Pożar w escape roomie w Koszalinie: tragiczna śmierć pięciu nastolatek

To tu rozegrał się horror. Fotografie przedstawiają koszaliński escape room, który dla pięciu nastolatek stał się śmiertelną pułapką. W obiekcie wybuchł pożar. Uwięzione w pokoju zagadek dziewczynki nie zdołały uciec. Zaczadziły się.

W tym niepozornie wyglądającym budynku w Koszalinie rozegrały się sceny jak z horroru. Zginęło w nim pięć młodych dziewczyn. Z wnętrza zostały zgliszcza. O tym, jak duże były płomienie, świadczyć może okopcona elewacja. Na zdjęciach widać stojące w pobliżu budynku znicze. Śmierć pięciu młodych dziewczynek wstrząsnęła całym krajem.

Zgliszcza escape roomu

Przebieg tragedii

Amelia, Małgosia, Karolina, Wiktoria i Julia miały przed sobą całe życie. Dziewczynki chodziły do ostatniej klasy gimnazjum nr 9 w Koszalinie (przekształconego w szkołę podstawową nr 18). 15-latki świętowały urodziny Julii. W escape roomie „Toniepokój" chciały dobrze się bawić. W piątek, 4 stycznia po godzinie 17 w budynku wybuchł pożar. Płomienie pojawiły się w poczekalni. Do tragicznego pożaru w budynku escape roomu "To Nie Pokój" w Koszalinie przy ul. Piłsudskiego 88, doszło 4 stycznia 2019 r. Pożar wybuchł ok. godziny 17:15 w dwukondygnacyjnym budynku mieszczącym się przy ul. Józefa Piłsudskiego 88. Pożar objął jedno z pomieszczeń, które sąsiadowało z pokojem, w którym znajdowało się pięć 15-letnich dziewcząt: Karolina Barabas, Julia Pawlak, Wiktoria Pietras, Małgorzata Tymieniecka i Amelia Wieczorek. Wszystkie dziewczęta były uczennicami klasy 3D oddziałów gimnazjalnych Szkoły Podstawowej nr 18 im. Jana Matejki w Koszalinie. Wizyta w pokoju zagadek była głównym punktem imprezy urodzinowej.

Przyczyny i okoliczności pożaru

Do tragedii najprawdopodobniej doprowadził ulatniający się gaz. Bezpośrednią przyczyną ognia - jak wynika ze wstępnych ustaleń - było jakieś rozszczelnienie butli, które zostały zainstalowane w piecykach tego budynku - wyjaśnił na konferencji prasowej Ryszard Gąsiorowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń prokuratury, bezpośrednią przyczyną pożaru było rozszczelnienie butli gazowej zainstalowanej w piecyku, który ogrzewał pomieszczenie.

Brak możliwości ewakuacji

Z pomocą dziewczynkom ruszył 25-letni pracownik escape roomu. Nie udało się ich jednak uratować. Pokrzywdzone samodzielnie obiektu nie mogły opuścić, bo niestety tak konstruowane są escape roomy. Ich idea tkwi w tym, że trzeba rozwiązać zagadkę, by wyjść, by otworzyć drzwi - wspomniał prokurator. Gdy w poczekalni pojawił się ogień, dziewczęta były w trakcie gry, nie odnalazły jeszcze klucza do rozwiązania zagadki i jednocześnie do otwarcia drzwi, które od wewnątrz nie miały klamki. Nikt im ich nie otworzył. Jedyne okno było zabite deskami i okratowane. Dziewczęta nie wiedziały, że za atrapą kominka jest przejście do kolejnego pomieszczenia. W budynku nie było dróg ewakuacyjnych. Ogień miał uniemożliwić 25-letniemu pracownikowi escape roomu dotarcie do nastolatek. Mężczyzna nie otworzył im drzwi. One same mogły to zrobić dopiero po rozwiązaniu ostatniego z zadań zagadki.

