Kajetan Koźmian: Oda na pożar Moskwy w roku 1812

portalcenter.cl

Niniejszy artykuł przedstawia kontekst historyczny i literacki "Ody na pożar Moskwy" autorstwa Kajetana Koźmiana, wybitnego polskiego poety i publicysty epoki pseudoklasycyzmu. Utwór powstały w 1812 roku, odzwierciedla burzliwe wydarzenia związane z kampanią napoleońską w Rosji i pożarem Moskwy.

Kontekst historyczny: Kampania rosyjska 1812 roku

"Druga wojna polska"

22 czerwca 1812 roku, zgromadzonym nad Niemnem żołnierzom wielonarodowościowej Wielkiej Armii Napoleona I odczytano cesarski rozkaz, rozpoczynający kolejną wojnę - "drugą wojnę polską". Cesarz tłumaczył w nim powody inwazji na Rosję, pisząc, że Rosja w Tylży zaprzysięgła Francji wieczny sojusz i wojnę Anglii, a dziś gwałci swe przysięgi. Napoleon postawił armię pomiędzy hańbą a wojną, a wybór nie powinien budzić wątpliwości, nakazując marsz. Podkreślał, że traktat pokojowy, który podpiszą, zagwarantuje koniec zarozumiałego wpływu, jaki Rosja od pięćdziesięciu lat wywiera na bieg spraw europejskich. Wkrótce potem ponad pół miliona żołnierzy ze wszystkich krajów napoleońskiej Europy wkroczyło na rosyjską ziemię.

Rosyjska strategia odwrotu

Armia rosyjska dowodzona przez generała Michaiła Barclaya de Tolly, choć skoncentrowana przy granicy i gotowa do wojny, nie podjęła walki i rozpoczęła planowy odwrót na wschód. Ponosząc niewielkie porażki w mniejszych bitwach, po kilku tygodniach oddała Napoleonowi ziemie zagarnięte podczas rozbiorów Polski. W sierpniu 1812 roku, po dwóch dniach krwawych zmagań, Rosjanie opuścili Smoleńsk. Upadek miasta był szokiem dla cara Aleksandra I i większości Rosjan, którzy uważali, że od tego miejsca zaczynają się ziemie rdzennie rosyjskie, na które nieprzyjaciela wpuścić nie można. Podkreślano również znaczenie militarne Smoleńska, co znakomicie ujął w swych pamiętnikach generał Klemens Kołaczkowski. Stwierdził on, że kiedy Polacy byli panami Smoleńska, nie tylko drżała stolica Moskwy, ale i oglądała ich w swoich murach, natomiast kiedy Moskale posiedli Smoleńsk, byt i całość Litwy, a nawet i całej Polski, zaczęły się chwiać.

Barclay de Tolly rozumiał znaczenie Smoleńska, lecz mimo to zdecydował się na kontynuowanie odwrotu. Decyzja ta przyniosła mu oskarżenia o zdradę i kosztowała utratę stanowiska. Nowym wodzem został nielubiany przez cara Aleksandra generał Michał Kutuzow - doświadczony weteran i w przeciwieństwie do Barclaya rodowity Rosjanin, a przy tym człowiek przebiegły. On także był zwolennikiem dalszego odwrotu, ale rozumiał też propagandowe znaczenie bitwy, której nie chciał, a którą musiał stoczyć z Napoleonem.

Mapa kampanii rosyjskiej 1812 roku z zaznaczonymi kluczowymi bitwami i trasami wojsk

Bitwa pod Borodino

Kutuzow starannie wybrał teren nadchodzącej batalii na polach między wioskami Borodino a Utica (około 115 km na zachód od Moskwy). Wiedział, że nieprzyjaciela zatrzymać się raczej nie uda, ale Moskwy bez walki oddać nie mógł. 7 września o świcie huk dział oznajmił początek tak oczekiwanej przez Napoleona walnej bitwy, która miała zadecydować o losie całej Rosji i dać Francji upragniony, zwycięski pokój. Jednak - jak mawiali francuscy generałowie mający za sobą doświadczenia w walce z carską armią - "Rosyjskiego żołnierza nie wystarczy zabić. Trzeba go jeszcze pchnąć, by się przewrócił". Powiedzenie to potwierdziło się pod Borodino w całej pełni.

