Samochody pożarnicze marki Jelcz – historia i rozwój

Przedsiębiorstwo JELCZ Sp. z o.o. od lat wspiera Ochotnicze Straże Pożarne. 10 marca Zarząd JELCZ Sp. z o.o. przekazał darowiznę rzeczową na rzecz Ochotniczej Straży Pożarnej w Jelczu-Laskowicach. Prezes Wioletta Krawczyk-Namyślak i Członek Zarządu Marcin Runowicz przekazali na ręce Prezesa OSP w Jelczu-Laskowicach Leszka Srokowskiego akumulatorową szlifierkę kątową. Prezes Ochotniczej Straży Pożarnej podkreślał, że jest to urządzenie niezbędne w codziennej pracy jednostki, ponieważ praca strażaków nie polega jedynie na gaszeniu pożarów, ale także na niesieniu pomocy potrzebującym. Profesjonalny sprzęt jest kluczowy do przeprowadzenia sprawnych akcji ratowniczych. Prezes Wioletta Krawczyk-Namyślak podkreśliła, że Ochotnicza Straż Pożarna zawsze może liczyć na wsparcie spółki JELCZ, ponieważ wszyscy zdajemy sobie sprawę z powagi zadań, jakie realizują strażacy i jak ważna jest ich służba dla lokalnej społeczności.

Prezes JELCZ Sp. z o.o. przekazuje szlifierkę kątową przedstawicielowi OSP

Historia produkcji samochodów pożarniczych w Jelczu

Jelczańskie Zakłady Samochodowe (późniejsza nazwa Zakłady Samochodowe „Jelcz” SA Zasada Group) rozpoczęły w 1958 roku produkcję samochodów gaśniczych na podwoziu Star. Produkcja ta została przejęta od Sanockiej Fabryki Wagonów, która w międzyczasie zmieniła nazwę na Sanocką Fabrykę Autobusów „Autosan”. Decyzję w sprawie przeniesienia produkcji samochodów pożarniczych do Jelcza podjęło Zjednoczenie Przemysłu Motoryzacyjnego.

Pierwsze modele na podwoziu Star

Pojazd ten był wyposażony w zbiornik o pojemności 2000 dm³ oraz autopompę o wydajności 1600 dm³/min przy ciśnieniu 8 bar. Zbiornik na środek pianotwórczy miał pojemność 120 dm³. Samochód ten był produkowany w latach 1958-1960.

W roku 1960 Zakłady w Jelczu podjęły produkcję drugiego typu samochodu pożarniczego o symbolu fabrycznym 002 na podwoziu Star 25.

W 1966 roku rozpoczęto produkcję kolejnego samochodu gaśniczego o symbolu fabrycznym 003 na podwoziu Star 25 model A 26P o oznaczeniu GBAM-2/8+8. Brak odpowiedniego podwozia z rodziny Starów z przystawką do napędu autopompy spowodował zastosowanie innego, zastępczego rozwiązania, a mianowicie przekładnię pasową z pasami klinowymi. Rozwiązanie to wymusiło użycie autopompy o mniejszej wydajności, tj. 800 dm³/min. Przekładnia pasowa napędzająca autopompę okazała się zawodna, gdyż po kilku godzinach pracy pod obciążeniem ulegała zniszczeniu. Zmieniono więc napęd na przekładnię z podwójnym, łączonym łańcuchem Galla. Tak zmodernizowany samochód miał symbol fabryczny 003-28 i był produkowany do 1970 roku. Wprowadzenie tej zmiany jednak nie wpłynęło zasadniczo na poprawę parametrów pracy autopompy.

W związku z awariami w latach 1970-1974 zmodernizowano i produkowano kolejny samochód gaśniczy na podwoziu Star A26 P o symbolu fabrycznym 003-29. W samochodzie tym, w wyniku likwidacji autopompy, powiększono zbiornik na wodę z 2000 do 3000 dm³.

