Grecja, popularny kierunek turystyczny, każdego roku staje w obliczu niszczycielskich pożarów. Żywioł regularnie trawi duże obszary kraju, powodując ogromne straty materialne i, niestety, ofiary śmiertelne. Władze Grecji, mimo uspokajających komunikatów o opanowaniu sytuacji, przewidują, że zagrożenie pożarowe może przybywać, a tegoroczne lata bywają wyjątkowo trudne.
Tragedia w Mati w 2018 roku
Jednym z najtragiczniejszych wydarzeń ostatnich lat był pożar, który wybuchł 23 lipca 2018 roku w kurorcie Mati, położonym nad morzem na wschód od Aten. Ogień, który rozprzestrzenił się błyskawicznie, zaskoczył wielu turystów i mieszkańców.
Chaos i ewakuacja: Świadectwo Pana Jarosława
Pan Jarosław Korzeniowski, który wraz z żoną Beatą i synem Kacprem przebywał w hotelu Ramada w Mati, opowiedział o dramatycznych chwilach. „Nie poinformowano nas o zagrożeniu pożarem. Wyszedłem z hotelu, patrzę, a już w powietrzu unoszą się płonące strzępy. Spytałem na recepcji, co się dzieje, a pracownik powiedział: "Nic, nic, nic". Mówię, że się pali. Cały hotel zaczął się palić. Kazano nam uciekać w ostatniej chwili” - relacjonował na antenie TVP Info. Wszędzie panował chaos.

Rodzina Jarosława uciekła przed żywiołem nad morze. Tam jego żona i syn wsiedli do łodzi, on sam nie zmieścił się. Był to ostatni raz, gdy pan Jarosław ich widział. Z bólem serca wspomina, że jego żona Beata (†37l.) i synek Kacperek (†9l.) zginęli w Grecji, dryfując na małej łódce, która ostatecznie zatonęła. „Mieli płynąć w bezpieczne miejsce, a popłynęli wprost na śmierć.” - wyznał zdruzgotany ojciec. Łódź zatonęła na morzu, a wszyscy na jej pokładzie utonęli. Akcja poszukiwawcza doprowadziła do odnalezienia ciał.
Odpowiedzialność i śledztwo
Pan Jarosław obwinia greckie służby z Mati o nieudzielenie odpowiedniej pomocy oraz personel hotelowy o brak przeszkolenia. W Grecji oskarżono 21 osób o zbrodnię przeciwko ludziom, w tym strażaków, którzy rzekomo nie wysłali ludzi do akcji ewakuacyjnej, oraz biuro podróży Grecos. Zaznacza, że „biuro podróży wiedziało wcześniej o pożarach i zagrożeniu, ale ważniejsze dla nich okazało się przyjęcie nowych gości na lotnisku. Grecos naraził ponad 30 swoich klientów - tyle przebywało w naszym hotelu.”
Gigantyczne pożary w Grecji. Zginęło kilkadziesiąt osób, w tym dwoje Polaków | Onet100
Biuro podróży Grecos odniosło się do zarzutów, twierdząc, że rezydenci są należycie przygotowani do pełnienia swoich obowiązków. „Zgodnie z przekazywanymi im poleceniami przez służby (straż pożarna, policja), rezydenci przekazywali dalej polecenia klientom hotelu w języku angielskim oraz gestami o konieczności udania się na nadbrzeże. Ponadto rozdawali klientom wodę i ręczniki.”
Polskie władze również prowadzą śledztwo. Krakowska prokuratura okręgowa bada wszystkie okoliczności śmierci polskiej turystki i jej dziecka, w tym odpowiedzialność organizatora wyjazdu - biura podróży, obsługi hotelu oraz greckich służb ratowniczych. Ustalenia śledztwa w dużej części opierają się na czynnościach wykonywanych w drodze pomocy prawnej przez greckie organy ścigania. Aktualnie tłumaczona jest kolejna partia materiałów przesłanych przez organy greckie, po czym będzie można ocenić ich kompletność.
Obraz Mati po pożarze
Mati, letni kurort pełen zieleni, zwłaszcza sosen, stał się areną dramatu. Konstantin Papadopoulos, wykładowca uniwersytecki, zauważył, jak szybko ogień mógł się rozprzestrzenić w takim środowisku. Dostęp do morza w tej okolicy jest utrudniony ze względu na klify, co dodatkowo komplikowało ucieczkę. Leonhard-Benaki opisała, jak ludzie, aby dostać się na plażę, musieli schodzić po stromej ścieżce, a gdy ogień szalał nad nimi, wchodzili dalej w morze, aby się nie poddusić. Niestety, niektórzy potopili się, a inni w ogóle nie zdołali dotrzeć na plażę, bo ścieżka była zablokowana przez płomienie.

Życie powoli wraca do Mati, jednak miasto wciąż nosi ślady zniszczeń. Widać obszary pełne wypalonych drzew oraz uszkodzone budynki. Mimo to, pierwsi turyści już wracają, zatrzymując się w tym samym hotelu, z którego ewakuowano Polaków. Lokalnym władzom zajmie kilka miesięcy uporać się z usuwaniem zniszczeń, po czym ma ruszyć kampania promocyjna wczasów. Od 10 dni w Matu działa sztab wolontariuszy, głównie Greków, ale są też Polacy. Mieszkańcy nadal potrzebują pomocy, przede wszystkim brakuje jedzenia, wody i podstawowych lekarstw.
Pożary na Rodos i Kos: Ewakuacje i heroizm mieszkańców
W kolejnych latach Grecja zmagała się również z pożarami na wyspach Rodos i Kos, co doprowadziło do największej ewakuacji w historii Grecji. Z Rodos ewakuowano tysiące osób łodziami, a na ulicach gromadziły się tłumy oczekujące na bezpieczny transport.
Relacje turystów z Rodos
Polska turystka Anna Pondo, przebywająca z rodziną w hotelu w Kiotari na Rodos, opowiedziała o chaosie. „W piątek po wyjściu z autokaru poczuliśmy ogromny smród spalonego drzewa, w powietrzu latał popiół, nie dało się normalnie oddychać, a nad morzem nie było żadnego życia. Wszyscy zasłaniali usta.” Mimo wcześniejszych zapewnień rezydentów o braku zagrożenia, sytuacja szybko się pogorszyła. „Słońce stało się czerwone, wszyscy z hotelu wyszli razem z obsługą. Nie dostaliśmy żadnych informacji czy ostrzeżeń” - przekazała Pondo, dodając, że „w niektórych miejscach jest stopiony asfalt”. Ewakuowali się statkiem, co było „czymś strasznym”, z duszącym dymem i brakiem maseczek.

