Paradny hełm strażacki stanowi niezwykle ważny element osobistego umundurowania strażaka ochotnika, noszony podczas różnorodnych uroczystości kościelnych, państwowych i strażackich. W muzeach oraz prywatnych kolekcjach można podziwiać piękne egzemplarze tych nakryć głowy, które powstały w początkach ochotniczego ruchu strażackiego.

Kolekcja Edwarda Mroza z Trześniowa: strażackie dziedzictwo
Jedną z najbardziej znaczących kolekcji dawnych i współczesnych paradnych hełmów strażackich jest zbiór z Trześniowa, który ma swoje korzenie w latach 80. XX wieku. Edward Mróz pierwsze hełmy wykonał w 1983 roku dla strażaków z OSP w Trześniowie. Powstały one na wzór starych, przedwojennych hełmów, używanych w czasie pełnienia warty przy Grobie Pańskim. To właśnie wtedy narodziła się jego pasja, którą z czasem podzielił jego syn Wojciech.
Kolekcja Edwarda Mroza liczy obecnie ponad 300 hełmów, a jej pierwowzory były noszone w okresie zaborów oraz w okresie międzywojennym, głównie podczas świąt państwowych i kościelnych. Hełmy te, wzorowane na stylach greckich, rzymskich i francuskich, są pieczołowicie odtwarzane z wypożyczonych z muzeów lub odkupionych egzemplarzy, często zdewastowanych i nie nadających się do użytku. Na okolicznościowych wystawach prezentowanych jest od 50 do 70 typów hełmów z tej kolekcji, która obejmuje 15 różnych wzorów, w tym hełmy cesarskie, rzymskie, śląskie, lwowskie, warszawskie, tarnowskie i świebodzińskie. Edward Mróz stworzył już kilka tysięcy tych efektownych nakryć głowy w kolorach czarnym, złotym, srebrnym i białym. Wiele z nich można podziwiać w jego domowym muzeum.
Geneza pasji i rzemiosła
Początek tej niezwykłej działalności wiąże się z osobistą historią Edwarda Mroza. Wyrzucony 15 grudnia 1981 roku z sanockiego Autosanu za organizowanie strajku w przededniu stanu wojennego, znalazł się w trudnej sytuacji. Z dyscyplinarnym zwolnieniem i „wilczym biletem” nie mógł znaleźć pracy. Przez długi czas utrzymywał siebie i rodzinę z pszczelarstwa. Doświadczenie trasera, zdobyte w dwuosobowej komórce Autosanu, która produkowała miniatury pojazdów dla oficjalnych delegacji, okazało się nieocenione.
Pierwsze hełmy wykonał w 1983 roku dla strażaków w Trześniowie, którzy, wbrew ówczesnym władzom, chcieli kontynuować tradycję wielkanocnych straży przy grobie Chrystusa. Wykorzystując blachę głęboko tłoczną, Mróz odtworzył je według starych wzorów, sięgających czasów zaborów i międzywojennych. Jego początkowa praca była niezwykle trudna: czaszę hełmu wykuwał młotkiem, co zajęło mu około miesiąca na pierwszy egzemplarz. Blacha często pękała, ale Edward Mróz cierpliwie ją skuwał.

Symbolika i zdobienia hełmów strażackich
Na wielu dawnych hełmach, zwłaszcza tych z okresu zaboru austriackiego, zamiast polskiego orła w koronie, umieszczano symbol sokoła. Wynikało to z faktu, że rozwój ochotniczego ruchu straży ogniowych w Galicji w drugiej połowie XIX wieku zbiegł się z powstaniem Towarzystwa Gimnastycznego Sokół. Na strażackim sokole, uchwyconym w ruchu, często wytłoczone są dwie litery „SO”, symbolizujące Straż Ogniową. Ozdoby, wykonywane z chromu, mosiądzu lub brązu, były lutowane osobno. Wśród nich znajdowały się szyszaki o różnych kształtach, wizerunki sokoła na czole, liście dębu i głowy lwa lub strzałki i rozetki po bokach - wszystkie te symbole podkreślały męstwo i siłę.
Rozwój produkcji i kolekcji
Po wykonaniu kilku pierwszych hełmów dla ochotników z Trześniowa, Edwarda Mroza odwiedzili wpływowi przedstawiciele straży pożarnej, w tym komendant straży pożarnej w Rzeszowie (w latach 80.) Władysław Pelczar oraz prezes wojewódzkiego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP (późniejszy senator SLD) Janusz Konieczny. Te wizyty zaowocowały licznymi zamówieniami od jednostek OSP, co zapoczątkowało wieloletnią artystyczną przygodę Edwarda Mroza.
Inspiracji do tworzenia hełmów Edward Mróz szukał w muzeach pożarnictwa, m.in. w Przeworsku i Warszawie. Kupował też stare hełmy na targowiskach i poddawał je renowacji. Wielu strażaków przynosiło mu również do renowacji hełmy odziedziczone po ojcach i dziadkach. Wszystkie one kształtem nawiązywały do wzorów greckich, rzymskich i francuskich.
Technika wykonania i współczesność
Praca nad hełmami zawsze wymagała dużej cierpliwości i zręczności. Początkowo Edward Mróz klepał hełmy młotkiem w blasze na ołowiu, wykorzystując mosiądz i chrom. Z biegiem lat artysta z Trześniowa zaczął wykonywać strażackie nakrycia głowy również z żywic epoksydowych, a do pracy przyuczył syna Wojciecha i wnuki.
Hełmy Edwarda Mroza są szeroko rozpowszechnione; aż czterysta jednostek straży pożarnej w Polsce, w tym strażacy w Dukli, używa wykonanych przez niego hełmów. Zbiory Mroza były prezentowane na wielu wystawach w Polsce i za granicą, znajdują się też w kolekcjach prywatnych, muzealnych w kraju i za granicą.
Muzeum Edwarda Mroza i znaczenie hełmów paradnych
Pan Edward dzieli swoją kolekcję hełmów na trzy części. Pierwsza zgromadzona jest w suterenie jego domu w Trześniowie, która przez lata pełniła funkcję warsztatu. Druga znajduje się w dużym pokoju, przekształconym w gabinet osobliwości. Trzecia część to kolekcja ruchoma, która wraz z planszami podróżuje po Polsce, udostępniana bezpłatnie. Przez to prywatne muzeum przewinęło się mnóstwo gości z całego kraju, o czym świadczą liczne wpisy w księdze pamiątkowej.
Paradne hełmy towarzyszą strażakom podczas różnorodnych uroczystości, takich jak główne obchody podkarpackich strażaków ochotników, odbywające się w pierwszą niedzielę maja w Kalwarii Pacławskiej, przed obrazem tamtejszej Matki Boskiej, patronki strażaków. Hełmy te, znajdujące się również w zarządach wojewódzkich i biurach terenowych OSP RP, muzeach i izbach pamięci, uświetniają wiele imprez strażackich, zawodów i pokazów, często będąc darowanymi jako suweniry zarówno w kraju, jak i za granicą.
tags: #mundury #strazackie #okres #miedzywojenny #chelmy