W 1975 roku z linii produkcyjnych Jelczańskich Zakładów Samochodowych zjechały pierwsze nowoczesne średnie samochody gaśnicze wodno-pianowe na podwoziu Star 244 o oznaczeniu GBA 2,5/16 model 005 ze zbiornikiem wody o pojemności 2500 dm³, środka pianotwórczego o pojemności 250 dm³ i wydajności autopompy 1600 dm³/min. Napęd podwozia zapewniał silnik wysokoprężny Star typ 359 o mocy 110 kW (150 KM). Szkielet zabudowy wykonano z profili stalowych, poszycie zewnętrzne z blachy stalowej przyspawanej do szkieletu. Samochód ten jako pierwszy krajowy średni samochód gaśniczy miał wszystkie skrytki na sprzęt zamykane żaluzjami z profili aluminiowych.

Od roku 1987 w samochodzie zlikwidowano zamocowane na dachu działko wodno-pianowe o wydajności 1600 dm³/min, przyjmując argumentację strażaków, że 2500 dm³ wody w zbiorniku to za mało do właściwego wykorzystania działka o takich wysokich parametrach technicznych.

W połowie lat 80. XX w. Jelcz wprowadził do produkcji model występujący pod oznaczeniem 008, przeznaczony dla straży ochotniczych. Od modelu 005 różnił się tym, że nie miał autopompy. Znajdowała się ona w tylnej skrytce zamykanej szerszą żaluzją niż w modelu z autopompą.

Średni samochód gaśniczy Jelcz 005

W 1981 roku w Jelczu na podwoziu Stara 266 wykonano prototyp interesującego średniego samochodu do gaszenia pożarów lasów. Był to pierwszy polski samochód przystosowany do tak specjalistycznych zadań - nosił fabryczne oznaczenie 007. Skrzynia biegów została wyposażona w przystawkę odbioru mocy, od której napędzano zabudowaną autopompę o wydajności 1600 dm³/min przy ciśnieniu 8 bar. Włączanie napędu autopompy odbywało się elektropneumatycznie z kabiny kierowcy. Nadwozie składało się z trzech oddzielnych modułów mocowanych do ramy podwozia. Segment przedni szkieletowy wykonany z kształtowników stalowych obudowany blachą stalową tworzył miejsce dla dwuosobowej załogi oraz schowek dla motopompy przenośnej. Segment tylny (również podobnej konstrukcji) stanowił przedział autopompy z osprzętem i sprzętem pożarniczym. W środku pomiędzy przednim i tylnym segmentem znajdował się zbiornik na środki gaśnicze wykonany z blachy aluminiowej o pojemności 2370 dm³ na wodę oraz 230 dm³ na środek pianotwórczy. Na dachu w przedniej części nadwozia znajdowało się działko wodno-pianowe o wydajności 1600 dm³/min przy ciśnieniu 8 bar. Dodatkowo pojazd wyposażono w dwie linie szybkiego natarcia w wężem gumowym o średnicy 25 mm i długości 40 m zakończone prądownicą wodną z uchwytem pistoletowym. Z przodu pod zderzakiem umieszczono zraszacze, które umożliwiały pojazdowi przejazd przez palące się poszycie leśne. Samochód przeszedł pozytywne badania w Instytucie Badawczym Leśnictwa oraz ówczesnym Centrum Naukowo-Badawczym w Józefowie, a także brał udział w akcjach gaśniczych, wykazując pełną przydatność do gaszenia pożarów lasów.

Prototyp średniego samochodu gaśniczego Jelcz 007

Ciężkie samochody gaśnicze Jelcz

Jednostki zawodowych straży pożarnych terenowych i zakładowych do połowy lat 70. XX w. nie miały w swoim wyposażeniu żadnych ciężkich samochodów gaśniczych. W kraju nie produkowano podwozi samochodów ciężarowych o odpowiednich parametrach technicznych, na których można by było taki samochód skarosować. Natomiast na import odpowiednich podwozi czy gotowych ciężkich samochodów pożarniczych zawsze brakowało pieniędzy. Dopiero seria dużych pożarów na początku lat 70. XX w. w zakładach przemysłowych wykazała potrzebę wyposażenia straży w pojazdy ciężkie przewożące duże ilości środków gaśniczych i dysponujące odpowiednim sprzętem do ich podania na miejsce pożaru.

