Historia jezuitów i kontrowersje wokół nich

Historia zakonu jezuitów, oficjalnie Towarzystwa Jezusowego, jest niezwykle bogata i pełna zwrotów akcji, od momentów wielkiego wpływu i uznania po kasatę i ponowne wskrzeszenie. Współcześnie zakon mierzy się z nowymi wyzwaniami, takimi jak oskarżenia o wykorzystywanie seksualne, które rzucają cień na jego działalność i dziedzictwo.

Kontrowersje wokół ks. Marko Rupnika

Oskarżenia o wykorzystywanie i przemoc

Ksiądz Marko Rupnik, jezuita o międzynarodowej sławie, uważany za artystycznego mistrza i wynoszony na piedestał, oskarżany jest o wykorzystywanie seksualne kobiet i przemoc psychiczną. Dotychczas dziewięć kobiet złożyło obciążające go zeznania. Mimo ujawnionych faktów, działania przełożonych i fakt, że historia jego dewiacji ujrzała światło dzienne dopiero dzięki naciskom mediów, wskazują na opieszałość w reakcji Kościoła.

Wywodzący się z tego samego zakonu co papież Franciszek Rupnik, rekolekcjonista, autor książek, a przede wszystkim słynny twórca mozaik, oskarżany jest o psychiczne i seksualne wykorzystywanie kobiet. W 2015 roku jezuita rozgrzeszył włoską zakonnicę, z którą wcześniej uprawiał seks, co jest poważnym naruszeniem prawa kanonicznego.

Relacja Anny - ofiary ks. Rupnika

Jedna ze skrzywdzonych, 58-letnia dziś Anna, była siostra zakonna w założonej przez Rupnika słoweńskiej Wspólnocie Loyoli, opowiedziała swoją historię włoskiemu portalowi Domani. W polskich mediach obszernie przytoczyła ją Monika Białkowska na łamach "Więzi". Anna miała 21 lat, gdy w 1985 roku poznała Rupnika, wówczas 31-latka tuż po święceniach kapłańskich. Z jej relacji wynika, że jezuita dopuszczał się pocałunków w usta (co tłumaczył całowaniem ołtarza podczas Eucharystii), osaczania, seksu grupowego, nakłaniania do oglądania filmów pornograficznych, upokarzania, odizolowywania od rodziny i przyjaciół. Anna relacjonowała, że Rupnik wykorzystywał zwierzenia zasłyszane na spowiedzi, by manipulować kobietami i osiągać swoje cele. Zakon o jego działaniach miał wiedzieć już w 1994 roku, gdy Anna zgłosiła sprawę arcybiskupowi Lublany, otrzymując odpowiedź, że zakonnik został ukarany.

W tym czasie Rupnik rozpoczynał pracę w centrum Aletti w Rzymie oraz nad watykańską kaplicą Redemptoris Mater, która stała się trampoliną w jego dalszej karierze artystycznej.

Reakcje Kościoła i opinii publicznej

Ojciec Tomasz Biłka, dominikanin i malarz, wprost ocenia, że sprawa ks. Marka Rupnika jest kompromitacją Kościoła nie tylko na poziomie braku ochrony osób skrzywdzonych, ale także w kwestii jakości sztuki sakralnej. Krytykował dzieła Rupnika za chaos kompozycyjny, zły rysunek postaci, tandetę użytych materiałów i schematyczne przedstawienie oczu. Opinia o kiczowatości jego sztuki krążyła w środowisku artystycznym od dawna, a o. Biłka nazwał ją "pasożytniczą, żerującą na ikonografii Kościoła".

Sztuka ta przyniosła Rupnikowi sławę i znaczne dochody. W ciągu dziesięciu lat miał stworzyć mozaiki do około 200 kościołów, przy cenie średnio 100 tysięcy euro za jedną. Rupnik głosił rekolekcje na całym świecie, m.in. w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie. Mimo to, w październiku 2022 roku Dykasteria Nauki Wiary odmówiła przeprowadzenia procesu przeciwko niemu, zasłaniając się przedawnieniem zarzutów.

