Dowcipy o strażakach i pożarach

portalcenter.cl

Praca strażaków, choć niezwykle ważna i często heroiczna, może być również źródłem humoru. Poniżej zebrano zbiór dowcipów i anegdot związanych ze strażakami i akcjami gaśniczymi, które rozbawią każdego.

Strażacy w akcji

Pożar w szpitalu. Przyjechali strażacy, zgasili. Niestety, okazało się, że są poszkodowani.

- Jak to możliwe, że pięć osób udało się odratować? - dopytywał dowódca akcji.

strażacy gaszący pożar w budynku

Choinka w przedszkolu.

Był taki czas, że przedszkoli było tak dużo, że zabrakło kostiumów Świętego Mikołaja. Wpada spóźniony do przedszkolnej sali.

- Mikołaju, ja byłem grzeczny! Słuchałem się rodziców i pani w przedszkolu, dobrze jadłem... Nie zabieraj mnie!

- Młody, nie gadaj głupot - mówi Śmierć-Mikołaj.

Dowcipy sytuacyjne

Polak je sobie spokojnie śniadanie.

- To wy w Polsce jecie cały chleb? - pyta Amerykanin.

- Bo my w USA jemy tylko środek - odpowiada pogardliwie Amerykanin, żując swoją gumę.

- A marmoladę jecie?

- Bo my w USA jemy tylko świeże owoce.

- A seks w USA uprawiacie?

Żona do męża:

- Kochanie, powiedz mi coś słodkiego...

- Nie teraz, jestem zajęty.

- Kochanie, no powiedz mi coś słodkiego...

- Naprawdę, teraz nie mam czasu!

- Ale kochanie, chociaż jedno słówko...

- "Miód" i wreszcie się odpier..!

Funkcja małżonka to funkcja strażaka.

- Pożar!!

- No już dobrze!

- Niestety, wszystkie wozy wyjechały na akcje gaszenia, nic nie mogę na to poradzić.

- Zwariowałeś?! Przecież wszystkie wozy są wolne!

- Cóż, służba nie drużba.

Policjant zatrzymuje wóz strażacki.

- Jak mówię, że za szybko, to za szybko!

- To prezent od żony.

- Czy w domu też pan robi tak samo?

Do drzwi pokoju hotelowego energicznie dobija się portier.

- Pomylił pan pokoje - słychać za drzwi.

W gospodzie strażak zamawia obiad i od razu prosi o rachunek.

Pod ścianą budynku przechodząca kobieta zauważa mężczyznę załatwiającego swoją potrzebę.

- Nie wstyd panu? Przecież sto metrów dalej jest szalet!

Ziewająca solenizantka nie jest zadowolona z tego, że goście zasiedzieli się u niej zbyt długo. Nagle dzwoni telefon.

- Dzwonili ze straży pożarnej. Mówili, że w domu któregoś z was wybuchł pożar.

- Dobrze.

Dyrektor biega w popłochu po swoim gabinecie, szukając czegoś w regałach i w szufladzie.

- Czego pan szuka? - pyta sekretarka.

- Zgasiliśmy pożar w oborze. Nie spłonęła żadna krowa.

- Straż pożarna? Proszę natychmiast przyjechać!

- Dlaczego pani do nas telefonuje, a nie na policję?

- Bo to robota dla straży.

Policjant zwraca uwagę kierowcy:

- Nigdy ze mną nie wychodzisz. Jechał pan jak do pożaru!

- Bo mnie ojciec pasem zlał za pieczenie kartofli...

- I jeszcze za trzy hektary lasu, bo ognisko rozpaliłem przy samym lesie...

Niezwykłe sytuacje i porównania

Rozbitek, który od wielu lat żyje na bezludnej wyspie, zauważa, że do brzegu przybiła łódka. Z łódki wysiada Klaudia Schiffer. Przepiękna modelka rozbiera się i zaczyna kusić rozbitka:

- No, podejdź do mnie. Pewnie ci brakowało kobiety, co?

