W ostatnich miesiącach Polska doświadczyła serii poważnych incydentów pożarowych, które odbiły się szerokim echem w mediach i społeczeństwie. Jednym z najbardziej dotkliwych był pożar centrum handlowego Marywilska 44 w Warszawie, ale uwagę służb i mieszkańców przyciągnęły również inne zdarzenia, takie jak pożar zakładu utylizacji opon w Rożentalu czy magazynów w zakładach Hutmen we Wrocławiu.
Pożar Centrum Handlowego Marywilska 44 w Warszawie
Przebieg i skala pożaru
W niedzielę nad ranem 12 maja br. w centrum handlowym Marywilska 44 na warszawskiej Białołęce wybuchł pożar, który po kilku godzinach całkowicie zniszczył wielką halę handlową o rozmiarach 250x250 metrów. Sygnały o obecności ognia pochodzące z czujek przeciwpożarowych dotarły do straży pożarnej o godzinie 3:30, a już 11 minut później pierwsze wozy były na miejscu zdarzenia. Straż pożarna nie ukrywała zaskoczenia, że w tak szybkim tempie ogień obejmował kolejne powierzchnie obiektu, w którym znajdowało się około 1400 punktów usługowych.

Akcja gaśnicza i sytuacja po opanowaniu ognia
W gaszeniu pożaru na Marywilskiej brało udział ponad 240 strażaków, a w szczytowej fazie akcji wykorzystano 99 wozów bojowych. Około godziny 12 w niedzielne południe sytuacja była opanowana, jednak zastępca mazowieckiego komendanta wojewódzkiego PSP st. bryg. Piotr Gąska poinformował, że w środku hali nadal nie jest bezpiecznie z uwagi na naprężenia pożarowe, co uniemożliwia wpuszczenie ludzi. Dodatkowo monitorowane są skażenia atmosfery w obrębie działań ratowniczo-gaśniczych.
Na konferencji prasowej wojewody mazowieckiego, władz Warszawy, straży pożarnej i policji przekazano szczegóły akcji gaśniczej. Rzecznik KSP podinsp. Robert Szumiata zdementował informację o próbie wtargnięcia z bronią palną na teren płonącego centrum. Wyjaśnił, że kobieta i jej 27-letni syn próbowali wejść na wygrodzony teren, a u mężczyzny znaleziono plastikową atrapę broni, na którą nie potrzeba zezwolenia.
Tak wygląda Marywilska po pożarze. Przerażający widok
Własność, zarządzanie i skutki gospodarcze
Centrum handlowe Marywilska 44 było największym tego typu obiektem w Warszawie, specjalizującym się w handlu hurtowym i detalicznym. W pożarze dobytek straciło wielu kupców. Wiceprezydent Warszawy Tomasz Bratek wyjaśnił, że teren przy Marywilskiej 44 jest własnością miasta, ale dzierżawi go spółka, która poddzierżawia boksy handlowe indywidualnym przedsiębiorcom. Miasto nigdy nie miało w planach sprzedaży tej działki, a na terenie nie ma planu miejscowego.
Właścicielem hali jest spółka giełdowa Mirbud SA, do której w 2010 roku dołączyła spółka zależna JHM Development - Marywilska 44 Sp. z o.o. Spółka Mirbud w komunikacie przekazała, że majątek Marywilska 44 Sp. z o.o. był ubezpieczony. Reakcją na zniszczenie centrum handlowego była przecena akcji Mirbudu; notowania budowlano-deweloperskiej grupy rozpoczęły się w poniedziałek od 7-procentowego spadku do 9,8 zł.
Dochodzenie i podejrzenia o sabotaż
Prokurator wraz z policjantami przeprowadził oględziny budynku biurowego, jednak oględziny spalonej hali targowej nie były możliwe, ponieważ Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego nakazał rozbiórkę ze względu na stwierdzenie stanu zagrożenia bezpieczeństwa ludzi i mienia. Obowiązek rozbiórki rozpocznie się po 24 lipca br.
