Fundusz Sprawiedliwości a wsparcie dla OSP: Kontrowersje wokół dotacji Suwerennej Polski

Wokół Funduszu Sprawiedliwości, instytucji zarządzanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości, narosły liczne kontrowersje, zwłaszcza w kontekście finansowania Ochotniczych Straży Pożarnych (OSP) oraz innych podmiotów. Głównym zarzutem jest wydatkowanie środków niezgodnie z przeznaczeniem oraz potencjalne powiązania z kampaniami wyborczymi polityków Suwerennej Polski.

Historia i przeznaczenie Funduszu Sprawiedliwości

Fundusz Sprawiedliwości powstał w 1997 roku na mocy przepisów art. 43 Kodeksu karnego wykonawczego. Wówczas nosił nazwę Funduszu Pomocy Postpenitencjarnej, a jego głównym zadaniem było finansowanie pomocy skazanym i byłym więźniom. Środki pozyskiwano poprzez potrącanie części wynagrodzenia osadzonym, którzy pracowali w zakładach karnych.

Zmiany nastąpiły w 2012 roku. Od tego czasu sądy zasądzają wpłaty na rzecz funduszu od osób skazanych. Nazwę instytucji zmieniono na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Celem funduszu było wspieranie m.in. ofiar przestępstw i ich najbliższych, a także świadków oraz osadzonych zwalnianych z zakładów karnych.

Modyfikacje za czasów Zbigniewa Ziobry

W 2017 roku minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, jako dysponent środków z funduszu, poszerzył zakres działalności tej instytucji oraz zmienił nazwę na Fundusz Sprawiedliwości. Jak mówił Ziobro w 2020 roku: "Fundusz Sprawiedliwości powstał z przekonania, że pieniądze pochodzące od skazanych powinny być dobrze wykorzystane. I tak właśnie jest". Na stronie internetowej Funduszu informowano, że przez cztery lata udzielono osobom pokrzywdzonym przestępstwem niemal 368 tys. godzin pomocy prawnej oraz 403 tys. godzin pomocy psychologicznej.

historyczny plakat Funduszu Sprawiedliwości lub grafika symbolizująca jego misję

"Jedenastki" i miliony dla okręgów wyborczych polityków Suwerennej Polski

Wokół Funduszu Sprawiedliwości pojawiły się jednak kontrowersje, a głównym zarzutem było wydatkowanie środków niezgodnie z przeznaczeniem. Już w 2019 roku poseł Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba mówił podczas konferencji prasowej: "Mamy poważne wątpliwości, czy te środki nie są wykorzystywane w celach wyborczych".

Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało mapę, gdzie trafiały te pieniądze. Miliony złotych dotacji z Funduszu Sprawiedliwości płynęły szerokim strumieniem do okręgów wyborczych małopolskich kandydatów Suwerennej Polski - Edwarda Siarki, Norberta Kaczmarczyka i Piotra Saka - szczególnie wtedy, kiedy miały być wybory. Miliony płynęły z Funduszu Sprawiedliwości w latach 2019-2023. Pieniądze te przyznano poza naborem lub konkursami dla jednostek z sektora finansów publicznych. Dotacje te nazywano "jedenastkami".

Mechanizm "jedenastek"

Ministerstwo Sprawiedliwości przeanalizowało dane z dotacji w ramach Funduszu Sprawiedliwości z lat 2019-2024, które przyznano poza naborem lub konkursem dla jednostek należących do sektora finansów publicznych. Są to dotacje potocznie nazywane „jedenastkami”, ponieważ w rozporządzeniu dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości istnieje zapis (par. 11), który „w uzasadnionych przypadkach” umożliwiał przyznanie środków wedle uznania dysponenta, a więc ówczesnego Ministerstwa Sprawiedliwości. Co ważne - formularz wniosku był udostępniany na prośbę danej jednostki. Nie było powszechnej wiedzy na temat takiej możliwości.

