Hejnał Mariacki i strażacka służba na krakowskiej wieży

Krakowski Hejnał Mariacki to jedna z najbardziej rozpoznawalnych melodii w Polsce, nierozerwalnie związana z Bazyliką Mariacką i codzienną służbą strażaków. Melodia, która nagle się urywa, jest grana na cztery strony świata i ma swoją bogatą historię oraz głębokie znaczenie. Wielu zna legendę o przerwanej melodii, ale czy wiemy, dla kogo dokładnie strażak dmucha w trąbkę i jakie wyzwania wiążą się z tą unikalną służbą oraz z pracą strażaków w kontekście nowoczesnych zagrożeń i wymagań taktycznych?

Historia Hejnału Mariackiego i legendy

Historia hejnału sięga średniowiecza. Pierwotnie codziennie rano i wieczór czuwający na wyższej, 81-metrowej wieży bazyliki Mariackiej trębacz dawał sygnał do otwarcia i zamknięcia bram miejskich. Głos jego trąbki alarmował też o pożarze lub sygnalizował, że do miasta zbliża się wróg. Józef Mączyński w swoim dziele pt. "Pamiątka z Krakowa. Opis tego miasta i jego okolic" pisał w 1845 r., że "W najwyższym piętrze tej wieży jest urządzone mieszkanie dla straży, której obowiązkiem jest ostrzegać o pożarach w mieście i przedmieściach zdarzonych". Średniowieczne miasta, nie tylko w Polsce, miały swoich trębaczy, którzy pełnili obowiązki stróża nocnego, ogłaszając nastanie świtu i wieczoru, a także ostrzegając przed niebezpieczeństwem. Najwcześniejsze znane krakowskie dokumenty, w których mowa o opłacaniu trębaczy, dotyczą XIV w. Słowo „hejnał” wywodzi się z węgierskiego „hajnal”, czyli jutrzenka - pieśń budząca o świcie obozy i miasta.

Legendę, która tłumaczy, dlaczego melodia hejnału mariackiego nagle się urywa, zna chyba każdy. Mówi ona, że w 1241 r. strażnik na wieży zaczął grać hejnał, gdy dostrzegł zbliżających się Tatarów. Strzała z tatarskiego łuku przeszyła gardło trębacza, odbierając mu życie. Melodia gwałtownie się urwała. Po dziś dzień hejnał urywa się w tym samym momencie, by uczcić pamięć dzielnego trębacza, dzięki któremu Kraków podjął walkę z najeźdźcą.

Tematyczne zdjęcie Bazyliki Mariackiej w Krakowie z widoczną wieżą Hejnalicy

Wieża Mariacka: Hejnalica i jej specyfika

Bazylika Mariacka ma dwie charakterystyczne wieże o różnych wysokościach. Wieża północna, ta wyższa, będąca jednocześnie hejnalicą, nazywana jest także strażnicą - excubiarum. Ma 82 m wysokości (niższa ma 69 m i jest dzwonnicą). Wieża zbudowana została na planie kwadratu, a na wysokości dziewiątej kondygnacji przechodzi w ośmiobok. Poszczególne piętra oddzielone są od siebie kamiennymi gzymsami. Wieńczy ją hełm z 1478 r. z iglicą otoczoną ośmioma wieżyczkami. Na szczycie wieży znajduje się korona - pierwsza wykonana została w 1628 r., a obecna - z miedzianej blachy, pokryta złotem - jest z 1666 r. i waży ok. 350 kg.

Aby dostać się na górę wieży, trzeba pokonać około 236-271 schodów. W tym roku, po długiej przerwie, znów można wspinać się na wieżę mariacką. Jej wnętrze przez ponad dwa lata było remontowane, a część drogi na górę pokonuje się teraz idąc nowymi schodami.

Na początku XX w. wieżę ogarnął pożar. 10 lipca 1912 r. Kraków nawiedziła silna burza z piorunami. Jeden z nich uderzył w wieżę i zapalił jej szczyt, który tlił się przez kilka godzin. Dzięki energicznej akcji Miejskiej Straży Pożarnej udało się jednak uratować wieżę.

