Pożar w Koksowni Przyjaźń

Koksownia Przyjaźń w Dąbrowie Górniczej, będąca jednym z największych producentów węgla koksowniczego w Polsce, była w przeszłości miejscem dwóch poważnych incydentów. Oba zdarzenia, różniące się charakterem i okolicznościami, doprowadziły do ofiar śmiertelnych i rannych, a także wywołały szerokie reperkusje dla produkcji i rynku surowców.

Wybuch pyłu węglowego we wrześniu 2022 roku

Przebieg zdarzenia i wstępne działania

W czwartek 22 września 2022 roku, przed godziną 15:00, w koksowni Przyjaźń doszło do wybuchu pyłu węglowego podczas procesu kruszenia węgla. Do eksplozji miało dojść o godzinie 14:20 w budynku technologicznym służącym do mielenia węgla. Wybuch nastąpił w jednej z hal, poważnie uszkadzając dwa budynki zakładu.

Jak informował asp. Stefan Flasza z Komendy Miejskiej PSP w Dąbrowie Górniczej, budynek przemiału węgla został częściowo zawalony, a konstrukcja sąsiedniego również ucierpiała. Po wybuchu na miejsce zdarzenia skierowano kilkanaście zastępów strażaków - z Państwowej Straży Pożarnej (PSP), Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP) oraz zakładowej straży pożarnej. Łącznie na terenie koksowni pracowało 15 zastępów straży pożarnej.

Widok na Koksownię Przyjaźń po wybuchu pyłu węglowego, uszkodzone budynki i obecność służb ratowniczych.

Poszkodowani i stan zdrowia

W wyniku zdarzenia bezpośrednie obrażenia odniosło sześć osób. Wszystkie poszkodowane osoby trafiły do szpitali, gdzie udzielono im niezbędnej pomocy medycznej. Dwie z nich przetransportowano śmigłowcem do szpitala św. Barbary w Sosnowcu oraz do szpitala w Katowicach-Ochojcu. Pozostała czwórka pacjentów została przetransportowana karetkami naziemnymi - jeden do Dąbrowy Górniczej, jeden do Czeladzi, a dwóch, z rozległymi oparzeniami, do Centrum Leczenia Oparzeń (CLO) w Siemianowicach Śląskich. Cztery osoby trafiły ostatecznie do CLO, a dwie do innych placówek. Najlżej poszkodowani wrócili już do domów.

W Centrum Leczenia Oparzeń im. dr. Stanisława Sakiela w Siemianowicach Śląskich leczonych było wówczas 5 pacjentów poszkodowanych w wyniku wybuchu w Koksowni Przyjaźń w Dąbrowie Górniczej.

Ofiara śmiertelna

Lekarze z Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich początkowo walczyli o życie jednego z poszkodowanych, który ucierpiał w wybuchu. Ten pacjent, w stanie zagrożenia życia, przebywał na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Niestety, pacjent, który zmarł, trafił do szpitala w najpoważniejszym stanie - miał rozległe oparzenia i był leczony na intensywnej terapii. Rzecznik spółki JSW Koks, Roman Brańka, przekazał PAP, że zmarły mężczyzna miał 56 lat i od wielu lat pracował w koksowni w Dąbrowie Górniczej.

Dalsze leczenie i diagnostyka

Pozostali pacjenci leczeni w CLO, w tym dwóch w stanie stabilnym, przebywali na oddziałach chirurgii ogólnej. Według rzecznika JSW Koks, w CLO było wówczas leczonych czterech poszkodowanych w wybuchu, a ich stan był stabilny i ich życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. W poniedziałek, 26 września, do CLO trafili kolejni pacjenci z izolowanym oparzeniem dróg oddechowych. Tego samego dnia w siemianowickim szpitalu przeprowadzono dodatkowe badania bronchoskopowe wśród osób, które były w strefie wybuchu, ale nie doznały bezpośrednich obrażeń ciała. U dwóch z nich potwierdzono izolowane oparzenia dróg oddechowych i zostali oni przyjęci do tej placówki.