Z poddanych badaniu przez obecne Kierownictwo MS danych wynika, że środki nie były rozdzielane wedle rzetelnie przeanalizowanych potrzeb i obiektywnych kryteriów, a część gmin była z tego procesu wykluczona.

Geografia i skala dotacji

W okresie od 2019 do 2023 r. przyznano w trybie art. 11 w sumie 2043 dofinansowań na łączną sumę 224 mln zł, w tym 201,1 mln zł w okręgach, gdzie startowali politycy Suwerennej Polski. Średnia przyznanych środków na jeden okręg wyborczy wynosiła 5,5 mln zł. Należy zwrócić uwagę, że była ona wyższa tam, gdzie kandydowali członkowie Suwerennej Polski (7,7 mln zł) i jeszcze wyższa w tych okręgach, w których ostatecznie uzyskali mandat posła (9,3 mln zł). W okręgach, gdzie kandydatów Suwerennej Polski nie było, średnia wartość przyznanych dotacji spadała do 1,5 mln zł.

Ministerstwo sprawiedliwości ujawniło dane pokazujące, które regiony Polski dostały miliony z Funduszu Sprawiedliwości. Najwięcej Chełm i Rzeszów, gdzie startowali w wyborach Ziobro, Warchoł i Romanowski. Dużo poszło do Kielc, gdzie startował Gosek i ostatnio Jarosław Kaczyński. Analiza geograficznych przepływów milionów na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości ministerstwo sprawiedliwości ujawniło we wtorek 28 maja 2024 roku, wieczorem. Z tych informacji wynika też, że najwięcej przelewów na szpitale, czy na straż pożarną w okręgach wyborczych polityków Suwerennej Polski miało miejsce, gdy były wybory.

Głosowanie w Ameryce: Jak finansowanie kampanii wyborczych i przepisy wyborcze zagrażają demokracji

Liderzy w pozyskiwaniu dotacji

Najwięcej, bo 19 mln zł dotacji, przyznano w okręgu 7 (Chełm). Jest to okręg wyborczy, skąd startował ówczesny wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski, któremu podlegał Fundusz Sprawiedliwości. W okręgu Romanowskiego w latach 2019-2023 z FS poszło 19 mln zł, w tym prawie 4 mln zł w samym roku wyborczym, co stanowiło 175 dotacji. Najwięcej z nich dotyczyło OSP - 150 na łączną kwotę prawie 12 mln złotych.

17,1 mln zł przyznano w okręgu 33 (Kielce), gdzie startował sekretarz generalny Suwerennej Polski Mariusz Gosek (a także Jarosław Kaczyński). Z Funduszu Sprawiedliwości popłynęło tam 17 milionów złotych.

W okręgu 23 (Rzeszów) przyznano 16 mln zł. Stąd startowali członkowie ówczesnego resortu sprawiedliwości: lider Suwerennej Polski Zbigniew Ziobro oraz Marcin Warchoł, który również kandydował w wyborach prezydenckich w Rzeszowie. Do okręgu wyborczego Warchoła w Rzeszowie popłynęło z Funduszu Sprawiedliwości 16 milionów złotych.

W okręgu 15 (Tarnów), skąd posłem został Norbert Kaczmarczyk (był wiceministrem rolnictwa), przyznano 14 mln zł, a w okręgu 30 (Rybnik), gdzie z sukcesem startował Michał Woś - 12,2 mln zł. Do okręgu wyborczego Wosia w Rybniku z Funduszu Sprawiedliwości popłynęło 12 milionów złotych.

interaktywna mapa dotacji Funduszu Sprawiedliwości

Co było finansowane?

