W historii Polski, oprócz wielkich wydarzeń politycznych i społecznych, odnotowano liczne przypadki podpaleń i zniszczeń, które miały wpływ na lokalne społeczności, dziedzictwo przyrodnicze czy infrastrukturę. Poniższa artykuł przedstawia wybrane, udokumentowane incydenty z różnych okresów, ukazując ich kontekst oraz konsekwencje.
Podpalenie Dębu Napoleon
Wspomniany w doniesieniach prasowych Dąb Napoleon, słynny w całym kraju pomnik przyrody objęty ochroną już przed II wojną światową, został podpalony nocą i zniszczony, prawdopodobnie przez wandali. To nie był pierwszy raz, kiedy to drzewo padło ofiarą pożaru. Dąb, rosnący w gminie Zabór, był najgrubszym polskim dębem szypułkowym. Przyrodnicy zmierzyli jego obwód na wysokości 1,3 metra, prostopadle do osi drzewa, który wynosił 1043 cm. Pomiar na tej samej wysokości, ale równolegle do płaszczyzny skarpy, na której stał, był jeszcze bardziej imponujący i wynosił 1140 cm. Napoleon miał wysokość 22 m, a jego wiek szacowano na około 1300 lat.

Tragedia wsi Krywe podczas Akcji Wisła
Wieś Krywe, położona w województwie podkarpackim, w powiecie bieszczadzkim, w gminie Lutowiska, ma bogatą historię sięgającą lokacji na prawie wołoskim w 1502 roku. Po 17 września 1939 roku Krywe znalazło się na granicy Niemiec i ZSRR. W 1944 roku nacjonaliści ukraińscy z OUN-UPA zamordowali tu 10 Polaków oraz 3 Ukraińców za ich ukrywanie. Mieszkańcy Krywego, próbując uniknąć wysiedleń do ZSRR, przeczekali je w okolicznych lasach, jednak w wyniku obławy wywieziono na Wschód 16 rodzin.
Całą wieś wysiedlono na Ziemie Zachodnie wiosną - w maju 1947 roku, w trakcie Akcji „Wisła”. Wydarzenia te miały tragiczny finał: w ciągu kilku godzin zabrano wszystkich ludzi, a po ich wyjściu wszystkie zabudowania podpalono.

Zniszczenie dawnego magistratu w Starosielcach
W historii Starosielc, dawnego miasta kolejarzy (posiadającego prawa miejskie od 1919 do 1954 roku, a następnie wchłoniętego do Białegostoku), budynek przy ulicy Boboli 5 pełnił funkcję magistratu. Miasto poszukiwało już kogoś, kto zagospodaruje ten dawny obiekt, jednak do przetargu nie dotrwał. W pewnym momencie doszło do pożaru: ogień pojawił się w dwóch miejscach budynku jednocześnie. Akcja gaśnicza, w której udział brały cztery zastępy strażaków, miała na celu dogaszenie murowanego budynku należącego do miasta.

Pożary w Leśniczówce Studzianka i Gajówce Kobyle Błota (1976)
Kontekst i stan zabudowań
Leśniczówka Studzianka i Gajówka Kobyle Błota, położone w wielkim kompleksie Lasów Gostynińskich, to uroczyska mające bogatą historię. W połowie lat 70. XX wieku, wraz z postępem techniki i mechanizacją prac leśnych, zmniejszyło się zapotrzebowanie na liczebność pracowników oraz gęstość służbowych śródleśnych osad Lasów Państwowych. Obiekty te, pozostawione bez dozoru w środku lasu, zaczęły niszczeć. Włamywacze wywozili przydatne sprzęty, rozbierali piece kaflowe, a przez powybijane szyby do budynków dostawała się wilgoć. W Studziance ktoś zimą rozgrzewał się, rozpalając ognisko na podłodze "składziku", co doprowadziło do wypalenia podłogi i jej zawalenia do piwnicy, a także okopcenia sufitów i uszkodzenia drzwi.
Incydent podpalenia
Na początku czerwca 1976 roku, tej samej nocy, podpalone i spłonęły mała, stara szopa Leśniczówki Studzianka oraz wielka, jeszcze pachnąca żywicą, zaledwie kilkuletnia stodoła Gajówki Kobyle Błota. Te akty zniszczenia stanowiły znaczący problem dla Lasów Państwowych.

