W niedzielę, 13 kwietnia, w miejscowości Pszów w województwie śląskim doszło do wyjątkowo wstrząsającego zdarzenia - potężnego pożaru, który pochłonął życie pięciu osób. Interwencja ta, w której brały udział liczne zastępy straży pożarnej, w tym jednostki OSP Krzyżkowice, była jedną z wielu trudnych akcji ratowniczych. Przyjrzyjmy się szczegółom tego tragicznego wydarzenia, a także innym interwencjom, w których uczestniczyli strażacy Ochotniczej Straży Pożarnej z Krzyżkowic.
Tragiczny pożar w Pszowie-Krzyżkowicach (13.04.)
Zgłoszenie, pierwsze działania i heroizm policjantów
Zgłoszenie o pożarze budynku przy ulicy Lubomskiej w Pszowie-Krzyżkowicach pojawiło się w niedzielę 13 kwietnia około godziny 18:30. Natychmiast po otrzymaniu sygnału, na miejsce zdarzenia wysłano zastępy strażackie. Jako pierwsi dotarli tam dzielnicowi z komisariatu w Pszowie, którzy niezwłocznie przystąpili do działania, pomagając mieszkańcom wydostać się na zewnątrz. Jeden z policjantów wyprowadził na zewnątrz osobę, jednak sam został poszkodowany i z objawami podtrucia tlenkiem węgla trafił do szpitala. Drugi z funkcjonariuszy został zaopatrzony na miejscu przez zespół ratownictwa medycznego, po czym wrócił do dalszych działań. Media podawały, że w akcji ranni mieli zostać policjanci.
Przebieg akcji ratunkowej i ewakuacja
Ogień w błyskawicznym tempie zajął cały trzykondygnacyjny hotel, co w znacznym stopniu utrudniło jego mieszkańcom wydostanie się na zewnątrz. Część osób zdołała się samodzielnie ewakuować. Świadkowie relacjonowali, że niektórzy z nich, uwięzieni przez płomienie, weszli na dach, skąd strażacy ewakuowali ich przy pomocy drabiny mechanicznej. Jak informował serwis nowiny.pl, powołując się na relacje świadków, osoby przebywające w hotelu wyskakiwały z okien, by uchronić się przed zagrożeniem. Mowa była o 8 ewakuowanych osobach. Łącznie obiekt opuściło 12 osób - pięć kobiet i siedmiu mężczyzn. Nie ma informacji, by wśród ofiar bądź poszkodowanych znajdowały się dzieci. Zgodnie z uzyskaną od tych osób informacją, dwie osoby mogły jeszcze znajdować się w środku, na ostatniej kondygnacji - powiedział PAP kpt. Sebastian Bauer z Komendy powiatowej PSP w Wodzisławiu Śląskim. Około godziny 21:00 strażacy przekazali, że żywioł został wstępnie opanowany, a następnie dogaszane były pojedyncze zarzewia ognia. Strażacy prowadzili dalsze działania gaśnicze i poszukiwania zaginionych.

Ofiary i skala zaangażowania służb
Niestety, po opanowaniu sytuacji, wewnątrz budynku znaleziono ciała pięciu osób. W pożarze zginęła kobieta w wieku 36 lat oraz czterech mężczyzn w wieku od 59 do 69 lat. Akcja ratowniczo-gaśnicza była niezwykle trudna i wymagała zaangażowania znacznych sił. W działaniach brało udział 120 strażaków i 36 wozów strażackich. Na miejscu pracowały dwa zespoły ratownictwa medycznego, które udzielały pomocy poszkodowanym. Na miejsce zdarzenia udała się również Grupa Operacyjna Komendanta Głównego PSP.
Tragiczny pożar hostelu w Pszowie-Krzyżkowicach. Nie żyje pięć osób
Śledztwo i przyczyny pożaru
Prokuratura Rejonowa w Wodzisławiu Śląskim wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach w postaci pożaru, tj. o czyn z art. 163 § 1 pkt 1 k.k. w zw. z § 2 i § 4 k.k. Ze wstępnych ustaleń wynikało, że do zdarzenia mogło dojść w sposób nieumyślny, podczas przygotowywania posiłku. Opinia biegłego z zakresu pożarnictwa wskazuje, że pożar miał swój początek wewnątrz garnka, pozostawionego na elektrycznej płycie grzewczej, znajdującej się przy przedniej ścianie kuchni, zlokalizowanej na pierwszej kondygnacji budynku. Do jego powstania mogło dojść w wyniku nieszczęśliwego wypadku, tj. pozostawienia podgrzewanego oleju bez nadzoru i prób ugaszenia palącego się oleju przy pomocy wody, przy jednoczesnym dopływie powietrza z zewnątrz, w wyniku otwarcia okien. Dalsze zaplanowane czynności pozwolą na ustalenie wartości strat oraz tego, czy budynek nadaje się do zamieszkania - informuje rzecznik Bukowska.
Inne interwencje strażaków z powiatu
Usuwanie zatoru na rzece Suminie w Nędzy
Podczas minionej służby strażacy z PSP Racibórz i okolicznych jednostek OSP interweniowali czterokrotnie. Działania prowadzono między innymi w Nędzy, Krzyżanowicach, Rzuchowie i Raciborzu. O godzinie 17:42 do Powiatowego Stanowiska Kierowania wpłynęło zgłoszenie z Nędzy, z ulicy Jana Pawła II. Dotyczyło ono wypiętrzania się wody na rzece Suminie, pod mostem. Na miejsce zadysponowano jeden zastęp miejscowych ochotników. Po dojeździe na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania ustalono, że winne temu są gałęzie znajdujące się w wodzie.
Neutralizacja plamy substancji ropopochodnej w Rzuchowie i Pszowie
13 września, o godzinie 6:49 zawyła syrena alarmowa w Rzuchowie. Do akcji skierowano także jeden zastęp z Reymonta. Przyczyną interwencji okazała się plama substancji ropopochodnej, która ciągnęła się od Rzuchowa aż do Pszowa. Na terenie powiatu wodzisławskiego działania prowadziły zastępy OSP Krzyżkowice i OSP Pszów. Po raciborskiej stronie strażackie działania polegały na neutralizacji substancji.
Statystyki pracy polskich strażaków
Mimo, że to właściwie dopiero początek roku, ratownicy mają pełne ręce roboty, a statystyki interwencji cały czas rosną. Do mediów regularnie docierają informacje o tragicznych zdarzeniach w różnych regionach kraju. W 2024 roku strażacy odnotowali ponad 550 tysięcy interwencji, w tym ponad 29 tysięcy w związku z katastroficzną powodzią, która nawiedziła południe Polski. Niemal 103 tysiące razy wyjeżdżali natomiast do pożarów. To podkreśla ogrom wyzwań stojących przed polskimi służbami ratowniczymi.

tags: #interwencja #osp #krzyzkowice