Jedna z najbardziej znanych i wielokrotnie przytaczanych teatralnych anegdot opowiada o burzliwym incydencie z udziałem gwiazd polskiej sceny: Kaliny Jędrusik, Barbary Rylskiej oraz Edwarda Dziewońskiego, w której kluczową rolę odegrał tytułowy „inny strażak”. Historia ta, poza swoim humorystycznym wymiarem, często bywała interpretowana jako trafna metafora życia politycznego w Polsce, co podkreślał m.in. Gustaw Holoubek.

Przebieg słynnej anegdoty
Anegdota rozgrywa się na próbie w jednym z teatrów. Kalina Jędrusik, znana ze swojego nonkonformistycznego podejścia, zapaliła papierosa na scenie, gdzie palenie było surowo zabronione. Zbliżył się do niej strażak i z prośbą powiedział: „Proszę zgasić papierosa, bo tu nie wolno palić”. Kalina, w swoim charakterystycznym stylu, z wdziękiem odparła: „Odpierdol się, strażaku”.
Zdumiony i wściekły strażak oddalił się za kulisy, gdzie trwał jakiś czas, myśląc nad ripostą. Kiedy nabrał powietrza i wrócił na scenę, Kaliny Jędrusik już tam nie było. Jej miejsce zajęła Basia Rylska. Strażak, którego oczy zaszły bielmem z wściekłości, nie zauważył zmiany. Podszedł do Rylskiej i wykrzyknął do niej: „Ja też potrafię przeklinać, ty kurwo stara!”.
Kompletnie zdumiona Basia pobiegła do Edwarda Dziewońskiego, który był reżyserem tego spektaklu, i powiedziała mu, że strażak zwariował, bo ją zwyzywał bez żadnego powodu. Edward Dziewoński strasznie się zezłościł. Poszedł do strażaka i wypalił do niego: „A pan jest chuj!”. W tym momencie anegdota osiąga swój punkt kulminacyjny - strażak na posterunku był już inny. Nie był to ten sam człowiek, który wcześniej wszedł w konflikt z Kaliną Jędrusik.
Spektakl KALINA – teaser
Interpretacja jako metafora polskiej polityki
Gustaw Holoubek w czerwcowych "Charakterach" przytacza ten obrazek obyczajowy, twierdząc, że doskonale ilustruje to, co dzieje się w polskiej polityce. Anegdota o "innym strażaku" stała się symbolem komedii pomyłek, gdzie konsekwencje pierwotnych działań spadają na niewinne osoby, a gniew i frustracja są przenoszone na niewłaściwy cel. To klasyczne "qui pro quo", w którym brak komunikacji i przeniesienie agresji prowadzi do absurdalnych sytuacji. Holoubek podsumowuje, że "tak wygląda życie polityczne w naszym kraju".
Wielość wersji i stałe elementy
Piotr Fronczewski opowiadał, że słyszał tę historię "może kilkaset razy", a jedynymi stałymi elementami byli Jędrusik, Dziewoński i dwaj anonimowi strażacy. Rzecz działała się w różnych teatrach - a to w Narodowym, a to w Kwadracie, a to w Komedii, a to w kulisach Sali Kongresowej, zaś tytułów sztuk, których anegdota miała dotyczyć, nie sposób zliczyć.
Istnieją także inne, wzbogacające kontekst tej anegdoty, wersje. W jednej z nich, dziejącej się akurat w Teatrze Narodowym, zelżony niewinnie strażak poszedł się poskarżyć swojemu dowódcy. Ten z kolei zwrócił się do Kazimierza Dejmka z formalnym wnioskiem o ukaranie aktora, który zwyzywał jego podkomendnego. Zapytany o wygląd aktora, Dejmek usłyszał odpowiedź dowódcy, który przecież nie widział zdarzenia na oczy: „Nie wiem. Straszny cham, to pewnie i mordę ma chamską”.
Życie Kaliny Jędrusik, niezwykle barwne i kontrowersyjne, stanowi prawdziwą kopalnię anegdot i historii, które nawet po latach wywołują uśmiech, umacniając jej status jednej z najbardziej pamiętnych postaci w historii polskiego aktorstwa. Wspomnienia Gustawa Holoubka są jednym z wartościowych źródeł tych opowieści.