Podjęta po tych pożarach decyzja na rządowym szczeblu centralnym w sprawie poprawy wyposażenia straży w środki gaśnicze i sprzęt pożarniczy do walki z pożarami zaowocowała sprowadzeniem do Polski do roku 1977 ponad 100 ciężkich samochodów gaśniczych wodno-pianowych z austriackiej firmy Rosenbauer.

Tym pierwszym polskim ciężkim samochodem gaśniczym był pojazd występujący pod oznaczeniem GCBA 6/32 typ 004 zabudowany na podwoziu samochodu ciężarowego Jelcz 315 MS. Jego kabina była przystosowana do przewozu 4 osób. Silnik miał moc nominalną 179 kW (243 KM) przy 2200 obr./min. Nadwozie wykonano z blachy stalowej. W ścianach bocznych w przedniej części nadwozia umieszczono po dwie skrytki zamykane brezentowymi zasłonami. W skrytce z prawej strony zabudowano tablicę sterowniczą autopompy i zwijadło szybkiego natarcia. W skrytce lewej w schowkach były węże tłoczne. W dolnej części nadwozia znajdują się osłonięte od dołu skrytki do przewożenia węży ssawnych. W tylnej części nadwozia umieszczono drabinki: wysuwaną do wejścia na pomost tylny oraz stałą do wejścia na pomost górny. Pod górnym tylnym pomostem z prawej i lewej strony znajdowały się skrytki przeznaczone do przewozu sprzętu pożarniczego. Wewnątrz zbiornika wodnego umieszczono zbiornik na środek pianotwórczy o pojemności 600 dm³, wykonany z żywic poliamidowych wzmocnionych włóknem szklanym. W środkowej części samochodu została zamontowana autopompa typu A32/8 o wydajności 3200 dm³/min przy ciśnieniu 8 bar.

Ciężki samochód gaśniczy Jelcz 004

Z chwilą wprowadzenia do produkcji przez Jelczańskie Zakłady Samochodowe nowych modeli podwozi zaczęto również na nich wykonywać samochody pożarnicze. Pojazd o parametrach taktyczno-technicznych takich samych jak opisywany Jelcz 315 był jeszcze produkowany na podwoziu Jelcz 325. Plan produkcji zakładał dostarczanie przez Jelcz od 1974 roku do jednostek straży po 100 ciężkich samochodów gaśniczych rocznie. Jednak narastające trudności gospodarcze powodowały, że liczby tej nigdy nie osiągnięto.

Samochody pożarnicze produkowane na podwoziach Jelcz 315 i 325 po wycofaniu ich z jednostek zawodowych straży pożarnych były przekazywane do jednostek ochotniczych straży pożarnych. W jednostkach ochotniczych samochody te były naprawiane i przebudowywane w różnym stopniu i zakresie nawet przez strażaków z tych jednostek. Wobec nieraz poważnych przeróbek samochody te bardzo się różniły od swoich seryjnych modeli.

Program rozwoju produkcji samochodów pożarniczych, zatwierdzony uchwałą Rady Ministrów nr 15/74 z dnia 11 stycznia 1974 roku w sprawie rozwoju produkcji i usług w zakresie sprzętu i urządzeń pożarniczych oraz chemicznych środków gaśniczych, przewidywał uruchomienie w 1977 roku produkcji seryjnej jeszcze jednego typu ciężkiego samochodu gaśniczego z ilością środków gaśniczych ponad 10 000 dm³ i autopompą o wydajności ponad 4000 dm³/min przy ciśnieniu 8 bar. Roczna produkcja była planowana na około 30 pojazdów tego typu.

Jelczańskie Zakłady Samochodowe przygotowały dokumentację produkcji samochodu pożarniczego gaśniczego o symbolu fabrycznym 006 na podwoziu licencyjnym Steyer-Jelcz o oznaczeniu pożarniczym GCBA 11/45. W Jelczu na tym podwoziu wykonano jeden prototyp. Szkielet zabudowy pożarniczej wykonano z profili stalowych osłoniętych również blachą stalową przyspawaną do niego. Zbiorniki na środki gaśnicze (wodę oraz środek pianotwórczy) miały łączną pojemność 11 000 dm³. Zabudowana krajowa autopompa miała wydajność 4500 dm³/min przy ciśnieniu 8 bar. Ponieważ w kraju nie uruchomiono produkcji podwozia na licencji austriackiego Steyera, tym samym nie mogło być zrealizowane zadanie ustalone w uchwale Rady Ministrów dotyczące produkcji drugiego krajowego ciężkiego samochodu gaśniczego z tzw. dużą ilością środków gaśniczych.

