Pionierskie rozwiązania i wczesne wyposażenie strażackie
Milowym krokiem w rozwoju motoryzacji było wynalezienie pod koniec XIX w. szybkobieżnego silnika spalinowego, który odmienił życie strażaków i oblicze straży pożarnych. Prace nad stworzeniem pomp z silnikami spalinowymi były prowadzone etapowo. W 1888 r., na 13. Zjeździe Niemieckich Straży Pożarnych w Hanowerze, Gottlieb Daimler i Heinrich Kurtz przedstawili pierwszą znaną pompę z silnikiem benzynowym firmy Daimler. Była to pompa tłokowa zamontowana na czterokołowym wozie.

Firma J.G. Lieb - producent sprzętu strażackiego bez pomp wodnych
Firma J.G. Lieb w Biberach zdobyła popularność dzięki szerokiej ofercie sprzętu strażackiego. Co ciekawe, nie produkowała sikawek strażackich ani innych pomp wodnych. Firma powstała w 1873 r. w Niemczech, w Badenii Wirtembergii - nieopodal Ulm, miejscowości znanej z działalności Magirusa. Jej założycielem był Johann Georg Lieb, który w młodości uczył się fachu siodlarskiego, a w Biberach założył warsztat siodlarski. Pierwszym znaczącym przedsięwzięciem z dziedziny pożarnictwa była przeróbka 600 hełmów wojskowych na strażackie. W 1874 r. J. Lieb rozszerzył działalność o produkcję drabin, pozyskując do współpracy Paula Schmahla, który nadzorował tę gałąź produkcji, wdrażając przy tym własne rozwiązania konstrukcyjne. Po dwóch latach działalności firma miała już w ofercie pierwszą drabinę mechaniczną. W 1877 r. fabryka składała się z czterech obszernych budynków murowanych, drewnianej wiaty i placu. W połowie lat 80. XIX w. zakład działał pod nazwą J.G. Lieb, Feuerwehr-Requisiten-Fabrik (J.G. Lieb, Fabryka Sprzętu Strażackiego).
Okazją do szerszej prezentacji asortymentu były 6. Dni Pożarnictwa Wirtembergii w lipcu 1879 r., na których konstruktor P. Schmahl zaprezentował nowe drabiny mechaniczne. Po śmierci pierwszego właściciela firmę przejął jego syn Fritz Lieb, pełniący jednocześnie funkcję dowódcy oddziału w ochotniczej straży pożarnej w Biberach. Pod koniec XIX w. nastąpiła rozbudowa fabryki. Kompleks składał się z hali budowy drabin, lakierni, montowni, pracowni kołodziejskiej, magazynu półfabrykatów z drewna, a następnie hali produkcji hełmów skórzanych, mundurów i siodlarni. W oddzielnym budynku urządzono pomieszczenia na biura. Dwa ostatnie budynki to kuźnia ze szlifiernią oraz ekspozycja wyrobów gotowych - do prezentacji klientom. Energię dla maszyn fabrycznych wytwarzały dwie maszyny parowe. W pierwszych latach XX w. fabryka zatrudniała około 140 osób, będąc tym samym drugim co do wielkości pracodawcą w mieście. Wysoka jakość i trwałość produktów sprawiły, że grono stałych odbiorców rosło. Firma oferowała imponującą gamę sprzętu.
Wyroby firmy J.G. Lieb wielokrotnie nagradzano. Największy sukces to dwa złote medale przyznane w 1900 r. w Paryżu, na międzynarodowej wystawie połączonej z kongresem pożarniczym. Wcześniej, bo w 1899 r., fabryka zdobyła dyplom I stopnia na kongresie pożarniczym w Mediolanie. Wyróżnienia i nagrody uzyskiwała także na wystawach lokalnych w miastach: Gotha i Zeitz. Odbiorcy, zadowoleni z jakości produktów, przysyłali listy polecające. Jeden z nich, z pozytywną opinią dla aparatu oddechowego, dotarł w kwietniu 1896 r. z Roździenia koło Katowic. Próbie poddano tam dwie osoby (robotnika i urzędnika), które założyły aparat i przebywały przez 35 min w zadymionym pomieszczeniu. Opinię tę wystawił jeden z członków zarządu koncernu przemysłowego. Na początku XX w. firma została potentatem na rynku sprzętu pożarniczego, konkurując z Magirusem czy też z firmami Gustav Evald z Kostrzyna i Braun z Norymbergii. W 1908 r. w wieku 61 lat zmarł P. Schmahl - główny konstruktor w zakładzie. W 1915 r. Fritz Lieb przekazał fabrykę synom: Georgowi i Fritzowi juniorowi. Trzy lata później nastąpiło przeniesienie siedziby firmy do miejscowości Blaubeuren, choć powody tej przeprowadzki pozostają nieznane. Na nowym miejscu produkowano głównie drabiny. W 1922 r. zmarł Fritz Lieb. Powolny regres firmy pogłębił kryzys z początku lat 30. XX w. Jeszcze w połowie 1932 r. fabrykę w Blaubeuren opuściły dwie autodrabiny z zabudową J.G. Lieb na podwoziu Mercedesa. W 1932 r. firma zakończyła działalność. Kilka cennych eksponatów tej firmy, stanowiących dowód na to, że produkty z Biberach docierały i do Europy Wschodniej, odnajdujemy w zbiorach Centralnego Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach. Są to m.in. szabla oficerska z końca XIX w., hełm skórzany z końca XIX w., drabina hakowa, dwie pochodnie naftowe z sygnaturą firmy z około 1900 r. oraz hełm metalowy bez podpinki z lat 90. XIX w.

