Pożar Puszczy Solskiej w okolicach Józefowa: Walka z Żywiołem

W ostatnich dniach południowa część województwa lubelskiego stała się areną zaciętej walki z potężnym żywiołem. Nocny pożar lasu, który wybuchł w miejscowości Kozaki w powiecie biłgorajskim, rozprzestrzenił się na znaczną część Puszczy Solskiej, obejmując tereny Nadleśnictwa Józefów. Sytuacja pozostaje niezwykle trudna, a służby ratownicze nie ustają w wysiłkach, by opanować ogień.

mapa obszaru objętego pożarem w Puszczy Solskiej z zaznaczoną miejscowością Józefów

Początek i rozmiar pożaru

Pożar wybuchł we wtorek 5 maja w lesie niedaleko miejscowości Kozaki w gminie Łukowa. Momentalnie objął okoliczne leśne tereny, rozprzestrzeniając się na styku trzech powiatów: biłgorajskiego, zamojskiego i tomaszowskiego. Początkowe szacunki wskazywały, że ogień objął około 100 hektarów. Późniejsze dane Lasów Państwowych informowały, że płonie już 300 hektarów. Najnowsze szacunki służb mówią, że żywioł objął w sumie około 500 hektarów lasów, choć działania gaśnicze obejmują obszar prewencyjnie. Mariusz Kiczyński, zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie, podkreślił, że celem jest uratowanie przynajmniej tych 500 hektarów, by zapobiec scenariuszowi z Rud Raciborskich sprzed lat, gdzie pożar objął kilka tysięcy hektarów.

Andrzej Szarlip, starosta biłgorajski, po południu informował, że ogień jest już „rzeczywiście blisko Józefowa”. Dobre wiadomości dla mieszkańców tej części Józefowa nadeszły po kilkudziesięciu minutach, gdy pożar, który szalał w okolicach dawnego wysypiska śmieci, został powstrzymany.

Intensywne działania gaśnicze

Z ogniem walczy blisko pół tysiąca strażaków. W akcji uczestniczy 460 strażaków, a liczba jednostek Państwowej Straży Pożarnej (PSP) sięgała 88 zastępów. We wtorek wieczorem liczba strażaków przekraczała ponad 300. W walkę z ogniem zaangażowane są nie tylko lubelskie, ale również podkarpackie jednostki. Oprócz strażaków, w akcji biorą udział policjanci, żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT) oraz leśnicy.

Wsparcie z powietrza

Do akcji skierowano sześć samolotów dromaderów i sześć śmigłowców gaśniczych zadysponowanych przez leśników z Lasów Państwowych, a także dwa śmigłowce Black Hawk z policji i straży. Maszyny z Lasów Państwowych wykonały do tej pory kilkaset zrzutów wody. Policja poinformowała, że dwie załogi policyjnych śmigłowców S-70i Black Hawk wykonały zrzuty wody wykorzystując zbiorniki tzw. bambi roomy. W ciągu dnia służby przeprowadziły pięć zrzutów wody.

Działania naziemne i prewencyjne

Pracownicy zakładów usług leśnych kierowani przez leśników wyorywają pasy zaporowe, aby powstrzymać ogień. Używają także harwesterów do przecinania lasu i ścinania drzew, by korony drzew nie stykały się i by ogień nie rozprzestrzeniał się po nich dalej. Z uwagi na godziny nocne pożar był gaszony głównie z ziemi.

10 najlepszych śmigłowców strażackich w akcji

Walka z ogniem w nocy

Rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego PSP w Lublinie kpt. Tomasz Stachyra poinformował w środę wieczorem, że maszyny zaangażowane w akcję gaśniczą przestały już latać ze względu na zmrok. Działania gaśnicze z użyciem śmigłowców i samolotów gaśniczych zostaną wznowione od czwartku rano na terenie Puszczy Solskiej. Strażacy kontynuowali działania w nocy poprzez intensywne podawanie wody na poszczególnych odcinkach bojowych. Ich celem było stłumienie pożaru w godzinach nocnych, kiedy spodziewano się sprzyjających warunków, głównie osłabienia wiatru.

Wyzwania i trudności

Sytuacja jest bardzo trudna, a działania gaśnicze wciąż utrudniał silny wiatr. Szef MSWiA Marcin Kierwiński przyznał, że intensywny wiatr „przyniósł wiele nowych komplikacji”. Niska wilgotność powietrza i zwiększone parowanie powodują wysuszanie się leśnej ściółki, co w połączeniu z silnym wiatrem zwiększa ryzyko szybkiego rozprzestrzeniania się ognia. Mariusz Kiczyński z Lasów Państwowych dodał, że ściółka ma wilgotność zaledwie sześć procent, podczas gdy drewno czy papier w książkach mają 7-9 procent wilgotności, co obrazuje, jak sucho jest w lesie. Ogień objął drzewa iglaste, głównie na wierzchołkach, co dodatkowo utrudniało gaszenie.