Ofiary i ich śmierć

Ciała Amelii, Karoliny, Małgosi, Wiktorii i Julii. Odbyły się już sekcje zwłok zmarłych pokrzywdzonych. W wyniku tych sekcji ustalono, że wszystkie osoby zmarły w wyniku zatrucia się tlenkiem węgla. To jest wstępna ekspertyza - poinformował rzecznik. W wyniku pożaru wszystkie dziewczęta zginęły wskutek zatrucia tlenkiem węgla.

Pomnik ku czci ofiar pożaru w Koszalinie

Reakcje i żałoba po tragedii

Mężczyzna, który próbował uratować 15-latki, został ciężko ranny. Trafił do szpitala w Gryficach. Jest poparzony. Znajduje się w śpiączce farmakologicznej. Śmierć pięciu młodych dziewczynek wstrząsnęła całym krajem. Mieszkańcy Koszalina zapalili w pobliżu budynku znicze. Prezydent Koszalina Piotr Jedliński ogłosił, że niedziela - 6 stycznia będzie w mieście dniem żałoby. Prezydent Koszalina Piotr Jedliński ogłosił niedzielę, 6 stycznia 2019 roku, dniem żałoby w mieście. Odwołane zostały spektakle w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym oraz wydarzenia kulturalne w Centrum Kultury 105. Kuria koszalińsko-kołobrzeska podjęła decyzję o rezygnacji z organizacji orszaku Trzech Króli. Ulicami miasta nie przeszedł orszak Trzech Króli.

Kondolencje i wsparcie

Kondolencje rodzinom ofiar złożyli m.in. prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki oraz ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Georgette Mosbacher. Mieszkańcy Koszalina są pogrążeni w żałobie. Ludzie są bardzo pogrążeni w bólu. Taka tragedia, że trzeba składać kwiaty, jak najbardziej. Katastrofa dla Koszalina, to najgorsze wydarzenie od wielu lat w mieście. Każdy to indywidualnie przeżywa. Łzy się cisną do oczu. Wielka przykrość. Coś okropnego. Straszna tragedia - podkreślają koszalinianie w rozmowie z Radiem Szczecin. W trakcie uroczystości ks. Wojciech Pawlak przekazał wiadomość o wspólnej modlitwie papieża Franciszka z rodzinami tragicznie zmarłych dziewczynek. Trwa z nami w modlitwie pomimo kilometrów ojciec święty, wiedząc o tym, co przeżywamy. Wspierając nas modlitwą, prosząc dobrego Boga o niebo dla dziewczynek, a najbliższych przytulając do serca. Taka informacja, wiadomość od ojca świętego do nas dotarła - powiedział ks. Pawlak podczas mszy w kościele pw. św. Kazimierza w Koszalinie. Przed kościołem został umieszczony telebim, na którym transmitowane jest nabożeństwo.

Escape room w Koszalinie - proces po pożarze - co wiemy w maju 2024?

Uroczystości pogrzebowe

Zakończyły się uroczystości pogrzebowe tragicznie zmarłych nastolatek z Koszalina. 6 stycznia 2019 roku o godzinie 12 w Katedrze Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Koszalinie odbyła się msza święta w intencji ofiar pożaru i ich rodzin, którą celebrował biskup koszalińsko-kołobrzeski Edward Dajczak. Po nabożeństwie odbyła się krótka modlitwa na Rynku Staromiejskim, podczas której Caritas prowadził zbiórkę pieniędzy dla rodzin ofiar.

10 stycznia 2019 roku miał miejsce wspólny pogrzeb ofiar pożaru, zorganizowany przez Urząd Miejski w Koszalinie. Msza święta pogrzebowa odbyła się w kościele św. Kazimierza na osiedlu Bukowym. Przewodniczył jej ks. Wojciech Pawlak, katecheta zmarłych dziewcząt. W świątyni - gdzie wystawiono dwie trumny i trzy urny - są tylko najbliższe rodziny i przyjaciele zmarłych. We mszy w kościele, zgodnie z wolą rodzin, uczestniczą tylko najbliżsi zmarłych. Około 12:00 zakończyła się msza święta, którą poprowadził ks. Wojciech Pawlak. To wikariusz parafii pw. św. Kazimierza, który uczył zmarłe uczennice gimnazjum religii. Jak tłumaczył w rozmowie z Polskim Radiem Koszalin, rzecznik kurii koszalińskiej ks. Wojciech Parfianowicz rodzina chciała, aby uroczystości pogrzebowe odprawił bliski rodzin tragicznie zmarłych dziewczynek. To jest zrozumiałe, że ta uroczystość będzie miała taki intymny charakter, w jakimś sensie zamknięty - mówił ks.

