Wysokie temperatury i niska wilgotność w ostatnich latach znacząco przyczyniają się do częstych pożarów zboża, ściernisk i stert słomy. Przyczyny tych zdarzeń są zróżnicowane: od niesprawnego sprzętu rolniczego i nieuwagi podczas wykonywania prac polowych, po celowe podpalenia.
Interwencja w Janówku koło Jordanowa Śląskiego
Do jednego z takich zdarzeń doszło w dniu 13 sierpnia 2018 roku około godziny 17:00 w miejscowości Janówek koło Jordanowa Śląskiego (woj. dolnośląskie). Pierwsze na miejscu zdarzenia pojawiły się dwa wozy z OPS z pobliskiego Jordanowa Śląskiego. Już wtedy pożarem objęta była cała sterta, i ze względu na niebezpieczeństwo przeniesienia się ognia, dowodzący akcją poprosił o zadysponowanie dodatkowych sił i środków.
Prowadzone były działania w natarciu, ale podstawowym zadaniem była obrona pola z kukurydzą, znajdującego się w bliskim sąsiedztwie płonącej słomy. Strażakom z pomocą przyszły opady deszczu, jednak nie były one na tyle intensywne, aby stłumić płomienie. Towarzyszący opadom silny wiatr dodatkowo przerzucał płonące kawałki słomy, które stwarzały spore zagrożenie.

Akcja Gaśnicza w Smółkach: Wyzwania i Taktyka
Gdy zaalarmowani strażacy dotarli do gospodarstwa w miejscowości Smółki (pow. kaliski, woj. wielkopolskie), w wyniku przeprowadzonego rozpoznania z właścicielem ustalili, iż pod wiatą składowanych jest w sumie około 200 sztuk balotów. „Po przybyciu kolejnych zastępów straży pożarnej sukcesywnie podawano kolejne prądy wody, w tym jeden w obronie na znajdujący się obok silos wypełniony do połowy zbożem” - opisuje zdarzenie kpt.
Jako zaopatrzenie wodne wykorzystywane były hydrant zlokalizowany nieopodal gospodarstwa, oraz drugi, oddalony o około 800 metrów. „Teren działania podzielono na 3 odcinki bojowe, gdzie łącznie podawano 10 prądów wody. Po zlokalizowaniu pożaru przystąpiono do wywiezienia nadpalonych balotów słomy na pobliskie pole, tam ponownie zostały przelane wodą. Pożar ugaszono” - przekazuje kpt.
Płonie Puszcza Solska - w akcji ponad 100 zastępów strażackich
Podpalenie Słomy w Gminie Gniewkowo: Śledztwo i Konsekwencje
Do pożaru sterty słomy doszło 17 sierpnia na polu w jednym z gospodarstw w gminie Gniewkowo. Spłonęło 900 bel słomy i dwie plandeki. Policjanci ustalili, że pożar był dziełem podpalacza. Z pożarem powiązano 45-letniego mieszkańca gminy Rojewo, który niedawno wrócił z zagranicy.
45-latek został namierzony i zatrzymany przez policjantów na dworcu kolejowym w Gniewkowie. Podejrzany usłyszał zarzuty uszkodzenia mienia poprzez wywołanie pożaru i stosowania gróźb karalnych. Śledczy ustalili, że podpalił słomę na polu ze złości na gospodarza. Teraz grozi mu za to kara do 5 lat pozbawienia wolności. Prokuratura objęła podejrzanego dozorem policji, ma też zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego oraz zakaz opuszczania kraju.

Pożar Beli Słomy podczas Transportu
Upały sprzyjają pożarom podczas żniw, czego przykładem jest groźne zdarzenie, do którego doszło w sobotę 8 sierpnia na trasie Koźmin Wielkopolski - Wałków (woj. wielkopolskie). Podczas jazdy zapaliły się bele słomy, przewożone na przyczepie. Do pożaru doszło tuż po godzinie 11:00.
Na miejsce natychmiast zostali zadysponowani strażacy z OSP Koźmin oraz z PSP w Krotoszynie. Gdy druhowie dotarli na miejsce, płonęła już cała przyczepa z załadowanymi na niej belami słomy. Rolnik, który ciągnął traktorem przyczepę, zdążył ją odczepić i odjechać w bezpieczne miejsce.
Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia i przystąpili do akcji gaśniczej, która trwała blisko 3 godziny. Najpierw ugaszono płomienie na przyczepie i na poboczu, następnie odholowano przyczepę na pobliskie pole z zerwanym ścierniskiem, i przy pomocy ciągnika z ładowaczem czołowym zdejmowano z niej tlące się bele słomy oraz dogaszano je. Służby uczestniczące w akcji nie podały informacji na temat wysokości strat, które poniósł właściciel słomy i przyczepy do przewozu bel.
