W Gorzowie Wielkopolskim doszło w ostatnich latach do kilku głośnych incydentów związanych z podpaleniami osób, z których każdy miał odmienny przebieg i konsekwencje. Poniżej przedstawiamy szczegóły trzech z nich.
Pobicie i podpalenie na zapleczu Klubu Ósemka (Maj 2024)
Do zdarzenia doszło w nocy z piątku 24 maja na zapleczu Klubu Ósemka, przy ulicy Mostowej w Gorzowie Wlkp. Sprawa, mimo upływu czasu, wciąż pozostaje dość tajemnicza.

Okoliczności zdarzenia i obrażenia
Młody mężczyzna, mający około 20 lat, doznał poważnych obrażeń ciała. Według doniesień internautów, miał on załatwić się na stół bilardowy, a karą za ten pijacki wybryk było dotkliwe pobicie, a następnie podpalenie.
Prokurator Andrzej Bogacz z Prokuratury Rejonowej w Gorzowie Wlkp. początkowo nie mógł udzielać szczegółowych informacji, potwierdzając jedynie, że do zdarzenia doszło na zapleczu Klubu Ósemka. Sprawcy porzucili mężczyznę na ulicy Walczaka, gdzie został znaleziony nieprzytomny. W gorzowskiej lecznicy okazało się, że poszkodowany doznał poważnych obrażeń, w tym poparzeń II i III stopnia, obejmujących około 30 procent powierzchni jego ciała. Obecnie mężczyzna przebywa w szpitalu poza województwem.
Śledztwo prokuratury
Sprawcy zdarzenia nie zostali jeszcze zatrzymani, jednak prokuratura wytypowała już podejrzanych. Prokurator A. Bogacz w rozmowie przyznał, że „możliwe, że są to osoby związane z tym klubem”. Czynnik, który mógł utrudnić szybkie ujęcie sprawców, to fakt, że zawiadomienie do prokuratury wpłynęło pięć dni po zdarzeniu, czyli 29 maja.

Brutalne morderstwo Krzysztofa na osiedlu Słonecznym (Październik 2015)
Wczesnym rankiem 24 października 2015 roku na osiedlu Słonecznym w Gorzowie Wielkopolskim doszło do tragicznego finału nocnej bójki. Grupka mężczyzn śmiertelnie pobiła i podpaliła 25-letniego Krzysztofa, pseudonim „Cysiu”. Ciało ofiary znaleziono tlące się w rogu boiska do koszykówki przy Zespole Szkół nr 6 przy ulicy Gwiaździstej.
Boisko to, choć na co dzień uczęszczane przez uczniów podstawówki i gimnazjum, jest ogólnodostępne. Stanowi tereny rekreacyjne pośrodku blokowiska na osiedlu Słonecznym, które cieszy się złą sławą. Wieczorami na boisku często przesiadują „chłopaki z osiedla”, piją alkohol, a awantury nie są rzadkością.

Przebieg zbrodni
Zbrodnia rozpoczęła się kłótnią, po której nastąpiła szarpanina, zakończona bestialskim morderstwem. Sprawcy zadali Krzysztofowi 12 ciosów nożem w szyję, a następnie podpalili jego ciało. Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna został pobity i zadano mu kilkanaście ciosów nożem, z których jeden okazał się śmiertelny. Ciało zostało podpalone w celu zatarcia śladów.
Dwaj bracia, Piotr Ż. (rocznik 1977) i Krzysztof K. (rocznik 1983), spotkali się z Krzysztofem, aby wyjaśnić nieporozumienia z przeszłości. Poszło o zdarzenie sprzed roku, gdy Piotr Ż. został nastraszony „siekierką” przez 25-latka. Kilka godzin po ujawnieniu zwłok podejrzani o udział w zabójstwie byli już w rękach policji. Podczas procesu oskarżeni nie przyznawali się do zabicia kolegi, zrzucając winę jeden na drugiego.
Wyrok sądu
Sprawa stanęła na wokandzie w Sądzie Okręgowym w Gorzowie Wlkp. w połowie listopada ubiegłego roku. Prokurator domagał się dla oskarżonych dożywocia. Sąd skazał Piotra Ż. i Krzysztofa K. na 25 lat więzienia. Skazani to 34-letni Krzysztof K. i jego brat 40-letni Piotr Ż. Pierwszy z nich będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie po 20 latach, a drugi po 22 latach. Obaj mają również wypłacić po 50 tys. zł nawiązki dla każdego z rodziców ofiary.
Sąd uznał, że motywem były nieporozumienia między mężczyznami, których do końca nie da się ustalić, i ocenił, że zabójstwo nie zostało zaplanowane z wyprzedzeniem, a oskarżeni znali ofiarę. Sędzia Maciej Szulc, uzasadniając wyrok, podkreślił brutalność zachowania oskarżonych: „Zachowanie oskarżonych było bardzo brutalne i nikogo nie trzeba przekonywać o tym, że nie można mówić o łagodnych karach w sytuacji, kiedy ktoś podejmuje się najpierw zabójstwa, później tak naprawdę nie tylko usunięcia śladów, ale i w pewnym sensie zbezczeszczenie zwłok”.
Prokurator Mariusz Dąbkowski po ogłoszeniu wyroku stwierdził: „Muszę rozważyć, czy to mądre orzeczenie, które sąd dzisiaj wydał, prokuratura będzie skarżyć, mimo orzeczenia tych kar innego rodzaju. Przyszedłem tu po sprawiedliwy wyrok i taki wyrok w mojej ocenie zapadł”. Adwokaci z urzędu wystąpili o uniewinnienie swoich klientów od zarzutu udziału w zabójstwie. Mecenas Kamil Kamiński zapowiedział, że decyzja o ewentualnej apelacji należy również do oskarżonych, ale jego zdaniem „z uwagi na ich postawę, przede wszystkim mojego klienta, taka apelacja będzie wywiedziona”. Sąd zadecydował, że oskarżeni pozostaną w areszcie na kolejne sześć miesięcy.
W tym procesie z wolnej stopy odpowiadał także Rafał Ś., który według prokuratury mimo wiedzy o tragicznych wydarzeniach nie powiadomił o nich policji. Za utrudnienie śledztwa groziło mu do trzech lat więzienia. Sąd skazał go na sześć miesięcy więzienia, uznając, że jego postępowanie utrudniło bardziej szczegółowe wyjaśnienie kulis zbrodni. Wyrok wobec niego nie jest prawomocny.