Akcję w dużej mierze komplikuje fakt, że dostęp do płonących miejsc jest utrudniony - ogień występuje nie tylko na terenie Lasów Państwowych, ale też na prywatnych, w których infrastruktura drogowa nie jest rozwinięta lub jest w złym stanie. Wstępne informacje wskazują, że to właśnie w prywatnych, niezagospodarowanych lasach, gdzie brakuje dróg dojazdowych dla straży pożarnej, zaczęło się palić. Ogień rozprzestrzenia się błyskawicznie, przekroczył nawet drogę wojewódzką nr 849, która została zablokowana.

Akcja jest trudna, ponieważ lasy są bardzo palne. Dodatkowo teren jest zabagniony, a pali się warstwa murszu na głębokość około trzydziestu, czterdziestu centymetrów, co oznacza, że ogień będzie tlił się przez kilka dni.

zdjęcie dymu unoszącego się nad lasem w nocy

Zagrożenie ekologiczne i prewencyjna ewakuacja

Teren dotknięty pożarem to część Parku Krajobrazowego Puszczy Solskiej i obszar w zasięgu Natura 2000 OSO, który jest kluczowy dla ochrony wielu gatunków ptaków, m.in. bociana czarnego, puszczyka uralskiego, orlika krzykliwego, głuszca, cietrzewia, sóweczki, włochatki, dzięcioła białogrzbietego i dzięcioła czarnego. Szczególnie ważne w tym zasięgu są siedliska podmokłe: torfowiska wysokie, przejściowe oraz bory i lasy bagienne. W części wschodniej występują płaty buczyn oraz chronione gatunki takie jak 3 gatunki nietoperzy, żółw błotny, 4 gatunki ryb, bóbr, wydra, wilk, ryś, zalotka większa (ważka).

Minister Marcin Kierwiński poinformował o możliwości prewencyjnej ewakuacji ze względu na duże zadymianie, w przypadku gdyby któryś z mieszkańców czuł się zagrożony i chciał się ewakuować. Wojewoda lubelski Krzysztof Komorowski zapewnił, że „do zabudowań jest daleko”.

Tragiczne wydarzenie

Podczas akcji gaśniczej doszło do tragedii. We wtorek wieczorem rozbił się samolot gaśniczy Dromader, który brał udział w gaszeniu pożaru. Pilot maszyny niestety zginął na miejscu. Starosta biłgorajski Andrzej Szarlip złożył kondolencje rodzinie pilota.

Apel do mieszkańców i monitorowanie sytuacji

Powiat biłgorajski zaapelował, aby mieszkańcy powstrzymali ciekawość i nie zbliżali się do miejsca, gdzie trwa pożar, podkreślając, że nie jest to bezpieczne i utrudnia pracę służb. Mieszkańcy są również proszeni o umożliwienie - w razie potrzeby - przejazdu dla straży pożarnej.

W Warszawie obradował sztab kryzysowy z udziałem wiceszefa MSWiA Wiesława Leśniakiewicza oraz zastępcy komendanta głównego PSP, nadbryg. Pawła Frysztaka. W środę nad ranem Marcin Kierwiński poinformował, że sytuacja stabilizuje się, a pożar przestał się rozprzestrzeniać. Sytuacja jest nadal na bieżąco monitorowana. Na rano planowane są loty dronów, które sprawdzą, gdzie nadal pojawiają się zarzewia ognia. Do dyspozycji pozostają zarówno śmigłowiec Lasów Państwowych, jak i śmigłowiec Policji, a w razie potrzeby kolejne jednostki powietrzne mogą zostać włączone do działań.

Przyczyny i ogólne zagrożenie

Główną przyczyną pożaru jest przede wszystkim susza. Lasy Państwowe jeszcze przed majówką uczulały na bezpieczne spędzanie czasu w naturze, informując o bardzo dużym zagrożeniu pożarowym w województwie lubelskim. Według eksperta, do obniżenia ryzyka pożarowego potrzebnych jest kilka dni opadowych, które zwiększą wilgotność gleby. Ryzyko pożarowe jest wciąż wysokie w całym kraju.

tags: #nocny #pozar #na #jozefowie