Głównymi beneficjentami Funduszu w ramach tego trybu przyznawania dofinansowań były Ochotnicze Straże Pożarne i szpitale. Na stronie Funduszu Sprawiedliwości widnieje informacja o wsparciu, jakiego udziela instytucja. Ponad 227 mln złotych przeznaczono na zakup nowoczesnego sprzętu dla OSP - ponad 180 samochodów ratowniczo-gaśniczych, blisko 30 specjalistycznych kładów. Ponadto Fundusz Sprawiedliwości przekazał ponad 60 mln złotych na zakup nowoczesnego sprzętu do szpitali. 25 mln złotych wydano na pomoc w walce z pandemią COVID-19. Niespełna 45 mln złotych przekazano na uruchomienie Kliniki "Budzik" dla dorosłych. Z Funduszu Sprawiedliwości sfinansowano również zakup kamizelek odblaskowych dla uczniów.

Z zgromadzonych informacji wynika, że często podczas oficjalnych uroczystości przekazania sprzętu lub środków oraz poświęconych temu konferencji prasowych, ich gośćmi byli politycy ówczesnego Kierownictwa resortu sprawiedliwości. Przekazywane dofinansowania były wykorzystywane m.in. na zakup samochodów, quadów, łodzi ratowniczych, sań lodowych czy pontonów, a także ubrań dla strażaków (mundury, kurtki, rękawice, hełmy czy buty), węży gaśniczych, latarek, aparatów RTG i USG, defibrylatorów, ultrasonografów.

Były wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł informował w czerwcu 2023 roku, że Fundusz Sprawiedliwości pomaga kołom gospodyń wiejskich, ponieważ "pielęgnują polskie tradycje, religię, kulturę i patriotyzm". Koło Gospodyń Wiejskich w Grochowem I otrzymało 5 tys. złotych, które przeznaczono na zakup chociażby ekspresu do kawy, garnków, talerzy i sztućców. Zdjęcia zakupionego wyposażenia pojawiły się w mediach społecznościowych Warchoła.

zdjęcie polityka Suwerennej Polski przekazującego sprzęt OSP

Dotacje w latach wyborczych

W latach wyborczych (2019, 2020 i 2023) wypłat z Funduszu Sprawiedliwości było więcej niż w latach, kiedy nie wybieraliśmy przedstawicieli władz. W 2020 roku (wybory prezydenckie) było to 66 mln zł, w 2023 roku (wybory parlamentarne) - 61 mln zł, a w 2019 roku (wybory parlamentarne) - 45 mln zł.

Dane dotyczące dotacji dla OSP w poszczególnych latach z Funduszu Sprawiedliwości (Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej) prezentują się następująco:

  • 2019 rok: 25,3 mln zł
  • 2020 rok: 37,4 mln zł
  • 2021 rok: 9,5 mln zł
  • 2022 rok: 17,2 mln zł
  • 2023 rok: 58,5 mln zł

Kwoty dotacji były różne, od kilku tysięcy do ponad miliona złotych.

Spór o finansowanie OSP i "szantaż" Zbigniewa Ziobry

W maju 2018 r. pomiędzy Ministerstwem Sprawiedliwości a resortem finansów doszło do sporu o pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości. Ministerstwo Finansów nie chciało zgodzić się na wydanie dodatkowych 85 mln zł na Ochotnicze Straże Pożarne, o czym informowała "Gazeta Wyborcza". Według niej ówczesny szef MS Zbigniew Ziobro zareagował szantażem.

"GW" zaznacza, że w praktyce 90 proc. pieniędzy dla OSP szła z funduszu do gmin, w których startowali kandydaci partii Ziobry - Solidarnej Polski (w 2023 r. zmieniła nazwę na Suwerenna Polska), a przekazywanie strażakom sprzętu lub gotówki działacze SP łączyli z wiecami wyborczymi. Podkreśla, że Ziobro w 2018 r. o strażakach pisał: "Jest to grupa, jak się szacuje, prawie 700 tys. obywateli - członków OSP, nie wskazując przy tym ich rodzin oraz lokalnych społeczności". Kilka akapitów dalej tłumaczył, że brak zgody na dofinansowanie OSP miałby negatywne skutki polityczne: "Niewątpliwie spotkałoby się to z całkowitym brakiem zrozumienia przede wszystkim, ale nie tylko, bezpośrednio zainteresowanych programem. Decyzja Ministerstwa Finansów wywołałaby niezadowolenie dużej grupy społecznej, abstrahując nawet od zbliżających się wyborów samorządowych".

