Zielonogórski Chynów wielokrotnie stawał w obliczu niszczycielskich pożarów, które na trwałe zapisały się w jego historii. Od niedawnych zdarzeń spowodowanych siłami natury, po katastrofalne pożary sprzed lat, te wydarzenia były relacjonowane przez lokalne media, w tym „Gazetę Lubuską”.
Pożar Domu po Uderzeniu Pioruna (Czerwiec 2020)
W sobotę wieczorem 13 czerwca, podczas burzy, piorun uderzył w dom na zielonogórskim Chynowie. Budynek natychmiast zaczął się palić. Na szczęście w środku nikogo nie było, jednak straty materialne okazały się bardzo duże, szacowane na około 50 tys. zł.
Strażacy otrzymali wezwanie o godzinie 20:19. Nad miastem przechodziła wówczas potężna burza z piorunami, a jeden z nich trafił bezpośrednio w dom. Po przybyciu na miejsce, strażacy zobaczyli dym wydobywający się z poddasza. Ogień zaczęli gasić przez otwarte okno balkonowe.
W budynku zidentyfikowano aż cztery źródła ognia: w garażu, salonie, na strychu oraz w pomieszczeniu gospodarczym. Jak tłumaczono, po uderzeniu pioruna ładunek elektryczny „rozszedł się” po budynku poprzez instalację gazową i elektryczną. Mimo braku obecności mieszkańców, właściciele przyjechali na miejsce dopiero po pewnym czasie.
W akcji gaśniczej brały udział trzy samochody straży pożarnej oraz ośmiu strażaków. Na miejsce przybyło także pogotowie gazowe. Pożar został ugaszony po około 2,5 godzinach. Wyceniono straty na wspomniane około 50 tysięcy złotych.

Historyczny Pożar Wsi Chynów (1938)
Dramatyczne wydarzenia miały miejsce również 16 maja 1938 roku w zielonogórskim Chynowie (dawniej Kühnau, Kr. Grünberg Schls.). Ten spokojny i ciepły poniedziałek, gdy mieszkańcy pracowali w swoich domostwach, a dzieci były w szkole, zapisał się jako „czarny dzień w historii wsi”.
O godzinie 14:35 w zagrodzie rzeźnika Ewalda Schrecka przy Dorfstrasse 29 (dzisiejsza ul. Truskawkowa 20) wybuchł pożar. Na zewnątrz było wietrznie i upalnie, co sprawiło, że iskry z płonącej zagrody były znoszone na kilkanaście innych budynków w okolicy, powodując rozległy pożar. We wsi natychmiast rozległ się dźwięk dzwonów i syren alarmowych, ponieważ dzwonnica i siedziba miejscowej straży pożarnej znajdowała się po drugiej stronie ulicy.
Pierwszy zastęp strażaków składał się z trzech ochotników, jednak ogień był już spory. Tracono cenne minuty i podjęto decyzję o telefonicznym powiadomieniu straży pożarnej w Grünbergu. Na miejsce pożaru z Grünbergu przyjechały jednostki straży pożarnej z komendantem powiatowym Schopsem, który osobiście kierował pierwszymi działaniami gaśniczymi.
Pogoda nie była sprzymierzeńcem ratowników - silny wiatr rozprzestrzeniał iskry, stanowiąc zagrożenie dla sąsiednich budynków z dachami pokrytymi słomą. Iskry latały na ponad 80 metrów. Mimo wysiłków strażaków, aż czternastu z nich uległo poparzeniom w ciągu kilku chwil od przybycia. Okoliczni mieszkańcy zaczęli ich opatrywać, jednak w tym samym czasie ich własne domostwa również zaczęły płonąć.
W ciągu kilku minut do wsi przybywały kolejne zastępy strażackie. Do Chynowa ściągnięto cysterny pożarnicze oraz zakładowe straże pożarne z Deutsche Wollenwaren Manufaktur („Polskiej Wełny”) i Beuchelta („Zastalu”). Przybyły również jednostki ze Starego Kisielina (przedwojenny Altkessel), kompania gaśnicza z wozami bojowymi z Sulechowa (Zullichau), a także straże pożarne z Zawady (dawniej Eichwaldau), Krępy (kiedyś Krampe) oraz Łężycy (niegdyś Lansitz). Wszystkie te jednostki pobierały wodę ze stawu przeciwpożarowego, zlokalizowanego po drugiej stronie ulicy.