Przez cały dzień rosyjskie pułki z determinacją odpierały kolejne ataki wojsk napoleońskich i, choć topniały w oczach od ponoszonych strat (niektóre bataliony skurczyły się do kilkudziesięciu żołnierzy), uparcie broniły swoich pozycji. W końcu jednak szeregi armii rosyjskiej zaczęły się chwiać. Francuscy marszałkowie zwrócili się wówczas do Napoleona z błaganiem, aby cesarz wykorzystał ten moment i skierował do decydującego ataku swoje ostatnie rezerwy - gwardię cesarską. Napoleon, który tego dnia czuł się źle, początkowo wahał się, jednak ostatecznie odmówił marszałkom, dodając: "Jeśli Rosjanie upierają się stać pod naszym ogniem działowym, zostawcie ich, niech stoją".

Obraz przedstawiający bitwę pod Borodino

O zmroku zredukowana o połowę, wykrwawiona, ale nie pobita armia rosyjska wycofała się ku Moskwie. Zwycięskie wojska napoleońskie zostały panem pola bitwy, na którym leżało 75 tys. zabitych i rannych ludzi oraz dziesiątki tysięcy koni. Widok ten musiał wstrząsnąć także Napoleonem. Cesarz ruszył w ciemnościach na objazd pobojowiska i z kamienną twarzą przyglądał się leżącym wokoło ludzkim i końskim trupom. Wydawało się, że jego myśli krążą gdzieś daleko, ale tak nie było. Kiedy jeden z jego adiutantów potrącił końskim kopytem umierającego żołnierza, "bóg wojny" wybuchnął nagle niepohamowanym gniewem i rozkazał zatroszczyć się o leżącego. Na uwagę, że jest to Rosjanin, odpowiedział: "Po bitwie nie ma już wrogów - jeno są ludzie".

Bitwa pod Borodino (zwana przez Francuzów bitwą nad Moskwą, a przez ówczesnych Polaków bitwą pod Możajskiem) była bez wątpienia zwycięstwem francuskim, ale zarówno Napoleon, jak i jego żołnierze zdawali sobie sprawę, że zabrakło w niej tego ostatecznego ciosu, który przemieniłby rosyjską porażkę w miażdżącą klęskę. Zabrakło także decyzji o natychmiastowym pościgu za odchodzącym ku Moskwie wrogiem. Siły Napoleona były jednak wyczerpane całodziennym bojem i poniesionymi stratami. Porucznik Antoni Rozwadowski z polskiego 8. pułku ułanów wspominał: "Żołnierze (…) ledwie że trupy od koni odciągnęli, kładąc się pomiędzy nie i na nie, szukali we śnie trochę pokrzepienia, bo tej nocy ani my, ani konie nie mieliśmy nic w gębie, a nawet ognia nie było z czego rozłożyć". Brak decyzji o natychmiastowym pościgu za armią Kutuzowa stał się początkiem rosyjskiej legendy o zwycięstwie Rosjan i pozwolił po latach Lwowi Tołstojowi napisać w powieści "Wojna i pokój", że "Pod Borodino Rosjanie odnieśli zwycięstwo - nie takie zwycięstwo, jakie się określa zawładnięciem kawałkami materii na drzewcach zwanymi sztandarami i tą przestrzenią, na której stały i stoją wojska, lecz zwycięstwo moralne, które przekonuje przeciwnika o moralnej wyższości wroga i o własnej bezsilności".