Działalność studentów i odbudowa
Wczesną wiosną 1976 roku gajówka i leśniczówka zostały "odkryte" przez studentów Wydziału Budownictwa Politechniki Łódzkiej podczas kwietniowego rajdu pieszego „Sasanka”. Wiadomość o tych opuszczonych "chatkach" dotarła do Zygmunta Szumskiego, adiunkta na Wydziale Budownictwa PŁ, który poszukiwał poligonu do prowadzenia letnich ćwiczeń terenowych z miernictwa budowlanego. Nadleśniczy Stanisław Wojnowski z Gostynina, szukając chętnych do zagospodarowania zabudowań, wsparł inicjatywę studentów.
Studenci rozpoczęli prace remontowe latem 1976 roku, kontynuując je także zimą. Zajęli się uprzątaniem pogorzelisk, naprawami, budową i zakładaniem nowych okiennic, drzwi, klap na studni i na dachach. Latem 1977 roku odbyły się pierwsze programowe ćwiczenia z miernictwa geodezyjnego. Prace w zdewastowanej gajówce Kobyle Błota prowadzono wspólnie z obozem studentów starszych lat, którzy podejmowali ciężkie prace murarskie, tynkarskie i zduńskie. Uroczyste „wodowanie” czyli „chrzest” domu w Kobylich Błotach, świętowany szampanem rozbitym o ścianę, nastąpiło 22 października 1977 roku. Latem 1978 roku ożyła także Studzianka, gdzie studenci wykonywali praktyki geotechniczne, odgruzowując i zabezpieczając "Chatkę".
Leśniczówki, oprócz roli bazy miernictwa, służyły jako baza turystyczna, przyciągając grupy rajdów pieszych, biegów na orientację, rajdów rowerowych, a nawet konnych. Wśród działań na rzecz społeczności lokalnej były prace pomocnicze dla Nadleśnictwa Gostynin podczas walki z plagą brudnicy mniszki, nadzór nad ścieżkami zwierzęcymi oraz udział w gaszeniu pożarów. W 1983 roku zespół studentów wykonał pomiary kilkunastokilometrowej trasy dróg dla Gminy Duninów w celu ich odbudowy po powodzi. Ostatnimi czasy, po zakończeniu praktyk, opiekę nad bazą przejął dr inż. Paweł Stolarek, a „Stado” - społeczność studentów i absolwentów - kontynuowało tradycję dorocznego pieczenia barana.

Zbrodnie oddziału Romualda Rajsa „Burego” (1946)
Kontekst historyczny i skład oddziału
W okresie po II wojnie światowej, na terenie powiatu Bielsk Podlaski, gdzie znaczna część ludności deklarowała narodowość białoruską, dochodziło do tragicznych wydarzeń. Władze komunistyczne dążyły do opuszczenia tych terenów przez ludność uznawaną za białoruską, często utożsamianą z wyznaniem prawosławnym. Romuald Rajs, pseudonim „Bury”, oficer związany z konspiracją od 1940 roku (m.in. w 3 Wileńskiej Brygadzie AK), po rozbrojeniu oddziałów partyzanckich przez wojska radzieckie i obawie przed aresztowaniem przez NKWD, pod koniec 1944 roku zgłosił się do Związku Patriotów Polskich w Wilnie. Ostatecznie, we wrześniu 1945 roku, objął stanowisko szefa Pogotowia Akcji Specjalnej (PAS) w Komendzie Okręgu NZW Białystok. W grudniu 1945 roku zlecono mu zebranie rozproszonych grup partyzanckich w celu utworzenia większego oddziału. Zimą 1945/1946 roku, podczas odprawy komendy okręgu NZW, podjęto decyzję o wymarszu na teren powiatu Bielsk Podlaski, co miało na celu szkolenie 3 Wileńskiej Brygady NZW oraz zademonstrowanie siły organizacji.

