W godzinach wieczornych, około godziny 22:00, w Bobowej doszło do poważnego pożaru piekarni zlokalizowanej przy ulicy Grunwaldzkiej. Zdarzenie to wymagało zaangażowania kilkudziesięciu zastępów straży pożarnej i trwało niemal dziesięć godzin.
Początek Zdarzenia i Pierwsze Działania
Dokładnie o godzinie 22:06 dyżurny Stanowiska Koordynacji Ratownictwa Państwowej Straży Pożarnej w Gorlicach otrzymał zgłoszenie o pożarze piekarni w Bobowej. Mł. bryg. Dariusz Surmacz, oficer prasowy KP PSP w Gorlicach, potwierdził, że alarm dotyczył płonącej wielkiej piekarni.
Jako pierwsza na miejsce zdarzenia przybyła jednostka OSP Bobowa. Jej druhowie, oceniając skalę pożaru, natychmiast poinformowali dyżurnego PSP w Gorlicach o konieczności zadysponowania większych sił i środków. Początkowo zgłoszenie wskazywało na pożar przewodu kominowego, jednak ogień bardzo szybko się rozprzestrzenił.
Po przybyciu na miejsce okazało się, że pożarem objęta jest część poddasza oraz lewa część budynku, znad której dachu unosiły się kłęby gęstego dymu.

Skala Akcji Gaśniczej i Wyzwania
Na miejsce zdarzenia natychmiast zadysponowano zwiększoną liczbę zastępów, nie tylko z terenu gminy Bobowa i sąsiedniej gminy Łużna, ale także Jednostki Ratowniczo Gaśniczej PSP w Gorlicach oraz grupę operacyjną z Komendy Powiatowej PSP w Gorlicach. W sumie w akcji gaśniczej brało udział aż 17 zastępów strażackich, a o wsparcie poproszono ekipy z ościennych powiatów, w tym z Nowego Sącza i Tarnowa.
W walce z żywiołem uczestniczyło 79 strażaków. Jak wyjaśnia rzecznik gorlickiej straży pożarnej, ogień wybuchł w nowej, ogromnej piekarni, a przyczyną było zapalenie się jednego z przewodów w piecu technologicznym.
Akcję gaśniczą utrudniały wysoka temperatura oraz silne zadymienie. Ratownicy pracowali zarówno podając prądy wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Skuteczne gaszenie ułatwiały dwa podnośniki hydrauliczne. Na miejsce pożaru zadysponowano kontener ochrony dróg oddechowych, który z Tarnowa przywiózł specjalny zapas aparatów powietrznych, niezbędnych do pracy wewnątrz zadymionego obiektu. Zwiększone zużycie aparatów było znaczące z uwagi na trudne warunki.
W celu zapewnienia bezpieczeństwa strażakom pracującym w środku, odcięto źródła prądu i gazu. Dzięki kamerze termowizyjnej udało się skutecznie ustalić źródło pożaru. Podczas akcji prowadzono również ewakuację mienia, w tym wypieków, na co uzyskano zgodę właścicieli.
Ze względu na trudny charakter akcji do Bobowej przybyli komendant powiatowy st. bryg. Dariusz Grygowicz oraz jego zastępca mł. bryg. Bohdan Białoń, aby nadzorować działania.
Pokaz akcji gaśniczej strażaków z Polski i Czech
Konsekwencje i Straty
"To była bardzo trudna, niebezpieczna i długa akcja" - relacjonował aspirant Krzysztof Bobola, oficer dyżurny PSP w Gorlicach. Akcja gaśnicza trwała 9,5 godziny, a ogień udało się w końcu opanować i rozpocząć dogaszanie. Niestety, podczas działań poszkodowany został jeden z ratowników Państwowej Straży Pożarnej w Gorlicach, który doznał kontuzji nogi.
Straty materialne oszacowano na 330 tysięcy złotych. Wskutek pożaru nadpalona została konstrukcja dachu, zniszczeniu uległa część poddasza oraz częściowo instalacja elektryczna. Jednak, dzięki intensywnej pracy strażaków, udało się uratować mienie o znacznie większej wartości, szacowanej na około 10 milionów złotych.
Obecnie ogień jest pod kontrolą, a na miejscu nadal trwają działania dogaszające. Przy zdarzeniu pracują również policjanci oraz zespół pogotowia energetycznego, którzy zajmują się swoimi obowiązkami związanymi z przyczyną i skutkami pożaru.