Około 1000 osób zebrało się pod kościołem św. Kazimierza w Koszalinie. Żałobnicy udali się na cmentarz komunalny. Przed godziną 14 wyruszył kondukt pogrzebowy z ulicy Kamieniarskiej w kierunku cmentarza. Na poniedziałkowej konferencji prasowej Prezydent Koszalina poinformował, że tragicznie zmarłe dziewczęta spoczną obok siebie. Na czele konduktu były ustawione krzyże. Za nimi szły osoby, które chciały wziąć udział w uroczystościach pogrzebowych. Następnie jechały karawany z ciałami dziewczynek, a za nimi członkowie rodziny. Po mszy orszak wyruszył na cmentarz komunalny. Miasto zapewniło bezpłatny przejazd autobusami tym, którzy chcą uczestniczyć w pogrzebie.

Ciała 15-latek składane były do grobów przy piosence, śpiewanej przez Wiktorię, jedną ze tragicznie zmarłych nastolatek. Odtworzono także nagranie śpiewu Wiktorii Pietras. Ciała Amelii, Karoliny, Małgosi, Wiktorii i Julii były składane do grobów przy piosence, wykonywanej przez jedną ze zmarłych dziewczyn. Pięć dziewcząt, ofiar pożaru w escape roomie, spoczęło na cmentarzu komunalnym w Koszalinie. Na cmentarzu Amelia, Małgorzata, Julia, Karolina i Wiktoria spoczęły obok siebie. Ceremonii towarzyszyło odtworzone nagranie śpiewu jednej z nich - Wiktorii.

Wypowiedzi rodziców

W szkole, której uczyły się 15-latki odwołano tego dnia zajęcia. Nauczyciele oraz uczniowie będą uczestniczyć w pogrzebie. Ojciec jednej z dziewczynek powiedział na cmentarzu: Nasza rodzina to zawsze będzie 5 osób, w tym ty. Mowę wygłosił Artur Barabas, ojciec zmarłej Karoliny; później głos zabrała jej siostra oraz koleżanka ofiar z klasy.

Rodzice zmarłych dziewcząt ze zdumieniem, zażenowaniem słuchali słów Miłosza S. o poszukiwaniu słów dla ich pocieszenia. Każda z nich chciała żyć, każda, mimo młodego wieku, miała plany na życie. My nie będziemy mogli w tym uczestniczyć, dzielić radości i smutku. Jako rodzic już nigdy niczego nie będę mógł doświadczyć. Córka zdążyła jeszcze zadzwonić do niego z pokoju zagadek i powiedzieć: tata, pożar. Jest takie powiedzenie irlandzkie, że cegły i zaprawa tworzą dom, ale śmiech dzieci tworzy atmosferę domu. W naszym domu tej atmosfery już nie będzie, dzięki oskarżonemu Miłoszowi S. - podkreślił Adam Pietras. Jarosław Pawlak (zezwolił na publikację danych osobowych) o śmierci córki Julii dowiedział się od żony, gdy wracał z podróży służbowej z Wrocławia. Ostatni kontakt z córką miał 2-3 godziny przed jej śmiercią. Dwa dni wcześniej, przed wyjazdem do Wrocławia, złożył jej urodzinowe życzenia. Powiedziałem jej, że jest moją dumą, najpiękniejszym aniołem, jakiego mogłem otrzymać. Artura Barabasa (zezwolił na publikację danych osobowych) wiadomość o śmierci córki Karoliny zastała w pracy w Hamburgu. Z bezradności krzyczał, współpracownicy próbowali go uspokoić. Do Polski wracał taksówką. Nasza córka była wzorową uczennicą. Tak jak pozostałe dziewczynki była jedną z najlepszych w klasie. Listy gratulacyjne, czerwone paski na świadectwie były dla nas normą. Jej dążenie do zdobywania wiedzy, poznawania świata, były wszystkim znane, bo od dziecka zaszczepiliśmy w niej pasję podróżniczą. Podkreślił, że oskarżeni mają, w jego ocenie, czelność nie przyznać się do winy, przerzucać się odpowiedzialnością za śmierć pięciu niewinnych dziewcząt. Próbują robić sobie kpiny z sądu, prokuratora i nas rodziców, obrażając nas, naszą inteligencję i mówiąc m.in., że to my jesteśmy za to odpowiedzialni. To cios poniżej pasa. Powinniście honorowo przyznać się do winy, wziąć odpowiedzialność za siebie i ponieść zasłużoną karę.