W związku ze zdarzeniem pojawiły się poszlaki sugerujące, że za pożarem przy Marywilskiej 44 mogły stać osoby wynajęte przez rosyjskie służby. Szef MSWiA podkreślił, że przy każdym zdarzeniu tego typu służby badają wątek sabotażu czy dywersji, wykorzystując wszelkie środki do ustalenia prawdopodobieństwa takiej tezy. Przypomniał również, że w związku z aktami dywersji na terenie Polski aresztowano kilkanaście osób, a polskie służby współpracują z służbami z państw sąsiednich, gdzie również miały miejsce podobne przypadki. Dziennikarze Radia ZET ustalili, że polskie służby znalazły osiem zapalników, które miały wywołać kolejny pożar na wielką skalę w jednym z warszawskich wielkopowierzchniowych obiektów handlowych. Do próby podpalenia miało dojść ponad tydzień temu, a choć odpalono tylko dwa zapalniki, służby zatrzymały dwie osoby w związku z tą sprawą - pierwszą 17 maja w Ząbkach pod Warszawą, a kolejną w minionym tygodniu. Szef resortu zapewnił, że śledczy zbadają każdy potencjalny dowód, gdy tylko będzie to możliwe i bezpieczne dla ekspertów.
Inne Incydenty Pożarowe
Pożar zakładu utylizacji opon w Rożentalu
W piątek po południu wybuchł potężny pożar w zakładzie zajmującym się utylizacją opon w Rożentalu na Pomorzu. Zgłoszenie strażacy otrzymali przed godziną 17:00. Ogień objął maszynę do rozdrabniania opon oraz jedną z pryzm granulatu gumowego, rozprzestrzeniając się na około 300 metrów kwadratowych. Jak przekazał rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej PSP w Gdańsku młodszy aspirant Dawid Westrych, w wyniku pożaru nikt nie ucierpiał.
W działaniach gaśniczych brało udział kilkudziesięciu strażaków, a siły i środki były sukcesywnie wzmacniane, w tym specjalny samochód ze sprzętem ochrony dróg oddechowych z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 5 w Gdańsku. Na miejscu byli również przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, którzy monitorowali jakość powietrza, oraz Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Gdyni. Sytuacja była dynamiczna i niebezpieczna ze względu na charakter składowanego materiału. Czarne, gęste kłęby dymu były widoczne z wielu kilometrów. Strażacy apelowali do mieszkańców o zamknięcie okien i drzwi, ponieważ wstępne pomiary wskazywały na obecność substancji, które przy dłuższej ekspozycji mogą być niekorzystne dla zdrowia.
Pożar w zakładach Hutmen we Wrocławiu
We Wrocławiu, na terenie zakładów Hutmen przy ulicy Grabiszyńskiej, kilkanaście jednostek straży pożarnej walczyło z pożarem, który objął dwa magazyny. Ogień pojawił się w magazynie, gdzie sortowano plastiki, a następnie rozprzestrzenił się na drugi magazyn. Rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej Krzysztof Gielsa poinformował, że pożar został opanowany, ale z magazynów wciąż wydobywały się kłęby czarnego dymu, dlatego wszystko musiało zostać zalane pianą, aby zapobiec ponownemu podpaleniu. Strażacy nie wykluczyli podpalenia jako przyczyny, jednak na ustalenie jej było jeszcze za wcześnie. Z informacji wynikało, że w pomieszczeniu mogły znajdować się pojemniki z tlenem. Z terenu zakładu i okolic pobliskiego sklepu ewakuowano około stu osób.
Pożar hali magazynowej w Prologis Park Warsaw-Żerań
31 stycznia na warszawskim Żeraniu spłonęła jedna z hal magazynowych należących do kompleksu Prologis Park Warsaw-Żerań. Nadal nie są znane przyczyny pożaru ani ostateczne straty, a sama hala pozostaje wyłączona z użytku. Prologis Park Warsaw-Żerań to kompleks biurowo-magazynowy dla firm, położony w sąsiedztwie Trasy Toruńskiej.