Do budowy kolejnego ciężkiego samochodu gaśniczego ze środkami gaśniczymi o pojemności 11 000 dm³ powrócono w Jelczu jeszcze raz. Tym razem zabudowę wykonano na podwoziu Jelcz P640. Samochód ten nosił również oznaczenie 006. Szkielet zabudowy pożarniczej wykonano z profili stalowych osłoniętych również blachą stalową przyspawaną do niego. Zbiornik na wodę miał pojemność 9000 dm³, a na środek pianotwórczy 2000 dm³. Do podawania środków gaśniczych służyła autopompa o wydajności 4500 dm³/min przy ciśnieniu 8 bar. Na dachu zamocowano działko wodno-pianowe o wydajności 2400 dm³/min przy ciśnieniu 8 bar. W samochodzie tym w interesujący sposób rozwiązano dostęp do urządzeń sterujących działkiem i samego działka. Wejście na podest w postaci stopni wykonano w przedniej części zabudowy pożarniczej po prawej i lewej stronie pojazdu. W pierwszej wersji skrytki na sprzęt i armaturę wodno-pianową były zamykane pełnymi drzwiami wykonanymi z blachy stalowej, w czasie eksploatacji drzwi pełne stalowe skrytek z lewej strony wymieniono na żaluzje aluminiowe. Wykonano również jeden prototyp tego samochodu. Przez wiele lat znajdował się on w wyposażeniu Ochotniczej Straży Pożarnej w Zblewie w województwie pomorskim, a aktualnie jest w wyposażeniu OSP Pinczyn, również w tym samym województwie.

Ciężki samochód gaśniczy Jelcz 006

Charakterystyka techniczna wybranych podwozi Jelcz

Jelcz P442 DS

Samochody zostały zabudowane na podwoziu Jelcz P442 DS, wyposażone w skrzynie biegów 6+R, sześciocylindrowy rzędowy, wysokoprężny silnik SW 680/207/5 z doładowaniem osiągający moc 243 KM wyprodukowany w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego Mielec. Kabina Jelcza jest hydraulicznie odchylana w celu umożliwienia dostępu do silnika, z przodu poza standardowym wyposażeniem zamontowano tablicę sterowniczą autopompy oraz stolik do pracy dla dowódcy, tylna część przeznaczona jest dla czterech strażaków, posiada ona ławkę, która pełni rolę schowka. Zabudowa została podzielona na trzy moduły. Pierwszy ma szerokość około 90 cm, w jego wnętrzu umieszczono półki na sprzęt i specjalne suwadło na cztery aparaty ODO. W centralnym module znajduje się zbiornik wody o pojemności 5000 litrów przymocowany do ramy pojazdu oraz zbiornik środka pianotwórczego, którego pojemność do 500 litrów został przymocowany na sztywno do zbiornika wody. Autopompa, tutaj Jelczańskie Zakłady Samochodowe dały wybór swoim klientom, w ofercie znalazły się dwa rodzaje autopomp tj. wyprodukowana przez Świdnicką Wytwórnię Urządzeń Przemysłowych odśrodkowa, jednostopniowa A32/10 N z ręcznym dozownikiem środka pianotwórczego umożliwiającym nastawienie stężenia 2-10 % roztworu i NH 30 produkcji Rosenbauera, jest to autopompa dwustopniowa.