Śledztwo i proces sądowy

Prokuratura Okręgowa w Koszalinie wszczęła w sprawie śledztwo. Jest ono prowadzone w kierunku spowodowania pożaru, skutkującego śmiercią pięciu dziewczynek. Grozi za to 12 lat więzienia. Ok. Dwa lata od dramatycznego pożaru pokoju zagadek w Koszalinie okoliczności śmierci pięciu 15-letnich dziewczyn wciąż nie są do końca wyjaśnione. Prokuratura przedłuża śledztwo. Decyzją wydaną przez Sąd Rejonowy w Koszalinie wobec 28-letniego Miłosza S., organizatora zabawy w escape roomie, zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. 30 kwietnia 2021 roku prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Koszalinie akt oskarżenia; oprócz Miłosza S. oskarżono jego matkę i babcię, które uczestniczyły w prowadzeniu działalności oraz pracownika obiektu; jako kwalifikację prawną przyjęto umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru i nieumyślne doprowadzenie do śmierci ludzi. Proces ruszył 14 grudnia 2021 roku. Rodzice ofiar przystąpili do sprawy jako oskarżyciele posiłkowi. W kwietniu 2021 r. Prokuratura Okręgowa w Koszalinie, jak informował wówczas jej rzecznik prasowy prok. Ryszard Gąsiorowski, oskarżyła o umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pięciu 15-latek cztery osoby. Akt oskarżenia objął organizatora escape roomu, wynajmującego lokal Miłosza S. z Poznania, jego babkę Małgorzatę W., która rejestrowała działalność i jego matkę Beatę W., która współprowadziła działalność oraz pracownika Radosława D. Do Sądu Okręgowego w Koszalinie trafił materiał dowodowy liczący 40 tomów. Proces, któremu przewodniczy sędzia Sylwia Dorau-Cichoń, ruszył 14 grudnia 2021 r. Kolejne terminy rozpraw są już rozpisane do końca maja 2024 r., bo przed sądem zeznania ma złożyć w sumie ok. W procesie odpowiadający z wolnej stopy oskarżeni nie przyznali się do zarzucanych im czynów. Przed sądem okręgowym toczy się proces czworga oskarżonych, w tym organizatora pokoju zagadek Miłosza S.

Miłosz S., pasjonat pokojów zagadek, przez dwa dni składał przed sądem oświadczenie, posiłkując się przygotowanym na ponad 30 stronach tekstem. Powiedział, że ta tragedia nie powinna się wydarzyć, że zostanie z nią do końca życia. Miał wątpliwości, co to wypełniania obowiązków przez nowo zatrudnionego pracownika, współoskarżonego. W sądzie przekonywał, że to do Radosława D. należało przygotowanie escape roomu do gry, zapoznanie graczy z regulaminem, monitorowanie gry i kontakt za pomocą krótkofalówek z graczami. Wskazał, że z nieletnimi powinna być osoba dorosła. Radosław D. twierdził, że nie przeszedł żadnego szkolenia. Przyznał, że w trakcie gry wyszedł z budynku rozmienić dziewczętom pieniądze. Wrócił przed końcem gry i próbował je ratować. Matka i babcia Miłosza S. Dotychczas sąd przesłuchał w charakterze świadków - strażaków, ratowników, lekarza, policjantów, którzy w różny sposób zaangażowani byli w akcję gaśniczą, ratunkową, wyjaśnianie okoliczności tragedii. Z końcem 2023 r. przed sądem zaczęli zeznawać pierwsi biegli. Trzeba dodać, że wątek pracy służb na miejscu zdarzenia prokuratura wyłączyła przed skierowaniem sprawy do sądu w 2021 r. do odrębnego postępowania. Ono nie zostało jeszcze zakończone. Za zgodą Prokuratury Regionalnej w Szczecinie zostało przedłużone do końca marca br. - przekazał PAP w środę prok. Gąsiorowski. 21 listopada 2024 roku pracownik obiektu oraz Miłosz S.

