Gmina Lisków w ostatnim czasie stała się miejscem kilku poważnych pożarów, które wymagały zaangażowania znacznych sił i środków Państwowej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej. Od pożarów lasów i składowisk drewna, przez zagrożenie dla zakładów produkcyjnych, aż po akcje ratowania zwierząt gospodarskich - strażacy nieustannie stawiali czoła trudnym wyzwaniom.
Pożar Lakierni w Liskowie (5 Lipca)
Do bardzo poważnego i groźnego pożaru doszło w czwartek, 5 lipca około godziny 20.00 w miejscowości Lisków w powiecie kaliskim. Ogień pojawił się na terenie jednego z zakładów produkcyjnych, w pomieszczeniach lakierni. Zgłoszenie o pożarze budynku lakierni jednej z tutejszych firm Państwowa Straż Pożarna w Kaliszu otrzymała chwilę po godzinie 20.00.
Po dojeździe na miejsce pierwszych zastępów okazało się, że pożar był w pełni rozwinięty. Na szczęście, znajdujący się wewnątrz pracownicy zdołali ewakuować się o własnych siłach, jednak 14 osób zostało ewakuowanych, a jedna z nich z poparzeniami ciała trafiła do kaliskiego szpitala.
Akcja gaśnicza była trudna. Na miejsce zadysponowano siły i środki w ilości 13 zastępów ratowniczo-gaśniczych. Wśród nich była cysterna oraz specjalistyczny zastęp z Państwowej Straży Pożarnej w Ostrowie Wielkopolskim, wyposażony w kontener z butlami tlenowymi oraz aparatami ochrony górnych dróg oddechowych, co świadczyło o skali i charakterze zagrożenia.

Potężny Pożar Lasu i Hałdy Drewna w Wygodzie (8 Lipca)
Kolejne poważne zdarzenie miało miejsce w sobotę, 8 lipca około godziny 14:30. Oficer dyżurny Miejskiego Stanowiska Kierowania Państwowej Straży Pożarnej w Kaliszu odebrał pierwsze zgłoszenie dotyczące potężnego pożaru lasu i hałdy drewna w miejscowości Wygoda w gminie Lisków, w powiecie kaliskim. Na miejsce zdarzenia niezwłocznie zadysponowano jednostki z Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej z najbliższego rejonu.
W trudnej akcji gaśniczej lasu i hałdy drewna uczestniczyło łącznie 16 zastępów z Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej z terenu miasta Kalisza, powiatu kaliskiego oraz powiatu tureckiego. Dodatkowo, w akcji gaśniczej brał udział samolot Dromader, który dokonał czterech zrzutów na objęte pożarem miejsce. Mł. asp. Jakub Pietrzak informował, że sytuacja na miejscu zdarzenia była w pełni opanowana, a prace polegały na dogaszaniu i przelewaniu terenu.

Pożar Budynku Gospodarczo-Inwentarskiego (15 Sierpnia)
W dniu 15 sierpnia, kiedy obchodzone jest święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, strażacy Państwowej Straży Pożarnej z Kalisza oraz ochotnicy z gmin Koźminek i Lisków nie mieli chwili wytchnienia. Pierwszą jednostką, która dotarła na miejsce zdarzenia, była Ochotnicza Straż Pożarna z Koźlątkowa, wyjeżdżając dwoma swoimi wozami bojowymi. Miejscowi strażacy od razu przystąpili do akcji gaszenia pożaru.
Po przyjeździe drugiej jednostki z Koźminka dowódca, widząc szybko rozprzestrzeniający się ogień z palącej się stodoły na konstrukcję dachową obory, wydał rozkaz natychmiastowej ewakuacji inwentarza żywego. Operacja była niezwykle trudna, ponieważ oprócz świń, gospodarz hodował w oborze kilka sztuk byków, które zachowywały się bardzo nerwowo z powodu dymu i innych czynników. Dzięki ofiarności strażaków udało się uratować między innymi 20 sztuk bydła, a także inne zwierzęta hodowlane i sprzęt rolniczy.
Animal Rescue | Midnight Fire at Western Nevada U.S Farm – Ronnie’s Team Saves Hundreds of Animals
Po wyprowadzeniu inwentarza i przybyciu kolejnych jednostek z Liskowa i Kalisza, do budynków wprowadzono na zmianę kilka rot w aparatach ochrony dróg oddechowych. Nieustannie podawano też kilka prądów wody z zewnątrz. Niemal od samego początku akcji gaśniczej działał punkt czerpania wody na pobliskim stawie, gdzie pracowały trzy pompy: dwie pływające Niagara i jedna szlamowa Honda.
Strażacy mogli liczyć na pomoc okolicznych gospodarzy, którzy ciągnikami wywozili palącą się słomę na pobliskie pole, gdzie była ona dogaszana. Niestety, w trakcie tych działań dość poważnemu uszkodzeniu uległ ciągnik rolniczy Ursus C-330, który złamał się na pół. Pomocny w akcji był również podnośnik, dzięki któremu można było rozebrać konstrukcję dachową budynków, co ułatwiło oddymianie i zrzucanie słomy.
W akcji, która trwała około 6 godzin, brały udział 4 jednostki, 10 zastępów, w sumie około 50 strażaków. Znaczące zaangażowanie sił i środków, a także rozmiar pożaru, spowodowały, że na miejsce przybył zastępca dowódcy JRG 2 Kalisz, asp. sztab. Krzysztof Knop, który przejął dowodzenie akcją ratowniczo-gaśniczą.
Prawdopodobną przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej, co jest przedmiotem dochodzenia prowadzonego przez Policję. Wstępnie straty oszacowano na 140 000 złotych, choć inne źródła wyceniały je na 250 000 złotych.