Według "GW" Ziobro ostrzegał w dalszej części listu, że jeśli nie dostanie pieniędzy na strażaków, nie da środków na ochronę dzieci przed wypadkami drogowymi. "Wobec (...) zmiany planu finansowego zawieszam do czasu ewentualnego wygospodarowania oszczędności zapowiadane i oczekiwane programy przygotowywane we współpracy z Ministerstwem Edukacji Narodowej, które mają zapobiegać przyczynom wypadków, dzięki wzmocnieniu widoczności na drodze dzieci". Gazeta podaje, że Ziobro ostrzegał Czerwińską, że zawieszone mogą też zostać inne programy. Jak pisał, z funduszu "planowano także wzmocnienie bezpieczeństwa m.in. przejść dla pieszych, zwłaszcza przy szkołach i innych miejscach przebywania dzieci". Spór zakończył się "zwycięstwem" Ziobry, choć resort finansów ustąpił dopiero po kilku miesiącach, gdy Czerwińska nie pełniła już funkcji szefowej MF.

Oceny prawne i działania pokontrolne

We wrześniu 2021 roku Najwyższa Izba Kontroli (NIK) przekazała informacje o wynikach kontroli w Funduszu Sprawiedliwości. Kontrolerzy stwierdzili, że środki były wydawane w sposób niegospodarny i niecelowy, co miało sprzyjać powstawania "mechanizmów korupcyjnych". Badaniem objęto 20 proc. wszystkich udzielonych dotacji.

W wyniku kontroli NIK złożyła pięć zawiadomień o popełnieniu przestępstwa, dwa zawiadomienia o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych oraz jedno zawiadomienie do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Łączna wartość efektów finansowych kontroli, czyli kwot środków wydatkowanych niezgodnie z przepisami, niecelowo, niegospodarnie lub nierzetelnie, wyniosła ponad 280 mln zł. Poinformowano również, że "tylko 34 proc. środków tego funduszu było przeznaczone na pomoc bezpośrednio świadczoną osobom pokrzywdzonym przestępstwem, a tylko 4 proc. na pomoc postpenitencjarną". Ponadto Prezes NIK Marian Banaś skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności zapisów rozporządzenia ministra sprawiedliwości w sprawie Funduszu Sprawiedliwości.

Audyt i śledztwa po zmianie władzy

Po przejęciu władzy przez Koalicję 15 października w Ministerstwie Sprawiedliwości rozpoczęto audyt Funduszu Sprawiedliwości. Powołano również zespół śledczych do zbadania nieprawidłowości. W styczniu 2024 roku minister sprawiedliwości Adam Bodnar poinformował, że 27 grudnia wstrzymano wszystkie wypłaty dotacji.

Na liście organizacji, którym zamrożono środki, znalazła się m.in. Fundacja Lux Veritatis, której prezesem jest Tadeusz Rydzyk (do końca 2026 roku miała otrzymać ponad 7 mln złotych) oraz Fundacja Profeto.pl Sercański Sekretariat na rzecz Nowej Ewangelizacji (do końca 2026 roku miała otrzymać ponad 37 mln złotych). Wiceminister sprawiedliwości Zuzanna Rudzińska-Bluszcz poinformowała, że "Naprawiamy błędy w funkcjonowaniu Funduszu Sprawiedliwości". Na stronie resortu zamieszczono listę beneficjentów i wysokość dotacji, które w latach 2017-2023 otrzymały wskazane instytucje. Środki miały zostać przeznaczone na "przeciwdziałanie przyczynom przestępczości".

