Pamięć o Grzegorzu Wesołowskim, strażaku-ogniomistrzu i ratowniku zielonogórskiej Państwowej Straży Pożarnej, pozostaje żywa dzięki jego poświęceniu i postawie, którą prezentował w życiu osobistym oraz zawodowym. Jego tragiczna śmierć w maju 2018 roku wstrząsnęła lokalną społecznością, a jego życie stało się inspiracją dla wielu.

Tragiczny Zgon na Służbie
Grzegorz Wesołowski zginął tragicznie w środę rano pod Sulechowem. Był w pracy jako ratownik medyczny, kiedy karetka, którą jechał, zjechała z drogi i uderzyła w drzewo.
Uroczystości Pogrzebowe
Pożegnanie strażaka ogniomistrza Grzegorza Wesołowskiego odbyło się 15 maja o godzinie 12:30 na starym cmentarzu przy ulicy Wrocławskiej. Pogrzeb Grzegorza Wesołowskiego, ratownika i strażaka zielonogórskiej Państwowej Straży Pożarnej, miał miejsce we wtorek. W dniu pogrzebu, o godzinie 8:00, w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela odprawiona została msza święta.
Życie Poświęcone Innym i Wartościom
Życie Grzegorza Wesołowskiego charakteryzowało się głębokim zaangażowaniem w pomoc drugiemu człowiekowi oraz silną wiarą. Widział w swoim życiu cel i sens poświęcania się dla drugiego, co wyrażało się m.in. w jego służbie w straży pożarnej, dającej mu szansę na pomoc.
"Świętość w Normalności" i Wpływ na Otoczenie
Z relacji i świadectw młodych ludzi, dostępnych na internetowym portalu, wynika, że mottem życiowym Grzegorza była „świętość w normalności”. Według niego, bycie świętym oznaczało bycie normalnym. Kochał życie i był jego świadkiem. Jego postawa stanowiła inspirację i źródło siły wewnętrznej, którą dostrzec można było z jego promieniejącej twarzy i radosnego wzroku. Potrzebował czasu, choć prawdopodobnie nie zdawał sobie sprawy, że w ziemskim wymiarze miał go już niewiele.
Grzegorz Wesołowski był osobą, która potrafiła doskonale pogodzić życie z wyznawaną wiarą i obowiązkami, jakie postawił przed nim Pan. Jego życie, pełne radości i gorliwości, sprawiało, że ludzie tacy jak on są potrzebni „jak busola, jak kompas w ręce, kiedy wędrujemy przez ciemny gąszcz życiowych zmagań”. Szczególnie młodzi ludzie, którzy często zawodzą się na dorosłych i ich postępowaniem, niszczącym ich idealizm, znajdowali w nim wzór.

Świadectwa o Grzegorzu
Autor tekstu, ksiądz, w liście skierowanym do uczestników pogrzebu napisał: „Był radosnym i gorliwym apostołem, dobrym synem i życzliwym kolegą. Niech ta śmierć umocni młodych w wierze, w świadectwie dawanym o Chrystusie.” Najpiękniejsze jednak są świadectwa młodych, którzy mówią jednym głosem o tym, że potrafił doskonale pogodzić życie z wyznawaną wiarą. Długo jeszcze młodzież przy otwartym grobie śpiewała pieśń „Przyjaciela mam co pociesza mnie...”. Według księdza, Grzesiu bardzo przypominał błogosławionych i tatrzańską przyrodę, a na rekolekcjach apostolskich realizował to, co lubił najbardziej.
Pasje i Aktywność
Grzegorz był osobą wysportowaną. Wysportowany, od razu znalazł się w drużynie siatkówki swojej uczelni, co świadczy o jego aktywności fizycznej i zaangażowaniu. Chciał jeszcze rozegrać mecz siatkówki z rówieśnikami, co niestety przerwała jego nagła śmierć.

Dziedzictwo Pamięci
Grzegorz Wesołowski swoim życiem stał się jak chleb, który dzielony między ludzi sprawia jeszcze większe łaknienie nawet u tych, którzy nie wierzą w swój głód. Jego nagła śmierć podczas służby, w momencie, gdy potrzebował czasu, lecz miał go już niewiele, podkreśla ulotność życia i potrzebę jego pełnego przeżywania. Pamięć o nim jest wezwaniem do życia w pełni, z wiarą i poświęceniem dla innych.
tags: #grzegorz #wesolowski #osp