Strażacy hejnaliści: Tradycja i codzienna służba

Niezmienna jest natomiast obecność na szczycie zawodowych strażaków, którzy od 1874 roku nieprzerwanie pełnią służbę na wieży i co godzinę grają hejnał. Wcześniej, w 1810 r., wiceprezydent miasta Tomasz Krzyżanowski ustanowił specjalną fundację dla ochrony tradycji grania hejnału. Ten obowiązek przejęła Zawodowa Straż Pożarna Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa, która powstała w 1873 r.

Praca na wysokości 54 metrów wymaga punktualności i słuchu muzycznego. Hejnalista o każdej pełnej godzinie (nawet w nocy) z północnej wieży bazyliki Mariackiej odgrywa jedną z najbardziej charakterystycznych polskich melodii. Hejnalistów jest siedmiu, pełnią służbę zmianowo po 24 godziny (z 48-godzinną przerwą), grając hejnał od godz. 8.00 rano do 7.00 rano kolejnego dnia. Oznacza to, że hejnalista na jednoosobowej służbie gra go łącznie 96 razy. Dwóch hejnalistów na dyżurze wykonuje utwór po 48 razy w ciągu doby. Aby nie zaspać w nocy, kilka minut przed każdą pełną godziną strażacy ustawiają sobie budzik. Zawsze na pięć minut przed odegraniem hejnału, trzeba porozumieć się z Komendą, która za każdym razem wydaje pozwolenie na granie, z wyjątkiem godziny dwunastej, kiedy zezwolenia nie trzeba.

Zdjęcie hejnalisty z trąbką w oknie wieży Mariackiej

Mniej znaną ciekawostką jest ta, że gdy hejnał rozbrzmiewa na cztery strony świata, ma określonych adresatów. Hejnalista trąbi najpierw w stronę Wawelu - dla króla. Dalej w stronę Rynku - dla prezydenta i rajców. Po raz trzeci odgrywa hejnał w kierunku Bramy Floriańskiej - dla przybywających do miasta gości. Czwarta strona jest grana dla komendanta straży pożarnej.

Wyzwania i anegdoty służby hejnalisty

Bycie hejnalistą to nie bułka z masłem. Hejnalista jest przecież nie tylko strażakiem po przeszkoleniu, ale i muzykiem. Dostać się na wieżę jako trębacz nie jest prosto; w komisji rekrutacyjnej znajduje się nawet nauczyciel z akademii muzycznej, a poziom wymaganych umiejętności wzrasta. To już nie tylko hejnał, ale i między innymi „Barka” czy „Rycerze Floriana”, a w szczególnych okolicznościach utwory takie jak „Łzy matki” (po śmierci papieża Jana Pawła II) czy „Czerwone maki na Monte Cassino” (w 75. rocznicę bitwy).

Służba na wieży wiąże się z wieloma wyzwaniami. Hejnalista musi wytrwać na wieży, otworzyć okienko, nawet gdy grzmi, wieje silny wiatr lub ściska mróz. Pan Ludwik Skowronek wspominał, jak kiedyś podczas ciężkiej zimy, mróz zamroził oliwę w tłoczkach trąbki, uniemożliwiając wydobycie dźwięku. Innym razem, legendarny hejnalista Adolf Śmietana, w czasach okupacji, podczas niemieckiej parady na Rynku, zatrąbił „Jeszcze Polska” w odpowiedzi na niemiecki hymn.

Niestety, zdarzały się też tragiczne incydenty. Hejnalista Antoni Dołęga zmarł na służbie w 1901 r., nagle upadając, co przerwało melodię granego hejnału.

Hejnaliści jako strażacy i symboliści

Mimo że hejnaliści kojarzeni są głównie z grą na trąbce, to nadal przede wszystkim są strażakami i dbają o bezpieczeństwo. Mają wszystkie wymagane przeszkolenia, raz w roku ćwiczą ewakuację z wieży z użyciem sprzętu wysokościowego. Potrafią także udzielić pomocy, gdy w drodze na wieżę turyście zrobi się słabo. Są też trochę historykami, interesując się dziejami miejsca, w którym pracują.