Wojny napoleońskie: Bitwa pod Borodino 1812

Marsz na Moskwę i oczekiwanie na kapitulację

Pościg za Rosjanami rozpoczął się dopiero dzień po bitwie. Wielka Armia ruszyła ku Moskwie trzema drogami. Centralnym traktem przez Możajsk podążały główne siły Napoleona, na północ od nich szedł IV korpus włoski pod dowództwem księcia Eugeniusza de Beauharnais (cesarskiego pasierba), a traktem południowym kroczył V korpus polski księcia Józefa Poniatowskiego. Wszyscy dowódcy starali się prowadzić działania jak najbardziej energicznie, jednak nie zawsze to się udawało, ponieważ Rosjanie skutecznie powstrzymywali depczące im po piętach wojska, a francuska kawaleria odczuwała mocno trudy dotychczasowej kampanii. "Nasze konie nie mają patriotyzmu" - skomentował to jeden z francuskich generałów - "Nasi żołnierze biją się dobrze bez chleba, ale konie bez owsa nie spełniają swego obowiązku".

Po sześciu dniach marszu żołnierze napoleońscy dotarli na przedpola Moskwy. Początkowo wydawało się, że dojdzie tu do kolejnej bitwy, bowiem nie wyobrażano sobie, aby Kutuzow mógł oddać bez walki miasto tak ważne dla każdego Rosjanina. Tymczasem Kutuzow z jednej strony deklarował, że gotów jest stoczyć kolejną walkę u wrót miasta i obiecywał zatrzymać Francuzów, z drugiej - obawiając się konfrontacji z Napoleonem - cały czas szukał możliwości wycofania się. Od dawna nie widział możliwości ocalenia Moskwy i przygotowywał do tego opinię publiczną twierdzeniem, iż wraz z utratą Smoleńska dano nieprzyjacielowi klucze do starej stolicy carów. W ten sposób chciał odrzucić od siebie podejrzenia, że decyduje się oddać miasto bez bitwy i zrzucał winę za jego utratę na poprzedniego wodza. Pragnąc jednak usprawiedliwić się przed carem Aleksandrem, w liście do Petersburga kłamliwie donosił o zwycięstwie odniesionym pod Borodino, informując jednocześnie, że mimo zwycięstwa Moskwy uratować się nie da, a najważniejsze jest ocalenie armii.

Rosyjski odwrót rozpoczął się w nocy z 13 na 14 września. Aby umożliwić bezpieczną ewakuację taborów, artylerii i mieszkańców, rosyjscy dowódcy zwrócili się do marszałka Joachima Murata, wodza francuskiej straży przedniej i szwagra Napoleona, z propozycją rozejmu. Obiecywali pozostawić nienaruszone miasto na łaskę wojsk francuskich, ale w zamian żądali wstrzymania dalszego pochodu wojsk napoleońskich. Murat, bez zgody Napoleona, zgodził się na zaproponowane warunki, ale wyznaczony przez niego polski 10. pułk huzarów kroczył w odległości 200 m od wycofujących się Rosjan.

Obraz przedstawiający 10. pułk huzarów Księstwa Warszawskiego

Moskwa sprawiała wrażenie wymarłej. Dopiero w centrum na spotkanie zwycięzców wyszła grupa zdezorientowanych mieszkańców, którzy zwiedzeni propagandą gubernatora Moskwy Fiodora Rostopczyna i wierzący w nadciągającą pomoc wojsk szwedzkich i brytyjskich, powitali żołnierzy pytaniem: "Panowie Anglicy czy Francuzi?". Początkowo zajmowanie Moskwy przebiegało zgodnie z ustaleniami z rosyjskimi generałami. Dopiero na Placu Czerwonym, u wrót Kremla, "złoci" huzarzy zostali niespodziewanie ostrzelani. Podążający za Polakami Murat, wściekły na złamanie warunków rozejmu, wezwał artylerię, aby zaprowadziła porządek. Kilka salw szybko zdławiło napotkany opór. Dowódca francuskich kanonierów zanotował: "Nie byli to mieszkańcy Moskwy, ani też żołnierze próbujący bronić Arsenału i Kremla w sprzeczności z zawartą konwencją. Były to męty społeczne, kryminaliści wypuszczeni z więzień. Obiecano im ułaskawienie oraz wolność pod warunkiem, że wzniecą rewoltę przeciw tym "psom" - Francuzom".

