Wielki pożar Rzymu, który wybuchł w 64 roku n.e., to jedno z najbardziej pamiętnych wydarzeń w historii Wiecznego Miasta, choć nie był to pierwszy tego typu kataklizm. Jego trwałe zapisanie się na kartach dziejów zawdzięczamy bez wątpienia dziełu Henryka Sienkiewicza "Quo vadis". Powszechnie uważa się, że o wzniecenie pożaru cesarz Neron posądził chrześcijan, co stało się pretekstem do okrutnych prześladowań. Jednak jaka jest prawda o tym wydarzeniu i kto faktycznie stał za oskarżeniami?

Wielki pożar Rzymu w 64 roku n.e.
Wielki pożar Rzymu (Magnum Incendium Romae) wybuchł w nocy z 19 na 20 lipca 64 roku n.e. Według Tacyta, pożar rozpoczął się w sklepach, w których przechowywano towary łatwopalne, w rejonie cyrku sąsiadującego z Celią i Palatynem. Noc była wietrzna i płomienie szybko rozprzestrzeniły się na dalsze rejony miasta. Ludność uciekła najpierw na tereny nieobjęte pożarem, a następnie na otwarte pola i wiejskie drogi poza miastem. Według różnych doniesień, szabrownicy i podpalacze znacząco pogorszyli sytuację, rzucając pochodnie i utrudniając działania mające na celu zatrzymanie ognia.
Ogień szalał przez sześć dni i strawił znaczną część miasta. Trzy rzymskie dzielnice zostały kompletnie zniszczone, a siedem innych zostało mocno uszkodzonych. Tylko cztery z czternastu dzielnic Rzymu uniknęły uszkodzeń. Świątynia Jowisza Statora, Dom Westalek i pałac Nerona zostały uszkodzone lub zniszczone. Po krótkim czasie wybuchł jednak kolejny pożar, którego nie można było ugasić przez dalsze trzy dni. W sumie klęska trwała sześć dni i siedem nocy. W starożytnym Rzymie było ok. 1700 prywatnych domów oraz 47 tysięcy domów czynszowych. Inne źródło z IV wieku n.e. podaje, że spłonęło 132 domy i 4000 insuli, co wskazywałoby na strawienie mniej niż dziesiątej części miasta, zatem rozmiar pożaru nie wydaje się już tak ogromny.
Nie był to pierwszy tego typu kataklizm w dziejach Rzymu; poprzednie pożary miały miejsce m.in. w roku 6, 12, 14, 22, 26 i 36 n.e. Rzym płonął także w 69 roku n.e. za cesarza Witeliusza oraz w 80 roku n.e. za Tytusa. Pożar z 64 roku został zapamiętany jako wydarzenie szczególne, głównie dzięki książce Henryka Sienkiewicza „Quo vadis”. Na początku naszej ery, kiedy katastrofa miała miejsce, nie poświęcono mu zbyt dużej uwagi. O pożarze nie pisali w swoich dziełach tacy wielcy dziejopisarze jak Dion Chryzostom czy Plutarch. Wspomina o nim Pliniusz Starszy oraz Seneka w rzekomym liście do świętego Pawła (pochodzącym z IV wieku), a później Kasjusz Dion, Swetoniusz i Tacyt, którzy jednak nie byli bezpośrednimi świadkami tamtych wydarzeń.
Historyczne źródła i relacje
Współczesna wiedza na temat pożaru pochodzi głównie z trzech źródeł wtórnych, spisanych przez Tacyta, Kasjusza Diona i Swetoniusza. Źródła pierwotne, którymi były przekazy Fabiusa Rusticusa, Marcusa Cluviusa Rufusa oraz Pliniusza Starszego, nie zachowały się do czasów dzisiejszych i zdaniem Tacyta były sprzeczne i bardzo przesadzone.
Wersja Tacyta
Według Tacyta, w czasie kiedy wybuchł pożar, Neron przebywał poza Rzymem, w Anzio. Cesarz szybko powrócił do miasta po ustaniu ognia i natychmiast podjął działania: rozkazał sprowadzić zapasy jedzenia, otworzył swój pałac dla pogorzelców oraz zapewnił dostawy żywności, wydatkując pieniądze z własnych funduszy. Tacyt opisuje również, że Neron, chcąc odciągnąć od siebie podejrzenia, winą za pożar obarczył mieszkających w Rzymie chrześcijan.
Tacyt w swoich Rocznikach tak pisał o oskarżeniu chrześcijan: „Nie ustępowała hańbiąca pogłoska i nadal wierzono, że pożar był nakazany. Aby więc ją usunąć, podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata, a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko co potworne albo sromotne zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników. Schwytano więc naprzód tych, którzy tę wiarę publicznie wyznawali, potem na podstawie ich zeznań ogromne mnóstwo innych, i udowodniono im nie tyle zbrodnię podpalenia, ile nienawiść ku rodzajowi ludzkiemu.”
