Historia i rozwój ochrony przeciwpożarowej na ziemiach polskich pod zaborami oraz współczesne wyzwania

Artykuł ten przedstawia rozwój ochrony przeciwpożarowej na ziemiach polskich w okresie zaborów, ze szczególnym uwzględnieniem Królestwa Polskiego pod panowaniem rosyjskim, a także odnosi się do współczesnych wyzwań związanych z gaszeniem pożarów i logistyką wodną w akcjach ratowniczych.

Ochrona przeciwpożarowa w okresie zaborów

W latach poprzedzających pojawienie się pierwszego numeru „Przeglądu Pożarniczego” oraz zaraz po tym wydarzeniu, o kształcie ochrony przeciwpożarowej w Polsce decydowały przepisy i systemy panujące w trzech państwach zaborczych. Po 1906 roku praktycznie we wszystkich zaborach ochotnicze straże pożarne (czy też ogniowe, jak je wówczas nazywano) mogły powstawać i działać bez większych przeszkód, choć, poza Galicją, pod ścisłym nadzorem.

Zabór rosyjski (Królestwo Polskie)

Na bardziej liberalną politykę okupantów, szczególnie Rosji, miała wpływ rewolucja 1905 roku, wojna rosyjsko-japońska oraz pogarszające się stosunki międzynarodowe w Europie, również między zaborcami. W Królestwie Polskim, czyli zaborze rosyjskim, najważniejsza była zgodność statutu straży występującej o zarejestrowanie ze statutem wzorcowym, zawartym w ustawie normalnej straży ogniowych w Królestwie Polskim z 12 grudnia 1898 roku. Władze rosyjskie niezmiennie zachowywały czujność, by działalność straży nie wychodziła poza ustalone ramy.

Straże zawodowe w Królestwie Polskim

W Królestwie Polskim nie było tak konkretnych przepisów dotyczących straży zawodowych, ale Rosjanie woleli, by w dużych miastach z rozwiniętym przemysłem zakładano straże zawodowe, gdyż łatwiej im było sprawować nad nimi nadzór. Poza Warszawą zawodowe straże pożarne działały, z różnym powodzeniem i przez różny okres, w Kielcach, Lublinie, Łodzi, Siedlcach i Zamościu. Ich powstawanie i funkcjonowanie było w dużej mierze zależne od zasobów kasy miejskiej, bo utrzymanie zawodowej jednostki kosztowało sporo. Pod koniec 1913 roku w Królestwie Polskim zarejestrowanych było 557 ochotniczych straży ogniowych, pięć zawodowych i 39 fabrycznych.

Zabór austriacki (Galicja)

By powołać straż w zaborze austriackim, należało spełnić wymagania przepisów ustawy o stowarzyszeniach z 15 listopada 1867 roku i ustawy o policji ogniowej z 10 lutego 1891 roku (obowiązywała w miastach i miasteczkach Królestwa Galicji i Lodomerii z Wielkim Księstwem Krakowskim).

Popularyzowanie ochrony przeciwpożarowej na wsiach

O polskiej specyfice popularyzowania zagadnień ochrony przeciwpożarowej na wsiach możemy mówić na przykładzie zaboru austriackiego. Działające w Galicji, założone przez polskich ziemian Towarzystwo Kółek Rolniczych (TKR), miało na celu szerzenie oświaty i solidaryzmu społecznego wśród ludności wiejskiej. Od 1903 roku w ramach działalności Towarzystwa zakładano ochotnicze straże pożarne. W 1914 roku w Galicji było 890 ochotniczych i 30 zawodowych straży.

Straże zawodowe w Galicji

W Galicji zasady powstawania straży zawodowych określała ustawa o policji ogniowej. W myśl jej przepisów w każdym mieście lub miasteczku miała zostać zorganizowana straż pożarna gminna, czyli zawodowa (gmina zatrudniała strażaków i utrzymywała sprzęt), lub ochotnicza. W miastach liczących powyżej 10 tys. mieszkańców musiał zostać natomiast obowiązkowo zorganizowany korpus straży pożarnej gminnej, bez względu na istnienie straży ochotniczej.

Zabór pruski (niemiecki)

W zaborze pruskim (niemieckim) strażactwo ochotnicze miało najdłuższe tradycje, ale aktywność w nim Polaków była bardzo ograniczana. Władze policyjne, od których zależało wydanie pozwolenia na utworzenie straży, wymagały, by odpowiedni odsetek członków stanowili obywatele narodowości niemieckiej. Na początku XX wieku na ziemiach zaboru niemieckiego sprawy bezpieczeństwa pożarowego były najlepiej uporządkowane, mimo że najmniej polskojęzycznej literatury dotyczyło tej sytuacji.