Tymczasem Napoleon zatrzymał się wraz ze swoją świtą na Pokłonnej Górze, z której rozciągał się urzekający widok na Moskwę. Cesarz ostatnią noc spędził w prymitywnej i zarobaczonej chacie rosyjskiego chłopa. Podekscytowany rychłym zajęciem rosyjskiej stolicy, nie zważał jednak na niewygody. Żołnierz polskiej Legii Nadwiślańskiej tak zapamiętał pojawienie się cesarza na wzgórzu: "Zsiadł z konia, a ubrany był tak samo, jak pod Możajskiem (…). Eskorta konna, strzelcy i polscy szwoleżerowie gwardyjscy stali w pobliżu cesarza, oficerowie przychodzili i odchodzili, wszyscy w postawie pełnej uszanowania, trzymając kapelusze w ręku. Moskwa widziana z równiny nie przedstawiała nic osobliwego, ale w miarę zbliżania się do pagórka, na którym stał cesarz, widok zmieniał się jakby za dotknięciem różdżki czarodziejskiej. Miasto rozległe, z półtysiącem cerkwi najosobliwszej budowy, z niezliczonemi niebiesko, żółto, zielono i czerwono pokrytemi wieżami, pomieszanemi nierzadko ze złotemi kopułami strzelającemi w niebo w całym przepychu z morza domów - wszystko to budziło podziw w widzu. Rzeka Moskwa, wijąca się jak srebrzyste pasmo przez pola, ogrody i kępy wysokich drzew, otaczających piękne zamki w okolicy, uzupełniała ten obraz niezwykły. Całość miała charakter wschodni, coś jakby z tysiąca i jednej nocy".

Postój cesarski nie wynikał bynajmniej z chęci podziwiania widoków, choć zapewne Moskwa musiała zrobić wrażenie na władcy i jego sztabie. Napoleon oczekiwał z niecierpliwością deputacji bojarów, która, w jego mniemaniu, powinna ofiarować mu klucze do miasta. Tymczasem mijały kolejne godziny, a nikt się nie zjawiał. Cesarz był tym wyraźnie zniecierpliwiony i zawiedziony. Zdobyta Moskwa wydawała się wreszcie kresem kampanii. Napoleon spodziewał się, że Rosjanie uznają się za pokonanych i wystąpią z propozycjami pokojowymi. Kiedy do kwatery cesarskiej dotarły informacje o zawieszeniu broni między Muratem a Rosjanami, cesarz w pierwszej chwili wziął je za tak długo oczekiwane wstępne pertraktacje pokojowe. Wkrótce jednak zrozumiał swój błąd. Wieści o porzuceniu Moskwy nie tylko przez rosyjskie wojsko, ale także przez mieszkańców, potwierdziły się. Zawiedziony cesarz w ponurym nastroju wieczorem ruszył na Kreml.

Obraz

Moskwa była dla żołnierzy Wielkiej Armii prawdziwą nagrodą za dotychczasowe trudy. Witali ją radosnymi okrzykami "Moskwa! Moskwa!", zupełnie jakby trafili wreszcie do ziemi obiecanej. Sam cesarz zresztą podsycał w nich te nastroje, niejednokrotnie mówiąc żołnierzom, że w Moskwie "będziecie mieli wszystkiego w bród". Rzeczywiście, znaleziono w niej ogromne zapasy żywności, odzieży i paszy dla koni. Zmęczeni weterani liczyli, że nareszcie uda im się odpocząć i wyspać się pod dachem. Można było tutaj także przeczekać zbliżającą się zimę, bowiem żywności starczyłoby dla stutysięcznej armii na ponad sześć miesięcy.