Słoweńscy jezuici wystosowali oświadczenie, w którym przepraszają skrzywdzonych, wierzą w szczerość ofiar i przyznają, że zarzuty wstrząsnęły nimi. Jednocześnie zachęcają pokrzywdzonych do zgłaszania krzywd. Słoweński ksiądz Janez Cerar ujawnił, że większość biskupów w Słowenii wiedziała o działaniach Rupnika, a wielu z nich było jego "duchowymi dziećmi".

Dylemat dzieła a autora w Krakowie

W krakowskim sanktuarium św. Jana Pawła II, gdzie cały główny kościół wypełniony jest mozaikami Rupnika, ujawnienie zarzutów wobec artysty wywołało szczególne poruszenie. Ksiądz kustosz Tomasz Szopa rozmawiał ze wspólnotą skupioną wokół osób zranionych wykorzystywaniem seksualnym w Kościele. Podkreślił, że decyzję o dalszych spotkaniach w sanktuarium pozostawił w wolności tym osobom. Członkowie inicjatywy "Modlitwa za Zranionych" zdecydowali o przeniesieniu spotkań do dolnej kaplicy Najświętszego Serca Pana Jezusa, gdzie nie ma mozaik Rupnika. Argumentowano, że sprawcy wykorzystania powinni dokonywać zmian, a nie osoby skrzywdzone ponownie opuszczać miejsca, w których szukają wzmocnienia duchowego.

Ksiądz Szopa, podobnie jak o. Tomasz Biłka, skłania się ku podejściu "jak do obrazów Caravaggia", oddzielając dzieło od autora. Zaznacza, że Rupnik był liderem Centro Aletti, a nad mozaikami pracowało kilkadziesiąt osób. Dodatkowo, zniszczenie mozaik byłoby trudne ze względu na darczyńców, którzy przeznaczyli pieniądze na ich wykonanie.

Cała historia „Zakonu Jezuitów” i planów dominacji nad światem – cały film dokumentalny na YouTube

Historia zakonu jezuitów: od powstania do kasaty i wskrzeszenia

Początki Towarzystwa Jezusowego

Towarzystwo Jezusowe, założone przez św. Ignacego Loyolę i zatwierdzone w 1540 roku przez Pawła III, nie powstało po to, by walczyć z protestantyzmem. Jego cele były apostolskie: kapłańska służba bliźnim, dostosowywana do potrzeb Kościoła. Jezuici włączyli się w reformę Kościoła i obronę przed reformacją, stawiając na solidną formację duchową i studia teologiczne. Ich rola w polemikach z innowiercami była istotna.

Nie wszyscy przyjęli powstanie nowego zakonu z zadowoleniem. Ignacy Loyola kilkakrotnie musiał tłumaczyć się przed Świętą Inkwizycją, a nawet spędził kilkanaście dni w więzieniu za swoje nauki. Jezuici od początku spotykali się z niechęcią i podejrzliwością. Ich odmienny od innych zakonów charakter, rezygnacja ze wspólnych modlitw, wyczerpujących postów, cielesnych umartwień i odrzucenie wszelkich godności kościelnych, również nie przysparzały im popularności.

Paweł III dostrzegł w zakonie siłę, która, umiejętnie ukierunkowana, mogła dopomóc w odnowie Kościoła. Długoletnia formacja, scentralizowana struktura i silnie akcentowane posłuszeństwo wobec przełożonych miały zapewnić jezuitom doskonałe wywiązanie się z zadań wyznaczonych przez głowę Kościoła. W XVI i XVII wieku najważniejszymi wyzwaniami były walka z reformacją i ewangelizacja w nowo powstałych koloniach. Jezuici aktywnie uczestniczyli także w życiu naukowym i artystycznym, odnosząc sukcesy w niemal każdej dziedzinie.