Jelcz 315

Silnik 6-cylindrowy ZS, SW 680/1 ustawiony był nad osią przednią. Przy średnicy cylindra 127 mm i skoku tłoka 146 mm miał objętość skokową 11 100 cm³. Silnik ten przy stopniu sprężania 15,8 osiągał moc 147 kW przy 2200 obr./min, a maksymalny moment obrotowy wynosił 743 Nm przy 1200 obr./min. Kuty jednolity wał korbowy podparto na siedmiu ślizgowych łożyskach głównych. Zastosowano wtrysk bezpośredni do toroidalnych komór spalania umieszczonych w denkach tłoków. Początkowo montowano tłoczkową pompę wtryskową oraz wtryskiwacze firmy CAV. W późniejszym okresie wprowadzono aparaturę wtryskową produkowaną w kraju według licencji firmy Friedmann-Meyer. Silnik miał górnozaworowy, popychaczowy układ rozrządu z wałkiem umieszczonym w kadłubie. Obiegowy, ciśnieniowy układ smarowania zasilany był jednosekcyjną pompą zębatą. Układ chłodzenia cieczą wyposażony został w termostat. Masa suchego silnika wynosiła 970 kg.

Instalacja elektryczna o napięciu 12/24 V zasilana była z prądnicy prądu stałego o mocy 500 W (produkcji węgierskiej). Zastosowano dwa akumulatory ołowiowe 12 V o pojemności 170 Ah każdy. Rozrusznik o mocy 4,4 kW pochodził także z importu. Reflektory przeciwmgielne stanowiły wyposażenie seryjne.

Dotychczasowe jednotarczowe sprzęgło główne sterowane mechanicznie dostosowano do współpracy z nowym silnikiem. Miała ona pięć biegów, przy czym bieg czwarty był biegiem bezpośrednim. Biegi od II do V zostały zsynchronizowane. Jednoczęściowy wał napędowy z przegubami krzyżakowymi przenosił napęd na tylny most. Sztywny most napędowy typu Raba P 018 zawierał przekładnię główną stożkową oraz planetarne zwolnice w piastach tylnych kół. Całkowite przełożenie mostu wynosiło 7,07.

Podłużnicowa rama spawana rozszerzała się w części przedniej. Sztywna oś przednia oraz tylny most zawieszone zostały na podłużnych półeliptycznych resorach piórowych. W tylnym zawieszeniu zastosowano dodatkowe resory piórowe. W układzie kierowniczym wprowadzono przekładnię śrubowo-kulkową z integralnym wspomaganiem hydraulicznym. Do zasilania mechanizmu wspomagania służyła wirnikowa pompa firmy Hobourn-Eaton.

Pneumatyczny układ hamulca roboczego podzielony został na dwa obwody. Instalację pneumatyczną zasilała dwucylindrowa sprężarka tłokowa. Połączenie z układem hamulcowym przyczepy realizowane było jednym przewodem. Hamulec pomocniczy (ręczny) mechaniczny działał na dźwignie hamulców tylnego mostu. Zastosowano także hamulec silnikowy.

Kabina kierowcy typu 407 wyposażona została w dwa systemy ogrzewania. Z układem chłodzenia silnika połączone zostały dwie nagrzewnice z dmuchawami, umieszczone przy ścianie przedniej. Natomiast za fotelem kierowcy zabudowano niezależne urządzenie grzewcze typu OETF-1 (NRD). Skrzynia ładunkowa o konstrukcji drewnianej przejęta była z Żubra A80. Jej powierzchnia wynosiła 11,2 m². Podstawowe wymiary Jelcza 315 nie uległy zmianie w stosunku do Żubra. Nieznacznie zwiększyła się masa własna pojazdu i wynosiła 6440 kg przy ładowności 8000 kg. Przy pełnym obciążeniu pojazdu nacisk na tylną oś wynosił 9840 kg. Pojazd osiągał prędkość maksymalną 87 km/h. Zużycie paliwa wynosiło ok. 28 dm³/100 km, a podczas ciągnięcia przyczepy o masie całkowitej 14 t około 36 dm³/100 km.

Produkcja seryjna Jelcza 315 rozpoczęła się w IV kwartale 1968 roku. W tym roku wykonano też ostatnią serię samochodów Żubr A80. Ogółem w 1968 roku wyprodukowano w JZS 1623 samochody ciężarowe.

Schemat budowy silnika Jelcz 315

Jelcz 005 (na podwoziu Star 244L)

Jelcz 005 to samochód pożarniczy wytwarzany przez Jelczańskie Zakłady Samochodowe na podwoziu samochodu ciężarowego Star 244L produkcji Fabryki Samochodów Ciężarowych w Starachowicach. Jelczańskie Zakłady Samochodowe produkowały samochody pożarnicze na podwoziu Star od 1958 roku, kiedy to powstał Jelcz 001, oparty na podwoziu Stara 21.