Rzekome podpalenie mężczyzny w kryzysie bezdomności (Marzec 2023) - ustalenia policji
Mężczyzna w kryzysie bezdomności z Gorzowa Wielkopolskiego złożył zawiadomienie na policji, twierdząc, że został podpalony przez grupę młodych mężczyzn. Funkcjonariusze dokładnie zbadali sprawę.

Początkowe doniesienia i zaprzeczenie policji
Początkowo media informowały, że około dwóch tygodni wcześniej grupka 20-latków miała zaczepić 64-letniego mężczyznę w kryzysie bezdomności, związać mu ręce, a następnie podpalić czapkę i włosy przy użyciu zapalniczki. Całość miała być nagrywana telefonami. W środę, 29 marca, gorzowska komenda zaprzeczyła jednak, by do podpalenia doszło, podkreślając, że „to był nieszczęśliwy wypadek”.
Policja od początku intensywnie pracowała nad weryfikacją tej historii, podkreślając, że bada jej wiarygodność.
Śledztwo i zmiana wersji wydarzeń
Ostatecznie policjanci zebrali informacje, które zaprzeczały przedstawionej wersji. Bezdomny, przesłuchany drugi raz, w świetle przedstawionych mu dowodów, zmienił wersję wydarzeń. Okazało się, że wskazane przez mężczyznę miejsce i godzina nie odpowiadały ustaleniom policji.
„Dzięki zgromadzonym dowodom, udało się ustalić, że na bulwarze nie doszło do podpalenia głowy bezdomnego. Z relacji innych osób wynika, że doszło do nieszczęśliwego wypadku, w wyniku nieostrożnego obchodzenia się z ogniem w namiocie, w którym mężczyzna nocował” - podkreśliła policja, dodając, że funkcjonariusze dotarli do wskazanego miejsca i faktycznie znaleźli tam szczątki spalonego namiotu i rzeczy osobistych.
Relacja poszkodowanego i udzielona pomoc
Pan Leszek, 64-latek, w rozmowie z Polsat News początkowo opowiadał: „Spałem na ławce na bulwarach. Wykręcili mi ręce, podpalili włosy i kręcili to telefonem. Byłem w szoku”. Twierdził, że był wtedy przekonany, że zginie. Mężczyzna miał odnieść poważne obrażenia w postaci poparzeń na całej powierzchni głowy i zgłosił się po pomoc na szpitalny SOR. Ratownicy medyczni wykonali mu zastrzyk i posmarowali głowę specjalną maścią.
W kolejnych dniach mężczyzna prosił o pomoc przypadkowych przechodniów, by w końcu uzyskać ją od wolontariuszy z organizacji „Jedzenie Zamiast Bomb”. Kobieta, która mu pomogła, opowiadała: „Pokazał głowę, czapka była cała w ropie. To był naprawdę nieprzyjemny widok. Panie w aptece, gdy to zobaczyły, były przerażone”. Wolontariusze kupili nakładkę żelową i ochronę na głowę, które mężczyzna miał nosić przez dwa dni. W ciągu dwóch tygodni rany udało się częściowo zagoić, choć wciąż wymagały dalszego leczenia.

tags: #gorzow #podpalenie #czlowieka #na #stadionie