Czarne legendy i oskarżenia

Cena, jaką jezuici przyszło zapłacić za sukces, okazała się ogromna. W nauce, choć dzięki nim fundamentalne dzieło Kopernika o "Obrotach sfer niebieskich" wykreślono z indeksu ksiąg zakazanych, zarzucano im szerzenie ciemnoty i szarlatanerię. Protestanci oskarżali ich o wykorzystywanie wiedzy do mamić prosty lud, tworząc mechaniczne figurki Maryi Dziewicy czy sztucznie wywołując trąd.

Reforma kalendarza gregoriańskiego przeprowadzona przez jezuitę Krzysztofa Claviusa za aprobatą Grzegorza XIII w 1582 roku, również spotkała się z niezrozumieniem i poczuciem oszustwa wśród ludzi.

W pracy misyjnej, gdzie jezuici prowadzili intensywną działalność ewangelizacyjną w Afryce, obu Amerykach, Indiach, Chinach czy Japonii, ich sukcesy były dyskredytowane. Franciszkanie i dominikanie, którzy wcześniej mieli monopol na pracę misyjną w Azji, oskarżali jezuitów o zbyt duże aprobowanie miejscowych zwyczajów i obrzędów pogańskich, co miało prowadzić do tworzenia synkretycznej religii. Mimo że dziś oskarżenia te uważa się za niesłuszne, w XVII wieku na jezuitów posypały się gromy.

Dzięki jezuitom powstrzymano odpływ wiernych do kościołów protestanckich, głównie za sprawą reformy nauczania. Stworzyli bezpłatne szkolnictwo powszechne, kształcąc przyszłe elity polityczne. Byli wychowawcami królów i papieży, często doradcami i spowiednikami monarchów. Jednak ich działalność na starym kontynencie wkrótce obróciła się przeciwko nim.

Pierwszy atak przypuścili protestanci, którzy przyczynili się do zniekształcenia obrazu jezuitów, przedstawiając ich jako pozbawione sumienia bestie, dążące do przywrócenia władzy papieżowi za pomocą terroru i ukrytych składów broni. Oskarżano ich o wywoływanie pomoru bydła, epidemii i kataklizmów. W krajach katolickich, jak Francja, obarczano ich odpowiedzialnością za wojny religijne i rzeź hugenotów w noc św. Bartłomieja.

Elity polityczne czuły się zagrożone ich wpływami i niezależnością, gdyż jezuici składali przysięgę wierności papieżowi. Kiedy nie znaleziono dowodów, sfabrykowano je: w Portugalii oskarżono ich o próbę królobójstwa, we Francji o malwersacje gospodarcze, a w Hiszpanii o wywoływanie rozruchów społecznych. Te zarzuty doprowadziły do ich relegowania do Państwa Kościelnego i zakazu powrotu. Kulminacją była wymuszona na papieżu Klemensie XIV kasata zakonu 21 lipca 1773 roku.

"Poufne rady jezuitów" i "Czarny papież"

Wiele zarzutów i legend narastało latami. Jednym z najbardziej wpływowych fałszerstw były "Monita secreta Societatis Jesus", czyli "Poufne rady jezuitów", rzekomo tajne instrukcje do zdobycia władzy nad światem. Autor, Hieronim Zahorowski, wydalony z zakonu, tak doskonale podrobił styl generała Klaudiusza Acquavivy, że przez wieki uważano to za autentyk, mimo przyznania się do fałszerstwa.

Przeświadczenie o wielkiej władzy Towarzystwa Jezusowego w Kościele znalazło wyraz w obiegowym nazywaniu generała zakonu "czarnym papieżem". Jednak okazało się, że rzekoma potęga nie była w stanie obronić się przed likwidacją przez papieża rzeczywistego.