Rozwój przemysłu na początku lat 70. XX wieku, a szczególnie rozwój przemysłu petrochemicznego, chemicznego oraz drzewnego spowodował nowe zagrożenia pożarowe. Posiadane wówczas pojazdy pożarnicze były przestarzałe. 26 czerwca 1971 roku wybuchł pożar w rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach. Równolegle ruszyła produkcja ciężkich samochodów pożarniczych Jelcz 004 o znacznie lepszych parametrach. Pierwsze dwa prototypy zostały zaprezentowane już w 1972 roku. Do ich budowy użyto prototypowego podwozia Star 244L wyposażonego w kabinę typu 642. Pod koniec 1974 roku powstał prototyp finalny. Oryginalna kolorystyka prototypów pojazdu składała się ze srebrnego „grilla”, loga „STAR” oraz trzech sztuk loga „Jelcz”, z czerwonych żaluzji, z czerwonych nadkoli oraz z czarnego zderzaka. Produkcja seryjna rozpoczęła się wprawdzie w 1975 roku, lecz na szeroką skalę pojazdy zaczęły powstawać dopiero rok później.

Pod koniec 1979 roku zarówno Star, jak i Jelcz dokonały zmian w modelu. Tak zmodernizowany pojazd został nazwany Jelcz 005 M. W 1983 roku, ze względu na trudności w produkcji wystarczającej liczby pojazdów, powstał Jelcz 008, będący uproszczoną wersją Jelcza 005. Pojazd ten różnił się wyposażeniem, przede wszystkim zastąpieniem autopompy motopompą. Podwozie pochodziło od Stara 244. Samochód był napędzany silnikiem wysokoprężnym typu S-359 o mocy 150 KM. Kabina również pochodziła ze Stara 244.

Jelcz 005 był pierwszym w PRL-u seryjnym samochodem pożarniczym, w którym zastosowano podnoszone do góry żaluzje z profili aluminiowych. Zawdzięcza temu większość ze swych popularnych przezwisk - najczęściej porównywano go do używanych wówczas samochodów do dystrybucji napojów gazowanych, które również oparte były na podwoziach ze Starachowic i posiadały swoiste „skrytki”, zamykane podciąganymi do góry plandekami. Stąd takie nazwy jak „Cola”, „Pepsi” i ich pochodne (Koka, Pepsa, Pepsianka).

Pomimo słusznego wieku, Jelcz 005, który najpierw służył w OSP w Krajence, a później w OSP Augustowo-Głubczyn, ma tylko 37 tys. km przebiegu. Jest też świetnie zachowany. Strażacy bardzo o niego dbali i nie ukrywają, że ciężko im się z tym pojazdem rozstać. Mają nadzieję, że trafi w dobre ręce. Auto służy od 1983 roku w gminie Krajenka. Wóz w OSP Augustowo-Głubczyn doczekał się pieszczotliwego określenia "Generał". To ze względu na jego zwartą i masywną bryłę, ale także dźwięk silnika. Rzeczywistość jednak nie pozwala zachować Jelcza w jednostce. Wóz wymaga garażowania, najlepiej w ciepłym i suchym miejscu. Nie ma możliwości, żeby go tu w jakiś sposób zatrzymać. Cena wywoławcza to 12 tys. zł netto. Oferty można składać do 15.11.2023. Wcześniej należy uiścić wadium w wysokości 1000 zł.

Jelcz 325 (przerobiony na samochód pożarniczy)

Ten egzemplarz Jelcza 325 pochodzi z 1984 roku i został zbudowany jako dźwig. Przed przemianami ustrojowymi pracował w Milicji w Rzeszowie. W 1995 roku trafił do OSP w Łukawcu, ale strażacy potrzebowali samochodu pożarniczego, a nie dźwigu. Niepotrzebną zabudowę zdemontowano, a pojazd pojechał do Kielc, gdzie został przerobiony na wóz strażacki. Taki model Jelcza 325 napędzany jest 6-cylindrowym silnikiem SW 680/79 o mocy 202 koni mechanicznych.

