podczas wiecu w Punie. Jedną z jego pierwszych decyzji było przeznaczenie blisko 180 milionów rupii (ok. 9 mln zł) na wysprzątanie pogrzebowych ghat (nadrzecznych stopni) w Waranasi i oczyszczenie Gangesu.

Jak wygląda życie w NAJWIĘKSZYCH SLUMSACH W INDIACH?

Nowy trend: oddolne inicjatywy społeczne

„To nowy trend, dotychczas ubikacje nie były dostatecznie "seksownym" tematem dla polityków” - śmieje się Joshi. - „A powinien być, bo jest ważny. Przecież każda nowa toaleta, wybudowana wspólnie przez nas i mieszkańców slumsów, jest wielkim wydarzeniem.” Zwraca uwagę, że lokalna społeczność dba o taką toaletę i składa się na jej utrzymanie. „W ten sposób budowane jest poczucie odpowiedzialności za przestrzeń publiczną, coś, czego nam Hindusom brakuje. U siebie w domu utrzymuję porządek, ale na ulicy mogę śmiecić” - zauważa.

Jednak w Indiach powoli rośnie sprzeciw wobec tej postawy. Powstają anonimowe grupy wolontariuszy, którzy skrzykują się przez internet, by posprzątać fragment ulicy, park lub przystanek autobusowy. Ich naczelną zasadą jest "koniec gadania, do roboty". Wolontariusze, którzy zazwyczaj nawet się nie znają, nie pouczają nikogo, nie dążą do konfrontacji - po prostu pojawiają się w wybranym miejscu, sprzątają je i odmalowują. Jak twierdzą, tak odzyskana przestrzeń publiczna nie zostaje powtórnie zdemolowana.

tags: #fil #w #ktorego #pierwszej #scenie #strazak