Strażacy ochotnicy to ludzie, którzy bez wahania rzucają się na pomoc innym. Gdy płonie dom, gdy wichura łamie drzewa, gdy trzeba ratować życie - są na miejscu, gotowi do działania. Poświęcają swój czas, często ryzykując zdrowie, by chronić mieszkańców. Trudno więc wyobrazić sobie większą podłość niż kradzież sprzętu, który służy do ratowania ludzi i ich dobytku. Niestety, w ostatnich latach odnotowuje się liczne przypadki włamań i kradzieży z remiz Ochotniczych Straży Pożarnych w całej Polsce, co stanowi poważne utrudnienie w ich bezinteresownej pracy.
Seria włamań w powiecie grójeckim
W powiecie grójeckim doszło do serii włamań do remiz strażackich, co wzbudziło niepokój wśród lokalnej społeczności i służb mundurowych. Jak poinformowała kom. Agnieszka Wójcik, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Grójcu, nieznani sprawcy włamali się do remizy w Rososze, gm. Nowe Miasto nad Pilicą, w nocy z soboty na niedzielę. Skradziony został m.in. akumulator i węże gaśnicze, a straty oszacowano w sumie na około 2 tys. zł.
Znacznie większe straty, oszacowane na 50 tys. zł, odnotowano po piątkowym włamaniu do remizy strażackiej w miejscowości Rożce, gm. Belsk Duży. Złodzieje ukradli z niej m.in. piły, agregat prądotwórczy i oddymiający, wykaszarki spalinowe i węże gaśnicze.
To już kolejne tego typu zdarzenia w powiecie grójeckim. Pod koniec czerwca nieznani sprawcy okradli również OSP w Kośminie koło Grójca. Zrabowali sprzęt o wartości oszacowanej na 70 tys. złotych, w tym piły spalinowe, motopompy i węże strażackie. W odpowiedzi na to zdarzenie, Samorząd Mazowsza zadecydował o przekazaniu jednostce niezbędnego sprzętu pożarniczego o łącznej wartości 20 tys. złotych.

Kradzież i dewastacja w OSP Ukta
Prawdziwy szok przeżyła Ochotnicza Straż Pożarna w Ukcie (woj. warmińsko-mazurskie), która padła ofiarą kradzieży cennego sprzętu tuż po zakończeniu kosztownego remontu remizy. Sprawcy dostali się do świeżo wyremontowanego obiektu, niszcząc bramę i drzwi wejściowe, a następnie wynieśli sprzęt.
Włamywacze ukradli dwie pilarki do drewna, jedną do stali i betonu oraz agregat prądotwórczy. Strażacy w rozmowie z "Faktem" podkreślali swoje oburzenie, dodając: „Mamy prośbę do policji: jak złapią złodziei, to niech przywiozą ich nam na pół godziny do remizy na rozmowę uświadamiającą”. Uszkodzenia powstałe w wyniku włamania były na tyle poważne, że wyłączyły OSP Ukta z krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego.
Prezes OSP Ukta, Maksymilian Grudziądz, napisał w mediach społecznościowych: „Wóz strażacki musiał zostać przetransportowany w inne miejsce, co oznacza, że jednostka nie weźmie udziału w akcjach ratowniczych do czasu naprawy. Miejmy nadzieję, że nie stracą na tym ci, którzy będą rzeczywiście potrzebowali pomocy”. Dodał również, że po zdarzeniu wóz strażacki przeparkowano w bezpieczne miejsce, a rozważany jest montaż monitoringu.
Remont remizy pochłonął prawie 4 miliony złotych. Burmistrz Rucianego Nidy, Ryszard Feliński, nie kryje oburzenia. Stwierdził: „Straty to ponad 40 tysięcy za sprzęt i drugie tyle za wymianę uszkodzonych drzwi. Dobrze, że byliśmy ubezpieczeni i straty pokryje ubezpieczyciel, jednak może to potrwać parę miesięcy. Strażacy pomagają ludziom w potrzebie bezinteresownie, żebrzą o półtora procenta z podatku i na koniec jeszcze są okradani”.
Skandal: kradzieże w dolnośląskich remizach, „Fakty” 26.10.2017
Dwukrotna kradzież w OSP Gorenice
Ochotnicza Straż Pożarna w Gorenicach (woj. małopolskie) została okradziona dwukrotnie ze sprzętu elektrycznego, który strażacy otrzymali od mieszkańców w ramach zbiórki. Celem zbiórki było wyposażenie jednostki w niezbędny sprzęt ratowniczy. Złodzieje aż dwukrotnie przyjeżdżali po łup, w odstępie kilkunastu godzin: w piątkowe popołudnie, 11 października, a następnie w sobotę nad ranem.
Rozgoryczeni druhowie informują: „Jest to nie tylko akt kradzieży, ale też cios wymierzony w społeczność, która tak hojnie wsparła naszą akcję. Trudno wyrazić słowami, jak bulwersujące i niszczycielskie są skutki tego czynu”.
Włamanie w OSP Dulcza Wielka
W nocy z 17 na 18 marca w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Dulczy Wielkiej doszło do włamania. Nieznani sprawcy przecięli zasuwę zabezpieczającą garaż, po czym ukradli dwie piły spalinowe oraz wkrętarkę. Straty oszacowano na 5 300 zł. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Komenda Powiatowej Policji w Mielcu.
Skradziony sprzęt należał do Urzędu Miejskiego w Radomyślu Wielkim, dlatego to na jego szkodę sporządzono zgłoszenie. Kradzież to zawsze powód do oburzenia, ale okradanie strażaków, którzy niosą pomoc innym, to już szczyt bezczelności. Jest to nie tylko strata finansowa, ale przede wszystkim ogromne utrudnienie w pracy jednostki.

Konsekwencje i apele o czujność
Kradzieże sprzętu strażackiego mają bezpośredni wpływ na zdolność jednostek OSP do niesienia pomocy. Uszkodzenia remiz i utrata specjalistycznego wyposażenia wyłączają strażaków z akcji ratowniczych, co w sytuacjach zagrożenia życia i mienia może mieć tragiczne konsekwencje.
Policjanci apelują do mieszkańców o czujność i prośbą o informacje, które mogą przyczynić się do ujęcia sprawców włamań do remiz strażackich. Aby udaremnić kolejne kradzieże, apelują, by zwracali uwagę na to, co dzieje się - zwłaszcza nocą - w okolicach remiz w ich miejscowościach. „W razie czegoś niepokojącego należy niezwłocznie powiadomić o tym policję” - podkreśliła kom. Agnieszka Wójcik.
Funkcjonariusze zwracają uwagę, że każda informacja na temat podejrzanych osób lub ofert sprzedaży podobnego sprzętu może pomóc w odnalezieniu sprawców. Strażacy są zawsze tam, gdzie dzieje się coś złego - pomagają w każdej sytuacji, często ryzykując własne zdrowie. Tym razem to oni padli ofiarą i to oni potrzebują pomocy. Oby sprawcy jak najszybciej ponieśli konsekwencje swojego czynu.
tags: #okradane #remizy #strazackie