Wśród wielu cennych inicjatyw społecznych, wyróżnia się Akademia Małego Strażaka, działająca w Brzeźnicy na Podkarpaciu. Jej misją jest nie tylko edukacja najmłodszych w zakresie bezpieczeństwa, ale także rozwijanie w nich empatii i umiejętności pomagania innym w sytuacjach zagrożenia. W prowadzeniu tej unikalnej Akademii aktywnie uczestniczą strażacy ochotnicy, w tym Jerzy Rak, wspierając rozwój przyszłych pokoleń ratowników.
Powstanie i Misja Akademii Małego Strażaka
Cztery lata temu w Brzeźnicy, małej miejscowości na Podkarpaciu, powstała Akademia Małego Strażaka. Inicjatorką tej idei była Agnieszka Żurek, członkini i prezes Stowarzyszenia Milenium - Brzeźnica 2007. Jej zamysłem było stworzenie „Drużyny Strażaka Sama”, której celem byłoby nauczanie dzieci nie tylko bezpiecznych zachowań, ale również tego, jak skutecznie pomagać innym w sytuacji zagrożenia. Dzięki jej staraniom stowarzyszenie otrzymało dotację na projekt z udziałem początkowo dziesięciorga dzieci.

Rozwój i Zasady Funkcjonowania Akademii
Początki i Wyzwania Naboru
Na pierwszy nabór do Akademii zgłosiło się znacznie więcej chętnych niż przewidywano. Konieczność wyboru spośród małych kandydatów okazała się sporym wyzwaniem. Specjalnie utworzona komisja prowadziła nabór, a dzieci musiały przekonać ją o swojej prawdziwej chęci zostania małymi strażakami. Agnieszka Żurek, widząc ogromne zaangażowanie dzieci, wzięła sobie za punkt honoru zdobycie dodatkowych środków na zwiększenie liczby uczestników projektu. Udało się to, a liczba uczestników projektu została podwojona. Ponadto, lokalna firma uszyła dla każdego dziecka strój strażaka ochotnika, z kieszeniami i aplikacjami w odpowiednich miejscach oraz wyhaftowanym nazwiskiem.
Organizacja Zajęć i Struktura
Sześciomiesięczny projekt okazał się tak udany, że Stowarzyszenie postanowiło kontynuować prowadzenie Akademii Małego Strażaka pod swoim szyldem. Pojawił się również pomysł włączenia jej w struktury jednej z gminnych straży pożarnych, jednak wówczas nie było aż takiej woli współdziałania ze strony strażaków. Akademia do dziś działa pod egidą stowarzyszenia, a zajęcia odbywają się w każdy piątek i są nieodpłatne. Tworzą ją dzieci w wieku od 3 do prawie 16 lat, podzielone na dwie grupy wiekowe, a do Akademii co chwila dołączają nowi chętni.
Agnieszka Żurek uznała, że aby skutecznie dowodzić małymi strażakami, sama również powinna zostać strażakiem. Wstąpiła więc do ochotniczej straży pożarnej, przeszła wszystkie niezbędne kursy, a dodatkowo ukończyła kurs pedagogiczny, podkreślając wagę odpowiedniego podejścia do dzieci.
Zespół Instruktorów i Wsparcie
Obecnie w prowadzeniu Akademii Agnieszce Żurek pomagają doświadczeni strażacy ochotnicy: Łukasz Mazur, Tomasz Lipa, Wacław Baran oraz Jerzy Rak. To dzięki ich wsparciu i zaangażowaniu zajęcia są profesjonalne i bezpieczne, a dzieci mają możliwość uczenia się od prawdziwych ekspertów.
Innowacyjne Metody Nauczania i Ich Efekty
Nauka przez Zabawę
Na początku zajęć dzieci się poznają, a Agnieszka Żurek dba o to, by wszyscy mali druhowie z Akademii czuli się ważni, witając się z każdym imiennie. Mimo początkowej niepewności i lekkiego przestraszenia stanowczym tonem instruktorów, lęk szybko mija, ponieważ Akademia to przede wszystkim nauka przez zabawę. Najmłodsze dzieci uczą się podstawowej musztry w kreatywny sposób. Jak wyjaśnia Agnieszka Żurek: „Mówimy, żeby przyniosły skarpetki na zajęcia z musztry. No to one zastanawiają się, po co skarpetki do musztry? A my podczas zajęć jedną skarpetę zakładamy na nóżkę, a drugą na przeciwną rączkę. Skarpeta do skarpety i po chwili dzieciaki umieją zsynchronizować rączki i nóżki w musztrze”.
Dzieci uczą się również praktycznych rzeczy, takich jak adres zamieszkania, prowadzenie ewakuacji w razie alarmu pożarowego czy zasady udzielania pierwszej pomocy. Ciekawość wzrasta, gdyż zwykle nie wiedzą, co ich czeka na kolejnych zajęciach. Instruktorzy informują rodziców przez SMS jedynie o miejscu spotkań, nie zdradzając szczegółów, co tylko podsyca entuzjazm. Te eksperymentalne metody wspaniale sprawdzają się w pracy z dziećmi.
Czego można się spodziewać w Akademii Strażackiej
Wpływ na Rozwój Dzieci i Integrację
Jak zauważa Sabina Czuchra, mama 6,5-letniego Michała, uczestnika Akademii: „Dzieciaki bywają zmęczone po całym tygodniu szkoły i różnych zajęć. Ale kiedy wchodzą na salę lub na boisko przed zajęciami, to jakby dostawały zastrzyk energii. Bawią się, biegają, rozrabiają, a kiedy dowódcy dają sygnał do zbiórki, skupiają maksymalnie uwagę. Zajęcia są na tyle urozmaicone, że dzieciaki nie są znudzone.” Starsza grupa jest już mocno zdyscyplinowana, a drugi z dowódców - dh Łukasz Mazur dba o to, by i oni mieli ciągle nowy sprzęt do testowania i nauki różnych strażackich umiejętności.