Choć to przeróbka, ten Jelcz 325 jest pełnoprawnym ciężkim pojazdem pożarniczym. Ważyłby 15 ton, co oznacza, że nie nadaje się do każdej akcji, bo nie wjedzie wszędzie. Ale tam, gdzie jest potrzebna duża wydajność armatki wodnej, wydaje się być niezastąpiony. Jest to składak - przykładowo fotele z IFY zamontowano w kabinie. Sygnały alarmowe włącza się przy stacyjce. Obok są światła alarmowe. Trzeci przycisk od prawej to przystawka do autopompy. Odpalało się ją na wysprzęglonym silniku. Przy puszczaniu sprzęgła pompa zaczynała działać.

Naczelnik OSP w Łukawcu twierdzi, że pomimo tego, że samochód nie był oryginalnym wozem strażackim, sprawował się bardzo dobrze i nie było z nim większych problemów. Był dobry, bo mógł zabierać relatywnie dużą ilość wody - jego zbiornik mieścił 5 tys. litrów. Jelcz uczestniczył w około 50 poważnych akcjach i nie zawodził. Jednak zestarzał się i przestał spełniać podstawowe normy dla pojazdu, który ma uczestniczyć w akcji ratunkowej. Okres od powiadomienia o pożarze do wyjazdu wydłużał się. Dlatego pomimo, że pojazd jest w pełni sprawny, musiał trafić do muzeum „Bunkier”.

W odróżnieniu od 2-osobowego Jelcza 004, tutaj do akcji mogło jechać aż sześciu strażaków: kierowca i dowódca w kabinie oraz 4 ratowników w środku. Pomimo, że auto jest przeróbką z dźwigu, do pracy strażackiej przygotowano je bardzo dobrze. Wyposażenie zabudowy obejmuje różnego rodzaju schowki. Pod przestrzenią dla załogi znajduje się miejsce na sprzęt burzący, dalej jest schowek na węże W-75. Z tyłu mamy cały przedział bojowy. Po prawej stronie stał agregat prądotwórczy, który zasilał oświetlenie, jeżeli akcja wypadła nocą. Z lewej natomiast stał wentylator oddymiający. Zbiornik wody mieścił 5000 litrów. Pompa napędzana jest poprzez przystawkę na wale, którą uruchamia się w kabinie. Obroty można regulować pokrętłem, co znacznie ułatwiało pracę strażakom. Nasada W-75 służyła do tankowania zbiornika wody z hydrantu. Nasada obok służyła do napełniania, ale już z użyciem autopompy np. ze zbiornika wodnego. W tym mechanizmie mamy też nasady do budowania linii gaśniczej - W75, W25 i W52.

Jednym z minusów tego przerobionego pojazdu strażackiego w stosunku do typowej 004 jest fakt, że nie posiadał on wbudowanego zbiornika na środek do tworzenia piany gaśniczej. Jednak strażacy z Łukawca potrafili sobie z tym problemem poradzić z wykorzystaniem zasysacza liniowego.

Działko wodno-pianowe było bardzo wydajne - 3200 litrów przy najwyższej wydajności pompy. Tworzyło kilkunastometrowy strumień wody i potrafiło wylać 5 tys. litrów ze zbiornika w niecałe dwie minuty. Włącza się je zaworem, a obok reguluje się prąd wody. Takiego działka używało się w ostateczności, bo szybko zużywało wodę.

Z tyłu znajdowało się miejsce na rozdzielacze i prądownice. Prądownica to końcówka węża, którą strażak trzyma w rękach. Obok prądownic było miejsce na siedem węży W-52. Do nich podłącza się prądownice. W kolejnym schowku są akumulatory. Instalacja wyposażona jest w gniazdko, które ułatwiało podpięcie jej do prądu. Musiał być też podpięty do sprężarki.

Fabryka w Jelczu-Laskowicach działa do tej pory. Nie powstają w niej już wprawdzie autobusy, ale zakład funkcjonuje i to się liczy. Obecnie produkują tam specjalizowane pojazdy wojskowe, a firma należy do Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Przerobiony Jelcz 325 w muzeum

tags: #jelcz #strazacki #olx