- Tak, brakowało mi - mówi rozbitek. Podbiega do Klaudii, przewraca ją na ziemię i zaczyna „robić swoje”.

- No, i jak było - pyta go modelka, gdy już jest po wszystkim.

- Całkiem fajnie - odpowiada jej rozbitek, ale bez entuzjazmu.

- Chcesz, żebym jeszcze coś dla ciebie zrobiła?

- Może mogłabyś się na chwilkę przebrać za faceta?

- No, co ty, daj spokój, wszyscy mówią, że jestem superpiękna, a ty chcesz faceta?

- Błagam cię - odpowiada rozbitek - dam ci moje ubranie, zrobimy ci brodę ze słomy, no...

- Dobrze, ale tylko raz, ok.? - mówi modelka po chwili namysłu, poczym przebiera się za mężczyznę i staje przed rozbitkiem.

Rozbitek uśmiecha się do niej. Klepie ją w łopatkę i mówi rozradowany:

- Cześć stary, nie zgadniesz, kogo przeleciałem... Klaudię Schiffer!

Strazacy z sasiedztwa 2, odc 3

Ojciec prowadzi córkę do przedszkola. Nagle dziewczynka zauważa dwa kopulujące psy i pyta:

- Tato, tato, co robią te pieski?

Ojciec jest zawstydzony. Postanawia zmyślać:

- Ten piesek, który jest u góry, zwichnął sobie łapkę. Teraz ten drugi piesek, który jest na dole, pomaga mu dojść do domku.

- Wiesz co, tato? - mówi córka - W życiu to norma. Ty komuś pomożesz, a ten ktoś cię potem normalnie posunie w tyłek!

Pijany mąż wraca do domu. Żona chce mu pokazać swoją wyrozumiałość. Zdejmuje mu buty i zagaduje:

- Zmęczyłeś się, co? Te służbowe spotkania. Zmusili cię do picia, prawda?

- No, tak - mówi mąż.

Żona ściąga mu koszulę i zauważa ślady szminki na torsie męża. Mówi znowu:

- Tak, ta sekretarka jest niezdarna. Ochlapała cię winem, prawda?

- Dokładnie - odpowiada mąż.

W końcu żona ściąga mu spodnie i widzi damskie stringi...

Mąż na to: - No, kur....a kombinuj, mała, kombinuj!

Dwa penisy siedzą sobie w knajpie i piją piwo. Nagle otwierają się drzwi i do środka wchodzi wibrator. Jeden penis patrzy zdziwiony i mówi do drugiego:

- Ja pierd..lę, patrz! Cyborg!

Do gabinetu lekarza wchodzi mężczyzna i już od progu woła:

- Panie doktorze, proszę mnie wykastrować!

Doktor patrzy na niego zaskoczony, po czym pyta:

- Wykastrować? Czy jest pan tego całkowicie pewien?

- Tak, tak, jestem najzupełniej pewien! Proszę mnie wykastrować! - odpowiada pacjent.

Lekarz jest bardzo zdziwiony, ale kastruje pacjenta. Cała sprawa nie daje mu jednak spokoju, więc po zabiegu pyta:

- Niech pan mi powie, bo jestem bardzo ciekawy, dlaczego pan chciał się wykastrować?

- A wie pan, niedawno się ożeniłem, moja żona jest wyznania mojżeszowego i bardzo na to nalegała.

- To pan chciał się obrzezać!

- A co ja powiedziałem?!

U lekarza zjawia się mężczyzna po trzydziestce i mówi:

- Panie doktorze, mam problem z seksem.

- W takim razie niech pan mi opowie o swoim zwykłym dniu - zachęca lekarz.

- Wszystko zaczyna się jeszcze w środku nocy. Żona budzi mnie o trzeciej nad ranem na mały numerek, a potem jeszcze raz o piątej, żebyśmy mogli kochać się przed pójściem do pracy.