Ludwik Sigmund i sikawki "Rakieta"
Założycielem firmy był Ludwik Sigmund, pochodzący z małej miejscowości Trebcin (w Czechach). Po odbyciu służby wojskowej w armii austriackiej, przeprowadził się do Lutiny (północne Morawy), gdzie rozpoczął pracę w warsztacie budowy pomp Jana Vychodila. Po śmierci Vychodila w 1868 r. L. Sigmund odkupił warsztat. Do zawodu przyuczał dwóch synów - Franciszka i Jana. W 1894 r. bracia rozpoczęli samodzielną działalność, a w 1899 r. rozpoczęli produkcję pomp żelaznych i maszyn parowych. W Lutinie produkowano także sikawki strażackie, które nosiły nazwy „Rakieta”. Była to sikawka jednoramienna, o niedużej wydajności, służąca do gaszenia małych pożarów i do przepompowywania wody, np. do beczkowozu. „Rakieta” posiadała jeden tłok oraz mały podłużny zbiornik osadzony na ramie z dwoma kołami. Zachował się oryginalny wąż ssawny. W odróżnieniu do standardowych sikawek z początku XX w., montaż węży dokonywał się poprzez złączenie kołnierzy z uszczelkami za pomocą śruby dociskowej.
W 1929 r. zbudowano nową halę montażową, gdzie uruchomiono montaż pomp dla przemysłu, urządzeń nawadniających i maszyn rolniczych. W latach 30. XX w. zarząd firmy poszukiwał zbytu na rynkach zagranicznych, zakładając w 1935 r. przedstawicielstwo handlowe we Francji i Jugosławii. W 1937 r. powstała angielska filia „Sigmunda” w Newcastle, pod nazwą „Sigmund Pumps”, zatrudniająca ok. 2000 osób. Produkcję nadzorował Miroslav Sigmund. W tym czasie rząd brytyjski ogłosił przetarg na motopompy pożarnicze, które na wypadek konfliktu zbrojnego miały pełnić zadania w angielskiej obronie cywilnej. „Sigmund Pumps” wygrała konkurs i dostarczała rocznie ok. 3 tys. motopomp. W 1939 r. fabrykę na terenie Czechosłowacji przejęli Niemcy, a produkcję przestawiono na zbrojenia. Po 1945 r. fabrykę znacjonalizowano i w Czechosłowacji funkcjonowała pod nazwą „Sigma Pumpy” z siedzibą w Ołomuńcu. Zakład istnieje do chwili obecnej.

Rozwój motopomp w Polsce przed II wojną światową
W 1910 r. firma Konrada Rosenbauera z Austrii zbudowała pierwszą motopompę przewoźną zakupioną przez kolejową straż pożarną w Linzu. Początkowo do napędzania pomp używano silników czterosuwowych, okazały się jednak dość awaryjne. W dodatku były ciężkie, co powodowało małą mobilność połączonych z nimi pomp. W 1922 r. powstał prototyp przenośnej motopompy z silnikiem dwusuwowym, a około 1923 r. uruchomiono ich produkcję w Polsce.