Zagrożenie pożarowe i środki zapobiegawcze

Obraz bezpieczeństwa pożarowego jest odbiciem regulacji prawnych i podejścia do spraw ochrony przeciwpożarowej w poszczególnych państwach okupujących ziemie polskie. Najgorsza sytuacja panowała w Królestwie Kongresowym, gdzie według danych z 1914 roku aż 86% budynków było drewnianych, 78% pokrytych słomą, a tylko 12% miało pokrycie dachowe ogniotrwałe. Te nieco lepsze proporcje w dużych miastach uzmysławiają, jak tragiczna sytuacja panowała na wsiach i w małych miasteczkach. Dla przykładu: w Węgrowie budynki drewniane stanowiły 96%, w Garwolinie 95%, w Biłgoraju 93%, w Mińsku Mazowieckim 92%.

Tabela przedstawiająca procentowy udział budynków drewnianych w miastach Królestwa Polskiego

Pożary masowe i ich konsekwencje

Największy wpływ na zagrożenie pożarowe w małych miejscowościach i wsiach w tzw. ulicówkach miała gęsta zabudowa, bez zachowania odpowiednich odległości pomiędzy budynkami. Skutkiem tego były liczne pożary masowe, czyli takie, w których pastwą ognia padało więcej niż 25 obiektów. W latach 1904-1910 odnotowano 244 pożary masowe, w których zniszczeniu uległo 31741 budynków, czyli średnio w jednym pożarze 130. W latach 1903-1912 całkowicie lub częściowo spłonęło ponad 220 tys. obiektów budowlanych.

System ubezpieczeń i regulacje

Aby złagodzić konsekwencje społeczne pożarów, ustawą z dnia 10 czerwca 1900 roku wprowadzono przepis stanowiący, że „wszystkie budynki prywatne i publiczne obowiązkowo podlegają wzajemnemu ubezpieczeniu od ognia” (fundusz na odszkodowania pochodzi tylko ze składek). Do szacowania wartości ubezpieczanych budowli i wyceny strat pożarowych powołano wykwalifikowanych taksatorów. W Galicji ustawą o policji ogniowej każda gmina została zobowiązana do wydania regulaminu ogniowego. Jednym z podstawowych działań mających uchronić miasta przed pożarami masowymi było wyznaczanie rejonów ognioodpornych, czyli takich, w których stawiano budynki tylko z materiałów ogniotrwałych.

Ewolucja sprzętu i systemów alarmowych

Wiadomo od dawna, że na skuteczność działań gaśniczych wpływają przede wszystkim trzy elementy: czas powiadomienia straży o pożarze, wyszkolenie strażaków uczestniczących w akcji i sprzęt, jakim dysponują.

Systemy powiadamiania

Początek końca ery jazdy do pożaru „na dym” stanowiło w miastach rozpowszechnienie telegrafu. Już w latach 80. XIX wieku z Warszawską Strażą Ogniową (WSO) połączonych było telegrafem dwanaście szafek alarmowych w części lewobrzeżnej miasta i siedem na Pradze. W Krakowie zainstalowano w 1887 roku telegraf firmy Siemens, pełniący funkcję publicznej sygnalizacji alarmowo-pożarowej. Urządzenie to, modernizowane, działało do 1970 roku. Szybko jednak znalazł uznanie telefon, opatentowany w marcu 1876 roku przez Alexandra Grahama Bella. Do uruchomionej w 1882 roku pierwszej w Warszawie centrali telefonicznej podłączono około 160 abonentów, w tym cztery oddziały WSO. W 1913 roku zarejestrowanych było już prawie 30 tys. telefonów w mieszkaniach, urzędach i aparatach ulicznych.

Ilustracja przedstawiająca historyczny system telegraficzny lub telefon alarmowy

Rozwój sprzętu gaśniczego

Wynaleziony w XVIII wieku przez Thomasa Newcomena, a później udoskonalony przez Jamesa Watta silnik parowy trafił do pożarnictwa w 1830 roku, kiedy to sikawkę parową wykonała Fabryka Maszyn Johna Braithwaite’a. Pierwsza sikawka parowa dla Warszawskiej Straży Ogniowej została zakupiona w 1864 roku. Wydajność nowszych sikawek parowych wynosiła przeważnie 1600 l/min, co pozwalało na operowanie prądami wody na dużą odległość, bez forsownego machania ramionami pompy, nieodzownego w przypadku jeszcze wówczas powszechnych sikawek ręcznych.