Dla Napoleona nawet opuszczona Moskwa miała znaczenie propagandowe i polityczne. Była ogromnym atutem w negocjacjach z carem. Jej zdobycie miało pokazać Europie potęgę i siłę Bonapartego. Gdyby Rosjanie zawarli pokój, nic już nie mogłoby zburzyć obrazu Napoleona jako niekwestionowanego władcy kontynentu i Wielka Brytania pozostawała sama w walce przeciw Francji. Aby jednak móc w pełni wykorzystać atut posiadania miasta, musiało ono pozostać nienaruszone. Dlatego od samego początku żołnierzom surowo zabroniono oddalania się od swoich oddziałów. Jednocześnie mieli nakaz łagodnego obchodzenia się z napotkanymi cywilami. Wydając taki rozkaz, Napoleon dodał; "Może ludność Moskwy nie wie nawet, jak kapitulować, gdyż wszystko w tym kraju nieznane jest i obce: oni dla nas, my dla nich".

Wkraczające do miasta wojska francuskie napotkały jednak ciszę i pustkę. Wspominają o tym wszyscy pamiętnikarze. Czasami jednak dochodziło do całkowicie niespodziewanych sytuacji. W okolicach Kremla jeden z polskich batalionów natknął się na nowo sformowany oddział rosyjskiego pospolitego ruszenia - słabo uzbrojony i wyposażany, ale maszerujący dziarskim krokiem w stronę Drogi Kałuskiej. Polscy wiarusi natychmiast pochylili bagnety i zatarasowali Rosjanom drogę. Zapewne spotkanie skończyłoby się masakrą rosyjskich rekrutów, gdyby nie przytomność umysłu rosyjskiego dowódcy, który w ostatniej chwili poddał oddział i tym samym uratował go od pewnej zagłady.

Pożar Moskwy

Radość z wejścia do Moskwy dla oddziałów Wielkiej Armii nie trwała długo. Wojna trwała nadal. Część sił skierowano w pościg za wycofującymi się wojskami Kutuzowa, pozostałe rozlokowały się w mieście. Ich nadzieje na odpoczynek przekreślił niespodziewany pożar, który wybuchł najpierw w dzielnicy kupieckiej. Jego pierwsze zarzewia pojawiły się już przed wejściem Francuzów do miasta, ale dopiero 15 września, kiedy wiejący wiatr podsycił ogień i przeniósł go na kolejne budynki, pożar przybrał rozmiary kataklizmu. Dość szybko okazało się, że Moskwa została podpalona przez samych Rosjan, na co wskazywały jednoczesne wybuchy źródeł ognia.

Początkowo Francuzi starali się walczyć z żywiołem, jednak ich wysiłki były nadaremne. Żołnierze rzucili się zatem do rabowania miasta, aby ocalić dla siebie jak najwięcej z jego bogactw i zapasów. Dyscyplina upadła, każdy szukał zysku na własną rękę. Nawet niektóre pułki gwardii cesarskiej, które wyróżniały się zazwy...

Wojny napoleońskie: Bitwa pod Borodino 1812

"Oda na pożar Moskwy" Kajetana Koźmiana

Wiersz jako świadectwo epoki

"Uchichły mordercze bronie, Oschła ziemia z krwi potoków, Zwycięzca zasiadł na tronie I podniósł księgę wyroków. Uciszcie się, stałe lądy! Nowe prawa, nowe rządy Zwiastuje pokój żądany. Co przyrzekł światu i sobie, Zmieszawszy piekielne rady, Zakreśla mieczem na globie Krajom i ludom posady. Tak wśród niesfornego składu Złożone tworów zarody Gdy Bóg wywodził z nieładu, Rzekł - a w morza ściekły wody. Co mądrość jego układa, Żadne siły nie przemogą, Los nowego Encelada Wieczną zuchwałym przestrogą; Zaciekły w szalonej dumie, Równym bogom się rozumie I czeka hołdu narodów; Lecz piorun porze obłoki, Patrzcie! Teraz stawiajcie ołtarze! Niech je ozdobi kwiat wonny. Cóż? że obrzydli wyspiarze Zgrzytają z zemsty bezbronnej! Czym była ta ziemia wprzódy Nim ją obdarzył wejrzeniem? Rozumu, męstwa, swobody Jednym ogromnym więzieniem. A na tej świata połaci Co za szkarady i zbrodnie, Bracia broczący w krwi braci, A w ich dziedzictwach przychodnie. Teraz, gdy skruszone pęta Mocą wszechwładnej prawicy, Przytulajcie niemowlęta! Już to nie są niewolnicy. Już jak na ich ród przystoi, Rosną do miecza i zbroi; Ach, kończcie młodzieńcze lata! Zamoyscy i Chodkiewicze! Już czują chytre sąsiady, Co krew bohaterska może, Czym były wasze naddziady, Macie przykład w nowym wzorze. Nieście wrogom zemstę dzielną, Zbawcy - wdzięczność nieśmiertelną."