Wprowadzenie do pomp
Pionierzy polskiej produkcji motopomp
Fabryka Sikawek Motorowych Autoremont (LiS)
Działalność firmy Autoremont rozpoczęła się w 1920 r. w Warszawie. Początkowo był to niewielki warsztat samochodowy, jednak z biegiem lat fabryka bardzo szybko się rozwijała. Niemal każdego roku powiększała swoje przyzakładowe warsztaty, otwierała nowe działy technologiczno-produkcyjne. Jak na owe czasy, dysponowała nowatorską infrastrukturą gospodarczo-ekonomiczną, m.in. w 1924 r. z sukcesem uruchomiono w niej dział naprawy i budowy silników lotniczych. Współpraca z ochotniczymi i zawodowymi strażami pożarnymi rozpoczęła się w 1925 r., kiedy utworzono w niej dział produkcji strażackich motopomp. Przez dwa lata prowadzono tam prace techniczno-konstrukcyjne, po czym w 1927 r. ruszyła seryjna produkcja motopomp typu L i S (Liefeldt i Schiffner), przeznaczonych dla polskiego strażactwa. Na przełomie lat 1927-1930 firma wyprodukowała i sprzedała strażom pożarnym łącznie 230 motopomp wspomnianego typu. We wszystkich reklamach z lat 20. i 30. XX w. opisywana była jako wyrób wyłącznie krajowy. Była pompą tłokową, która zasysała wodę bez zalewania z głębokości do 7,5 m. Agregat zamontowany był na metalowej ramie, stanowiącej osłonę dla silnika i pompy w czasie użytkowania i transportu. Firma Autoremont najczęściej sprzedawała motopompy typu L i S, które osadzone były na dwukołowych wózkach resorowych. Silnik do motopompy, także produkcji Autoremont, posiadał smarowanie rozbryzgowe, o stałym poziomie zasilanym przez pompę. Wałek rozrządu, popychacze i tryby smarowane były pod ciśnieniem. Górna część cylindra i głowica typu „Ricardo” chłodzone były wodą. Silnik w motopompach L i S, o mocy 5 KM, był jednocylindrowy, czterosuwowy, benzynowy, a jego wydajność wynosiła 360-380 l/min.
Od połowy lat 20. przedsiębiorstwo, pod nazwą Wytwórnia Silników i Warsztaty Mechaniczne Henryk Liefeldt i Stefan Schiffner, prowadziło już bardzo zróżnicowaną działalność gospodarczą i asortymentową. Wszelkie zmiany przebranżowienia nie przeszkodziły jednak w dalszym kontynuowaniu współpracy ze strażami pożarnymi. W 1928 r. właściciele zakładu wykupili dużą parcelę przy ul. Kaczej 3 w Warszawie, gdzie zaczęto budowę dużej hali przemysłowej w celach montaży samochodów na podwoziach Austro-Daimlera, Citroëna, Rosenbauera i Knausta oraz krajowej produkcji zabudowań do powyższych. W tym samym czasie opracowali również kilka nietypowych rodzajów samochodów strażackich, które miały być wykorzystywane także jako samochody do polewania ulic, tzw. polewaczki, w myśl ówczesnego firmowego hasła reklamowego: „Jeden wóz, zastępuje pracę dwóch, przy współpracy zarządów miejskich i straży pożarnej”. Firma Liefeldta i Schiffnera w II Rzeczypospolitej odnosiła bardzo duże sukcesy sprzedażowe. W 1937 r. Zarząd Główny Związku Ochotniczych Straży Pożarnych wydał okólnik z listą 8 firm krajowych, które jako jedyne mogły wykonywać zabudowy pożarnicze do samochodów polskich straży pożarnych, a dawny Autoremont znalazł się na drugiej pozycji. Kiedy w 1938 r. przy ul. Górczewskiej 14 w Warszawie uruchomiono kolejną fabrykę samochodową Liefeldta i Schiffnera, kierowaną przez inż. Eugeniusza Kosewskiego, to w ofertach kierowanych do polskich straży pożarnych znalazły się najlepsze pod względem konstrukcji technicznej samochody z pełnym ich wyposażeniem, w tym autopompy, przeznaczone do gaszenia wszelkich pożarów, zarówno wodą, pianą powietrzną oraz gazem i śniegiem (dwutlenkiem CO2). Wybuch II wojny światowej przerwał dobrą passę tej firmy pożarniczej i produkcji ich sprzętów. Fabryka Liefeldta i Schiffnera pod okupacją hitlerowską działała do 1944 r., czyli do wybuchu Powstania Warszawskiego.