Konsekwencje i zmiany w przepisach

Po tragedii, w escape roomach w całej Polsce ruszyły kontrole przeciwpożarowe. Koncentrujemy się przede wszystkim na sprawdzeniu, czy istnieje możliwość bezpiecznej ewakuacji, do zapewnienia której zobowiązany jest właściciel i zarządca budynku. Sprawdzamy, czy użytkownicy przestrzegają przepisów z zakresu ochrony przeciwpożarowej, czy na drogach ewakuacyjnych nie są składowane materiały palne, bądź inne przedmioty, które zawężają szerokość tych dróg - wyjaśnił PAP st. kpt. Pierwsze wyniki kontroli zatrważają. W Łódzkiem, w pięciu sprawdzonych escape roomach były uchybienia. Aż kilkanaście nieprawidłowości, dotyczących ochrony przeciwpożarowej i zasad ewakuacji wykazały również kontrole w woj. Po tych wydarzeniach premier Mateusz Morawiecki zapowiedział standaryzację pomieszczeń, w których będzie prowadzona tego typu działalność rozrywkowa. W związku z pożarem ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński polecił Komendantowi Głównemu Państwowej Straży Pożarnej przeprowadzenie kontroli przeciwpożarowych we wszystkich obiektach typu escape room w Polsce. Podobnie zareagowano także w innych państwach - na Litwie oraz w Czechach, gdzie również zapowiedziano przeprowadzenie kontroli lokali prowadzących tego typu działalność. W Polsce skontrolowano 520 lokali, stwierdzono prawie 2000 uchybień i wydano 102 zakazy użytkowania obiektów.

11 stycznia 2019 roku minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński podpisał nowelizację rozporządzenia w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów. Wprowadzono przepisy uszczegóławiające kwestie ochrony przeciwpożarowej dotyczące ewakuacji w obiektach, w których prowadzona jest działalność gospodarcza o charakterze rozrywkowym - m.in. nakazano co najmniej raz na 2 lata praktyczne sprawdzanie organizacji ewakuacji ludzi oraz sprawdzenie spełniania wymagań ochrony przeciwpożarowej. Po tragedii w Koszalinie ówczesny szef MSWiA Joachim Brudziński podpisał nowelę rozporządzenia ws. ochrony przeciwpożarowej dotyczącą m.in. escape roomów. Rozpoczęły się także kontrole tych obiektów. 8 lutego 2019 r. na odprawie dotyczącej wdrożenia znowelizowanego prawa poinformował, że od 5 stycznia do 7 lutego straż pożarna skontrolowała 520 takich obiektów. Stwierdzono prawie 2 tys. uchybień, wydano 102 decyzje o zakazie eksploatacji lokali oraz 63 decyzje administracyjne w sprawie usunięcia uchybień z zakresu ochrony przeciwpożarowej.

Czym jest escape room?

Escape room to forma rozrywki. Uczestników zabawy zamyka się w specjalnie przygotowanym pomieszczeniu, z którego w określonym czasie muszą się wydostać. W całym kraju jest ponad tysiąc takich miejsc. Cieszą się one sporą popularnością.

tags: #lista #nie #zyjacych #dziewczat #z #koszalina