Wielka Sobota przyniosła tragiczną wiadomość dla mieszkańców ulicy Bielskiej w Katowicach-Murckach. Pożar, który wybuchł na poddaszu starego familoka, doszczętnie zniszczył mieszkania, pozostawiając 11 osób bez dachu nad głową. Mimo ogromnych strat materialnych, szczęśliwie nikomu nic się nie stało.

Przebieg zdarzenia i akcja ratunkowa
Ogień pojawił się około godziny 15:00 na poddaszu familoka przy ulicy Bielskiej, gdy rodziny były w trakcie przygotowań do świąt. Pożar strawił doszczętnie mieszkania znajdujące się w tym budynku. W akcji gaśniczej uczestniczyło 7 zastępów straży pożarnej. Szybka interwencja służb pomogła zapobiec większej tragedii, a mieszkańcy mieli szczęście, bo nikomu nic się nie stało.
Los poszkodowanych rodzin i udzielona pomoc
W wyniku pożaru cztery rodziny, czyli 11 mieszkańców ulicy Bielskiej w Katowicach-Murckach, straciły swój dom. Inspektor powiatowy podjął decyzję, że żadna z rodzin nie może wrócić do swojego dawnego miejsca zamieszkania, mimo że budynek ma zostać odbudowany. Mieszkańcy spalonego domu nigdy nie wrócą do swojego dawnego domu.
Gmina zapewniła poszkodowanym mieszkania zastępcze. Sześć osób znalazło schronienie w domu pana Janusza, który przyjął ich od razu po pożarze. Pozostali pogorzelcy zostali zakwaterowani w hostelu w centrum Katowic. Warunki w hostelu były jednak trudne, jak opisał jeden z poszkodowanych: „Pojechałem tam z rodziną, pojechaliśmy na trzy auta. Jak my zobaczyliśmy, jakie są warunki. Bo tam mieszkają Ukraińcy jacyś, coś tego… Jedna łazienka jest do dyspozycji na całym piętrze, ubikacja na całym piętrze”.
Za hostel płaci Śląsko-Dąbrowska Spółka Mieszkaniowa (ŚDSM), która jest zarządcą spalonego domu. ŚDSM zaproponowała poszkodowanym lokale docelowe, na które rodziny zgodziły się na przeprowadzkę. Dodatkowo, po 6 tysięcy złotych od miasta otrzymają rodziny, które musiały uciekać z płonącego domu przy ulicy Bielskiej.

Możliwe przyczyny pożaru
Mimo że od pożaru w dzielnicy Murcki minął już prawie tydzień, nadal nie wiadomo, jaka była jego dokładna przyczyna. Wstępne przypuszczenia są jednak różnorodne:
- Początkowo przypuszczano, że powodem powstania pożaru mógł być wadliwy piec węglowy albo rozszczelnienie komina.
- Nieoficjalnie dowiedziano się, że dotychczasowe oględziny spółki mieszkaniowej i ubezpieczyciela wskazują na zwarcie w instalacji elektrycznej.
- Dowódca akcji, jako przyczynę wstępną i przypuszczalną, stwierdził rozszczelnienie się przewodu kominowego i zapalenie się drewnianej konstrukcji dachu budynku.
- Stwierdzono również, że w jednym z mieszkań było rozpalone w kominku lub piecu. Dodatkowo, kominek miał być zamontowany niedawno, kilka tygodni przed wybuchem pożaru.
Na razie nikt nie mówi oficjalnie, dlaczego pożar wybuchł. Trwa ustalanie ostatecznej przyczyny zdarzenia.