Tragedia w Zaleszanach i Wólce Wygonowskiej
27 stycznia 1946 roku oddział „Burego” zatrzymał się we wsi Łozice, gdzie zebrano znaczną grupę furmanów z pobliskich wsi. Następnego dnia żołnierze „Burego” dokonali selekcji zaprzęgów, zabierając te sprawniejsze, i przemieścili się w okolice Hajnówki, próbując opanować miasto, co nie udało się z powodu oporu żołnierzy radzieckich.
29 stycznia 1946 roku oddział PAS NZW przybył do wsi Zaleszany. Po zakwaterowaniu żołnierzy, mieszkańcy zostali wezwani „na zebranie” do domu Dymitra Sacharczuka. Na podwórku zastrzelono 16-letniego Piotra Demianiuka i Aleksandra Zielinko. Po wejściu „Burego” do domu i oddaniu strzału w górę, oznajmił on zebranym, że wieś zostanie spalona. Następnie podpalono słomianą strzechę, a płonący budynek obstawiła część uzbrojonych członków oddziału. Mieszkańcy próbowali uciekać przez okna i drzwi z tyłu domu, a strzały oddawano ponad ich głowami. W tym czasie inni członkowie oddziału przystąpili do podpalania pozostałych zabudowań we wsi. Osoby, które nie poszły na zebranie i próbowały uciekać z płonących domów, były ostrzeliwane. W Zaleszanach zginęło wiele osób, w tym całe rodziny, np. Jan Niczyporuk z żoną Natalią i dwójką dzieci, oraz Maria Niczyporuk z trojgiem dzieci (Piotr, Michał, Aleksy). Maria Niczyporuk zmarła w szpitalu w wyniku postrzału lub poparzeń, a jej córka zeznała, że matka nie poszła na zebranie, by nie zostawiać dzieci i obawiała się wywózek. Spłonęło również 7-dniowe, nieochrzczone dziecko Bazyla i Tatiany Leończuków. Zastrzelono Grzegorza Leończuka wraz z dwójką małych dzieci - Konstantym (3 lata) i Sergiuszem (6 miesięcy) - podczas ucieczki z płonącego domu. Wcześniej, za odmowę wydania owsa dla koni, zastrzelono Fidora Sacharczuka, zginął też 41-letni Stefan Weremczuk. W tym samym dniu, podczas przejazdu oddziału przez wieś Wólka Wygonowska, zastrzeleni zostali Stefan Babulewicz i Jan Ziemkiewicz, a także podpalono domy mieszkalne i zabudowania gospodarcze.
Mord w Puchałach Starych
31 stycznia 1946 roku oddział „Burego” zatrzymał się we wsi Puchały Stare. Po zwolnieniu kilku furmanów deklarujących polskie pochodzenie, pozostałych pozbawiono życia. Zostali oni wyprowadzeni z domu, gdzie byli przetrzymywani, do pobliskiego lasu w kilku grupach i tam rozstrzelani. Jedną z osób, która uczestniczyła w egzekucji i najpewniej osobiście wykonywała „wyroki”, był dowódca drużyny o pseudonimie „Modrzew”. Zwłoki zabitych pochowano w wykopach po ziemiankach z czasu wojny, które lekko przysypano i przykryto gałęziami drzew. Zginęło wówczas 30 osób.
Zniszczenie wsi Szpaki, Zanie i Końcowizna
Wieczorem 1 lutego 1946 roku odbyła się odprawa dowódców plutonów, podczas której kpt. Rajs przydzielił im zadania zniszczenia po jednej ze wsi: Zanie, Szpaki, Końcowizna. Wymienione wsie były w przeważającej części zamieszkałe przez ludność wyznania prawosławnego. 2 lutego 1946 roku plutony wyruszyły w kierunku poszczególnych wsi. Pluton pod dowództwem „Wiarusa” wkroczył do wsi Szpaki. Żołnierze zaczęli podpalać zabudowania i strzelać do mieszkańców. Śmierć od kul lub w płomieniach poniosło 7 osób, w tym Filipczuk Paweł (47 lat), Kłoczko Wasyl (58 lat), Szeszko Dionizy (50 lat), Szeszko Jan (45 lat), Szeszko Jan (21 lat). W jednym z domów dokonano gwałtu na kobiecie, a Maria Pietruczuk (18 lat), która stawiała opór, została postrzelona i zmarła w szpitalu 6 lutego 1946 roku. Postrzelono również Teofila Bałło i Michała Rudczuka oraz Antoniego Szeszkę, który zmarł w szpitalu z raną głowy. Nadzwyczajna komisja odnalazła na miejscu ulotkę wzywającą ludność białoruską do opuszczenia wsi w ciągu 14 dni.
Drugi pluton, dowodzony przez „Bitnego”, po przybyciu do Zań zajął pozycje, otaczając wieś. Trzecia drużyna pod dowództwem „Ładunka” weszła do wsi, gdzie zaczęto podpalać poszczególne zabudowania. Działania w Końcowiznie również miały na celu zniszczenie wsi.
Uzasadnienie śledztwa IPN
Śledztwo w sprawach zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionych w celu wyniszczenia części obywateli polskich z powodu ich przynależności do białoruskiej grupy narodowościowej o wyznaniu prawosławnym, zostało wszczęte 25 marca 1997 roku przez prokuratora byłej Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku. W dniu 30 czerwca 2005 roku Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa nr S 28/02/Zi. Wskazano, że śledztwo dotyczyło zdarzeń z stycznia-lutego 1946 roku na terenie powiatu Bielsk Podlaski, a nie było prowadzone przeciwko określonym osobom, co umożliwiło jego przeprowadzenie. Uznawany za głównego sprawcę tych tragicznych wydarzeń Romuald Rajs „Bury” został skazany za nakłanianie członków swojego oddziału do popełnienia przestępstwa. Zgodnie z Ustawą o IPN, śmierć sprawcy nie stanowi przeszkody do realizacji celów Instytutu, gdyż jednym z głównych zadań jest ustalenie obiektywnego przebiegu wydarzeń oraz osób pokrzywdzonych, którymi w tej sprawie byli obywatele polscy.

tags: #krzywa #gora #podpalenie