Kasata i wskrzeszenie zakonu

Kasata jezuitów w 1773 roku była bezprecedensowym wstrząsem. Tysiące zakonników znalazło się bez środków do życia. Mimo to, nie okazali nieposłuszeństwa ani oporu. Paradoksem historii jest fakt, że zakon skasował papież, a przed ostateczną zagładą uchroniła go caryca Rosji Katarzyna II wraz z królem Prus Fryderykiem II, którzy nie pozwolili ogłosić bulli kasacyjnej Klemensa XIV na swoich terenach, kierując się przekorą wobec papiestwa i chęcią zachowania szkół jezuickich. To pozwoliło jezuitom przetrwać instytucjonalnie na Białorusi, części Rosji carskiej.

Jednak w 1820 roku jezuici zostali wypędzeni z Rosji po konwersji bratanka ministra do spraw wyznań Aleksandra Nikołajewicza Golicyna w jezuickim konwikcie petersburskim. Ponad 200 z nich osiedliło się głównie w Galicji, a inni w Rzymie, Francji, Hiszpanii, Anglii, Irlandii i Grecji, wpływając na odrodzenie religijności i szkolnictwa katolickiego. Innym polem działania stały się Stany Zjednoczone, gdzie powstało kolegium, z którego wyrósł Uniwersytet Georgetown.

Po ponad 40 latach od kasaty, 7 sierpnia 1814 roku papież Pius VII wznowił działalność zakonu jezuitów na całym świecie bullą "Sollicitudo omnium ecclesiarum". Tajemnicą ich przetrwania nie był genialny pragmatyzm ani polityczna siła, lecz trzymanie się ignacjańskiej wizji z duchowością, która wzywa do osobistej odpowiedzialności za rozwój duchowy i intelektualny.

Święty Andrzej Bobola - męczennik i patron Polski

Życie i działalność misyjna

Andrzej Bobola przyszedł na świat 30 listopada 1591 roku w Strachocinie. W 1606 roku był uczniem w szkole jezuickiej w Braniewie, a 21 lipca 1611 roku wstąpił do nowicjatu jezuitów w Wilnie. Po studiach teologii i filozofii na Akademii Wileńskiej, w 1622 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Służył i pracował w wielu miejscowościach Rzeczypospolitej, m.in. w Nieświeżu, Wilnie, Płocku i Pińsku.

Andrzej Bobola miał swoją wizję kapłaństwa, dążąc do docierania do ludzi bez względu na ich wiek, pochodzenie, religię czy majątek. Pomimo impulsywnego i niecierpliwego charakteru, possessingł niespotykaną umiejętność głoszenia kazań. Pracował jako misjonarz w okolicach Pińska, gdzie próbował przywrócić wiarę katolicką, udzielając chrztów, błogosławiąc małżeństwa, odprawiając pogrzeby i głosząc kazania. Nazwany "Apostołem Pińszczyzny", nie zrażał się trudnymi terenami ani małą liczbą katolików w okolicy. Jego działalność spotkała się z krytyką ze strony Kościoła prawosławnego, nazywano go "duszochwatem". Sam nawoływał do zgody między wyznaniami.

Męczeństwo

Po wybuchu powstania Chmielnickiego, nawracający ruską ludność na katolicyzm Bobola zyskał status wroga politycznego. 16 maja 1657 roku został schwytany przez oddziały kozackie w Janowie Poleskim. Zaprowadzono go na plac, gdzie miano zmusić go do wyrzeczenia się wiary. Kozacy dokonali na nim okrutnych tortur, rzeźbiąc na jego ciele symbole kapłańskie i zadając sadystyczne cierpienia. Po blisko dwóch godzinach męczarni, dwukrotnym cięciem szablą po gardle zakończyli jego życie.