Ewa Wątorek, mama Bartka, Tomka i małej Nadii (która również stawia pierwsze kroki w Akademii), dodaje: „Dzięki zajęciom chłopcy mają większą wiedzę na temat pożarnictwa i ratownictwa medycznego. Umieją bez wahania podać pomocną dłoń. Starszy syn uczestniczy w zawodach z wiedzy pożarniczej. Ale najbardziej podoba mi się w Akademii jedność. To, jak te dzieciaki kochają być razem i z jakim zaangażowaniem podchodzą do ćwiczeń. Dla nich brak zajęć w piątek to tak, jakby piątku nie było.”
Dzieci uczą się budowania relacji i poczucia przynależności do grupy, w której nie ma „pierwszych” ani „ostatnich” - wszyscy są tak samo ważni. Mocniejszy pomaga słabszemu, a słabszy mocniejszemu. Pani Sabina z zapałem opowiada o swoim synu Michale, który dołączył do Akademii we wrześniu 2017 roku: „Ma wadę wzroku - niedowidzenie oka lewego, co powoduje u niego całe spektrum niewielkich, ale uciążliwych problemów (od koncentracji po równowagę). Do tej pory był dzieckiem raczej nieśmiałym i czasem ciężko mu było wyjść z inicjatywą lub pokazać swoje umiejętności, zwłaszcza przed grupą obcych osób. W Akademii uczy się koleżeństwa, pomocy, ćwiczy ciało i umysł. Zauważam, że chętnie dzieli się swoją wiedzą z zakresu pierwszej pomocy z kolegami z przedszkola, chętniej angażuje też młodszą siostrę w zabawy. Stał się bardziej otwarty i odważny, coraz mniej potrzebuje asysty rodzica w nowej sytuacji. Jest dumny z bycia częścią Akademii, a kiedy wkłada mundur lub koszulkę Akademii od razu przybywa mu chyba ze dwa centymetry wzrostu.”
W Akademii panuje również niezwykła empatia. „We wrześniu dołączył do nas Wojtuś, chłopczyk z zespołem Downa. I byłam pod wrażeniem, bo nasze dzieci wykazały się wyjątkową empatią i wrażliwością. Pewnego razu na zajęciach wziął mikrofon, by poprowadzić musztrę, a że niewyraźnie mówi, to trudno było go zrozumieć. Ale dzieci wspaniale reagowały - robiły baczność i spocznij na jego komendę.”
Wyzwania, Marzenia i Wspólnota Akademii
Brak Stałego Miejsca i Potrzeby
Mimo sukcesów, Akademia boryka się z bolączkami, takimi jak brak własnej, stałej sali, co zmusza do cotygodniowego poszukiwania wolnych miejsc na zajęcia. Hełmy, mundury, przeszkody oraz pomoce dydaktyczne i sportowe instruktorzy i rodzice trzymają w domach, co nie jest komfortowe. Najtrudniej przetrwać zimę, kiedy nie zawsze można pójść do lasu czy zaproponować dzieciom podchody. „Marzę o tym, by mieć takie swoje miejsce. Żebyśmy nie musieli tego wszystkiego taszczyć, żeby dzieci miały swoje rzeczy poukładane w szafkach” - wyznaje Agnieszka Żurek.
Zaangażowanie Rodziców i Działania Społeczne
Agnieszce Żurek udało się stworzyć wspaniałą grupę - dzieci i dorosłych, ponieważ rodzice są w Akademii Małego Strażaka równie ważni. Praktycznie wszyscy zakupili koszulki z nadrukiem „Akademia Małego Strażaka” i noszą je z dumą. Jak stwierdza pani Sabina: „Jako rodzic czuję się w Akademii jak w rodzinie. Dzieciaki świetnie się bawią, jednocześnie trenując i przyswajając ważną wiedzę z zakresu pierwszej pomocy. Uczą się szacunku do munduru, tradycji, np. trzymając wartę przy Grobie Pańskim, uczą się historii Polski - biorąc udział w różnych uroczystościach patriotycznych, składając kwiaty i znicze na grobach poległych.”
Rodzice stanowią świetną, zaangażowaną grupę ludzi, którzy bez żadnych wątpliwości wchodzą w różne inicjatywy, ucząc w ten sposób dzieci, że warto działać, warto pomagać, i że można spędzać czas bez komputera i telewizji. Angażują się w różne akcje charytatywne (m.in. WOŚP, akcję „Podaruj życie Kacperkowi”), razem biegają w różnych biegach i morsują w zimie. Czasem po prostu spotykają się, żeby się pośmiać, pogadać i poplotkować. Dzięki ogromnej energii i zaangażowaniu, Akademia już drugi rok z rzędu zorganizowała powiatowe zawody małych strażaków, w których uczestniczyło już sześć drużyn, czyli około 200 dzieci.

Głos Uczestników Akademii
Dzieci również z zapałem opowiadają o swoim udziale w Akademii:
- Bartek Wątorek: „Mam 14 lat, chodzę do AMS od 4 lat. Zapisałem się, bo moim marzeniem było zostać strażakiem.”
- Tomek Wątorek: „Mam 8 lat, a miałem 4, gdy wstąpiłem do Akademii Małego Strażaka. Płakałem, bo nie było dla mnie munduru. Pani Agnieszka sama też się wtedy popłakała. Lubię lać wodę na przeszkody, pierwszą pomoc.”