Wiersz Koźmiana stanowi bezpośrednią reakcję na dramatyczne wydarzenia związane z inwazją Napoleona na Rosję i symbolicznym aktem spalenia Moskwy. Tekst poetycki, przesycony emocjami i alegoriami, ukazuje losy narodów w obliczu wojny i tyranii, ale również nadzieję na odzyskanie wolności.

Postać Kajetana Koźmiana

Kajetan Koźmian herbu Nałęcz, kryptonim X. (ur. 31 grudnia 1771 w Gałęzowie, zm. 1856), był synem Andrzeja Alojzego, sędziego ziemskiego, i Anny z Kiełczewskich. Odebrał staranne wykształcenie prawnicze w Zamościu (1781-1784) i Lublinie (1780-1781 i 1784-1787), a następnie aplikował (do roku 1792) w palestrze lubelskiej, gdzie poznał Ludwika Osińskiego i Alojzego Felińskiego. Po śmierci ojca (1795) powrócił do rodzinnych Piotrowic pod Lublinem. W roku 1802 poślubił Annę Mossakowską, a po jej śmierci (1806) ożenił się z jej siostrą Marianną. W okresie odwrotu armii napoleońskiej z Rosji, przybywał krótko w: Krakowie, Bejscach i Piotrowicach. Związany był również z masońską lożą Świątynia Izis i towarzystwem Iksów (1815-1819).

Przyjaźnił się z wieloma wybitnymi osobistościami, m.in. Zygmuntem Krasińskim, Cyprianem Kamilem Norwidem, Stanisławem Staszicem, Julianem Ursynem Niemcewiczem i Fryderykiem Chopinem. W środowisku literackim Warszawy był przywódcą i naczelnym ideologiem obozu pseudoklasyków. Uczestniczył w obiadach literackich W. Krasińskiego. Należał do największych przeciwników romantyzmu, uznając Mickiewicza za wichrzyciela. Był również przeciwnikiem powstania listopadowego. Jako senator podpisał 25 stycznia 1831 akt detronizacji króla Mikołaja I Romanowa. Potępiony przez sejm powstańczy, w lutym 1831 roku wyjechał do Kalisza. Kilka miesięcy później (latem 1831 roku) powrócił do Warszawy i tam zastała go kapitulacja powstańców. Jesienią osiadł na stałe w rodzinnych Piotrowicach, utrzymując kontakty tylko z kilkoma pisarzami starszego pokolenia, m.in.: F. Morawskim i F. Wężykiem oraz jednym spośród młodszych - z Z. Krasińskim.

Twórczość Kajetana Koźmiana

Jako poeta Koźmian zadebiutował bajką "Sosna i małe drzewka", którą napisał w 1800 roku, a 3 lata później opublikował w różnych czasopismach (Nowy Pamiętnik Warszawski, Gazeta Warszawska oraz Gazeta Korespondenta Warszawskiego i Zagranicznego). W latach 1800-1813 napisał cykl wysoko ocenionych pięciu ód. Po raz pierwszy zbiór jego wierszy wydano w Krakowie w 1881 (Różne wiersze). Siedem lat później, również w Krakowie wydano Pisma prozą. Koźmian pracował również jako tłumacz i publicysta, zajmował się krytyką literacką. Pisał ponadto pamiętnik (wydany we Wrocławiu w 1972 roku z komentarzem M.).

