We wtorek, 24 marca, w miejscowości Wysoka (woj. wielkopolskie), rozegrała się ogromna tragedia. W wyniku tragicznego pożaru w budynku wielorodzinnym zginęło dwoje małych dzieci - trzyletnia Lena i półtoraroczny Leon. Ich mama, pani Klaudia, ocalała, jednak jest w bardzo kiepskim stanie psychicznym. Cała społeczność miasteczka Wysoka łączy się w bólu z rodziną tragicznie zmarłego rodzeństwa.
Dramat na Placu Wolności
Tragedia rozegrała się tuż po godzinie 8:00 rano. Strażacy otrzymali dramatyczne zgłoszenie o ogniu w budynku wielorodzinnym zlokalizowanym w samym centrum miasteczka Wysoka, przy Placu Wolności. W momencie zgłoszenia w budynku panowało już silne zadymienie. Jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych, dziewięć osób samodzielnie opuściło swoje mieszkania.
Jak ustalił reporter "Faktu", pani Klaudia, mama zmarłych dzieci, przeprowadziła się tutaj niedawno. Wynajmowała dwupokojowe mieszkanie przy Placu Wolności od około dwóch tygodni. W mieszkaniu, w którym pojawił się ogień, przebywali tylko mama z dziećmi.
Akcja ratunkowa i heroiczna walka o życie
Na miejsce zdarzenia natychmiast udały się jednostki Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczych Straży Pożarnych. W działaniach uczestniczyło łącznie dziewięć zastępów straży pożarnej, a także Zespół Ratownictwa Medycznego oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej, którzy jako pierwsi dotarli na miejsce, natychmiast weszli do zadymionego obiektu w aparatach ochrony dróg oddechowych.
Podczas przeszukiwania pomieszczeń strażacy odnaleźli nieprzytomne dzieci - półtorarocznego chłopca i trzyletnią dziewczynkę. Dzieci znaleziono w łazience. Prawdopodobnie tam ukryły się przed ogniem. Z płonącego mieszkania strażacy wynieśli dwójkę dzieci oraz starszą kobietę z mieszkania na wyższej kondygnacji. Młodszy kapitan Mateusz Kentzner z Państwowej Straży Pożarnej w Pile relacjonował: "Kiedy przybyliśmy na miejsce, całe mieszkanie wypełniał nie tylko ogień, ale i gęsty dym. Dzieci znaleźliśmy nieprzytomne w łazience."

Nieudana reanimacja i śmierć dzieci
Dzieci nie wykazywały funkcji życiowych. Ratownicy natychmiast wynieśli je na zewnątrz i rozpoczęli intensywną resuscytację krążeniowo-oddechową. Na miejscu wkrótce wylądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Przez ponad godzinę ratownicy i strażacy walczyli o życie maluchów. Niestety, mimo wysiłku wszystkich służb, dzieci nie udało się uratować. Lekarz z załogi Lotniczego Pogotowia Ratunkowego stwierdził zgon 1,5-rocznego chłopca i 3-letniej dziewczynki.
Wstępne ustalenia i hipotezy przyczyn
Śledczy przekazali wstępne ustalenia co do przyczyn pożaru. Jak powiedział prokurator Fakt.pl, ogień pojawił się w przedpokoju i gwałtownie się rozwinął. Pożar zaczął się w jednym z mieszkań, najpewniej w przedpokoju. Żywioł zniszczył przede wszystkim elementy przedsionka oraz wyposażenie kuchni w jednym z mieszkań. Ogień wybuchł w budynku zlokalizowanym na tyłach starej szkoły, w bliskim sąsiedztwie kościoła. Strażacy szybko opanowali płomienie, co zapobiegło dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia na sąsiednie lokale.
Obecnie trwa śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Chodzieży. Służby śledcze oraz biegli z zakresu pożarnictwa, instalacji elektrycznych oraz gazownictwa rozpoczęli już badanie bezpośrednich przyczyn tego tragicznego zdarzenia. Policja pod nadzorem prokuratora zabezpiecza ślady, które pomogą wyjaśnić okoliczności powstania ognia. Lokalne media dotarły również do nieoficjalnych informacji dotyczących stanu technicznego instalacji grzewczej w budynku; mieszkańcy kamienicy podobno wielokrotnie zgłaszali wcześniej problemy z niesprawnym piecem kaflowym.
Zapobieganie pożarom - Portal Bezpieczni Razem
Tragedia rodziny i wsparcie społeczności
Mama Leny i Leona próbowała ratować swoje dzieci, lecz nie zdołała. Przerażona kobieta próbowała dotrzeć do maluchów, ale ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie i nie zdołała się do nich dostać. Płomienie buchały z taką siłą, że zdesperowana kobieta w ostatniej chwili wyskoczyła przez okno. Pani Klaudia przebywała w pokoju, gdy wybuchł pożar, natomiast jej dzieci ukryły się przed żywiołem w łazience.
Mama dzieci, choć fizycznie nic jej się nie stało, jest w ogromnym szoku. "To olbrzymia tragedia, mama tych dzieci jest w szoku. Ustalamy wszystkie okoliczności tego zdarzenia, na miejscu cały czas prowadzone są czynności, trwają oględziny, przesłuchujemy świadków" - powiedziała Weronika Majcher z policji w Pile. Burmistrz Wysokiej, Artur Kłysz, podkreślił potrzebę wsparcia: "Potrzebne jest wsparcie psychologiczne dla rodziny, dla matki, która straciła dwoje dzieci. Chcemy też udzielić pomocy psychologicznej naszym druhom-strażakom. Nie ukrywam - płakaliśmy wszyscy po akcji ratowniczej, kiedy te dzieci zostały wyniesione i reanimowane."
Władze samorządowe deklarują pomoc dla wszystkich rodzin, które straciły dach nad głową w wyniku pożaru. Lokalne instytucje przygotowują wsparcie psychologiczne dla świadków zdarzenia oraz najbliższych ofiar tej ogromnej tragedii. Strażacy przypominają jednocześnie o konieczności regularnego sprawdzania systemów grzewczych w okresie zimowym, aby zapobiec podobnym tragediom.