Piosenki o strażakach od dawna zajmują szczególne miejsce w kulturze, zarówno wśród najmłodszych, jak i w tradycyjnym repertuarze. Opowiadają o odwadze, poświęceniu i codziennych wyzwaniach, z jakimi mierzą się bohaterowie w czerwonych wozach. Poniżej przedstawiamy teksty dwóch znanych utworów, które w różny sposób ukazują świat pożarnictwa: popularną piosenkę z bajki Strażak Sam oraz tradycyjną, humorystyczną pieśń o akcji strażackiej.
Strażak Sam - Piosenka z popularnej dobranocki
Strażak Sam to piosenka tytułowa z popularnej dobranocki dla dzieci, która od lat bawi i uczy najmłodszych. Serial ten stał się ikoną, a jego melodyjna czołówka jest rozpoznawalna przez kolejne pokolenia.

Kontekst serialu
Strażak Sam (wal. Sam Tân, ang. Fireman Sam) to brytyjski serial animowany, który pierwotnie był emitowany w latach 1985-1994. Przedstawia on przygody dzielnego strażaka Sama i jego przyjaciół z walijskiej wioski Pontypandy. Sam to postać niezwykle wszechstronna - potrafi nie tylko gasić pożary, ale i również rozwiązywać różnorodne problemy lokalnej społeczności. Serial był nadawany dawniej w TVP1, a obecnie można go oglądać na kanałach Mini Mini i JimJam. Po kilkumiesięcznej przerwie powrócił na ekrany 1 stycznia 2015 roku.
Polski tekst piosenki tytułowej
Oto polski tekst piosenki, która rozpoczyna każdy odcinek przygód Strażaka Sama:
Jeszcze słychać dzwonka dźwięk.
Strażak Sam na miejsce mknie.
Migiem wkłada płaszcz i kask.
Zawsze wszędzie jest na czas.
Pomoże ci, Strażak Sam.
Samochód lśni, Strażak Sam.
Robi wszystko za dwóch.
Sam to prawdziwy zuch!
Ulicami naprzód gna,
Dla każdego uśmiech ma.
Ktoś ma dziś kłopoty gdzieś,
Więc strażaku, spiesz się, spiesz!
Pomoże ci, Strażak Sam.
Samochód lśni, Strażak Sam.
Robi wszystko za dwóch.
Sam to prawdziwy zuch!
Angielska wersja piosenki tytułowej (Fireman Sam)
Oryginalny angielski tekst piosenki tytułowej serialu brzmi:
When he hears that fire bell chime.
Fireman Sam is there on time.
Putting on his coat and hat.
In less than seven seconds flat.
He’s always on the scene.
Fireman Sam.
And his engine’s bright and clean.
Fireman Sam.
You cannot ignore.
Sam is the hero next door.
Driving down the busy streets.
Greeting people that he meets.
Someone could be in a jam.
So, hurry, hurry, Fireman Sam.
He’s always on the scene.
Fireman Sam.
And his engine’s bright and clean.
Fireman Sam.
You cannot ignore.
Sam is the hero next door.
„Na Tamkie, pod trzynasty” - Obraz dawnej akcji ratunkowej
Oprócz współczesnych piosenek dla dzieci, istnieją także starsze, często humorystyczne utwory, które opowiadają o pracy strażaków. Jednym z nich jest piosenka "Na Tamkie, pod trzynasty", która w barwny i nieco karykaturalny sposób przedstawia akcję gaśniczą w dawnych czasach, pełną zamieszania i lokalnego kolorytu.

Tekst piosenki „Na Tamkie, pod trzynasty”
Na Tamkie, pod trzynasty, pożarną straż wezwali.
Z ratusza pełnym gazem my, dzwoniąc, wyjechali,
Prujemy przez Trębackie, Krakowskim zapychamy
I przez Karową na dół na Tamkie zajeżdżamy.
A tu się pali jak cholera, jak cholera, jak cholera,
Ogień wali jak cholera, nie wiadomo skąd.
Naród stoi, łeb zadziera, łeb zadziera, łeb zadziera,
A tu się pali jak cholera, z każdej strony swąd.
Przez naród zaczynamy na grandę się przepychać,
A dym pieroński taki, że nie ma czym oddychać,
Więc łapiemy za toporki, już poszła w ruch drabina
I cała operacja na dobre się zaczyna.
A wtem na trzecim piętrze gość jakiś z okna drze się:
„Ratunku, bo się spalę, zajęły mi się spodnie!”
Więc krzyczę: „Skacz pan w siatkę!” do niego pełnym głosem,
On skoczył, ale obok i zarył w jezdnię nosem.
Tymczasem z drugiej strony nadjeżdża pogotowie,
Gość leży na asfalcie i ma dwie dziury w głowie.
Wtem nagle, jak nie wrzaśnie przy ludziach bez krępacji:
„Ratunku! Moja babka została w ubikacji!”
Więc Franek po drabinie w zmoczonym kombinezonie
Po tego gościa babkę na grandę w ogień lezie.
Za dziesięć minut wraca, przynosi parę kapci
I mówi do faceta, że to są resztki z babci.
A babcia była wtedy daleko od chałupy,
Bo wyszła jeszcze z rana do jatki po zakupy.
I wraca, z pyskiem na nas: „Nie lejcie tyle wachy!
Bielizna jest na strychu, zmoczycie moje łachy!”
Więc Franek, słysząc babki piekielne awantury,
Z powrotem po drabinie zapycha znów na górę,
A w dwie minuty potem do babki z góry woła:
„Bielizna jest już sucha, ale babcia będzie goła!”
Męczyliśmy się długo na Tamce, pod trzynastym,
A pożar był widoczny nad całym prawie miastem,
Toporki były w ruchu, ulica była w wodzie,
Walczyliśmy z tym ogniem, aż podziw był w narodzie.
Trzy godziny walczyliśmy, walczyliśmy, walczyliśmy,
Bo strażacy w takiej chwili bardzo dzielni są.
Wszyscy spociliśmy się, spociliśmy się, spociliśmy się,
Trzy godziny gasiliśmy, aż się spalił dom.