Hejnaliści pełnią funkcję kulturalną; hejnał jest niezwykłym symbolem miasta. Są swego rodzaju gwiazdami Krakowa, a ich widok i melodia przyciągają tłumy na Rynek Główny. Uważają, że pod względem symboliki są na równi ze smokiem wawelskim. Hejnał jest ważnym symbolem polskości dla rodaków, którzy wyemigrowali.

Fotografia turystów na Rynku Głównym wpatrujących się w wieżę Mariacką

Hejnał w mediach

Pierwszy raz melodia hejnału w Polskim Radiu popłynęła 16 kwietnia 1927 r. Dziś dostępna jest także transmisja online hejnału granego w południe, co jest gratką dla miłośników, którzy mogą widzieć i słyszeć trębacza. Podczas transmisji radiowej hejnaliści dbają o słuchaczy, by ci mieli pewność, że trębacze są prawdziwi i naprawdę grają z wieży - w tym celu mocniej tupią, przechodząc od okna do okna, lekko trzaskają drzwiczkami okien. Dzięki zabytkowej tubie Marconiego z 1925 r. słychać wszystko bardzo dokładnie.

Wyzwania współczesności: Incydent z dronem na Bazylice Mariackiej

Nowe czasy przynoszą nowe wyzwania, również dla bezpieczeństwa zabytków. Temat drona, który uderzył w dach Kościoła Mariackiego na Rynku w Krakowie, obiegł polskie media informacyjne. Stało się to 1 stycznia około godziny 10:30. Obywatel Ukrainy (24 l.) przebywający w Krakowie w celach turystycznych, lecąc swoim dronem (DJI Mavic Mini - ważącym zaledwie 249g) nad Rynkiem Głównym, stracił łączność radiową. Dron przeszedł w tryb lądowania w mało szczęśliwym miejscu - będąc dokładnie nad Kościołem Mariackim, znalazł się na jego dachu.

Działania służb i konsekwencje prawne

Operator sam zadzwonił na numer alarmowy 112, aby powiadomić o zdarzeniu, prosząc o pomoc w odzyskaniu drona. Policja zabezpieczyła drona jako dowód w sprawie oraz zatrzymała operatora. Operator przyznał się, że nie znał polskich przepisów prawa lotniczego, natomiast dowiedział się od innych osób latających wtedy nad rynkiem, że może tam latać, byle nie przekraczał pewnej wysokości. Nad Rynkiem Głównym w Krakowie znajduje się CTR EPKK - strefa kontrolowana lotniska w Balicach, gdzie powyżej 100m nad ziemią konieczna jest zgoda kontrolerów lotniska. Ponadto, w przypadku lotów rekreacyjnych zabronione jest latanie nad budynkami oraz skupiskami ludzi.

Operator usłyszał zarzuty naruszenia przepisów ustawy Prawa Lotniczego, za co grozi kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności (Art. 212 Ustawy Prawo Lotnicze). W kontekście zdarzenia często podsumowywano, że była to konsekwencja błędu operatora. DJI Mavic Mini, prócz wielu swoich zalet, ma dwie wady: jest wrażliwy na wiatr i na zakłócenia połączenia radiowego. Utrata połączenia radiowego Maviciem Mini na Rynku Głównym w Krakowie nie jest niczym nadzwyczajnym, wręcz można rzec, że to normalne w tym miejscu. Operator mógł nie wiedzieć o silnych zakłóceniach, ale nie wykazał się dostateczną znajomością własnego drona.

Infografika przedstawiająca zasady latania dronem w miastach i strefach CTR

W dyskusjach zastanawiano się, dlaczego dron wylądował na dachu, zamiast wrócić do miejsca startu. Możliwe scenariusze to silne podmuchy wiatru, które zniosły drona, lub sytuacja, w której dron znajdował się niedaleko miejsca startu (poniżej 20m od tzw. Home Point), co w tym modelu powoduje przejście w tryb lądowania bez powrotu do punktu startu.