Silnik parowy Jamesa Watta

Logistyka wodna i organizacja akcji

Pod koniec XIX wieku Warszawa mogła się szczycić łatwym i wygodnym dostępem do wody, która w 1886 roku popłynęła nowoczesnym w skali europejskiej systemem wodociągowym, zaprojektowanym na zlecenie prezydenta Starynkiewicza przez Williama Lindleya. Sam wyjazd oddziału WSO do akcji odbywał się z wielkim szykiem. Przed wszystkimi zaprzęgami jechał konno brandmajster, za nim dwie sikawki konne, dalej sześć beczkowozów (liczba ta zmniejszała się wraz z rozwojem sieci wodociągowej), którymi powoziło po dwóch ludzi. Taki schemat obowiązywał w Warszawie do czasu objęcia komendantury WSO przez Józefa Tuliszkowskiego we wrześniu 1915 roku, który podzielił każdy oddział na trzy plutony, zwiększając efektywność wyjazdów. W stosunku do drugiej połowy XIX wieku, początek nowego stulecia nie przyniósł większych zmian w sposobie gaszenia pożarów w małych miastach i na wsiach. Ochotnicze straże pożarne posiadały przede wszystkim sikawki ręczne różnej wielkości, beczki na wodę, węże, drabiny, wozy rekwizytowe i sprzęt pomocniczy. Do wyjątków należały straże ochotnicze posiadające sikawki parowe. Jedną z najlepiej wyposażonych technicznie jednostek straży stanowiła miejska OSP w Kaliszu, która w 1913 roku, poza sikawką parową i ośmioma ręcznymi z zasobem węży, posiadała sikawkę motorową, czyli motopompę - pierwszą w Królestwie Polskim, a podobno nawet w całym Cesarstwie Rosyjskim. Efektem XIX-wiecznych odkryć i wynalazków technicznych były m.in. liczne konstrukcje samobieżnych pojazdów, które szybko trafiły do wyposażenia niektórych straży pożarnych, przeważnie w dużych i zamożnych miastach.

Współczesne wyzwania w transporcie i ochronie przeciwpożarowej

Międzynarodowy transport towarów do Rosji

Obsługując przewóz towarów do Rosji, należy przygotować się do kontroli celnej, aby uniknąć przestoju na granicy i niepotrzebnych kosztów. Na granicy rosyjskiej obowiązują wybiórcze kontrole celne. Miejscowe służby wykorzystują tzw. system zarządzania ryzykiem. Formalności nie uniknie się także wtedy, gdy zostanie złożony wniosek o kontrolę. Niepokój funkcjonariuszy najczęściej budzą nieprawidłowości w dokumentach przewozowych lub w samym ładunku. Kontrole są przeprowadzane w urzędzie celnym lub magazynie tymczasowego składowania. Zgodnie z rosyjskim prawem, koszty odprawy celnej ponosi sprawdzany podmiot. Oznacza to, że za rozładunek i ponowny załadunek towaru lub jego ewentualne zniszczenia, na przykład gdy specyfika przewożonego ładunku nie pozwala na przeprowadzenie kontroli w urzędzie celnym, funkcjonariusze proponują inne miejsce. Jako przewoźnik ma się prawo nie zgodzić na zasugerowane rozwiązania (np. płatny parking). Rosyjscy celnicy czasami stosują szereg „sztuczek”, które mogą narażać niedoświadczonych kierowców na niepotrzebne oczekiwanie i koszty. Kontrola powinna być zakończona nie później niż w kolejnym dniu roboczym od momentu udostępnienia ładunku, z wyjątkiem, gdy termin przedłuża się do 10 dni w przypadku potrzeby podziału towaru.