Kult i kanonizacja

Okaleczone ciało zakonnika w drewnianej trumnie złożył proboszcz Janowa Poleskiego, ks. Jan Zaleski. W kwietniu 1702 roku, po objawieniu się zakonnikowi w Pińsku, rozpoczęto poszukiwania grobu Boboli. Znaleziono go w nienaruszonym stanie, co przyczyniło się do rozszerzenia jego kultu i przypisywania mu opieki w czasie epidemii oraz łask za jego wstawiennictwem. Proces beatyfikacji, rozpoczęty w 1712 roku, przedłużał się z powodu kasaty zakonu jezuitów i rozbiorów Polski. Andrzej Bobola został beatyfikowany dopiero w 1853 roku, a kanonizowany przez Piusa XI 17 kwietnia 1938 roku. Od 16 maja 2002 roku św. Andrzej Bobola jest drugorzędnym patronem Polski. Jego postać jest symbolem wrażliwości na ludzką biedę i poświęcenia w służbie Bogu i bliźnim.

Zniszczony kościół po pożarze, scena historyczna

Pożary kościołów w Polsce: Rawa Mazowiecka i Ostrołęka

Pożar kościoła w Rawie Mazowieckiej (1765)

Pierwsze wzmianki o rawskiej parafii sięgają początku XII wieku, kiedy to w 1100 roku wybudowano drewniany kościół pw. Świętych Piotra i Pawła. Na miejscu spalonej świątyni, prawdopodobnie w XV wieku, postawiono gotycki murowany kościół pod tym samym wezwaniem. Niestety, 9 września 1765 roku, w mieście wybuchł pożar, który strawił również tę farę. Spalone mury świątyni jeszcze przez jakiś czas służyły wiernym do modlitwy.

Historia kolegium i kościoła jezuitów w Rawie Mazowieckiej

Historia kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Rawie Mazowieckiej ma swój początek w latach 1616-1622, kiedy to biskup Paweł Wołucki wraz z braćmi ufundowali drewniane kolegium i kaplicę dla jezuitów. W latach 1630-1642 jezuici wybudowali murowane kolegium i drewniany kościół pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. W kościele znajdowały się słynące łaskami obrazy: św. Franciszka Borgiasza, św. Stanisława Kostki i Franciszka Ksawerego.

18 maja 1693 roku arcybiskup lwowski Konstanty Samuel Lipski położył kamień węgielny pod nowy murowany kościół, którego fundatorem był arcybiskup gnieźnieński prymas Polski Teodor Potocki. Ukończony kościół konsekrowano w 1730 roku, nadając mu wezwanie Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Świątynia została wzniesiona w stylu barokowym, a jej wnętrze, posiadające siedem ołtarzy, również utrzymane jest w tym stylu.

W 1773 roku nastąpiła kasata zakonu jezuitów. Kolegium i kościół przejęła Komisja Edukacji Narodowej i oddała w zarząd pijarom, którzy nie dbali należycie o obiekty. Następnie, w 1780 roku, KEN przekazała zarząd miechowitom, lecz w 1819 roku nastąpiła kasata ich klasztorów.

Początek XX wieku i I wojna światowa przyniosły ogromne zniszczenia. W 1915 roku front przebiegał blisko miasta, powodując zniszczenie kolegium, kościoła i dzwonnicy. Kolejny proboszcz, ks. Władysław Laskowski, podjął się trudów naprawy. Jedną z najbardziej znaczących postaci był ks. Wacław Zienkowski, proboszcz w latach 1932-1940, oddany duszpasterz i troskliwy gospodarz. W czasie II wojny światowej obiekty parafialne nie uległy większym zniszczeniom, mimo że kościół stał się świadkiem męczeństwa - pod jego ścianą rozstrzelano czterdziestu mieszkańców Rawy.

Pożar cudownego obrazu w Starej Wsi (1968)

Obraz Matki Boskiej w Starej Wsi na Podkarpaciu, przedstawiający sceny Zaśnięcia i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, czczony jest jako cudowny. Jego twórca i dokładna data pojawienia się w Starej Wsi nie są znane, ale pierwsza pewna informacja pochodzi z 1625 roku. Jezuici przybyli tam w 1821 roku. Szczytowym punktem rozwoju kultu maryjnego były koronacje obrazu w 1877 i 1899 roku.