Pożar jednak w dalszym ciągu się rozprzestrzeniał, co groziło spaleniem całej wsi oraz okolicznych lasów. Niespodziewanym utrudnieniem w akcji gaśniczej okazały się nowo wybudowane krawężniki, które utrudniały dojazd wozów gaśniczych do zbiornika. Konieczne było ich demontowanie i usuwanie z dróg.
W obliczu powagi sytuacji, dowódca generalny VII Korpusu Armii, generał piechoty Busch, który w tym czasie dokonywał przeglądu jednostek na terenie miasta, wydał rozkaz dla całego garnizonu Grünbergu. Na miejsce został wysłany cały Batalion Zapasowy 54 Pułku Piechoty Wehrmachtu (stacjonujący przy dzisiejszej ul. Urszuli), 125 osób z RAD (Reicharbeitdienst - stacjonujący przy dzisiejszych ul. Botanicznej oraz Wiejskiej) oraz wszystkie wojskowe służby pomocnicze. Zostali oni rozdysponowani do kopania rowów w promieniu 8 metrów od stodół, mając na celu stworzenie barier ogniowych.
Po dwóch godzinach wytężonej aktywności wszystkich ratowników, dowódca akcji zaczął zwalniać poszczególne straże pożarne. Łącznie spłonęło aż 17 budynków, w tym stodoły, stajnia, rzeźnia i szopy. Ogień strawił ogromne zapasy żyta, owsa, słomy, ziemniaków oraz wiele maszyn rolniczych. Zniszczeniu uległy liczne drzewa owocowe i sady. Były również ofiary śmiertelne wśród zwierząt gospodarskich: spłonął jeden pies, jedna świnia i niezliczona ilość cieląt.
Szczęściem Chynowa było to, że Grünberg znajdował się bardzo blisko, co zapewniło szybkie wsparcie licznych sił oraz efektywne wykorzystanie stawu przeciwpożarowego. Ślady tego historycznego pożaru do dzisiaj można zobaczyć na niektórych budynkach. Dawna siedziba chynowskiej straży pożarnej została z czasem zamieniona w placówkę pocztową, a staw przeciwpożarowy ustąpił miejsca parkingowi.

Leśny Pożar w Chynowie (1988) i Strefa Aktywności Gospodarczej "Spalony Las"
Kolejny duży pożar, o którym donosiła „Gazeta Lubuska”, miał miejsce 13 maja 1988 roku, kiedy w Zielonej Górze Chynowie spłonęły 62 hektary lasu. Pożar był widoczny z wielu miejsc w mieście. W ówczesnym województwie zielonogórskim panowała susza, a od marca nie padał deszcz, co znacząco zwiększało ryzyko zapłonu. Strażacy mieli wówczas pełne ręce roboty, gasząc tylko 13 i 14 maja aż 35 pożarów lasów.
Przez lata teren po spalonym lesie leżał odłogiem. Dopiero w 2005 roku w tym miejscu została utworzona Strefa Aktywności Gospodarczej o nazwie Spalony Las. Teren został kompleksowo uzbrojony we wszystkie niezbędne instalacje i media, co umożliwiło prowadzenie działalności gospodarczej. Pierwsze przedsiębiorstwa pojawiły się już w następnym roku, a z czasem strefa została powiększona do 81 hektarów. Strefa Aktywności Gospodarczej "Spalony Las" jest strategicznie położona wzdłuż Trasy Północnej, a na jej terenie znajduje się m.in. hurtownia MAKRO.