Wersje Swetoniusza i Kasjusza Diona
Historyk Swetoniusz, choć niezbyt chętny chrześcijanom, nie łączy pożaru z prześladowaniem wyznawców Chrystusa. Jego zdaniem winni podpalania Rzymu (nie wskazuje, kim byli) mieli zostać skazani przez Senat i ponieść lekkie kary. Chrześcijanie zaś byli prześladowani i torturowani nie dlatego, że podpalili miasto, ale dlatego, że wyznawali „nowy i zbrodniczy zabobon”. Swetoniusz i Kasjusz Dion winnego doszukują się natomiast w osobie Nerona, motywowanego chęcią zniszczenia miasta lub odbudowania go zgodnie z własnym zamysłem. Obaj sugerują, że Neron chciał zniszczyć Rzym, by następnie odbudować go zgodnie ze swoim zamysłem. W ich wersjach cesarz miał obserwować płonące miasto z wieży na Ekswilinie lub ze swego pałacu na Palatynie, śpiewając na scenie pieśń „Spalenie Troi” i grając na lirze.

Rola cesarza Nerona podczas i po pożarze
Chociaż historycy przez lata uważali, że to właśnie cesarz Neron nakazał podpalić miasto, współczesna wiedza wskazuje, że Neron najprawdopodobniej nie wywołał pożaru celowo. Tezę o chęci stworzenia miejsca pod pałac Domus Aurea (Złoty Dom) obala jego późniejsze, odległe od miejsca wybuchu pożaru umiejscowienie, po drugiej stronie Palatynu. Ponadto, spłonęła część innego pałacu cesarza - Domus Transitoria. Jest mało prawdopodobne, aby Neron chciał zniszczyć ten pałac, tym bardziej, że nawet obrazy i dekoracje w nowym pałacu były podobne do tych spalonych. Pożar wybuchł również dwa dni przed pełnią księżyca, kiedy to podpalacze mogliby być dobrze widoczni i wykryci.
Jednak fakt, że Neron odbudowę Rzymu rozkazał rozpocząć od budowy własnego pałacu, Domus Aurea, który miał zastąpić zniszczony Domus Transitoria, spowodował, że dla niektórych osób było to dowodem, iż to sam cesarz kazał spalić Rzym. Nowy kompleks pałacowy miał powierzchnię od 40 do 120 hektarów. Neron, zdaniem dziejopisa, rozkazał odbudować miasto w zupełnie nowym stylu, wzorując się na budowlach greckich. Nakazał odbudować Rzym zgodnie z zasadami, które dziś nazwalibyśmy „przepisami” przeciwpożarowymi. Od czasu wielkiego pożaru można było wznosić wyłącznie budynki kamienne, a pomiędzy nimi miały zostać zachowane większe odległości. Szersze miały być także ulice. Ten układ urbanistyczny można do dzisiaj dostrzec wśród rzymskich zabudowań. Fundusze potrzebne na odbudowę miasta zostały zebrane ze specjalnych danin nałożonych na prowincje rzymskie.
Ustrój starożytnego Rzymu - Lekcje historii pod ostrym kątem - Klasa 5
Oskarżenie chrześcijan o podpalenie
Mimo że Neron nie wywołał pożaru, to w obliczu narastających plotek i niezadowolenia społecznego, które przypisywało tragedię jemu samemu, postanowił znaleźć kozła ofiarnego. Nastroje społeczne wyraźnie się pogorszyły, a lud, który i tak nie przepadał za władcą, zaczął szerzyć pogłoski o jego udziale w podpaleniu. Neron zrzucił całą winę na chrześcijan, którzy byli nielubiani przez ogół społeczeństwa i jawili się jako „dziwacy”. Początkowo winnymi mieli być Żydzi, jednak za namową żony Nerona, Sabiny Poppei, która darzyła Żydów sympatią, kozłem ofiarnym uczyniono chrześcijan, jedną z „wywrotowych sekt żydowskich”, głoszących koniec świata przez ogień potępienia. Prześladowania chrześcijan rozpoczęły się w gruncie rzeczy przypadkowo.
W "Quo vadis" Henryka Sienkiewicza, Chilon Chilonides oskarża chrześcijan o podpalenie miasta przed Neronem, Tygellinem i Poppeą. Rabini również oskarżali chrześcijan o bycie nieprzyjaciółmi Zakonu, rodu ludzkiego i Rzymu. Chilon, uważany za prawdomównego, opowiadał o tym, jak poznał chrześcijan, twierdząc, że bluźnili przeciwko Neronowi. Wspominał o rzekomym mordowaniu dzieci dla krwi i rzucaniu uroków. W ten sposób Neron został przekonany do wydania rozkazu pojmania Ligii i Ursusa, a tym samym do rozpoczęcia prześladowań wyznawców Chrystusa. Neron jednak pozostawił w spokoju Petroniusza i Winicjusza, ponieważ lud nie uwierzyłby, że mogli oni odpowiadać za podpalenie Rzymu. W powieści to Chilon Chilonides, a nie bezpośrednio Neron, składa oskarżenia przeciwko chrześcijanom, co prowadzi do ich prześladowań.