Składnica Straży Pożarnych SA (Florianka)
Kolejną polską seryjną motopompą, choć wciąż tłokową, była Florianka o wydajności około 300 l/min, produkowana przez Składnicę Straży Pożarnych SA od końca lat 20. XX w. Firma ta powstała w 1919 r. jako spółdzielnia stworzona na potrzeby Związku Floriańskiego, jednej z głównych organizacji strażackich. W kolejnych latach opracowano nowy model pompy - Floriankę 2, o wydajności 380 l/min.
Unia Strażacka (Niagara, Nil, Leopolia, US)
We lwowskiej Fabryce Motopomp i Samochodów Pożarniczych Unia Strażacka, istniejącej od 1913 r., wytwarzano od 1927 r. dwa modele motopomp: przenośną Niagarę o wydajności 600 l/min, napędzaną silnikiem benzynowym o mocy 12 KM, oraz przewoźną Nil, o wydajności około 500 l/min. Od lat 30. XX w. w fabryce były produkowane bardzo popularna Leopolia, a także autopompa US o wydajności 1500 l/min.
Fabryka Narzędzi Pożarniczych Strażak (Zuch, Strażak, Polonia)
Kolejną firmą produkującą motopompy była Fabryka Narzędzi Pożarniczych Strażak L. Piętki, A. Płoskiego i G. Szołowskiego (powstała w 1898 r.). W 1927 r. rozpoczęła swoją przygodę od sprzętu pod nazwą Zuch, a następnie przy współpracy z austriackim Rosenbauerem tworzyła motopompę Strażak. Była to konstrukcja nowoczesna, napędzana silnikiem typu boxer. Po paru latach doświadczeń, w połowie lat 30. XX w. Fabryka uruchomiła produkcję własnej rodziny motopomp, o nazwie Polonia. W sumie powstały trzy modele: Polonia I C-2, Polonia I DW2/36 i Polonia II-38. Pierwszy miał czterosuwowy, dwucylindrowy silnik Mehne M-105 o mocy 18,5 KM, a kolejne modele napędzały polskie silniki SS-15 i SS-25.
Inne przedwojenne motopompy (Silesia, Druhna)
W latach 30. XX w. wytwarzaniem pomp strażackich zajęło się kilka kolejnych zakładów. Do wybuchu II wojny światowej wyprodukowano kilka modeli motopomp Silesia (np. Silesia II, Silesia IP, Silesia IS, Silesia 0). Używano w nich silników takich marek, jak DKW, Mehne czy Breuer. Firma POLMOPOMP z Bielska, od 1933 r. produkująca motopompy Druhna 0, Druhna I i Druhna I-37, była mniej znana, ale także miała swych odbiorców.
Rozwój polskich silników do motopomp
Warto wspomnieć, że początkowo większość silników pochodziła z importu. Dopiero od lat 30. XX w. używano m.in. silników warszawskiej firmy Artura Steinhagena i Henryka Stransky’ego. Na potrzeby pomp strażackich powstały trzy rodzaje silników. Podstawowym był opracowany w 1933 r. silnik SS-15, gaźnikowy, dwusuwowy, dwucylindrowy, chłodzony wodą o mocy 15 KM przy 3000 obr./min. W 5 lat później stworzono mocniejszą jednostkę - silnik SS-25 (gaźnikowy, dwusuwowy, trzycylindrowy, chłodzony wodą o mocy 23 KM przy 3000 obr./min) oraz słabszy silnik SS-7 (gaźnikowy, dwusuwowy, jednocylindrowy, chłodzony powietrzem o mocy 6 KM przy 3000 obr./min). W tym czasie firma Lilpop, Rau i Loewenstein opracowała własne jednostki napędowe dwóch typów, konstrukcji inż. Marczewskiego. Wytwarzane w Warszawie motopompy były niewielkich rozmiarów, wręcz kompaktowych - ważyły do 148 kg, miały nowoczesny system chłodzenia, możliwość czyszczenia filtru paliwa w trakcie pracy silnika oraz prądnicę służącą do zasilania reflektora i oświetlenia przyrządów pomiarowych podczas pracy nocnej.

