Imię i nazwisko Józef Stępień nosiło w historii Polski kilka wybitnych postaci, które zasłużyły się na różnych polach - od sztuki operowej, przez posługę zakonną, po bohaterstwo wojenne i świadectwo historii. Poniżej przedstawiamy sylwetki tych niezwykłych ludzi.
Józef Stępień (śpiewak operowy)
Wczesne lata i początki kariery
Józef Stępień ukończył Średnią Szkołę Muzyczną w Częstochowie w 1976 roku, kształcąc się na Wydziale Wokalnym pod kierunkiem profesorów Edwarda Makosza i Anny Porwik-Pniok. W sezonie 1976/77 pracował jako chórzysta w Teatrze Wielkim w Łodzi, gdzie już wtedy powierzano mu mniejsze partie solowe. Wśród nich znalazły się role Górala w „Halce” Stanisława Moniuszki oraz Posłańca w „Aidzie” Giuseppe Verdiego.
Okres bydgoski (1979-1983)
W 1979 roku Józef Stępień został zaangażowany do Opery i Operetki bydgoskiej. Spędził w Bydgoszczy cztery sezony (1979-1983), podczas których zdążył zaśpiewać szereg czołowych partii tenorowych. W jego repertuarze znalazły się m.in.:
- Don Basilio w „Weselu Figara” Wolfganga Amadeusza Mozarta (1979)
- Leński w „Eugeniuszu Onieginie” Piotra Czajkowskiego
- Jontek w „Strasznym dworze” Stanisława Moniuszki, która to partia była jego „daniem firmowym”.
Artysta występował również w premierze „Madame Butterfly” Giacomo Pucciniego (1981) oraz „Zemście nietoperza” Johanna Straussa (1982). W czasie pobytu w Bydgoszczy aktywnie uczestniczył w wielu koncertach estradowych i rocznicowych akademiach. Jeszcze w okresie występów w bydgoskiej operze był zapraszany do innych teatrów muzycznych, między innymi do Teatru Wielkiego w Warszawie.

Kariera w Operze Narodowej i dalsze występy
Opera Narodowa zaangażowała Józefa Stępnia na tak zwany „pełny etat” w 1983 roku. Jako członek zespołu Roberta Satanowskiego, zaśpiewał partie takie jak Dymitr Samozwaniec w „Borysie Godunowie” Modesta Musorgskiego, a także Tamburmajora w inscenizacji opery Albana Berga „Wozzeck". W latach 1988-1990 wielokrotnie występował gościnnie w Bydgoszczy, śpiewając swoje popisowe partie moniuszkowskie - Jontka w „Halce” i Stefana w „Strasznym dworze”. Informacje o karierze śpiewaka operowego Józefa Stępnia pochodzą z „Bydgoskiego leksykonu operowego” autorstwa Zdzisława Prusa i Alicji Weber.
O. Józef Stępień OSPPE (Paulin, proboszcz w Wągrowcu)
Posługa w Wągrowcu
Ojciec Józef Stępień, paulini, pełnił funkcję proboszcza parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Wągrowcu oraz przełożonego wągrowieckiego Konwentu ojców Paulinów. Po sześciu latach posługi kapłańskiej i zakonnej w Wągrowcu, o. Józef opuścił parafię. Podczas uroczystej mszy świętej, sprawowanej pod jego przewodnictwem, parafianie pożegnali zasłużonego dla parafii kapłana, który dobrze zapisał się w jej historii.

Kluczowe osiągnięcia i pożegnanie
Przedstawiciel Rady Parafialnej, żegnając proboszcza, wspomniał o jego licznych zasługach. Podziękował za owocne starania, które doprowadziły do sprowadzenia z Wiednia organów, znacząco ubogacających liturgię uroczystości kościelnych i umożliwiających organizację koncertów organowych. Doceniono również odrestaurowanie organów w kościele Św. Apostołów Piotra i Pawła oraz prace budowlane na terenie parafii. Dzięki jego zaangażowaniu, zabudowania klasztorne zostały trwale przyłączone do miejskiej kanalizacji sanitarnej i deszczowej, co pozwoliło na likwidację tymczasowych rozwiązań i rozpoczęło proces osuszania kościoła i klasztoru.