Śledztwo i odbudowa

W piątek rano śledztwo w sprawie wybuchu wszczęła Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu. Jeszcze w czwartek rozpoczęto zbieranie zeznań świadków, a w piątek prowadzono, między innymi, oględziny miejsca zdarzenia z udziałem biegłego. W JSW Koks powołano komisję, która ma ustalić przyczyny wypadku. Komisja pracuje pod przewodnictwem szefa biura ochrony przeciwpożarowej i bezpieczeństwa gazowego spółki, a w jej czynnościach, poza pracownikami JSW Koks, mają uczestniczyć również zewnętrzni eksperci. Na razie nie było wiadomo, co było bezpośrednią przyczyną wybuchu.

Spółka JSW Koks deklarowała w piątek, że w koksowni Przyjaźń, oprócz czynności mających wyjaśnić przyczyny wybuchu, podjęto prace nad odbudową i przywróceniem nominalnych zdolności produkcyjnych koksu.

WYBUCH W KOKSOWNI PRZYJAŹŃ | ZAMORDOWAŁA MATKĘ? | SILESIA 2030 | KASA NA DODATEK WĘGLOWY |23.09.22

Wcześniejszy pożar siarkowodoru i jego konsekwencje

Okoliczności pożaru i zagrożenia

Wcześniej w Koksowni Przyjaźń doszło do innego, tragicznego w skutkach pożaru. Pożar powstał w wyniku rozszczelnienia fragmentu rurociągu, w którym pod wysokim ciśnieniem przepływał siarkowodór. Zdaniem świadków, tuż po eksplozji rurociągu ogień sięgał około 30 metrów. Przez cały czas trwania akcji ratowniczej istniało niebezpieczeństwo wybuchu zbiorników z siarkowodorem. Głównym zadaniem 30 jednostek straży pożarnej biorących udział w akcji ratowniczo-gaśniczej było schłodzenie zagrożonych eksplozją zbiorników. Pożar nie był jeszcze opanowany, ale znajdował się pod kontrolą.

Ofiary i akcja ratunkowa

Do tragedii doszło tuż po godzinie 9:00, we wtorek rano. W wyniku tego pożaru trzy osoby zginęły, a dwie zostały ciężko poparzone. Ofiarami byli pracownicy wynajętej przez koksownię firmy remontowej. Pożar siarkowodoru był kolejnym incydentem, jaki w ostatnim czasie wybuchł w koksowni "Przyjaźń".

Strażacy gaszący pożar w Koksowni Przyjaźń, widoczne płomienie i chmury dymu.

Wpływ na produkcję koksu i rynek

Pożar w koksowni "Przyjaźń" spowodował przerwy w produkcji w Hucie Katowice, dla której koksownia była jednym z głównych dostawców gazu. Janusz Jędroch z biura informacji Huty Katowice informował, że produkcja została ograniczona, ale nie dotyczyło to całej huty. Poszukiwano wówczas alternatywnych dostawców, rozważano także dostęp do gazu z sieci miejskiej.

Zakłady Koksownicze "Przyjaźń" w Dąbrowie Górniczej są jednym z większych producentów węgla koksowniczego, a w czasie zdarzenia na rynku brakowało tego surowca. Niektóre huty musiały ograniczyć lub wstrzymać produkcję z powodu niewystarczających dostaw. Prof. Antoni Tajduś, dziekan Wydziału Górniczego Akademii Górniczo-Hutniczej, zauważył, że na początku roku przygotowano niewłaściwy bilans - hutnictwo było wówczas "w dołku", więc większość koksu zakontraktowano na eksport. Kiedy przemysł metalurgiczny zaczął nabierać rozpędu, w kraju nagle okazało się, że brakuje koksu. Awaria w "Przyjaźni" mogła przysporzyć dodatkowych problemów. Jedynym wyjściem z sytuacji było zerwanie umów z zagranicznymi odbiorcami, ponieważ polskie kopalnie i koksownie nie były w stanie zwiększyć produkcji węgla koksowniczego do końca roku, a przygotowanie nowego pokładu trwało kilka miesięcy.

Zdaniem prof. Tajdusia, na rynku mógł również zabraknąć tzw. węgla grubego wykorzystywanego do opalania mieszkań. W ostatnich latach znacznie zmniejszyła się produkcja węgla, zakładając, że na potrzeby kraju wystarczy około 100 milionów ton. Tymczasem węgiel gruby stanowi około 10 procent urobionego surowca, a zmniejszenie produkcji ogólnej oznaczało spadek wydobycia węgla grubego.

tags: #koksownia #przyjazn #pozar