Standaryzacja i normy techniczne w polskim pożarnictwie
Rozwój techniki pożarniczej postępował na tyle dynamicznie, że na początku lat 30. XX w. Związek Straży Pożarnych Rzeczpospolitej Polskiej (powstały w 1921 r.) powołał swój Wydział Techniczny, który zajmował się badaniem sprzętu strażackiego oraz stworzeniem polskich norm sprzętowych. Początkowo w Polsce urządzenia nie podlegały weryfikacji czy też kategoryzacji pod względem technicznym, nierzadko wspomagano się normami niemieckimi. W przypadku motopomp szczegółowo sprawdzano silniki, pompy, pompki zasilające, ramy oraz zbiorniki. Przeprowadzano próby przebiegu na sucho, ssania, ssania z rzeczywistej głębokości, próby wydajności przy różnych obrotach oraz próby oporów stawianych przy ssaniu przez kosz ssawny. Efektem działań Wydziału Technicznego było między innymi ustanowienie w 1931 r. Polskiej Normy PN B-02850 dla pomp strażackich. W 1935 r. powstały nowe normy, uznające mniejsze wydajności motopomp (200, 400, 600 l/min) i jednocześnie zwiększające wymagania dotyczące ciśnienia (z 6 atm do 8 i 10 atm). Dodatkowo ustalono standard nasad ssawnych i tłocznych, zasad odwodnienia pompy oraz wyposażenia w węże i niezbędny sprzęt oraz narzędzia. Normy określały też, do jakich celów mają służyć poszczególne motopompy: 0 przewidziane były dla obszarów wiejskich i małych miasteczek, I - większych osiedli, a II miały być przeznaczone dla zawodowych straży pożarnych, gdzie znajdowały się tzw. "remizy centralne".
Okres wojenny i powojenny rozwój pomp strażackich
W czasie II wojny światowej firma Lilpop, Rau, Loewenstein produkowała Syreny do 1940 r., zanim władze niemieckie nie przejęły fabryki. Na początku lat 40. XX w. uruchomiono jedynie produkcję motopompy Leopolia - podjęła się jej pozostająca pod niemieckim zarządem firma A. Steinhagen i H. Stransky w Warszawie. Jej konstruktorem był inż. F. Bluemke. W czasie wojny polscy strażacy używali motopomp wcześniej pozyskanych, gdyż władze okupacyjne rzadko przekazywały sprzęt.
Odbudowa i nacjonalizacja przemysłu pomp strażackich
Po wojnie przystąpiono do odbudowy straży pożarnych. Jedynym istniejącym zakładem produkującym wcześniej pompy była fabryka Karol Ochsner i Syn w Bielsku. W niedługim czasie została znacjonalizowana i jako Zakład Silników Spalinowych, a następnie Wytwórnia Sprzętu Pożarniczego nr 1 w Bielsku rozpoczęła produkcję motopomp. W 2 lata po zakończeniu wojny F. Blumke wraz z inż. Władysławem Robińskim skonstruowali nową motopompę Leopolię - PO-1. Składała się z dwustopniowej pompy odśrodkowej oraz dwusuwowego, dwucylindrowego, chłodzonego wodą silnika spalinowego o mocy 28 KM przy 3000 obr./min, znanego pod nazwą S80. W 1949 r. opracowano Leopolię PO-2, napędzaną dwusuwowym, jednocylindrowym silnikiem spalinowym S82 chłodzonym powietrzem o mocy 8 KM przy 3000 obr./min. Powstające w Bielsku, a później Bielsku-Białej Leopolie były już trzecim modelem o tej samej nazwie, przy których pracował F. Bluemke. W połowie lat 50. XX w. silniki S80 zostały zastąpione przez silniki S-15M projektu inż. Jana Kubicy, nad którym czuwał inż. F. Bluemke. Fakt ten wywołuje ciągłe zamieszanie wśród miłośników historii motoryzacji, gdyż do dziś krąży fałszywe przekonanie, że napędzał on również polski samochód osobowy, czyli popularną Syrenę. W rzeczywistości było na odwrót - to właśnie zmodyfikowany silnik z Syreny został użyty w PO-3. Wspomniane PO-1 masowo trafiały do jednostek straży pożarnych, produkowano je do 1958 r. Stanowiły także seryjne wyposażenie produkowanych w latach 50. XX w. samochodów pożarniczych. Mniejszy model Leopolii - PO-2 czy też P20 - również zasilał straże pożarne, szczególnie te mniejsze, które nie zawsze było stać na większy, a zatem droższy sprzęt. Zastępowała ona w zupełności sikawkę, a jej plusem była waga zaledwie 104 kg. Ze względu na stosunkowo słabą wydajność w 1963 r. zastąpiono ją motopompą PO-4, która występowała w dwóch wersjach P25 i P26. Należało ją zalać przed użyciem, w tym celu używano ręcznej pompki tłokowej (P25) bądź pompki samozasysającej (P26). Jej wydajność wynosiła 400 l/min przy 4,5 atm. Często stanowiła wyposażenie lekkich samochodów gaśniczych. Ostatnim modelem produkowanym w Bielsku-Białej od 1958 r. była PO-3, występująca również w wariancie z układem i rozruchem elektrycznym - PO-3E, czyli Polonia.