Ojciec Józef Stępień był również inicjatorem XIII Paulińskich Dni Młodych w Wągrowcu. Parafianie dziękowali mu za wszystkie wspólnie przeżyte uroczystości kościelne, szczególnie za niezapomniane coroczne obchody ku czci Matki Bożej Wniebowziętej i Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika, a także za organizowane koncerty z udziałem znamienitych wykonawców muzyki sakralnej i klasycznej.
Żegnając o. Józefa, parafianie życzyli mu, by Bóg darzył go wszelkim łaskami przy wykonywaniu nowej posługi zakonnej, a stałą opieką otaczała go Matka Boża Częstochowska i patron święty. Podkreślono, że o. Józef zostawia w Wągrowcu znaczący ślad swojej obecności oraz wdzięcznych parafian i przyjaciół. Przedstawiciele Rady Parafialnej wręczyli o. Józefowi płaskorzeźbę drewnianą przedstawiającą wągrowiecki kościół i klasztor. Stosowne podziękowania i upominki złożyli również przedstawiciele wspólnot działających w parafii, liturgicznej służby ołtarza i wielu innych.
Koncelebransami mszy świętej byli o. Piotr Urbanek - nowy proboszcz, oraz o. Karol Sudoł. Dziękując za swoje sześcioletnie posługiwanie w parafii, o. Józef podkreślił, że wszystko, czego udało mu się dokonać, zawdzięczał dobrej współpracy z parafianami i wspólnotami, bez pomocy których osiągnięcie tych efektów byłoby niemożliwe. Poprosił także o dalsze wspieranie nowego proboszcza.
Józef Stępień (świadek bombardowania Wielunia)
Życie i misja
W Wieluniu zmarł Józef Stępień, będący ostatnim świadkiem wojennej historii miasta. Do ostatnich miesięcy życia pozostawał aktywnym uczestnikiem życia społecznego Wielunia i strażnikiem pamięci o tragedii tego miasta. Z ogromnym poczuciem misji świadczył w niezliczonych wywiadach dla polskich i zagranicznych mediów o prawdzie, o grozie bombardowania dokonanego przez niemieckie lotnictwo oraz realiach dorastania w czasach okupacji.
Był stałym uczestnikiem uroczystości upamiętniających rozpoczęcie wojny oraz spotkań z młodzieżą, w tym z harcerzami. W 80. rocznicę rozpoczęcia II wojny światowej był jednym z dwójki Świadków, którzy wraz z prezydentami Polski i Niemiec dokonali w Muzeum Ziemi Wieluńskiej otwarcia wystawy „Świadkowie mówią… 1 września 1939”.

Wieluń 13 Cegieł. Poruszający film dokumentalny o wybuchu II Wojny Światowej
Wspomnienia z 1 września 1939 roku
Józef Stępień tak wspominał dzień 1 września 1939 roku: „1 września 1939 roku pamiętam, obudzili mnie rodzice, a ich obudziły syreny, które wyły. Był nalot niemieckich samolotów na Wieluń. Tu się właśnie rozpoczyna cała historia. Historia ta, którą musimy pamiętać, musimy umieć każdemu opowiedzieć, jak to się stało, że przyleciały niemieckie samoloty i bombardowały Wieluń. Jak zaczęły wyć syreny, rodzice się obudzili, obudzili i mnie, prędko musiałem wstawać. Budynki zostały zbombardowane, paliły się, część z nich była zburzona. Jak ojciec już pakował wszystko do ucieczki, wyjrzałem na podwórko i zobaczyłem, że po jednej stronie nie ma już budynków, po drugiej też. Pytałem, co się dzieje, ale ojciec mi tłumaczył, że to jest wojna, że to jest nalot samolotów niemieckich i że tak wygląda teraz zbombardowany świat. Bardzo byłem przestraszony. Ludzie spali, a budynki się sypały. Ci, którzy mieszkali w tych budynkach, ginęli.”