Incydent z dronem wywołał duży rozgłos medialny w całej Polsce. Dyskutowano o adekwatności zatrzymania operatora i zarzutów, zwłaszcza że dron to lekki plastikowy sprzęt, który nie miał szans wyrządzić dużej krzywdy. Nawet Unia Europejska dopuszcza takie drony do lotów nad ludźmi, bo ich energia kinetyczna podczas uderzenia jest mała. Debatowano również o roli przypadku w takich incydentach oraz o tym, czy operator powinien przewidywać wszelkie zagrożenia. Za złamanie przepisów ruchu lotniczego grozi 5 lat pozbawienia wolności, co jest maksymalnym wymiarem kary przy świadomym działaniu. Wielu uważało, że samo zatrzymanie w areszcie było przesadą, a pokrycie kosztów pracy straży pożarnej powinno być obowiązkowe i nie należy tego uznawać za „karę”.

Taktyka i techniki gaśnicze w budynkach wysokich

Praca strażaków to nie tylko służba na wieży Mariackiej, ale także codzienna walka z pożarami i innymi zagrożeniami, zwłaszcza w wymagających warunkach miejskich, takich jak wysokie budynki. Skuteczne budowanie pionowych linii gaśniczych jest kluczowe w akcjach na wysokości.

Sposoby budowania pionowych linii gaśniczych

Generalnie wyróżnia się trzy główne sposoby budowania pionowych linii gaśniczych:

  1. Po biegach schodów.
  2. Między biegami schodów (linia wisi w pionie).
  3. Z zewnątrz budynku, za pomocą linki.

Sceptycznie podchodzi się do budowania linii od góry na dół w przypadku budynków wielopiętrowych ze względu na stratę czasu i wysiłku. Preferowane jest efektywne budowanie linii od dołu do góry. Istnieją systemy takie jak amerykańskie „hi-rise packs”, gdzie węże W52 zwinięte w „harmonijkę” (zapięte rzepami) są przenoszone na ramię i rozwijane podczas wchodzenia po klatce schodowej. Zaleta tego rozwiązania to brak znaczenia, czy linia biegnie po biegach schodów, czy między nimi.

W Polsce stosuje się również system „duszczyk”, który polega na połączeniu trzech odcinków węża W-52 trwale metalowymi obejmami i linkami, których zadaniem jest przenoszenie obciążenia nawodnionego węża. W celu sprawienia „duszczyka” rota wchodzi na określone piętro (przeważnie jedną kondygnację poniżej piętra pożarowego), wyrzuca na dół linkę ratowniczą i wciąga odcinki po elewacji. Po wciągnięciu koniec linii wężowej podpinany jest do stałego elementu konstrukcyjnego, np. kaloryfera.

Często na samochodach strażackich stosowane są noszaki do węży, w których mieści się 3 odcinki W-52 zwinięte w harmonijkę, co pozwala zabrać ze sobą nawet 120 metrów węża.

Schemat budowania linii gaśniczej metodą

Wyzwania techniczne i taktyczne

Grawitacja jest nieubłagana, co oznacza znaczne spadki ciśnienia wody na każdych 10 metrach wysokości. Granicą jest uzyskanie ciśnienia skutecznego prądu gaśniczego wody, uwzględniając możliwości pompy i parametry graniczne węży. Problemem są również uderzenia zwrotne wody, które mogą powodować rozerwanie elementów zbieraczy prądów wodnych lub urywanie kłów połączników, zwłaszcza w suchych pionach.

W sieciach wodociągowych dla uniknięcia takich sytuacji montowane są klapy zwrotne i specjalne amortyzatory. W akcjach gaśniczych warto wrócić do stosowania armatury, takiej jak zawory regulacyjne ciśnienia lub ograniczniki ciśnienia, które samoczynnie regulują ciśnienie wody, otwierając boczny wylew w przypadku przekroczenia nastawionego ciśnienia. Takie regulatory są obowiązkowo montowane w wielu krajach, np. USA i Kanadzie.

Ćwiczenia rozwinięć w budynkach wysokich odbywają się co pół roku, obejmując różne warianty, takie jak szybkie natarcie po klatce schodowej czy rozwinięcie z odcinków po elewacji. Wybór metody jest uzależniony od typu budynku i rodzaju podjętych działań. Problemem często jest niewystarczająca obsada i ilość sił oraz środków, co prowadzi do dylematów taktycznych i wpływa na czas i skuteczność akcji.

tags: #koles #schodzacy #z #wiezy #strazak