Wśród jego ważniejszych dzieł znajdują się:

  • Wiersze z lat 1787-1792
  • Wierszowana korespondencja z Joachimem Owidzkim i Tadeuszem Kownackim (po roku 1795)
  • "Do Ignacego Potockiego" (1797)
  • "Do Aleksandra Zamoyskiego, ordynata, w dzień jego imienin" (około 1797)
  • "Modlitwa o pokój" (1800)
  • "Oda na wojnę w roku 1800, ukończoną batalią pod Marengo" (1800)
  • "Sosna i małe drzewka. Bajka" (1800)
  • "Oda do księżnej generałowej Czartoryskiej przy poświęceniu kościoła Sybilli" (1801)
  • "Oda czytana na posiedzeniu u... Kajetana Hebdowskiego..." (1809)
  • "Przestroga dla ziomków w teraźniejszych czasach" (około 1809)
  • "Druga przestroga dla ziomków, a raczej dla biurokratów" (1809)
  • "Oda na zawarcie pokoju w dzień publikacji onego w Lublinie 25 października 1809" (1809)
  • "Uczniowie dawnej Szkoły Kadetów do ks. Adama Czartoryskiego" (1809)
  • "Kantata na rocznicę koronacji Napoleona" (1810)
  • "Hymn żałobny na obchód zgonu B∴ Jana Pawła Łuszczewskiego" (1810)
  • "Mowa Katona cenzora, miana w Senacie, o obyczajach rzymskich" (1811)
  • "Mowa o życiu i pismach ks. Ignacego Nagurczewskiego" (1811)
  • "Dzieje powstania Polski, pod panowaniem Domu Austriackiego będącej..." (przed 1812)
  • "Odezwy Konfederacji Jeneralnej Królestwa Polskiego" (1812)
  • "Oda na pożar Moskwy" (1812)
  • "Do tańcującego Krakowa" (1813)
  • "Na pogrzeb poczciwego człowieka, na którym nikt nie był w Krakowie" (1813)
  • "Oda na upadek dumnego" (1813)
  • "O duchu publicznym" (1807-1815)
  • "Postrzeżenie ogólne o sądownictwie" (1807-1815)
  • "Raport o Śpiewach historycznych Niemcewicza" (1807-1815)
  • "Prośba wieśniaka do Fortuny" (przed 1815)
  • "Recenzje teatralne" (1815-1830)
  • "Pochwała Jana Henryka Dąbrowskiego" (1815-1830)
  • "Raport o stanie umysłów Polaków dla cesarza Aleksandra" (1818)
  • "Parnas nowy, do autora wierszy o nim" (1818)
  • "Fragment wierszowanej poetyki" (po 1820)
  • "Mowa przy żałobnym obchodzie zgonu Stanisława Mokronowskiego..." (1821)
  • "Biografia księcia Adama Czartoryskiego, jenerała ziem podolskich" (1823)
  • "Mowa na pogrzebie Marcina Badeniego..." (1824)
  • "Cnota i rozum. Powieść" (1825)
  • "Naśladowanie Pieśni czerkieskiej w Bibliotece Polskiej umieszczonej" (1825)
  • "Odwrót Franciszkowi Morawskiemu jenerałowi na list jego o klasykach i romantykach" (1825)
  • "Żywot Staszica" (brak daty)
  • "O życiu Tadeusza Kościuszki" (1828)
  • "Ziemiaństwo polskie. Poema w 4 pieśniach" (1802-1830)
  • "Przeciwko nowym senatorom z r. 1831" (1831)
  • "Na Lafajeta polskiego z r. 1831" (1831)
  • "Na fałszywych patriotów" (1831)
  • "Kilka słów o Joachimie Lelewelu i o rewolucji 1830 r." (po 1831)
  • "Do fałszywych Jeremiaszów" (po 1831)
  • "O gminowładztwie" (po 1831)
  • "List do Jędrzeja, syna, o rządzie reprezentacyjnym i rewolucji polskiej" (przed 1832)
  • "Drugi list do Jędrzeja, syna, dlaczego rząd umiarkowany mo..." (brak daty)

tags: #kajetan #kozmian #oda #na #pozar #moskwy