Widok płomieni trawiących materiał był przerażający. Nawet nie dlatego, że mógł z tego wyniknąć większy pożar, panika czy inne niebezpieczeństwo. Był przerażający, bo wynikał z absolutnej bezmyślności - pisze Marta, która specjalnie dla KRKnews porównuje życie w Krakowie i Hiszpanii, gdzie się wyprowadziła.

Incydent podczas meczu Wisła - Lech: Przebieg zdarzenia
W niedzielę, podczas meczu 36. kolejki Lotto Ekstraklasy pomiędzy Wisłą Kraków a Lechem Poznań (wynik 1:1), na stadionie przy Reymonta 22 doszło do poważnego incydentu z użyciem pirotechniki. Marta, autorka komentarza, zauważa, że w Hiszpanii była na paru meczach, ale na wszystkich razem wziętych nie było tylu rac, co w niedzielę na meczu Wisła - Lech.
Na początku drugiej połowy kibice Wisły wywiesili na płocie flagę z hasłem: „Nigdy się nie wypalimy”, co miało stanowić zapowiedź planowanego racowiska. Faktycznie, chwilę później doszło do odpalenia materiałów pirotechnicznych. Dym z pierwszych użytych rac przykrył pole gry, co zmusiło sędziego Krzysztofa Jakubika do przerwania spotkania w 57. minucie.
Chwilę później, gdy fani Białej Gwiazdy odpalili kolejne race, główny transparent ("Nigdy się nie wypalimy") zajął się ogniem, a nad stadionem zaczął unosić się czarny dym. Wtedy arbiter zaprosił zespoły do szatni, a na trybunie musiała interweniować straż pożarna. Przerwa w grze trwała blisko kwadrans.
Pytania o sens i konsekwencje używania pirotechniki
Incydent ten wywołał wiele pytań dotyczących bezpieczeństwa, odpowiedzialności i celu używania pirotechniki na stadionach. Marta, kierując się obserwacją zdarzeń, stawia kilka fundamentalnych pytań, mając nadzieję na uzyskanie sensownych odpowiedzi:
- Po co odpalać race?
- Jeśli po to, żeby było ładnie i zjawiskowo, to czy nie można tego robić w przerwie meczu, tylko należy przerywać spotkanie i w pośpiechu omal nie wywołać wielkiego pożaru?
- Czy tym ogniem nie mogą bawić się osoby przeszkolone?
- Czy kibic (kibol) nie czuje się źle z tym, że przez niego ukochany klub musi zapłacić karę?
Autorka przypuszcza, że odpalanie rac często ma na celu tylko i wyłącznie złamanie prawa. Porównuje to zachowanie do postawy abstynenta, który kradnie butelkę wódki, by się tym pochwalić, a następnie wywala ją do kosza. W jej ocenie, takie działanie jest "większą głupotą niż kupowanie portfela za ostatnie pieniądze".
Reakcje i działania podjęte po incydencie
Reakcja klubu Wisła Kraków
Klub Wisła Kraków podjął natychmiastowe kroki w związku z niedzielnymi wydarzeniami, nie czekając na decyzje organów dyscyplinarnych. "Jako karę za poczynione szkody klub zdecydował o nałożeniu zakazu wnoszenia na stadion opraw wielkoformatowych do końca września 2018 roku" - czytamy w oficjalnym komunikacie. Jednocześnie poinformowano, że Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków zobowiązało się do naprawienia wyrządzonych na trybunie szkód. Obecnie Wisła Kraków SA szacuje szkody związane z ekscesami na meczu.
Postępowanie Komisji Ligi Ekstraklasy SA
Sprawą incydentu zajęła się również Komisja Ligi Ekstraklasy SA. Jak zapowiedział Zbigniew Mrowiec, przewodniczący Komisji, kluby muszą zająć stanowiska w tej sprawie i przesłać wymagane informacje. Wiśle grożą poważne konsekwencje, z zamknięciem stadionu włącznie.
Działania małopolskiej policji
Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji, informuje, że nie wyklucza wszczęcia postępowania pod kątem narażenia kibiców na utratę zdrowia lub życia. Na razie trwa analiza zapisu monitoringu trybun. Policja zamierza również zadać organizatorom meczu pytanie, "jak to się stało, że kibicom udało się wnieść na stadion setki flar i rac". Na ten moment nie jest pewne, czy policja będzie badała sprawę zniszczenia mienia na stadionie (spalone krzesełka), ponieważ postępowanie w tej kwestii może być wszczęte jedynie po zgłoszeniu sprawy przez organizatora imprezy. Dotychczas takie zgłoszenie nie wpłynęło.