W lutym 2024 roku premier Donald Tusk przekazał w czasie Rady Gabinetowej, że Polska zakupiła system Pegasus, a "CBA zwróciło się o sfinansowanie zakupu oprogramowania z Funduszu Sprawiedliwości". We wtorek 28 maja 2024 roku prokuratura wysłała do Sejmu pierwszy wniosek o uchylenie immunitetu byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Michałowi Wosiowi. To on bowiem podpisał zgodę na zakup Pegasusa dla CBA ze środków Funduszu oraz na zakup licencji na korzystanie z tego szpiegowskiego oprogramowania, na co wydano 25 milionów złotych.

Prokuratura Krajowa chce postawić Wosiowi zarzuty z artykułu 231 kodeksu karnego, który mówi o przekroczeniu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków służbowych. Chce mu też postawić zarzuty z artykułu 296 paragraf 3 kodeksu karnego, który mówi o wyrządzeniu szkody majątkowej wielkich rozmiarów. W najbliższym czasie spodziewane są kolejne wnioski do Sejmu o uchylenie immunitetu osobom odpowiedzialnym za Fundusz Sprawiedliwości, w tym wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu.

"Taśmy Ziobrystów"

W ostatnich dniach media publikują tzw. "taśmy ziobrystów". Chodzi o rozmowy, które prowadził głównie Romanowski. Nagrywał go przez ostatnie dwa lata były dyrektor Funduszu Tomasz Mraz, który poszedł na współpracę z prokuraturą i ma 50 godzin takich nagrań. Już ujawnione taśmy pokazują, jak nieformalnie załatwiano dotacje dla „swoich” z Funduszu m.in. dla szkoły Rydzyka. Dotacje w wysokości 18 milionów złotych dostał też szpital w Otwocku, który operował kolano Jarosława Kaczyńskiego. Miliony dostały organizacje ze Szczecina powiązane z Dariuszem Mateckim. Jedna z ujawnionych rozmów pokazuje też naradę - już po przegranych przez PiS wyborach - m.in. z udziałem Romanowskiego. Przygotowywano się na niej do przesłuchań przed ewentualną komisją śledczą. Ta rozmowa pokazuje, czego obawiał się Romanowski.

fotografia byłego wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia

Wyzwania prawne i polityczne

Sprawa Funduszu Sprawiedliwości jest już w trybach Państwowej Komisji Wyborczej (PKW). Z jednej strony pracownicy Krajowego Biura Wyborczego (KBW) badają sprawozdania finansowe wszystkich komitetów wyborczych. Z drugiej wywierana jest polityczna presja, bo minister sprawiedliwości Adam Bodnar wysłał do KBW pismo, w którym opisuje wydatki Funduszu Sprawiedliwości w powiązaniu z okręgami wyborczymi, z których startowali politycy Suwerennej Polski.

Dla PiS nie ma sprawy, a wszelkie pytania na ten temat to - zdaniem polityków tego ugrupowania - próba kolejnego uderzenia w największą opozycyjną partię. Z kolei dla polityków obecnej większości sytuacja jest prosta: to było nielegalne finansowanie kampanii i PiS powinien ponieść konsekwencje.

Jednak konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego zauważa: "To sprawa delikatna i nieoczywista. Nie wszystko, co dzieje się w przestrzeni publicznej w związku z wyborami, a wymaga finansowania, może być jednoznacznie zakwalifikowane jako działania na rzecz konkretnego komitetu wyborczego", zwracając uwagę na niejednoznaczność wynikającą z kształtu prawa wyborczego w Polsce.

Model funkcjonowania PKW i luki prawne

Model PKW przewiduje, że jest to instytucja odpowiadająca za organizację wyborów i potem ich rozliczenie, także w kontekście finansowym. Nie ma przypisanej skutecznej roli "policjanta", który w trakcie kampanii jest w stanie zainterweniować, jeśli widzi nieprawidłowości na dużą skalę. Może oczywiście upominać czy interweniować np. w przypadku naruszenia ciszy wyborczej, ale nie ma tu odpowiedniego instrumentarium do bardziej rozbudowanej roli.