Józef Stępień (komendant POW w Karwowie)
Okoliczności śmierci w 1918 roku
W Karwowie w gminie Opatów upamiętniono Józefa Stępnia, komendanta miejscowej placówki Polskiej Organizacji Wojskowej, zabitego przez żołnierzy austriackich 15 lutego 1918 roku. Józef Stępień stał na czele ludności polskiej, broniącej zapasów zboża przed zakusami armii okupacyjnej. Polska Organizacja Wojskowa (POW) była konspiracyjną organizacją powstałą w sierpniu 1914 roku z inicjatywy legendarnego Józefa Piłsudskiego, późniejszego naczelnika państwa i jednego z ojców polskiej niepodległości.
Na początku 1918 roku Austriacy, sprawujący władzę okupacyjną w Karwowie, zapragnęli uzupełnić swoje zapasy zboża dla ogromnej armii kosztem mieszkańców. Wydano rozkaz dla miejscowych właścicieli młynów i wiatraków, który zabraniał im przemiału na mąkę. Żołnierze rozpoczęli jednocześnie rekwizycje ziarna i zwierząt gospodarskich. Doktor historii Artur Lis, mieszkaniec Karwowa i znawca dziejów tej miejscowości, wyjaśnia: „Zarządzenie to wywołało wielkie wzburzenie wśród miejscowej ludności. Czynny opór wyrazili oni 15 lutego 1918 roku. W wyniku zajść, od kul żandarmów zginął Józef Stępień, komendant miejscowej placówki Polskiej Organizacji Wojskowej. Osierocił on czwórkę dzieci - Marię oraz Władysława, Wacława i Bronisława.”
Józef Stępień został zabity za zerwanie plomb założonych przez wojska okupacyjne na pobliskim młynie, należącym do rodziny Skrzypczyńskich. Uczynił to, ponieważ mieszkańcy cierpieli głód i niedostatek, nie mogąc upiec chleba. Ponadto żołnierze ciężko ranili mieszkankę Karwowa o nazwisku Piotrowska bądź Piórkowska. Stanisław i Wincenty Płachciakowie zostali aresztowani, przy czym Wincenty Płachciak został później zwolniony. Pozostali aresztowani przebywali w więzieniu w Radomiu aż do czasu wyzwolenia w listopadzie 1918 roku.
Upamiętnienie
W 1934 roku społeczność powiatu opatowskiego postanowiła upamiętnić czyn Józefa Stępnia i mieszkańców, wystawiając pomnik, wykonany w zakładzie kamieniarskim rzemieślnika o nazwisku Mazurkiewicz z Kunowa. Pomnik przetrwał okupację hitlerowską i nie został zburzony przez Niemców. Przetrwał także przejście frontu w 1944 i 1945 roku. Zdumiewające jest, że rzeźbę najbardziej chcieli zburzyć… Polacy. Funkcjonariusze Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej, czyli „ormowcy”, rozebrali ogrodzenie pomnika na złom i odgrażali się, że zniszczą monument, krzycząc, że „wrzucą Peowiaka do Opatówki”.
Po latach Józef Stępień oraz mieszkańcy Karwowa zostali ponownie należycie upamiętnieni. W niedzielę, 16 września (prawdopodobnie 2018 roku, w stulecie wydarzeń), odsłonięto pamiątkową tablicę. W uroczystościach uczestniczyli mieszkańcy i liczni zaproszeni goście, w tym wojewoda świętokrzyski Agata Wojtyszek, Andrzej Grządziel (wójt Lipnika), Artur Lis (kierownik powiatowego biura Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa), Grzegorz Gajewski (dyrektor opatowskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej) oraz Magdalena Gdowska (dyrektor Zespołu Szkół numer 1 w Opatowie wraz z klasami mundurowymi). Mszę świętą prowadził proboszcz parafii we Włostowie ksiądz Paweł Goliński, a homilię wygłosił ksiądz Marek Kozera. Podczas ceremonii wojewoda świętokrzyski Agata Wojtyszek dokonała uroczystego odsłonięcia pamiątkowej tablicy. Jednym z inicjatorów uroczystości był Szymon Heba, opatowski radny, którego artykuł w „Wieściach Lipnickich” posłużył jako źródło informacji do niniejszego tekstu.
