Pożary w Korei Północnej i wyzwania zarządzania kryzysowego na Półwyspie Koreańskim

Kwestia pożarów i zarządzania kryzysowego w Korei Północnej pozostaje często owiana tajemnicą ze względu na brak oficjalnych komunikatów. Mimo to, dostępne dane satelitarne i świadectwa zewnętrzne rzucają światło na realia Pjongjangu i innych obszarów kraju, pozwalając na próbę oceny skali problemów oraz porównanie z doświadczeniami Korei Południowej.

Pożar w Pjongjangu z listopada 2024 roku

2 listopada w centrum Pjongjangu, stolicy Korei Północnej, wybuchł poważny pożar, który doszczętnie zniszczył jeden z budynków w sąsiedztwie słynnego hotelu Ryugyong. Zdjęcia satelitarne wykonane przez Planet Labs o godzinie 11:50 czasu lokalnego ukazały gęstą kolumnę czarnego dymu unoszącą się nad obiektem przypominającym fabrykę lub magazyn. System FIRMS, należący do NASA, zarejestrował ognisko pożaru już o 10:34, co wskazuje, że ogień rozprzestrzeniał się przez dłuższy czas.

Zdjęcie satelitarne pożaru w Pjongjangu z widoczną kolumną dymu

Brak oficjalnych komunikatów ze strony władz Korei Północnej utrudnia ocenę skali zniszczeń. Jednak zdjęcia z 3 i 4 listopada pokazują, że budynek został całkowicie zniszczony - na miejscu widoczne są zwęglone belki i popiół. Firma SI-Analytics jako pierwsza poinformowała o incydencie, publikując szczegółowe zdjęcia satelitarne płonącego obiektu oraz jego ruin. Według ich analizy pożar objął fabrykę, w której mogły być przechowywane duże ilości łatwopalnych materiałów. Prawdopodobną przyczyną była iskra powstała podczas rutynowych prac, która doprowadziła do zapłonu chemikaliów.

Pjongjang, zamieszkiwany przez kilka milionów osób, podobnie jak inne wielkie miasta, jest narażony na ryzyko pożarów. Ich występowanie jest monitorowane przez systemy geoprzestrzenne, m.in. te wykorzystywane przez NASA. Eksperci od dawna zwracają uwagę na niski poziom przygotowania Korei Północnej do walki z pożarami, szczególnie na terenach wiejskich w okresach suchych. Dostępne zdjęcia wskazują, że służby miejskie zdołały opanować ogień, choć budynku nie udało się uratować.

Historyczne podejście do walki z ogniem na Półwyspie Koreańskim

W kontekście Korei Północnej często brakuje oficjalnych informacji o pożarach. Tymczasem historia zarządzania ogniem na Półwyspie Koreańskim jest długa i bogata. Według wydanej w XII w. kroniki „Samguk sagi”, w czasach Trzech Królestw Korei (57 p.n.e.-668) w jednej ze stolic wybuchły trzy duże pożary, co skłoniło ludzi do szybkiego powołania odpowiednich osób do gaszenia ognia [1].

W królestwie Goryeo (918-1392), od którego nazwy pochodzi nazwa Korea, powoływano już lokalnych urzędników odpowiedzialnych za zapobieganie pożarom, a celowe podpalenia surowo karano. Dopiero w 1425 r., w czasach panowania dynastii Yi, utworzono organizację zwaną Geumhwadogam, która zajmowała się wyłącznie ogniem. Na tę XV-wieczną straż pożarną składało się około pięćdziesięciu osób, gotowych na gaszenie pożarów stolicy przez całą dobę. Na szczeblu lokalnym klęskami zarządzali zwykli mieszkańcy, a według powszechnie panującego kodeksu moralnego, w razie pożaru sąsiedzi musieli udzielać sobie nawzajem pomocy.

Ilustracja przedstawiająca historycznych koreańskich strażaków lub wczesne metody gaszenia pożarów

W japońskim okresie kolonialnym (1910-1945), jak podają koreańskie źródła [2], szczególnie dbano o ochronę przeciwpożarową, aby zminimalizować wpływ ognia na rolnictwo i zwiększyć w ten sposób produkcję ryżu, który eksportowano do Japonii.

Rozdźwięk po podziale: Korea Południowa jako kontrast

W 1953 r. miejsce wielusetletniej wspólnej narracji w kwestiach pożarowych zajęła jednostronna narracja Korei Południowej. Republika Korei skupiała się wtedy na bezpieczeństwie narodowym oraz rozwoju gospodarczym, przez co zarządzanie katastrofami zostało zaniedbane i opierało się na krótkoterminowych strategiach reagowania i odbudowy. Pojawia się pytanie, czy tak samo było w Korei Północnej, nastawionej na zamknięty obieg gospodarki i uczącej się przetrwania w warunkach izolacji.