W okresie wzmożonego komunizmu w diecezji przemyskiej nierzadko zdarzały się podpalenia kościołów i kaplic. Dzień 6 grudnia 1968 roku stał się dniem wielkiej żałoby. Ks. Karol Miziniak SJ, rektor kolegium, zauważył w oknie kościoła czerwień ognia. Natychmiastowa akcja ratownicza podjęta przez zakonników i straż pożarną ujawniła, że obraz płonął. Dolna część obrazu spłonęła całkowicie, pozostały mocno zwęglone deski części środkowej. Analiza przebiegu pożaru oraz wydarzeń poprzedzających wskazała, że cudowny obraz został celowo podpalony, a ogień powstał z podłożenia środków zapalnych w postaci napalmu.

Dopiero w 2004 roku jezuici wnieśli prośbę do IPN w Rzeszowie o zbadanie przyczyn spalenia obrazu. Po ponad dwuletnim śledztwie przyjęto wersję, że była to zbrodnia komunistyczna. Czyn ten, tj. podpalenie obrazu, stanowi zbrodnię komunistyczną i nie podlega przedawnieniu. Wbrew zamierzeniom sprawców kult Matki Bożej Starowiejskiej zaczął się odradzać i umacniać. W latach 1970-1972 odtworzono kopię obrazu, a 10 września 1972 roku Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński dokonał powtórnej koronacji złotymi koronami. W 1978 roku kard. Karol Wojtyła odprawił uroczystą Mszę św. przed cudownym obrazem.

Pożar kościoła św. Antoniego w Ostrołęce (1989)

W nocy z 13 na 14 marca 1989 roku pożar spowodował ogromne zniszczenia w ostrołęckim kościele pw. św. Antoniego. Rekolekcje odbywały się w parafii od 12 marca, a ostatnie nabożeństwo miało miejsce 13 marca o godzinie 20:00. Około 1:30 w nocy mieszkaniec ulicy Bogusławskiego zauważył dym wydobywający się z kościoła i zaalarmował kościelnego. Akcja gaśnicza zakończyła się około 5:15. Zniszczenia były ogromne: wnętrze kościoła, więźba dachowa, blacha miedziana, witraże, tynk, marmurowa posadzka - wszystko uległo zniszczeniu. Straty oszacowano na 4-5 miliardów złotych (przed denominacją).

Na miejsce skierowano funkcjonariuszy MO i ZOMO. Rozpoczęto śledztwo pod kryptonimem "Ołtarz". Początkowo hipoteza wskazywała na zwarcie instalacji elektrycznej. Jednak celem operacji było także kontrolowanie nastrojów społecznych wśród księży i wiernych. Funkcjonariusze WUSW z niepokojem zauważali, że wśród duchowieństwa coraz częściej mówi się o "celowym działaniu" i "zemście ze strony wrogów Kościoła", powołując się na fakt, że pożar wybuchł w dwóch przeciwległych miejscach kościoła.

Ustalono, że instalacja elektryczna została wykonana około 1974 roku przez kuzyna biskupa Mikołaja Sasinowskiego. Część instalacji pozostawała pod napięciem nawet po wyłączeniu świateł, a jedno z gniazdek zamontowane było na drewnianej powierzchni ołtarza. Tydzień po pożarze śledczy postawili dwie hipotezy: zwarcie w instalacji elektrycznej oraz zaprószenie ognia lub podpalenie. Druga wersja, choć "mało prawdopodobna", nie mogła być całkowicie wykluczona. Śledztwo ujawniło także początkowe wątpliwości dotyczące akcji gaśniczej, zgłoszone przez tajnego współpracownika.

tags: #jezuici #podpalenie #kosciola