Autopompy i dalszy rozwój powojenny
W tym miejscu należy wspomnieć o autopompach, które po II wojnie światowej były produkowane w WSM w Bielsku. Model A 1600 P30 o wydajności 1600 l/min montowano na Starach 20. Świdnicka Fabryka Urządzeń Pożarniczych w Świdnicy wytwarzała zaś autopompy A16/8 i A32/8 - umieszczano je na Jelczach, a A2/12 w Żukach. Ich wydajność wynosiła odpowiednio 1600 l/min, 3200 l/min oraz 200 l/min.
Wprowadzenie do pomp
Zmiana lokalizacji produkcji i nowe modele
W 1973 r. zakończono produkcję motopomp w Bielsku-Białej. Było to spowodowane włączeniem WSM nr 1 do Fabryki Samochodów Małolitrażowych Polski Fiat 126P. Produkcję motopomp przeniesiono do Gliwickich Zakładów Urządzeń Technicznych. Od 1978 r. wytwarzano tam m.in. motopompy M8/8 PO-5, a w latach 90. XX w. M8/8 PO-7 oraz pracowano nad motopompą PO-8. Projekt motopompy PO-5 opracowano jeszcze w Bielsku-Białej w 1971. Składała się ona z pompy wirowej odśrodkowej, dwustopniowej oraz silnika 04.145-04.164 FSM dwusuwowego, dwucylindrowego o mocy 26 KM produkowanego przez WSM Polmo w Bielsku-Białej. Nowość stanowiło wprowadzenie pedału służącego do odpalania silnika zamiast dotychczasowej dźwigni ręcznej, niezależnie od rozruchu elektrycznego.
Międzynarodowa pomoc i innowacyjne projekty
Po zakończeniu wojny stan motopomp został również częściowo uzupełniony poprzez pomoc z UNRRA (Administracja Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy i Odbudowy). W jej ramach trafiły do Polski amerykańskie i angielskie motopompy przewoźne takich firm, jak Harland, Kerr Drysdle, Standard Gwynne, Worthigton-Simpson, a także Scammell. Po wojnie polskie biura konstrukcyjne rozpoczęły intensywne prace nad różnymi rodzajami urządzeń gaśniczych. Ciekawym efektem ich działalności była turbopompa pożarnicza TP-3000. Projekt opracowali naukowcy z Politechniki Łódzkiej, a wykonała ją w 1968 r. Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego w Rzeszowie. Ważyła ona 250 kg, napędzał ją silnik turbospalinowy o mocy 120 KM przy 33000 obr./min. Miała wydajność 3000 l/min. Inną nieukończoną konstrukcją była motopompa z lat 70. XX w. o wydajności 200 l/min przy 12 atm. Jej napęd miał stanowić czterosuwowy, dwucylindrowy silnik Fiata 126p o mocy 24 KM. Niestety badania przeprowadzone w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Ochrony Przeciwpożarowej w Józefowie wykazały, że urządzenie nie spełniało wymagań użytkowych i warunków normy PN 75/N-44090.

Współczesność i globalizacja rynku pomp strażackich
Po 1989 r. firmy produkujące sprzęt strażacki musiały przyzwyczaić się do działań w zupełnie odmiennej rzeczywistości. Pompy produkował GZUT, który opracował kolejną strażacką motopompę o nazwie PO-7, oraz napędzający ją dwusuwowy, trzycylindrowy silnik o mocy 29,5 KM przy 4000 obr./min. Podobnie jak w PO-5 rozruch był zarówno elektryczny, jak i nożny. W kolejnych latach inne firmy, jak na przykład Spec-Poż i Ogniochron, wypuściły na rynek kolejne motopompy, w tym popularne motopompy pływające Leda i Niagara. W ostatnim 30-leciu z jednej strony można zauważyć załamanie rynku, na czym ucierpieli krajowi producenci, a z drugiej strony dostęp do sprzętu czołowych zagranicznych producentów, jak niemiecki Ziegler, austriacki Rosenbauer czy japoński Tohatsu. Zmiana nastąpiła również w taktyce pożarniczej - w większym stopniu zaczęto używać pomp pływających i motopomp przewoźnych (agregatów pompowych), a przy prowadzeniu działań gaśniczych - agregatów gaśniczych i autopomp.
Wprowadzenie do pomp
tags: #historyczne #pompy #strazackie