Przepisy opisujące model PKW skupiają się na procedurach, ale pewne kwestie pozostają nieuregulowane. Te najbardziej znane to przede wszystkim prekampanijna aktywność polityków. O ile w kampanii są np. limity wydatków, to przed nią już nie. Kolejna szara strefa to możliwości, jakie daje sprawowana władza, gospodarskie wizyty, przecinanie wstęg przez premiera czy ministrów w asyście lokalnych posłów. To też może być istotnym orężem wyborczym, choć nie jest zaliczane do kampanii. W prawie wyborczym są też pewne luki, np. kodeks wyborczy dopuszcza, że osoba prywatna może rozwiesić na swój koszt plakaty jakiegoś polityka i nie można tego podciągnąć pod wydatki komitetu wyborczego.

Praktyka i interpretacja prawa

Przy ocenie prawidłowości kampanii PKW, co oczywiste, stara się nie wychodzić za bardzo poza ścisłą literę prawa. W konsekwencji nie ma zbyt dużej swobody w interpretowaniu, czy jakiś rodzaj działalności jest kampanią, czy nie. Powód takiego stanu rzeczy to z jednej strony autentyczne trudności w uregulowaniu każdej sfery aktywności kampanijnej. Z drugiej strony to wygoda dla polityków zarówno centralnych, jak i lokalnych, by pewne sfery aktywności pozwalały na więcej i zostały w szarej strefie.

Od polityków różnych stron sceny można usłyszeć, że limity są fikcją, o czym świadczy liczba rozwieszanych banerów, które nijak się mają do tego, ile można oficjalnie wydać na kampanię. Z kolei PKW nie ma ani upoważnienia, ani sił i środków, by jeździć po Polsce, dokumentować stan rzeczy i wyciągać z tego wnioski. Powszechnie znany jest też handel limitami pomiędzy kandydatami z listy.

Kodeks wyborczy wylicza, że kampanijne wydatki mają być wyłącznie finansowane z Funduszu Wyborczego. Sprawozdanie finansowe komitetu wyborczego może zostać odrzucone np. z powodu przyjęcia przez komitet wyborczy partii politycznej środków finansowych pochodzących z innego źródła niż Fundusz Wyborczy albo korzyści majątkowych innych niż wyliczonych w ustawie. Pytanie, na ile w kontekście tych przepisów można uznać za działania sprzeczne z Kodeksem aktywności, jakie wynikały z transferów z Funduszu.

grafika przedstawiająca zbiórkę funduszy na kampanię lub symbolizująca system prawny

Co zrobi PKW?

Ostateczna decyzja zależy od tego, na ile PKW będzie skłonna rozszerzyć interpretacje dotychczasowych zasad, ale ważny jest też układ sił. W komisji jest dwóch członków wskazanych przez PiS, pięciu przez partie obecnej większości plus dwóch sędziów: przewodniczący sędzia NSA Sylwester Marciniak oraz sędzia Trybunału Konstytucyjnego Wojciech Sych. Ostatecznie konsekwencje będą zależały nie tylko od PKW. Jak mówi prawnik i polityk KO: "To nie jest tylko kwestia tego, co zrobi PKW, ale pytanie, jak to się skończy. Bo co się dzieje, jeżeli ktoś się nie zgadza z decyzją PKW? Komitet odwołuje się do Sądu Najwyższego. A która izba to rozpatruje? Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, więc pewnie skończy się to na niczym".

Do tej pory kary za kampanię wyborczą mogły się wydawać kompletnie niesprawiedliwe. To z jednej strony drakońskie kary, jakich doświadczyły PSL czy Nowoczesna za błędy w księgowaniu pieniędzy. Z drugiej strony Zielona Góra ukarała posła Łukasza Mejzę za zaśmiecanie miasta jego plakatami wyborczymi. Kara była dotkliwa, ponad 70 tys. zł, ale nie wynikała z naruszeń prawa wyborczego, a przepisów porządkowych.

tags: #ile #funduszy #zalatwil #posel #suarka #dla