Prześladowania chrześcijan
Neron był pierwszym cesarzem rzymskim, który rozpoczął prześladowania chrześcijan. Pierwsza fala prześladowań wiąże się właśnie z pożarem Rzymu w 64 roku n.e. Chrześcijanie w tamtych czasach żyli w ciszy, ale nie byli izolowani czy tajemniczy. Ich głównym zadaniem było głoszenie dobrej nowiny o Chrystusie i Królestwie Bożym. Jednak nie uczestniczyli w pełni w życiu społecznym Rzymian, co mogło być postrzegane jako izolacja. Byli monoteistami, co dla politeistycznych Rzymian było dziwne. Nie czcili cesarza, co było uważane za największą zbrodnię. To wszystko sprawiło, że byli łatwym celem dla Nerona, który potrzebował kozła ofiarnego.
W wyniku prześladowań, które trwały do śmierci władcy w 68 roku n.e., wielu rzymskich chrześcijan (akcja nie objęła prowincji) poniosło okrutną śmierć. Udowodniono im „nienawiść ku rodzajowi ludzkiemu”. A śmierci ich przydano to urągowisko, że okryci skórami dzikich zwierząt ginęli rozszarpywani przez psy albo przybici do krzyżów, albo przeznaczeni na pastwę płomieni i gdy zabrakło dnia, palili się służąc za nocne pochodnie. Na to widowisko Neron ofiarował swój park i wydał igrzysko w cyrku, gdzie w przebraniu woźnicy z tłumem się mieszał lub na wozie stawał. Stąd, chociaż ci ludzie byli winni i zasługiwali na najsurowsze kary, budziła się ku nim litość, jako że nie dla pożytku państwa, lecz dla zadośćuczynienia okrucieństwu jednego człowieka byli traceni. Nie były to jednak masowe i ogromne mordy, jak przyjęło się uważać i powszechnie twierdzić.

Współczesne interpretacje i hipotezy
Dzisiaj bardzo trudno jest określić, kto jest odpowiedzialny za wybuch wielkiego pożaru Rzymu. Wiele jednak wskazuje, że mogło to być przypadkowe zaprószenie ognia. Rzym na noc miał zamknięte bramy, a ci, którzy nie zdążyli do miasta przed ich zamknięciem, nocowali poza murami. Rozpalali ogniska, aby się ogrzać, i wiatr mógł przenieść iskry nad murami do miasta, co mogło być przyczyną pożaru. Powodem mogła być także pogoda (błyskawica, susza) oraz nienaturalnie duże zagęszczenie ludności i drewnianych budynków, które tylko ułatwiało nagrzewanie się obiektów i dalsze rozprzestrzenianie ognia. Pożar rozpoczął się od niedużego zapłonu w dzielnicy kupieckiej, ale szybko wymknął się spod kontroli z powodu niesprzyjających czynników.
Mimo to, Neron zapisał się na kartach historii jako pierwszy prześladowca chrześcijan. W żydowskich przepowiedniach sybilińskich, spisanych po zburzeniu Jerozolimy w 70 r. n.e., Neron jest tym, który zniszczy Rzym i cały świat. W świecie chrześcijańskim, za prześladowania wyznawców tej wiary, nazwano go antychrystem. Miriam T. Griffin w swojej książce „Neron. Koniec dynastii” napisała, że „obraz Nerona jako uosobienie zła zatriumfował, gdy zatriumfowało chrześcijaństwo”.
"Quo Vadis" a wizerunek Nerona i chrześcijan
Dzieło Henryka Sienkiewicza „Quo vadis” odegrało kluczową rolę w ugruntowaniu powszechnego przekonania o Neronie jako cesarzu, który rozkazał podpalić Rzym i oskarżył o to chrześcijan. Ta literacka wizja stała się niezwykle popularna i wpłynęła na odbiór historycznych wydarzeń przez szerokie społeczeństwo. Chociaż historyczne źródła są bardziej złożone i niejednoznaczne, powieść noblisty skutecznie utrwaliła wizerunek Nerona jako bezwzględnego tyrana i prześladowcy, a chrześcijan jako niewinnych ofiar jego okrucieństwa.
Upadek Nerona
Arcytyrania cesarza Nerona sprawiała, że coraz liczniejsze grupy społeczne były niezadowolone z jego rządów. Gniew narastał również w środowisku arystokracji i bogatszych mieszczan. W marcu 68 roku doszło do pierwszego buntu przeciwko władzy Nerona, zapoczątkowanego przez Gaiusa Iuliusa Vindexa w Galii. Chociaż jego powstanie było nieskuteczne, Windeks zapoczątkował lawinę wydarzeń, które doprowadziły do upadku i śmierci despotycznego cesarza. Na początku kwietnia 68 r. wojska w Hiszpanii obwołały cesarzem Galbę. Neron został uznany przez senat za wroga publicznego. Na tygodnie przed śmiercią był całkowicie samotny, opuszczony nawet przez gwardię pretoriańską i zdradzony przez najbliższych współpracowników. 9 czerwca popełnił samobójstwo, a jego ostatnie słowa brzmiały: „Qualis artifex pereo!” (Jakiż artysta ginie!).
tags: #o #podpalenie #rzymu #oskarzyl #chrzescijan