Turyści koczowali w hotelach, sypiając na korytarzach, a miejscowi mieszkańcy wykazali się niezwykłym heroizmem. Sklepy nie przyjmowały pieniędzy za wodę i żywność, a małe lokalne łodzie zabierały z Rodos najpierw dzieci i kobiety, a następnie wracały po mężczyzn. Niemiecki koncern turystyczny TUI i brytyjskie linie Jet2 odwołały loty na wyspę.
Ewakuacja z Kos
Podobne sceny rozgrywały się na wyspie Kos. Polska turystka przebywająca w hotelu Cabana Blu w Kardamenie relacjonowała, że widzieli sunący dym, a około godziny 19 otrzymali wiadomość o ewakuacji. „Niektórzy wyszli w samych strojach kąpielowych, bez dokumentów, walizek. Kazano nam iść na plażę w kierunku portu. Tysiące ludzi ruszyło więc na plażę. Wsadzono nas na statki, dym był już gryzący i widać było żywy ogień.” Na statkach, gdzie sprzedawano wodę, turyści czekali do 1 w nocy, po czym zostali przewiezieni autokarami w okolice lotniska, gdzie dzieci spały na chodnikach. Mieszkańcy Kos dowożyli wodę i posiłki. Po pewnym czasie turystów odwieziono z powrotem do hotelu. Spaliło się kilka domów w Kardamenie, a ewakuacja była bardzo nerwową i stresującą sytuacją, zwłaszcza dla osób starszych, chorych, kobiet w ciąży i z małymi dziećmi.

Skala zniszczeń i ofiary
Pożary w Grecji należą do najtragiczniejszych w skutkach w Europie w XXI wieku. Bilans ofiar śmiertelnych cały czas rośnie, przekraczając 90 osób w niektórych incydentach. Ponad 180 osób zostało rannych, a straty materialne są ogromne. Spłonęło ponad 2,5 tysiąca domów i setki samochodów. W Kinecie spłonęło kilkaset domów, w Mati - ponad tysiąc. Liczba ofiar przekroczyła liczbę osób, które poniosły śmierć w licznych pożarach na Półwyspie Peloponeskim w 2007 roku - zginęło wówczas około 70 osób i spaliło się 200 tys. hektarów lasów. Współczesne pożary często są porównywane do tamtej skali, co pokazuje powtarzalność i dotkliwość problemu.

„Grecja jest pogrążona w żałobie. Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci tą tragedią” - dodał Konstantin Papadopoulos. Grecki minister do spraw porządku publicznego Nikos Toskas ogłosił, że pożary zostały opanowane, ale może ich przybywać. Strażacy wciąż walczą z ogniem na jednej z gór w pobliżu Aten.
Przyczyny szybkiego rozprzestrzeniania się ognia
Główne przyczyny szybkiego rozprzestrzenienia się ognia to silny wiatr, który w niektórych przypadkach osiągał prędkości do 70 km/godz., oraz długotrwała susza. Grecja doświadczyła najlżejszej zimy w historii pomiaru temperatur, a w czerwcu nawiedziły ją upały sięgające 44 stopni Celsjusza. Czerwiec bywa najgorętszym miesiącem w Grecji od 2010 roku, co tworzy idealne warunki dla rozwoju pożarów.
Nietypowe motywy podpaleń
Incydenty pożarowe nie zawsze są wynikiem wyłącznie naturalnych przyczyn. W greckim mieście Tripolis na Peloponezie 44-latka została skazana na trzy lata pozbawienia wolności i grzywnę za celowe wywoływanie pożarów gruntów rolnych w sierpniu. Powód, jaki podała, był szokujący: podobało jej się oglądanie przystojnych strażaków przy pracy i flirtowanie z nimi. Podejrzenia straży pożarnej wzbudziło to, że kobieta była na miejscu pożaru dwukrotnie. Jej nieodpowiedzialne zachowanie, mimo braku dużych szkód materialnych dzięki szybkiej reakcji strażaków, spotkało się z surową karą, służącą jako przestroga dla innych.
Apel władz i perspektywy
Głos w sprawie gigantycznych pożarów w Grecji zabrał m.in. prezydent Polski Andrzej Duda, przesyłając kondolencje po śmierci Polaków. Grecki premier Kyriakos Micotakis podkreślił, że bez wsparcia mieszkańców służby nie poradzą sobie z żywiołem i ostrzegł obywateli, że nadchodzą ciężkie czasy. Władze walczą z pożarami na wiele sposobów, w tym przy użyciu dronów obserwacyjnych. MSZ Polski na bieżąco monitoruje sytuację i pozostaje w kontakcie z polskimi turystami, zapewniając, że życie obywateli polskich nie jest zagrożone, a obsługą logistyczną zajmują się miejscowe służby i biura podróży.