- Aha... wszystko jasne - odpowiada lekarz.

- Nie... sekundę - tłumaczy mężczyzna - bo widzi pan, zawsze kiedy jadę pociągiem do pracy, spotykam tę ślicznotkę, znajdujemy wolny przedział i kochamy się całą drogę.

- Aha... teraz już wszystko jasne - przytakuje doktor.

- Nie... sekundę - kontynuuje pacjent - kiedy przyjeżdżam do pracy, nie mogę oprzeć się urokom mojej sekretarki i kochamy się na zapleczu.

- Aha... teraz już wszystko jasne - ocenia specjalista.

- Nie, nie, nie - ripostuje facet - Podczas obiadu widzę się z bardzo atrakcyjną kelnerką, a że bardzo mi się podoba, kochamy się w restauracyjnej kuchni.

- Aha... wszystko jasne - informuje doktor.

- Nie... jest ciąg dalszy - dodaje pacjent - kiedy wracam do pracy, muszę zaspokoić moją wymagającą szefową, bo inaczej wylałaby mnie z pracy.

- Aha... - mówi lekarz - teraz wszystko jasne.

- Na co mężczyzna odzywa się: - Nie, to jeszcze nie wszystko. Bo kiedy wracam do domu, moja żona tak cieszy się z mojego powrotu, że chce ulżyć mi, jak tylko ujrzy mnie w drzwiach.

- Więc w czym problem? - pyta doktor.

- No cóż - odpowiada trzydziestolatek - strasznie mnie boli, gdy się onanizuję.

Mężczyzna umiera i trafia do piekła. Tam wita go diabeł:

- Możesz wybrać sobie pokój, w którym będziesz przebywał. Podmienisz osobę, która się w nim obecnie znajduje. Ona pójdzie do nieba, a ty będziesz tam dopóki ktoś inny nie będzie chciał cię zastąpić. Więc, dalej, wybierz sobie pokój.

Diabeł prowadzi mężczyznę do pierwszej sali, gdzie widzą kobietę przypiętą do ściany i chłostaną. W kolejnym pokoju osoba jest przypalana pochodnią, a w ostatnim ukazuje się naga kobieta robiąca laskę mężczyźnie.

- Wybieram ten pokój - krzyczy podekscytowany mężczyzna.

- No dobrze - mówi diabeł, po czym podchodzi do kobiety, łapie ją za ramię i mówi: - Możesz już iść. Znalazłem kogoś na twoje miejsce.

W pewnej wsi żył sobie młynarz. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że był on bardzo jurny. Sypiał po kolei z wszystkimi kobietami w okolicy. Mieszkańcom wsi za bardzo to nie przeszkadzało, ale gdy w końcu któregoś dnia młynarz przespał się z córką sołtysa, stwierdzili, że miarka się przebrała. Wieśniacy zebrali się, aby zdecydować jak ukarać młynarza. Ale sprawa była bardzo delikatna, ponieważ był on jedynym młynarzem w okolicy i gdyby się obraził i wyniósł z wioski, mieszkańcy przeżywaliby ciężkie chwile. Uradzili więc, że kara powinna być na tyle lekka, żeby młynarz nie poczuł się urażony. Pyta więc sołtys:

- Ma ktoś jakieś propozycje?

Zapada głucha cisza. W końcu podnosi się do góry wielka, włochata łapa.

- Słuchamy, kowalu.

- Mogę mu zajeb....ć?

- Nie kowalu, młynarz wtedy na pewno odejdzie od nas, a bez niego będzie nam ciężko. Musimy znaleźć inny sposób. Znów zapada cisza i znów w górę wędruje ta sama łapa kowala:

- A może mogę zajeb......ć stolarzowi? Ich jest dwóch!

śmieszna karykatura strażaka

tags: #kawal #o #strazakach #co #gasili #pozar