Katastrofy w Korei Południowej i ewolucja zarządzania kryzysowego

Od lat 50. do dziś południowokoreańska straż pożarna musiała zmagać się z serią katastrof, które wymusiły zmiany w systemie zarządzania kryzysowego:

  • Tajfun Sarah, 1959 r.: Wiatry osiągające 169 km/h zniszczyły port w Pusanie, 14 tys. domów i 127 tys. ha pól. Ponad 782 tys. osób zostało bez dachu nad głową, a co najmniej 669 zginęło w Korei Południowej oraz 1200 rybaków na morzu. Służby były bezradne.
  • Zawalenie się mostu Seongsu, 1994 r.: Most, zbudowany przez jedną z największych koreańskich firm, zawalił się z powodu przeciążenia, w wyniku czego autobus szkolny z 49 osobami wpadł do rzeki. Zginęły 32 osoby.
  • Zawalenie się domu towarowego Sampoong, 1995 r.: Pomimo niepokojących sygnałów, kierownictwo nie wydało nakazu ewakuacji. Budynek zawalił się, zabijając 502 osoby i więżąc tysiąc pod gruzami. Śledztwo ujawniło szereg wad konstrukcyjnych i zaniedbań.
  • Pożar stacji metra w Daegu, 2003 r.: Niedoszły samobójca podpalił pociąg. Pożar rozprzestrzenił się błyskawicznie, wytwarzając toksyczny dym. Brak natychmiastowej reakcji operatora pociągu, jego ucieczka z kluczem i brak gaśnic oraz odpowiedniego wyposażenia stacji przyczyniły się do śmierci 192 osób i ranienia 151.
  • Tajfun Maemi, 2003 r.: Był to najsilniejszy tajfun w Korei od 1904 r., który zabił 130 osób i wyrządził szkody w 4000 gospodarstwach domowych. Straty gospodarcze oszacowano na około 4,8 mld dolarów.
  • Pożar stadionu w Jecheon, 2017 r.: Od przewodów elektrycznych zapalił się samochód, a wkrótce ośmiopiętrowy budynek. Zginęło 29 osób. Służby spotkały się z krytyką z powodu problemów z dostępem do obiektu.
  • Pożar w Goseong, 2019 r.: Pożar, który szybko rozprzestrzenił się na trawy i lasy, prawdopodobnie został zapoczątkowany przez przewód wysokiego napięcia. Zniszczył 2000 budynków, powodując szkody szacowane na 4,6 mln dolarów.
  • Pożar na placu budowy w Icheon, 2020 r.: Wybuchł podczas prac z pianą poliuretanową w piwnicy nieukończonego budynku. Zginęło 39 osób, 10 zostało rannych, a obiekt nie był wyposażony w tryskacze ani inne środki bezpieczeństwa.
  • Pożar apartamentowca w Ulsan, 2020 r.: Ogień wybuchł na zewnątrz 12. piętra 33-piętrowego budynku i szybko objął całą fasadę. Dzięki masowej mobilizacji służb i czterem helikopterom wszyscy mieszkańcy zostali ewakuowani lub uratowani z dachu. Incydent ujawnił jednak poważne problemy z niewystarczającą liczbą drabin o odpowiedniej wysokości dla wysokich budynków.
Zdjęcie przedstawiające zaangażowanie współczesnej południowokoreańskiej straży pożarnej w akcji ratunkowej

Zarządzanie kryzysowe w Korei Południowej, które ma decydujący wpływ na pracę strażaków, podlegało znaczącym zmianom. Przed marcem 2004 r. dominowało fragmentaryczne podejście, gdzie każdy typ katastrofy regulowany był indywidualnymi przepisami. Ustawa o obronie cywilnej z 1975 r. w dużej mierze pomijała kwestie pożarów. Dopiero po zawaleniu się domu towarowego Sampoong w 1995 r. uchwalono ustawy o środkach przeciwdziałania katastrofom naturalnym oraz o zarządzaniu kryzysowym, które regulowały katastrofy spowodowane przez człowieka.

Gaszenie pożarów w Korei Południowej długo kontrolowane było nie przez władze centralne, a przez samorządy [1]. To władze lokalne miały uprawnienia do budowy remiz i zatrudniania strażaków, lecz jedynie 1,9% lokalnego budżetu na gaszenie pożarów pochodziło od rządu centralnego. Brak funduszy często prowadził do zmniejszania budżetów przeciwpożarowych, co skutkowało niedoborami sprzętu i przepracowaniem strażaków. Śmiertelność strażaków w Korei Południowej była aż 2,6 razy większa niż w Japonii i niemalże 2 razy większa niż w Ameryce.