Logistyka wodna i cysterny strażackie

Największą w kraju cysternę, która może dostarczyć w miejsce akcji gaśniczej blisko 30 ton wody, kupili podlascy strażacy dzięki pieniądzom z Programu Współpracy Transgranicznej Litwa-Polska. Cały zestaw - ciągnik siodłowy i naczepa - kosztował prawie 1 mln zł. Cysterna o pojemności 28 metrów sześciennych będzie wykorzystywana przede wszystkim do akcji gaśniczych tam, gdzie dostęp do wody jest trudny lub brak jest takiego dostępu w ogóle, a potrzeby są duże. "Szczególne zastosowanie będzie ona miała przy pożarach w lasach" - poinformował PAP rzecznik prasowy podlaskiej straży pożarnej Marcin Janowski. Po dojechaniu w pobliże miejsca akcji cysterna będzie mogła samodzielnie przepompowywać wodę do innych pojazdów gaśniczych, które prowadzą działania, oraz uzupełniać wodę zarówno z hydrantów, jak i naturalnych zbiorników wodnych. To przyspiesza i ułatwia akcję, bo pozwala rozpocząć gaszenie niezwłocznie. Ciężarówka jest przystosowana do trudnych warunków drogowych, wyposażona w stały napęd na wszystkie koła. Na stałe będzie stacjonowała w Białymstoku.

Zdjęcie nowoczesnej cysterny strażackiej

Pożary w Los Angeles i problem z hydrantami

W Palisades w Los Angeles zabrakło wody w hydrantach. Zapasy wody Palisades w Los Angeles zostały całkowicie uzupełnione tuż przed pożarem, ale w ciągu kilku godzin trzy zbiorniki o pojemności 1 miliona galonów zostały opróżnione. Strażacy zużyli zbyt dużo wody. "Wtłaczaliśmy tak dużo wody do naszej magistrali i tak dużo wody było zużywane, zanim trafiła do zbiorników, że nie byliśmy w stanie napełnić ich wystarczająco szybko. Zużycie wody było szybsze, niż mogliśmy dostarczyć wodę do magistrali" - tłumaczył Quiñones. Hydranty są przygotowane do gaszenia kilku domów naraz, a tymczasem w Los Angeles płonie ich kilkaset. Napełnianie zbiorników wymagałoby z kolei poproszenia straży pożarnej o wstrzymanie akcji gaśniczych, co na obecnym etapie walki z żywiołem byłoby niemożliwe. Około 20% hydrantów wyschło. "Wyschnięte hydranty" szybko stały się sprawą polityczną, z Donaldem Trumpem nawiązującym do sytuacji z 2019 roku i jego poprzedniej prezydentury, krytykując obecne władze.

Silnik parowy Jamesa Watta

Problemy z rosyjskimi statkami w polskich portach

Rosyjskie statki w polskich portach sprawiają coraz więcej problemów. Związkowcy chcą sankcji, dokerzy odmawiają pracy, a firmy przeładowcze skarżą się na brak przepisów. W szczecińskim porcie doszło już do jednego incydentu. Rosyjska „Yashma” od 2 marca stoi zacumowana w szczecińskim porcie, przypłynęła z Sankt Petersburga. Według niektórych mediów w porcie doszło do buntu wśród dokerów, gdzie pracownicy ukraińskiej narodowości mieli odmówić pracy. Firma Maersk w wydanym oświadczeniu poinformowała, że utrzymuje ścisłą komunikację ze statkiem Marie Maersk, który zrezygnował z trasy przez Kanał Sueski i Morze Czerwone z powodu gróźb jemeńskich bojowników Huti, wybierając dłuższą drogę wokół Afryki. Gdy wpłynął na zatłoczony szlak przecinający Zatokę Gwinejską, załoga dostrzegła dym wydobywający się z kontenerów. W kierunku statku popłynęły dwa holowniki ze sprzętem gaśniczym. Rosyjscy armatorzy ani flota handlowa nie są objęci restrykcjami wprowadzonymi przez Unię Europejską, co oznacza, że nie ma podstaw do odmowy pracy przy statku. Na zakaz wejścia statków z Rosji i pływających pod rosyjską banderą zdecydowała się na razie Wielka Brytania. Inne porty starają się uprzykrzać życie Rosjanom, ale nie jest to zadanie proste. Rotterdam na przykład zdecydował się na kontrole przewożonych w kontenerach towarów. Trwają intensywne prace nad przyjęciem rozwiązań, które uniemożliwią wejście rosyjskim statkom do polskich portów. Związkowcy z Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Gospodarki Morskiej wnieśli propozycję wystosowania apeli do pracodawców stoczniowych i portowych w sprawie zakończenia współpracy z kontrahentami rosyjskimi. Liczą na zerwanie jakichkolwiek kontraktów na wszelką obsługę w portach morskich statków należących, nawet w najmniejszym stopniu, do Federacji Rosyjskiej.

tags: #ladowac #pod #ruski #hydrant