W odpowiedzi na głosy strażaków, od 2004 r. Zgromadzenie Narodowe zaczęło kompleksowo zajmować się wszelkimi rodzajami katastrof, uchwalając podstawową ustawę o zarządzaniu kryzysowym i zarządzaniu bezpieczeństwem. Celem było kompleksowe zarządzanie klęskami żywiołowymi, sytuacjami kryzysowymi spowodowanymi przez człowieka i tzw. katastrofami społecznymi (np. ataki cybernetyczne, przerwy w dostawie prądu, ptasia grypa). Powołano Krajową Agencję Zarządzania Kryzysowego (NEMA), podlegającą Ministerstwu Administracji Publicznej i Bezpieczeństwa. Podkreślono również potrzebę, by administratorzy NEMA byli strażakami. Jednym z osiągnięć NEMA było utworzenie oddziałów zarządzania kryzysowego we wszystkich 250 samorządach lokalnych, co stworzyło ogólnokrajową sieć, choć nadal występowały problemy z komunikacją i ujednoliceniem procedur.

Dziś w Korei Południowej zadania strażaka obejmują przede wszystkim gaszenie pożarów, poszukiwanie i ratownictwo na miejscu zdarzenia, transport rannych do szpitali oraz ratownictwo helikopterowe. Straż pożarna Korei składa się obecnie z Państwowej Agencji Straży Pożarnej, utworzonej w 2017 r. (z Narodowej Akademii Straży Pożarnej i Narodowego Centrum Ratowniczego), a także 18 miejskich straży pożarnych, 215 remiz, 1029 centrów bezpieczeństwa, 238 jednostek ratowniczych, 1038 zespołów pogotowia ratunkowego, 17 oddziałów powietrznych i 8 korpusów strażackich [3].

Ukrywane incydenty i wyzwania w Korei Północnej

Mimo oficjalnego milczenia, w mediach pojawiały się zdjęcia wykonane przez turystów, np. pożaru hotelu Koryo - drugiego największego hotelu w Pjongjangu. Jest to budynek, na którego budowie nie oszczędzano; wejście składa się z paszczy jadeitowego smoka, prowadzącej do lobby wypełnionego mozaikami ze szlachetnych metali i kamieni. Zdjęcia uzyskane przez agencję Reuters pokazały smugi czarnego dymu unoszące się 11 czerwca 2015 r. Anonimowy świadek twierdził, że przed hotelem znajdowała się policja, jednostki paramilitarne, karetki pogotowia i funkcjonariusze służb bezpieczeństwa, choć szczegóły związane z ewakuacją i gaszeniem nie zostały ujawnione. Wiadomo jedynie, że pożar rozpoczął się o 18:15 czasu lokalnego, a do 23:45 z zewnątrz widoczne były tylko smugi dymu. Koreańczycy opuszczający budynek twierdzili, że wnętrze wciąż się paliło, jednak brak potwierdzenia tej tezy.

Zdjęcie satelitarne hotelu Koryo w Pjongjangu z widocznymi śladami pożaru

Drugie zarejestrowane fotograficznie wydarzenie, które wymagało udziału straży pożarnej, to zawalenie się wieżowca w Pjongjangu. Na zdjęciach satelitarnych już o poranku 17 maja widać było prawie całkowicie oczyszczone z gruzów miejsce zawalenia, co wskazuje, że poszukiwania, ratownictwo i sprzątanie trwały maksymalnie 96 godzin. Rodzi to pytania, jak w tak krótkim czasie można było przeszukać ruiny w celu ratowania ofiar. Niektórzy specjaliści podejrzewali, że budynek mógł zostać wyburzony celowo. Na zdjęciach sprzed zawalenia w oknach brakuje szyb, wieżowiec nie jest pomalowany, a dach wygląda na tymczasowy. Pomimo to, niektóre media donosiły [5], że koreańscy oficjele, co rzadkie w KRLD, przeprosili rodziny ofiar za wypadek i potwierdzili, że w nieukończonym budynku mieszkało już kilkadziesiąt rodzin.

Należy przypuszczać, że straż pożarna w KRLD boryka się z innymi problemami niż strażacy w Korei Południowej. Podczas gdy w Korei Południowej większość wypadków spowodowana jest wadami konstrukcyjnymi, korupcją i zaniedbaniami, które są pokłosiem boomu gospodarczego, a problemy straży wynikają z legislacyjnego rozdrobnienia, KRLD prowadzi gospodarkę o obiegu zamkniętym, przy jednoczesnej silnej centralizacji i wysokiej dbałości o wizerunek władzy. To sprawia, że informacje o incydentach są minimalizowane lub ukrywane, a rzeczywiste wyzwania w zakresie bezpieczeństwa pożarowego pozostają nieznane publicznie.

tags: #korea #polnocna #pozar